Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

To położenie się na spacerku na widok innego psa zbliżającego sie do Pucka to za pewne sygnał uspokajający, jeden z wielu jakie psy wysyłają do siebie , Pucek jest w nowym nieznajomym kompletnie otoczeniu, nie zna Was, okolicy, ani żadnego ze zwierzaków które może napotkać, nie wie czego może sie po takim mijanym koledze spodziewać, ale z natury nie dąży do konfliktu tylko właśnie wysyła taki sygnał uspokajający, polegajacy na spowolnieniu swoich ruchów łącznie z siadaniemm i położeniem się :) tamten drugi psiak na pewno świetnie zrozumiał tą jego postawę i dlatego spokojnie sobie poszedł dalej :) Troche o tym można poczytać np. tutaj:
http://pies.onet.pl/19299,13,16,sygnaly_uspokajajace,1,artykul.html
My też możemy swoim zachowaniem się tak z psiakami porozumiewać :)

Posted

na smyczy ciągnie ;) ale wczoraj był zestresowany, a dziś zaciekawiony zapachami ;) ciągnął z rana mocno aż się w pewnym momencie zaczął dusić i sapać jak mój Petrus, ale jednak jak się smycz pociagnie to trochę się uspokaja także myślę, że się nauczy, no i jak się go zawoła to też się uspokaja lekko, jak Tomek go zawołał to zaczął tak podskakiwać jakby chciał się bawić...a na mnie nie ;(
Petrus też lepiej się zachowuje w stosunku do psów jak bez smyczy lata...

dziś się spotka z Goldenką ;) sprawdzimy jego zachowanie ;) Goldenka już ukąpana wczoraj na wizytę ;) jakoś po 12 idziemy na spotkanie z nimi także później zdam relację ;)
a on chyba nie zna żadnych komend bo nie reaguje...?? ale nauczymy go ;) jak on taki łasuch na jedzenie to na pewno się nauczy ;)

Posted

Zna!!! On miał grać w filmie ( ale nie zdążył się wszystkiego nauczyć) i Monika z nim ćwiczyła różne "siad" i "waruj" i "zostań". Tylko że Pucek jest kombinator i udaje, że nie wie o co chodzi. Jak się uczył tych rzeczy i znudził się nauką, to się kładł i udawał że zdycha, taki komediant to jest. Nie dajcie mu się nabrać!

Posted

ale nadal udaje, że nie umie ;) może nie reaguje na nasz głos po prostu, albo jeszcze jest zestresowany ;) ale udaje, że nie jest już ;)
wciągnął całą paczkę ryżu znów z marchewką wymieszany i pół puszki Animondy z Jagnięciną i Wołowina ;) i jeszcze się patrzył ;) jestem w szoku , że on tyle je jak na swoją chudość ;)

a w ogóle stwierdziliśmy, że on ma coś w sobie z charta chyba i pewnie tego teriera, taka mieszanka nam się wydaję, bo te chudziutkie łapki, postawa charta , długi pyszczek, uszko to klapnięte też ;) i to jak wyskoczył w górę z trawy , charty chyba też takie podskakujące są ;)

jak chciałam się z nim bawić zabawką( tą kością piszczącą) to nawte początkowo łapał ją zębami tak dla zabawy(po jedzeniu to było) to poszedł po nią jak ją rzuciłam ale w zęby nie wziął, a że siedziałam na kanapie to podbiegł do mnie do głaskania i wskoczył mi przednimi łapkami i ciałem na kolana ;) i mnie liznął w ucho :D:D:D ale to pewnie myśli, że jestem fajna bo jedzenie ;)
Monika ogólnie mówiła, że on się nie chciał bawić zabawkami, a jedynie z psami... ale może mu się zmieni jak już się poczuje pewniej ;)
z rana też łapami na mnie wskoczył jak się cieszył, że wyjdzie ;) aż mnie po ramieniu pojechał pazurem ;) a ja stałam ;)
śmieszny taki jest ;)
obawiam się o poniedziałek jak zostanie sam czy nie bedzie piszczał ostro pod drzwiami jak za Moniką...

Posted

Alexandra20 napisał(a):
a że siedziałam na kanapie to podbiegł do mnie do głaskania i wskoczył mi przednimi łapkami i ciałem na kolana ;) i mnie liznął w ucho :D:D:D ale to pewnie myśli, że jestem fajna bo jedzenie ;)

Cóż, mówią, że droga do serca mężczyzny prowadzi przez żołądek. Pucek pod tym względem jest 100% mężczyzną ;)

Posted

a więc już po spacerku , zbyt długo nie byliśmy... Pucek, że się tak wyrażę dał d... ;/ nie polubił Goldenki chyba(może dlatego, że ona jest jeszcze szczeniakiem, ale latała wokół niego i próbowała zachęcić do zabawy)
jak ją widział z daleka to ciągnął do niej, ale jak już powąchał i chyba wyczuł, że szczenior to już nie był nią zainetresowany, może też dlatego, że jej jeszcze nie zna...pewnie na drugi raz by się cieszył jakby ją zobaczył)
po czym po spacerku przyszliśmy wszyscy do domu na ciacho i kawkę, i nawet chwilę leżeli sobie obok siebie pod ławą, ale Pucek bardzo zmęczony był i spał, a Costka chciała koniecznie się poprzytulać i go wąchać i w końcu mu się chyba już nie podobało i na nią warknął ;/ (mojej mamie się nie spodobało, że jej nie polubił, a mnie się wydaje, że po pierwsze starszy pies tymbardziej w swoim domu musi szczeniakowi pokazać gdzie jego miejsce i na ile może sobie pozwolić, a po drugie to pewnie sam nie czuł się zbyt pewnie w tej sytuacji... )
na spacerze nawet na nią szczeknął raz ;) pierwszy raz słyszeliśmy jego głos ;) ale chyba dla zabawy...
przypięliśmy mu długaśną smycz i leciał prziodem wąchając trawki wszystkie a za nim Costa ;) puszczona luzem...a my na szarym końcu ... jak siostra wołała goldenkę to Pucek przybiegał bo zauważył, że dostaje nagrodę ...cwaniaczek jeden ;)

Posted

straszny pieszczoch z niego ;) już załapał o co chodzi w "siad" i nawet "waruj" sobie przypomniał za parówejro ;)
uczymy się jeszcze podawać łapkę ;) kurze stopy po prostu pochłania ;) ale za to wybrzydza jeśli chodzi o suchą karmę... a mam ten wór 15kilowy ;) i niezbyt mu podchodzą takie płaskie przysmaki niby bekony..ale z braku laku zjadł wczoraj wieczorem jeden co leżał od czasu jak do nas przyjechał ;) i nagle sobie o nim przypomniał ;) nie podchodzi mu też taka kość jakby z wapnem czy coś... nie myślałam , że będzie wybrzydzać ;) a dzisiejszy dzień w sumie cały przespał od czasu tego spaceru.
przed chwilą wróciliśmy ze spaceru wieczornego i znów była kupa ;) i zrobił się jeszcze ruchliwszy, nie lubi za to aportować chyba, ale może uda nam się go nauczyć jakoś ...ma ktoś pomysł?? nie bawi się też zabawkami ;(





a tak sobie pod wieczór już spokojnie leżał, oczywiście koło kogo?? skubaniec jeden ;)

i podczas snu wywrócił się tak na plecki

a później udawał, że jest dużo mniejszy niż jest ;)

Posted

Po tych zdjęciach sądząc - będzie dobrze! Pucek taki wyluzowany, spokojny. Komend na pewno się nauczy. A co do zabawek - każdy pies ma swoje zdanie w tej sprawie. U mnie są egzemplarze, które nałogowo gromadzą zabawki, są niszczyciele ( zabawa polega na podarciu na strzępy) i są takie, które dostają głupawy na widok piłki. Może Pucek w którymś momencie załapie, do czego zabawki służą.

Posted

Będzie dobrze, widać na zdjęciach, że całkiem wyluzowany.
Minie trochę czasu i się pies do Was przekona na 100 %.
Strasznie się cieszę, że piszesz, że na bieżąco są relacje, że wiemy wszystko! Super! I zdjęcia też super (tylko mogłyby być odrobinę większe (ja zawsze narzekam)
Z przerażeniem czytam te opisy przekupywania go kolejnymi smaczkami - Ty go bank upasiesz :diabloti:
Może troszkę przyhamuj, bo może sie Pucek przyzwyczaić i będzie od Was oczekiwał smaczków co chwilę...
No i nie wrzucaj tylu zdjeć w jednym poście - max 5, bo Cię źli moderatorzy pogonią :diabloti:

Posted

A potem się dziwią, że na suchą karmę nie chce patrzeć. Założę się, że Pucek tak sobie nową rodzinkę wychowa, że w przyszłym tygodniu będą mu obiadki specjalne gotować:evil_lol:

Posted

a dziś znów byliśmy o 6 na spacerku z Puckiem ;) powąchał się z yorkiem ;) York się bardzo cieszył, a Pucek wąchnął i bez entuzjazmu... wszystko odbyło się na smyczach oczywiście ;)

i co przyuważyłam to on chyba nie bawi się zabawkami bo się ich boi...
ogólnie chyba najbardziej się boi jak zabawka jest rzucona tak, że głośno odbija się od ziemii... nie wiem może w przeszłości ktoś w niego czymś rzucał...jak chcę się z nim próbować bawić to podejdzie czasem do zabawki jakiejś powącha bo siostra mi podpowiedziała żeby zabawki mu pasztetem lekko posmarować , żeby wziął je do gęby ;)ale Pucek taki cwaniaczek podszedł do kości posmarowanej pasztetówką oblizał z każdej strony ale do mordki nie wziął ;)

no a jak już tak jak ze szczeniakiem próbuję chwilkę się bawić z nim to on jakby nie wie o co chodzi , ale nagle się taki jakby podkulony robi jak się rzuci powiedzmy drugą zabawkę i jak kucałam to mi wskoczył znów na kolana i się tak pchał wręcz...żeby się schować ...??

za to na spacerze na smyczy sobie znalazł kawałek jakiejś prawdziwej kości i do pyska od razu i niósł przez chwilę, ale go "okrzyczałam" , a raczej kazałam zostawić i wypluł, ale to chyba przypadkowo mu wypadło niż żeby mnie posłuchał ;)
później obwąchiwał, podskakiwał, wyskakiwał z trawy, ale nie wzięliśmy tej długiej smyczy bo by sobie polatał, na spacerze jest zupełnie innym psem, jakby weselszym ;) i jak już tak się rozochocił chciałam mu spróbować rzucić kamyk bo patyków u nas nie uświadczysz...
rzuciłam, a on biegł do niego niby, ale nie jestem do końca pewna czy za patykiem czy, że ja biegłam to on też ;)

a jeszcze jak już wracaliśmy to pod blokiem stała taka strasza sąsiadka z klatki obok ze swoją Perłą ;) taki mały utuczony kundelek, Pucek się chyba cieszył na jej widok z daleka i nawet podbiegł do niej na ulicę(nie martwcie się, u nas rzadko coś jeździ, raczej samochody parkują tylko tu) na smyczy i chciał się z nią wąchnąć ;) ale ta z kolei niemiło szceknęła na niego a on lekko najeżony był na karku więc nie wiem czy się polubią, babka mówiła, że ona nie ugryzie tylko tak straszy... ale liczyłam, że będzie się bawił w końcu z jakimś psem , i nie wiem czy to jakiś stres u niego, czy że ta smycz czy go nie lubią po prostu inne ;) York go polubił jedynie ;) ale on jakos entuzjastycznie nie był nastawiony, obserwowałam jego ogon ;)

Posted

z tymi zabawkami to spokojnie. Dajcie mu więcej czasu na poznanie siebie i otoczenia zanim zaczniecie zachęcać go do zabawek. Tak na samym początku to faktycznie mogą go rzucane zabawki straszyć.

Posted

słuchajcie;) jestem dumna z Pucusia ;) tak ładnie przybiega na wołanie i ładnie siada na spacerze na komendę ;) oczywiście za paróweczkę...no, ale jest ogromny postęp ;) waruj tez coraz chętniej wykonuje w domu póki co, a dziś rano spotkaliśmy taką jakby skundloną labradorkę upasioną ;) tak się cieszyli na swój widok ;) mogliby pobiegać gdyby byli luzem, ale Pucuś dziś na długaśnej smyczy latał sobie rano i teraz też ;) i wreszcie się troszkę wybiegał, uwielbia szukać czegoś w trawie i wypatruje, węszy jakby jakąś zwierzynę poczuł ;) ale ładnie przybiega, wyskakuje i z takim impetem biegnie i chęcią do nas , że aż w szoku jestem ;) i wczorajszy i przedwczorajszy cały dzień przespał ;)

a dziś został w domku wreszcie sam ;)
a więc po spacerze wrociliśmy do domu, daliśmy mu kość jedną wędzoną i jedną prasowaną(żeby myślał, że jest fajnie jak nas nie ma ;)) i powiedzieliśmy "zostań" chyba był zmęczony i nie zdążył zauważyć , że wychodzimy ;) a szliśmy tylko na róg do sklepu i kawałek dalej po chlebek, specjalnie bo chcę, żeby się nauczył, że jak ktoś wychodzi to wróci ;) po powrocie cieszył się,i chyba spał sobie w pzredpokoju pod drzwiami bo od razu jak otworzyliśmy drzwi to był tam za drzwiami ;)
no, jutro w związku z tym też musimy na chwilę gdzieś pójść żeby wiedział, że czasami zostaje sam
bo w poniedziałek ja idę na rano, a Tomek na popołudniu więc też ok.2h będzie musiał sam być ;)

wczoraj była u nas Tomka mama w gościach poznać Pucka, przyniosła mu pełno smakołyków ;) i jak przyszła zadzwoniła dzwonkiem, ja do drzwi poszłam, a Pucek za mną mimo, że spał sobie pod ławą z nogami w górze
i jak weszła to widać było, że Pucek się jej boi, ale pogłaskać się dał ;) no i go oczywiście też przekupiła " łakociami";)
i później poszliśmyz Puckiem we trójkę na spacerek na wał , a później razme z nim na cmentarz, ale Tomek został z Puckiem pod bramą ;) i czekali na nas, to podobno piszczał za mną ;)
i jak już przyszłam to tak się cieszył, że na mnie wskoczył łapami i znów mnie podrapał ;/ no, ale próbuję go oduczyć tego wskakiwania na ludzi, a głównie na mnie i podgryza mnie też jak mamy wyjść chyba z tej swojej radości i podniecenia ;)
ale zdziwiłam się , że się tak na mnie cieszył ;)
później poszliśmy odprowadzić mamę na autobus i Pucek nie boi się autobusów ;) i nawet chciał za nią wsiąść, ale miałam go na smyczy więc nie miał możliwości ;)
i wracając Tomek jeszcze wszedł na rogu do sklepu, a ja zostałamz Puckiem, drzwi do sklepu tego akurat są stale otwarte więc na bank by wszedł do środka, bo ciągnał mnie tam ;) i piszczał też za nim ;)
śmiesznie , że się tak od razu do nas przywiązał ;)

a w ogóle to jest taki mały szkopuł, bo w DT nie zrobili Puckowi szczepienia w końcu na wściekliznę... i teraz musimy sami z nim iść, a nie chcieliśmy go tak na wstępie stresować wetem ;/ mama z siostrą nastraszyły mnie, że koniecznie trzeba iść już bo szczepionka była do 28.07.2011 ważna, i że trzeba koniecznie psa w kagańcu zabrać, a my nie posiadaliśmy, ale już mamy, ale Pucek się chyba boi go założyć, więc będziemy od dziś go oswajać z nim...
więc wczoraj w końcu zadzwoniłam do weterynarza(jeszcze u niego nigdy nie byłam , bo mieszkałam gdzie indziej, ale z głosu bardzo miła kobieta ) z pytaniem "czy koniecznie musimy przyjść jutro lub pojutrze czy też możnaby odczekać z tydzień... i oczywiście przedstawiłam naszą sytuację" , babka powiedziała, że psu nic nie będzie, że to jedynie jakby kogoś ugryzł czy podrapał to dla nas będzie, że nikt nam nic nie zarzuci i że straż miejska może mandat dać nawet do 500zł, ale mówiłam, że chodzi na smyczy cały czas więc nic nie powinno się stać, i mówiła babka też, że powinno się przynajmniej tydzień poobserwować czy nic pieskowi nie jets , żeby stwierdzić czy w ogóle może szczepienie dostać(znaczy czy nie jets chory na coś).
dlatego pójdziemy za tydzień ;)
a dziś zważyłam Pucka i ważył 16,3 kg ;)ale wydaje nam się on za chudy...zapytamy przy okazji weta

Posted

z tymi szczepieniami na wściekliznę to u nas jakaś paranoja. Dziewczyny mieszkające w Szwecji, Dani, Norwegii i jeszcze skądinąd pisały na dogo, że u nich na wścieklizne szczepi się raz na 3 lata. Nie wiem skąd u nas taka nadpobudliwość, tym bardziej że to szczepienie nie jest dla psa obojętne.

Posted

Becia66 napisał(a):
z tymi szczepieniami na wściekliznę to u nas jakaś paranoja. Dziewczyny mieszkające w Szwecji, Dani, Norwegii i jeszcze skądinąd pisały na dogo, że u nich na wścieklizne szczepi się raz na 3 lata. Nie wiem skąd u nas taka nadpobudliwość, tym bardziej że to szczepienie nie jest dla psa obojętne.


z niedouczenia, a przede wszystkim z chciwosci lekarzy.
no sorry, ale jak tyle osob (wlascicieli psow) MUSI co roku zaszczepic i zaplacic...
ziarnko do ziarnka, a zbierze się miarka :angryy:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...