Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Mam psa, niespełna trzy letniego Chestera w typie donka.
Ostatnimi czasu pojawił nam się problem. Chester miał problemy w uszami, biegunki, dodatkowo nałożyło się kilka mniejszych problemów zdrowotnych. Generalnie często bywaliśmy u weterynarza, w domu trzeba było często podawać mu tabletki, zakrapiać oczy, czyścić uszy(czego od małego bardzo nie lubi).
Wszystkie zabiegi daje sobie robić, ale zaraz po nich ucieka do budy. Zawsze tak robił np. po czyszczeniu uszu (ciasteczka ani zabawy tu niestety nie pomagają). Ale teraz potrafi siedzieć w tej budzie kilka ładnych godzin. A coraz częściej chowa się tam gdy tylko zobaczy któregoś z domowników wychodzącego w jego stronę. Nawet widząc kogoś z szczotką do czesania się chowa, a dawniej to uwielbiał.
Teraz już jest w miarę zdrowy, ale np. uszy trzeba mu regularnie czyścić.
Jak to robić żeby pies przestał się nas bać ? I co zrobić żeby całkiem odbudować jego zaufani ?
Problem najbardziej dotyczy mojego taty, bo to on najczęściej wykonywał wszystkie zabiegi. Próbowaliśmy z smaczkami przed i o każdym zabiegu, ale to nic nie daje.
A i już kilkakrotnie zaobserwowałam jak pies, kiedy idziemy w jego kierunku wysyła sygnały uspakajające, oblizuje się, ziewa. Albo od razu zwiewa do budy. Generalnie zaczął się nas bać.
Z góry dziękuję, bo pomysły mi się już wykończyły.

Posted

Co oznacza regularne czyszczenie uszu - codzienne/co tydzien/raz w m-cu?
Moze warto odstawic na razie niemile zabiegi, raczej skupic sie na pracy i nagradzaniu kontaktu psa z czlowiekiem, a na przyszlosc postarac sie o wieksza delikatnosc?
Generalnie wyglada na brak zaufania do czlowieka, brak wyuczonej reakcji na np. czlowieka wolajacego psa na spacer, do zabawy. Czy cos z psem robicie poza jego siedzeniem w budzie, podawaniem mu jedzenia i opieka pielegnacyjna?

Posted

Zapiszę sobie, bo u nas było to samo - też uszy. Doszło do tego, że pies chował się pod stół, gdy tylko kroiłam jego smaczki na kawałki. Uszy od dawna zdrowe a uraz został. W tej chwili sytuacja już jest opanowana, ale może ktoś jeszcze podpowie coś cennego, co mi się przyda na przyszłość.
Na razie wymyśliłam tylko tyle, że daję psu jasny sygnał, że zamierzam wyczyścić mu uszy. Chowa się, trudno, wyciągam go z kryjówki. Ale przynajmniej przestał się chować na widok smakołyków czy otwartej półki z lekarstwami.

Posted

Na razie wymyśliłam tylko tyle, że daję psu jasny sygnał, że zamierzam wyczyścić mu uszy. Chowa się, trudno, wyciągam go z kryjówki.


Moim zdanie to blad.Skoro pies obawia sie tego,to po co dodatkowo go niepokoic tym sygnalem?Ja bym zaczepial mu te uszy kilka razy dziennie,w roznych sytuacjach,troszke w nich podlubal i przestawal.Zakladajac,ze go te zabiegi nie bola,a Ty nie robisz tego w nerwach,powinien sie dosyc szybko z tym pogodzic.
Poza tym moze wiez miedzy wami nie jest zbyt silna,bo gdyby byla,to psisko nie chowaloby sie pod stolem,tylko przychodzilo do Ciebie.Moze szedlby jak na sciecie,ale by podszedl.Nie bierz tego do siebie,ale jest i taka mozliwosc.

Posted

Może i błąd ale u nas zadziałał. Pies jest uprzedzony o tym, co się stanie za chwilę tak samo, jak uprzedzam go gdy wychodzę z domu bez niego - żeby nie było zbędnej ekscytacji. Znosi to dużo lepiej niż wielką niewiadomą za każdym razem, gdy kroję smaczki - co będzie? coś fajnego czy uszy? Teraz wiadomo, że jak smaczki, to coś fajnego, jak sięgam do szafki, to niekoniecznie po płyn do uszu. Ale jeśli powiem "pokaż uszka" i wyciągnę ten płyn, no to nie ma przeproś. Nawet nie ucieka - już przychodzi spod tego stołu, tyle że z podkulonym ogonem, biedak.
Co do więzi, no to cóż - każdy ma swój próg bólu i swoją wytrzymałość. Skoro bolało, nacierpiał się, to i pamięta. Pamięć to on ma dobrą. Poza tym jemu trzeba depilować uszy, więc nadal nie zawsze jest przyjemnie - mnie to nie dziwi, że demonstruje swój dyskomfort.

Posted

Kajro, nie bardzo rozumiem związek między brakiem wyuczonej reakcji na przybieganie na spacerze a ucieczką przed czyszczeniem uszu. Wyjaśnisz ?
Owszem. jak powiedział Oluś na szkolenie chodzimy, w weekendy jeśli tylko pogoda na to pozwala. No a poza tym oczywiście spacery 2 lub 3 razy dziennie w tym przynajmniej jeden długi. Tata czasem biega z Chesterem, tyle że ostatnio miewa problemy z kolanami, więc rzadziej, ale jednak. Jakieś zabawy na podwórku, czasem go sztuczek pouczę. No i karmię go czasem xd
A co do uszu, to zależy, ale mniej więcej co 2 tygodnie, może trochę rzadziej.
Odstawić raczej się nie da, pies się drapie jak są niewyczyszczone i już kilka razy zrobił ranę, zresztą uszy ma bardzo podatne na różnego rodzaju zapalenia więc trzeba czyścić.

Posted

I jak z tymi uszami :) ?
Z Lucy miałam podobny problem, gdy miała zapalenie ucha, ale przynajmniej dało się w dwie osoby ją przytrzymać i nakropić, ale potem tak samo się fochała i uciekała.
Teraz jej nakrapiam kropelki na wacik i tak czyszczę, bo ona się tylko boi kropienia wprost. xd

Posted

[quote name='Iś & Chester'] Ale teraz potrafi siedzieć w tej budzie kilka ładnych godzin. A coraz częściej chowa się tam gdy tylko zobaczy któregoś z domowników wychodzącego w jego stronę.
....
A i już kilkakrotnie zaobserwowałam jak pies, kiedy idziemy w jego kierunku wysyła sygnały uspakajające, oblizuje się, ziewa. Albo od razu zwiewa do budy. Generalnie zaczął się nas bać.
[/QUOTE]

[quote name='Iś & Chester']Kajro, nie bardzo rozumiem związek między brakiem wyuczonej reakcji na przybieganie na spacerze a ucieczką przed czyszczeniem uszu. Wyjaśnisz ?
[/QUOTE]

Na podstawie pierwszego opisu, z ktorego wynika, ze pies generalnie boi sie domownikow. Dla mnie normalnym zachowaniem bylaby ucieczka, sygnaly uspokajajace na widok skojarzonego sprzetu do pielegnacji, czegos powodujacego dyskomfort.
Ale skoro pies chowa sie niezaleznie od sytuacji, na kazdy widok znanego czlowieka, to cos jest nie tak na bazie relacji.
I nie wspominalam o odwolywaniu na spacerze, tylko na pozytywnej reakcji na rzucone haslo zabawy, jedzenia czy wyjscia.

Posted

[QUOTE] Znosi to dużo lepiej niż wielką niewiadomą za każdym razem, gdy kroję smaczki - co będzie? coś fajnego czy uszy?[/QUOTE]

Czyli nie tylko kolczatka,ale nawet "smaczki" zle uzyte moga psa stresowac.
Ale naprawde nie rozumiem co jest dobrego w uprzedzaniu psa o nieprzyjemnosci.Jemu i tak wystarczy jakikolwiek Twoj ruch z tym zwiazany,poprzedzajacy zabieg i wie o co chodzi.Po co mu za kazdym razem kilkadziesiat sekund stresu wiecej?

Posted

Czyli nie tylko kolczatka,ale nawet "smaczki" zle uzyte moga psa stresowac.


Ale naprawde nie rozumiem co jest dobrego w uprzedzaniu psa o nieprzyjemnosci.Jemu i tak wystarczy jakikolwiek Twoj ruch z tym zwiazany,poprzedzajacy zabieg i wie o co chodzi.Po co mu za kazdym razem kilkadziesiat sekund stresu wiecej?


Chyba troszkę przesadzasz - nie mieszkam w apartamentach na setki metrów kwadratowych 😉 Powiedzenie "pokaż uszka", wyciągnięcie płynu z szafki i podejście do psa zajmuje mi góra jakieś 5 sekund. Nie wołam do niego "pokaż uszka" wtedy, gdy jest w innym pokoju. Dzięki temu pies przestał przybierać cierpiętniczą postawę widząc jakiekolwiek moje manewry przy szafce z lekami, które przecież nie zawsze oznaczają czyszczenie uszu.
Co do krojenia smaczków przed czyszczeniem uszu to rzeczywiście był to błąd - wtedy naprawdę trwało to za długo i było ewentualną zapowiedzią nieprzyjemności. Zmieniłam postępowanie i jest dużo lepiej niż było, więc nie szukajmy dziury w całym. Zaś stres to przede wszystkim jest związany z samym zabiegiem czyszczenia uszu i wyrywania włosów - nie róbmy z psa wariata - to nie jest przyjemne i całkiem bezstresowo nie da się tego zrobić, zwłaszcza u psa, którzy przeszedł zapalenie uszu.
Iś & Chester już wie, że nie należy psa uprzedzać. A ja zostanę przy swoim, bo żadna lepsza propozycja nie padła.
***
Nawiasem mówiąc, Iś & Chester - nam się tak uszy paprały i były podatne na zapalenia na niektórych suchych karmach. Więc jeśli już wyczerpaliście możliwości diagnostyczne, to jeszcze może i to weźcie pod uwagę. Tak na wszelki wielki wypadek o tym piszę, bo jak żywiłam psa barfem, to praktycznie problem uszu przestał istnieć - suche i czyste.
Posted

W sumie biorąc pod uwagę Chesterowe 'genialne' zdrowie to jest możliwe. Ostatnio gadałam nawet z nasza wet o BARFie, ma coś o tym doczytać. tyle że nie jest pewna czy przy delikatnych żołądku Chestera ( fajnie to brzmi przy psie takich wielkości xd) i jego trzustkowych problemach to zda egzamin. No ale nic, zobaczymy. Szczerze mówiąc mam nadzieję że jednak BARF u nas przejdzie, bo co chwila kolejna firma karm nam odpada.. Już się wydawało że Brit Care się u Krowy spisuje, a po dwóch pakach znów się zaczęło..

Kajro sama nie wiem. Teraz się w miarę uspokoiło. No i nie było tak, że ucieka za każdym razem jak kogoś widzi, nie wiem od czego to zależy.
Teraz w sumie wróciło do stanu sprzed choroby, raczej zwiewa tylko na widok preparatów do czyszczenia, albo jak usłyszy coś.
A pozytywna reakcja na słowo 'spacer' czy 'idziemy?' jak była tak jest, uwierz. Z jedzeniem to samo.

Btw nie wiem jak on to robi, ale czasem potrafi wyczuć sytuacje zanim się cokolwiek powie. Tata tylko ma zamiar a skubaniec już się chowa. Nie wiem jak on to zauważa, bo staramy się nie pokazywać niczego po sobie, nie skradamy się, płyn do czyszczenia donosimy później. Jakby czytał w myślach.

Posted

http://www.dogs.gd.pl/psiejstwo/zywienie.htm
To jest stronka osoby, której barf ponoć wyciągnął sukę z problemów zdrowotnych spowodowanych niewydolnością trzustki. Tak do poczytania podsyłam, bez nacisków oczywiście 😉 Sama mam małe doświadczenie z barfem i niewyrobioną do końca opinię. Nikogo więc nie namawiam, ale barf ma tyluż gorących zwolenników, co i zagorzałych przeciwników oraz całą rzeszę ludzi, którzy jeszcze o nim nie słyszeli (w tym sporo wetów), więc poczytać nie zawadzi 🙂

Posted

Czyszczenie co 2 tygodnie, to faktycznie dosc czesto, moze i zmiana diete pomoze, oby :).
I tak po trosze popre Filodendron z wczesniejszym uprzedzaniem psa o niemilym zabiegu. Z wlasnego doswiadczenia, zwierzaki zawsze widzialy, co bedzie sie dzialo i, o dziwo, jakos spokojniej to przyjmowaly, niz dziwne podchody, czajenie sie. Podstep na wabia na pewien czas palil nawyk reakcji na cos fajnego. Owszem, przychodzenie psa do stolu z 'zastawa' typu zastrzyk, skalpel czy do kapieli, trwalo dlugo, ciagnal sie strasznie, ale szedl. I rownie jasne bylo, ze po wszystkim jest cos dobrego na odstresowanie, np. dlugi spacer, zabawa, smak. I rownie natarczywie sie tej nagrody dopominal ;).
Is, uwierz, to dla czlowieka tylko wyglada, ze sie ma zamiar cos robic, podswiadomie wykonuje sie pewne ruchy, czytelne dla zwierzat, zmienia sie zachowanie, mowa ciala ;).

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...