Evelynkaa Posted July 12, 2010 Author Posted July 12, 2010 Filadendrom kuzyn został poinformowany o tym że pies wrócił z adopcji i że ugryzł dziecko. Przed zabraniem do domu wziął psa na spacer żeby zobaczyć jego reakcję. Chodziło mi o to że drugi raz zaatakował....tą samą dziewczynę....poprzedni atak skończył się tylko siniakiem a ostatni szwami. Talita dziękuję za namiar Wykrywka przepraszam jeśli to tak zrozumiałam, ogladam też inne schronisko, które ostatnio uśpiło psiaka po kwaratannie bo był agresywny, jakoś tak sobie to powiązałam, choć nie powinnam. Nie wiem czy ma sens dożywotnie trzymanie psiaka w schronisku ale to tylko moja uwaga. Uwielbiam psiaki i uwierzcie mi że w życiu bym psiaka nie uśpiła, ale w ten weekend gdzie Budrys był u mnie i atakował mojego psa mogę sobie tylko wyobrazić co czuła ta dziewczyna. Poprzewracało mi się w głowie od tego momentu i jestem strasznie sceptyczna, bezpieczeństwo osób opiekujących się psami jest moim zdaniem ważniejsze... Quote
wykrywka Posted July 13, 2010 Posted July 13, 2010 Nie znam behawiorysty z naszych okolic więc poprosiłam dziewczynę "po fachu" z FBwP o namiary na kogoś godnego polecenia. Oto odpowiedź (mam zgodę na umieszczenie jej na forum)[SIZE=2] : Niestety nie znam, żadnego behawiorysty- szkoleniowca z ZG. Przeczytałam w obu linkach nt tego psa. Ten pies jest dominujący i potrzebuje właściciela, który go mądrze pokieruje tzn nie można mu ulegać. Wprowadzenie hierarchii jest konieczne: on nie powinien jeść pierwszy, przechodzić przez drzwi pierwszy a już na pewno nie powinien otrzymywać zgody na siedzenie na kanapie! To, że ugryzł tą dziewczynę jest winą jego właściciela- cały czas utrzymuje go w przekonaniu, że pies jest najważniejszy!! Z chwilą kiedy ona usiadła na kanapie została "ustawiona"- to nie miejsce dla niej, pies może też być zazdrosny o to, że ma wreszcie swojego właściciela. Jak rozumiem ta dziewczyna nie mieszka z właścicielem psa, jest osobą na dochodne? Jeżeli pies ma ją zaakceptować to po pierwsze trzeba mu pokazywać że ona jest w hierarchii wyżej od niego, iść z nim na szkolenie PT i tylko ona powinna mu dawać jeść. Właściciel powinien poczytać trochę książek- na początek polecam J. Fishera "Okiem psa" Evelynkaa masz rację, że bezpieczeństwo ludzi najważniejsze, nie wyobrażam sobie co czuje pogryziona dziewczyna, nie wiem jak później można pokonać lęk do psa, bardzo to wszystko trudne. Ale z drugiej strony agresja agresji nie równa. W wielu przypadkach jest do opanowania przy pozytywnym szkoleniu. Man nadzieję, że problem z Budrysem jest właśnie takim przypadkiem. Quote
LadyS Posted July 13, 2010 Posted July 13, 2010 Też miałam u siebie jamnika-dominanta, który gryzł, obecnie jest w domku stałym - teoria dominacji, tzn. jedzenia przed psem, przechodzenia drzwiami przed psem i nie pozwalania wchodzenia na kanapkę była o d*** potłuc. Pies miał naprawdę głęboko gdzieś, czy jem pierwsza i czy pierwsza przechodzę przez drzwi - ja nie jestem psem, zeby pies miał tworzyć ze mną stado. Pomógł natomiast trening komend bezwzględnie przez psa zawsze wykonywanych i nieco rozsądku, tj. nie dopuszczanie do bliskiego kontaktu psa z osobą, która się go bała. Quote
wykrywka Posted July 13, 2010 Posted July 13, 2010 Teoria dominacji ma swoich zwolenników jak i przeciwników, osobiście też nie jestem do niej przekonana. Każdy pies jest inny i wymaga też innej metody pracy i szkolenia. To behawiorysta powinien ocenić psa ( oczywiście nie na odległość) i wybrać najlepszą z metod w danym przypadku i jeżeli to dotyczyłoby mojego psa i miałabym zaufanie do osoby oceniającej to zastosowałabym tę teorię w pracy z psem. Przytoczyłam rady specjalistki, która ma wyjątkowe osiągnięcia w pracy z "trudnymi" psami, która dobiera metody szkolenia do charakteru psa i zaistniałego problemu i nie zawsze oparte jest to na teorii dominacji. Oczywiście jak najbardziej wskazany bezpośredni kontakt ze szkoleniowcem tylko gdzie takiego znaleźć? :shake: Quote
filodendron Posted July 13, 2010 Posted July 13, 2010 O rety, Fisher i Fennell wiecznie żywi. Z całej tej wypowiedzi, moim zdaniem, jedynie PT jest do wzięcia. Reszta to strata czasu. Nie mówiąc o tym, że proponowanie aby tak poważnie pogryziona osoba wzięła na siebie obowiązek karmienia psa, który ją pogryzł, jest trochę mało empatyczne... Aż trudno uwierzyć, że w okolicach ZG nie ma żadnego szkoleniowca, którego warto polecić? To nie musi być od razu behawiorysta - wystarczy doświadczony szkoleniowiec. Jednak diagnoza 'na miejscu' jest nie do przecenienia i internet jej nie zastąpi. Quote
wykrywka Posted July 13, 2010 Posted July 13, 2010 [quote name='filodendron'] To nie musi być od razu behawiorysta - wystarczy doświadczony szkoleniowiec. Jednak diagnoza 'na miejscu' jest nie do przecenienia i internet jej nie zastąpi. Evelynkaa to może tutaj kuzyn znajdzie pomoc: http://www.psiasfora.pl/ Jest to w miejscowości Stożne, niedaleko Zielonej Góry, był tam w hoteliku bokser Borys, odwiedzałam go tam i miałam możliwość poznania właściciela i szkoleniowca w jednej osobie. Dla mnie nietuzinkowy człowiek, nawiązujący wyjątkowy kontakt z psami, czego dowodem był nasz Borysek. Mam nadzieję, że przekazuję tą umiejętność na szkoleniach. Quote
jamor Posted July 13, 2010 Posted July 13, 2010 Cockermaniaczka napisał(a):Generalnie to nowy dom-nowe zasady... Nie dobrze ze pies poznal sile swoich zebow,moze sprobowac ustawic dziewczyne ponownie;/ ło matko, tylko nie to. dziewczyna nie tylko ma teraz blizny ale i wielką ryche w psychice i bo wiedzą o tym wszyscy ktorych pogryzły psy. pies to doskonale wyczuje, w jej ruchach, w jej oczach i w jej zapachu, bo człowiek pachnie zaleznie od nastroju. to tylko bedzie pozywka dla niego. konsekwencja i dyscyplina . praca + uzupełnianie braków socjalizacji- nie wolno izolowac sie od zycia na ulicy . i tak jak poprzednicy-polecam troche poczytac, okiem psa tez moze byc. co do kastracji, to jest u mnie sporo psów ktore mogłem obserwowac i przed i po kastracji. niestety, ale na podstawie tych obserwacji kastracja nie wywarła wiekszego wpływu na agresje. na pewno jest przydatna ,na pewno zadnych cech ujemnych nie ma. uwazam rozniez , ze psy słuzbowe do zadan specjalistycznych : materiały wybuchowe, narkotyki i zwłoki- powinny byc kastrowane, ale coz, to tylko chyba moje zdanie bo nie mam poparcia Quote
patrycja.g Posted July 19, 2010 Posted July 19, 2010 Pies wcześniej musiał być bity. Strach przerodził się w agresję i teraz jest, jak jest... Do tego ułozył sobie hierarchię... On na równym poziomie z człowiekiem (siedzial z nimi na kanapie). Tutaj nie ma co się dziwić, że zatakował kogoś ze "swojego poziomu". Pies mógł dać ostrzeżenie, którego ludzie często nie zauważają, np. chwilowy bezruch. To jest właśnie ostrzeżenie. Nie musiało byc warczenia... Jeśli pies ugryzł, może zrobić to ponownie. Myślę, że należałoby ustalić hiererchię w domu i zapisac psa na terapię. Jesli to nie pomoże to niestety... chyba kazdy wie o czym mówię. Quote
Cockermaniaczka Posted July 19, 2010 Posted July 19, 2010 To wszystko wymaga pracy pracy pracy i pracy. Najlepiej pod okiem trenera ale takiego co sie zajmowal agresja a nie klika sobie i mysli ze klikaniem zdziala cuda:P Taki pies bedzie zawsze ryzykowny,nie wolno mu ufac na 100 procent. Uspienie to ostatnecznos,ale czasem konieczna... Quote
Cockermaniaczka Posted July 19, 2010 Posted July 19, 2010 To wszystko wymaga pracy pracy pracy i pracy. Najlepiej pod okiem trenera ale takiego co sie zajmowal agresja a nie klika sobie i mysli ze klikaniem zdziala cuda:P Taki pies bedzie zawsze ryzykowny,nie wolno mu ufac na 100 procent. Uspienie to ostatnecznos,ale czasem konieczna... Quote
tayga Posted September 10, 2010 Posted September 10, 2010 Pies o którym tu mowa w chwili obecnej przebywa w Gubinie. Został znaleziony błąkający się na ulicy. Mam z nim kontakt od 1 września. Nie okazał oznak agresji ani w stosunku do mnie, ani innego opiekuna. A z małym pieskiem (grzywacz) się bawi. Krótko znam tego psiaka, ale w życiu nie powiedziałabym, że może być agresywny. Quote
filodendron Posted September 11, 2010 Posted September 11, 2010 I....? Nie będzie żadnego wyjaśnienia okoliczności, w jakich pies znalazł się na ulicy? Ewelynkaa? Tayga? Mam tylko nadzieję, że to nie jedna z tych sytuacji, w których pies posyła kogoś na szycie i ląduje na ulicy, bo tak najprościej pozbyć się problemu :roll: Quote
tayga Posted September 11, 2010 Posted September 11, 2010 Dodzwonilismy się wczoraj do właściciela... najnormalniejszy w świecie Niemiec nie mówiący słowa po polsku (taki kuzyn Evelynkaa ??!!). Oczywiście biegle w obcym języku gada tylko mój TŻ, dogadał się. Więc tak... Michael był w szoku, ale ucieszył się podobno, ze pies się znalazł. Nie potrafi wytłumaczyć dlaczego akurat w Gubinie. Zamotał się przy pytaniu czy go wyrzucił, czy zgubił i czy był w pobliżu. Powiedział, ze nie może dłużej rozmawiać, wziął nr telefonu TŻta (niemiecki), jutro ma zadzwonić ojciec właściciela i przyjechać po psiaka. No i wszystko wytłumaczyć. Psiak został znaleziony w dobrym stanie. Ani brudny, ani za chudy, ani wylękniony. Apetyt mu dopisuje, humor też :) Wzięty na linkę szaleje jak wariat, chce się bawić. Jeśli został zgubiony przypadkiem to nigdy nie zrozumiem dlaczego nie podjęto próby szukania. W Gubinie nawet policjanci muszą znać podstawy niemieckiego. Skoro właściciel poradził sobie z adopcją z polskiego schroniska, podpisał papiery to mógł zgłosić zaginięcie gdziekolwiek. Quote
filodendron Posted September 11, 2010 Posted September 11, 2010 Trochę dziwna historia - pies był zabrany ze schroniska w Zielonej Górze - tam też nie zgłoszono zaginięcia? Daleko do Gubina z miejsca poprzedniego zamieszkania psa? Quote
Evelynkaa Posted September 11, 2010 Author Posted September 11, 2010 Po pierwsze dziwi mnie fakt że Michał nie rozmawiał po polsku z Wami bo przecież to Polak który nawet nie ma niemieckiego akcentu (wiem co mówie bo sama umiem niemiecki). Powiadomiłam już moją rodzinę i zostanie tu zgnojony....nawet nie wiem za jakie zachowanie bo nie potrafię się z nim skontaktować i nawet nie wiem jak to się stało. Ja mówiłam mu że nie radził sobie z tym psem, ale on był mądrzejszy. Tayga proszę Cię uważaj na grzywka, u nas też na początku było fajnie i zabawa, ale odkąd Budrys dostał jedzenie w kuchni tak już Alexa tam nie wpuszczał i jak miał tylko możliwość to go atakował. Nie jestem Wam w stanie tego udowodnić bo w trakcie ataku nie nagrywałam go ale ratowałam mojego psa. On z pozoru jest bardzo miłym pieskiem, tylko Michał nie umiał mu pokazać kto tu jest Panem i go rozpieszczał. Może go to przerosło....nie wiem ale wstyd mi za niego... Quote
tayga Posted September 11, 2010 Posted September 11, 2010 filodendron napisał(a):Trochę dziwna historia - pies był zabrany ze schroniska w Zielonej Górze - tam też nie zgłoszono zaginięcia? Daleko do Gubina z miejsca poprzedniego zamieszkania psa? Do Cottbus mamy ok 50 km. Dzwoniliśmy o godzinie 19... to nie tak późno, w taką "trasę" mozna o tej godzinie wyjechać. Quote
Evelynkaa Posted September 11, 2010 Author Posted September 11, 2010 tayga napisał(a): jutro ma zadzwonić ojciec właściciela i przyjechać po psiaka. No i wszystko wytłumaczyć. A więc wujek Marek na pewno nie przyjedzie po psa bo teraz jest w pracy parę dni, mój tata do niego dzwonił...jak tylko się czegoś dowiem to dam znać!!! Quote
tayga Posted September 11, 2010 Posted September 11, 2010 [quote name='Evelynkaa']Po pierwsze dziwi mnie fakt że Michał nie rozmawiał po polsku z Wami bo przecież to Polak który nawet nie ma niemieckiego akcentu (wiem co mówie bo sama umiem niemiecki). Powiadomiłam już moją rodzinę i zostanie tu zgnojony....nawet nie wiem za jakie zachowanie bo nie potrafię się z nim skontaktować i nawet nie wiem jak to się stało. Ja mówiłam mu że nie radził sobie z tym psem, ale on był mądrzejszy. Tayga proszę Cię uważaj na grzywka, u nas też na początku było fajnie i zabawa, ale odkąd Budrys dostał jedzenie w kuchni tak już Alexa tam nie wpuszczał i jak miał tylko możliwość to go atakował. Nie jestem Wam w stanie tego udowodnić bo w trakcie ataku nie nagrywałam go ale ratowałam mojego psa. On z pozoru jest bardzo miłym pieskiem, tylko Michał nie umiał mu pokazać kto tu jest Panem i go rozpieszczał. Może go to przerosło....nie wiem ale wstyd mi za niego... Nie wiem - może wystraszył się sytuacji i wolał się nie przyznawać, ze jest Polakiem? A może telefon odebrał ktoś inny?? Podobno młody "łepek" - tak TŻ twierdzi. Nie ja z nim rozmawiałam. Spokojnie, zabawa z grzywkiem odbyła się na neutralnym terenie. I pod kontrolą. Quote
tayga Posted September 12, 2010 Posted September 12, 2010 Załozyłam psiakowi wątek... jeszcze nie dokończony http://www.dogomania.pl/threads/192644-Bokserkowaty-Bady-z-dziwną-przeszłoscią-znowu-szuka-domu Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.