Malwi Posted August 23, 2010 Posted August 23, 2010 bylam dzisiaj w schronisku ... wzielam Neri na spacer ... nawinął się młody kot .. niby sie cieszyła jak go widziała, ale chciała go złapać zębami ... więc nie wiem .... nie wiem kto robił test i czy on był w ogóle robiony ... po jej dzisiejszej reakcji na kota - obawiam się .... bardzo się obawiam.... z psem poza kojcem też nie wygląda za ciekawie - była strasznie "nakręcona" jak zobaczyła innego psa na smyczy ... dzisiaj pojechała na sterylkę , trzeba jej też podciąć dwa pazury w tylnych łapach - te wewnętrzne... już jej się tak zakręciły że zraz będą się wbijać w opuszki .... Quote
Paulina87 Posted August 23, 2010 Author Posted August 23, 2010 Łukasz najpierw mi pisał, że testu nie robił, ale na pewno będzie dobrze reagować na koty. Missy prosiła żeby jednak ten test zrobić i Łukasz pisał, że test był i Neri koty olewa. Quote
Cajus JB Posted August 23, 2010 Posted August 23, 2010 Nie ma jeszcze zwrotu ankiety. Wiem, że dotarła. Czekam. Wizyta potwierdzona. W środę. Jak pojechała na sterylkę to niczego się na razie nie dowiemy. Najlepiej da się Neri poznać na spacerach. Jej zachowanie i reakcje na inne zwierzęta. Jest trochę czasu. Będziecie mieli możliwość wychodzenia z Nią? Quote
Malwi Posted August 23, 2010 Posted August 23, 2010 tak, ale dopiero za kilka dni - jak się rana podgoi.... Quote
Cajus JB Posted August 25, 2010 Posted August 25, 2010 Ankieta do mnie na razie nie dotarła. Dodatkowo zalał lub zawiesił mi się telefon i straciłem wszystkie kontakty. DarkWater jak możesz odezwij się do mnie. Wizyta aktualna. Dam znać w nocy jak wypadła. Quote
Cajus JB Posted August 25, 2010 Posted August 25, 2010 Wizyta się odbyła. Jeśli chodzi o teren, to jest w pełni ogrodzony porządnym płotem i w miarę duży. Dodatkowo jest bezpośredni dostęp do lasu z tyłu posesji. Spory teren do spacerowania. Budy jeszcze nie ma, ale ma być. Jednak Neri jak zapewniają Państwo będzie miała bezproblemowy dostęp do domu, chociaż podejrzewam, że będzie wolała spędzać czas na dworze. Nie wiem jak będzie sobie radzić na śliskim podłożu. Sama posesja jest położona blisko autostrady, ale hałas jest tłumiony przez otoczenie. Z weterynarzem też nie ma problemu. Są sprawdzeni w okolicy i dojeżdżają więc nie ma ryzyka, że w nagłym wypadku nie będzie komu zabrać psa. A jeśli już to samochód jest odpowiedni. Państwo prowadzą działalność gospodarczą i na teren wchodzą różni ludzie, także z małymi dzieci. Jednak nie będą mieli możliwości kontaktu z Neri co mogłoby prowadzić do jakiegoś przypadkowego zdarzenia. Oni sami mają duże doświadczenie. Neri byłaby Ich kolejnym Wielkopsem. Wiedzą jak się zachować i postępować z takim psem. Małych dzieci w domu nie ma. Oboje są zdecydowani na adopcję. Nie jest to zachcianka, a zakochanie się w psie. Na Neri czeka już gotowane jedzenie, które będzie uzupełniane suchą karmą. Widać, że bardzo Jej oczekują. W razie dłuższego wyjazdu Neri będzie z opiekunami jeśli będzie umiała podróżować. Jeśli nie będzie mogła jechać lub nie nauczy się podróżować na miejscu jest rodzina i ona będzie się Nią zajmować. Są dwa mankamenty. Pierwszy to ogródek. Jeśli Neri zacznie go rozkopywać co może się zdarzyć zostanie Jej troszeczkę ograniczona przestrzeń, ale i tak pozostanie Jej sporo. Podejrzewam, że w upał na pewno wykopie sobie gdzieś jamę pod krzaczkiem. To mniejszy i mniej istotny problem. Drugi to koty. Koty rezydenci. Oba maja wstęp domu i ogrodu. To Ich teren. Są przyzwyczajone do obecności dużych psów i nie uciekają. Nie boją się. Jeśli Neri nie toleruje kotów to dojdzie do tragedii. Poinformowałem państwa o Jej zachowaniu na spacerze. To musi zostać bardzo dokładnie sprawdzone i musi być całkowita pewność. Będę nalegał na to. Ankietę jak dostanę umieszczę tutaj. Jeśli chodzi o drugiego psa to jeszcze trochę czasu minie nim się pojawi. Ten dom byłby wspaniałym dla Neri. Przestrzeń, bezpośredni kontakt z człowiekiem cały czas. Wszystko czego taki pies potrzebuje. Ludzie oddani zwierzętom i pomagający Im ( przygarniali Je z ulicy ). Jestem jak najbardziej za tą adopcją pod warunkiem, że Neri toleruje koty. Quote
Malwi Posted August 25, 2010 Posted August 25, 2010 dzięki wielkie Cajus :loveu: w schronisku jest tylko jeden mały kociak ... bałam się go narażać na Neri ... jeśli byłby dorosły kot, test pewnie zostałby przeprowadzony dokładniej, wiadomo - dorosły kot może się bardziej "obronić" niż mały .... w schronisku nie ma kotów i nie ma kociarni... nie mam pomysłu jak można przeprowadzić jeszcze raz test na koty ... Quote
Cajus JB Posted August 25, 2010 Posted August 25, 2010 Trzeba coś wykombinować. Ten test musi być pewny. Nikt nie zaryzykuje życia zwierzęcia, życiem innego. Wiadomo coś o tym jak Neri zachowuje się w samochodzie? Quote
Malwi Posted August 25, 2010 Posted August 25, 2010 ciężko ją do samochodu wpakować, ale później chyba jedzie spokojnie ( wypytam się dokładnie jak było po drodze na sterylkę ) z tym ze psiaki z naszego schronu nie wiem dlaczego ale wszystkie są w samochodach spokojne :lol: Quote
Cajus JB Posted August 25, 2010 Posted August 25, 2010 Jak dojechała to pewnie nie będzie problemu z transportem, ale warto dopytać. zuzlikowa masz jakiś pomysł co do kota? Doświadczenia? Kto ma jakikolwiek pomysł? Ediit Malwi możesz dokładniej opisać ten spacer? Sytuację? Jak często Neri wychodziła na spacery? Quote
zuzlikowa Posted August 25, 2010 Posted August 25, 2010 Dzięki Cajus za wizytę! A co do kotów, pozwólcie,że przemyślę sprawę...napiszę rano!OK? Quote
Cajus JB Posted August 25, 2010 Posted August 25, 2010 To czekamy na Twoje rady, pomysły. Domek jest odpowiedni. Tylko tej reakcji na koty musimy być pewni. Quote
Malwi Posted August 25, 2010 Posted August 25, 2010 jak często nie wiem .. na pewno kilka razy w tygodniu ... na smyczy chodzi ładnie ... ciągnie tylko jak coś ją mocno zainteresuje, pojawi się pies czy kot ... sytuacja z kotem była dość skomplikowana ... kot początkowo był na rękach ... wtedy Neri chciała go chapnąć ( niewiele brakowało ) .. później kociak został położony na ziemi ... wtedy Neri była bardzo nim zainteresowana, niby merdała ogonem, ale nie pozwoliłam jej się do niego zbliżyć ... Neri boi się wchodzić do pomieszczeń ... boi się hałasu i podniesionej ręki ... nawet gwałtowniejszego ruchu .... nie raz na spacerze przypadała do ziemi przerażona ( nawet sama nie wiem czym ) , ale tylko w pobliżu schroniska ... gdy odeszłam z nią dalej była o wiele spokojniejsza... chociaż i tak w drodze powrotnej musiałam ją mocno trzymać bo ciągnęła w stronę schroniska i swojego kojca ;) oczywiście w drodze powrotnej wyskubałam jej starą sierść .. myslę ze nie będzie problemu z jej ewentualnym czesaniem - podczas skubania była spokojna , stała pewnie. po powierzchownym wyskubaniu została "wpakowana" do bagażnika samochodu.... usiadła grzecznie... i tyle ją widziałam :P Quote
Paulina87 Posted August 26, 2010 Author Posted August 26, 2010 Martwią mnie te koty bo szkoda żeby taki fajny domek Neri przepadł. W schronisku mieliśmy taki przypadek, że mieliśmy owczarka środkowo-azjatyckiego adoptował go pan, który miał dodatkowo sunię azjatę i jeszcze ON-ka dominującego samca oraz koty. Conan początkowo koty chciał zjeść. Pan brał więc kota na ręce, wtulał go i takim małym lufcikiem pozwalał kota obwąchiwać. Ostatecznie Conan zaakceptował i koty i dominującego owczarka, ale kosztowało to dużo cierpliwości i czasu. Quote
Malwi Posted August 26, 2010 Posted August 26, 2010 trochę odbiegnę od tematu ale sprawa pilna ... Holi nie jedzie do DT ... razem z nią miała jechać KITA ... miała jechać w sobotę ... niestety transport jest przesunięty na jutro - ja nie mam szans żeby się wyrobić i dowieźć ją na jutro do Wrocławia ...zatem pilnie poszukiwany transport z Ostrowa do Wrocławia/Oleśnicy/WIERUSZOWA(najbliżej) Quote
Cajus JB Posted August 26, 2010 Posted August 26, 2010 ADOPCJA BERNARDYNA Dziękuję za zainteresowanie bernardynem. To niezwykle sympatyczne psy o bardzo dużej masie- nawet 60…70kg.Psy , które przy bliskim kontakcie psychicznym z ludźmi i prowadzone spokojnie i konsekwentnie są łagodnymi gigantami, ale pamiętać trzeba, że to jednak psy- ze swoimi charakterami, doświadczeniami, potrzebami, lękami i …ogromną masą! Bernardyn jest psem, który nie jest raczej stróżem…nie jest też bardzo ruchliwy…i z zasady też niezbyt często szczeka. Wywołuje wrażenie swym ogromem i masą. Bernardyn jest psem dla ludzi, którzy lubią bliski kontakt z psem- bernardyn jest psychicznie od człowieka uzależniony, wtedy socjalizuje się prawidłowo i szybko wrasta w nową rodzinę. Pamiętaj jednak… każdy ma inne losy, inną historię i inne doświadczenia…one odcisnęły na nim swoje piętno. Tylko bliskość człowieka pomaga mu o tym zapomnieć… po jakimś czasie! By być blisko swojego człowieka bernardyn zrobi bardzo wiele. … Prosiłabym o odpowiedź na poniższe pytania- wytłuszczone w mailu zwrotnym, pozostałe proszę przemyśleć : 1. Czy wszyscy domownicy godzą się na adopcję i chcą przyjąć do domu psa? a) czy przewidzieli Państwo "miejsce" dla psa w Waszej rodzinie na najbliższe kilka - kilkanaście lat? Tak 2. Czy posiadają Państwo/ czy posiadali Państwo już kiedyś bernardyna/kę lub innego psa olbrzyma? a) jeśli tak - proszę napisać o niej/o nim dwa słowa b) jeśli nie - czemu zdecydowali się Państwo właśnie na bernardyna? Jaką wiedzę posiadają Państwo na temat rasy? Posiadaliśmy owczarka kaukaskiego , doga niemieckiego x 3, mieszańca podhalańczyka z szkockim . Wszystkie psy dożywały u nas do późnej starości i naturalnej śmierci . 3. Czy mieszkają Państwo w domu jednorodzinnym czy w mieszkaniu? a) jeśli w mieszkaniu - na którym piętrze? czy w budynku jest winda? b) jeśli w domu- czy pies przebywałby na zewnątrz czy w środku? gdzie mieszkałby pies: w domu, w budzie, w kojcu? c) gdzie w domu/ w mieszkaniu spałby pies? W zależności od charakteru psa będzie miałbudę lub legowisko w domu . 4. Czy pies musiałby sam zostawać w domu (bo Państwo np pracują poza domem)? a) jeśli tak- na jak długo? b) gdzie bernardyn spędzałby czas Państwa nieobecności? Na podwórzu . 5. Ile razy dziennie mają Państwo w zwyczaju wychodzić z psem? Jak długie są to spacery? Mieszkamy w sąsiedztwie lasu i codzienne spacery są normą . 6. Czy w Państwa domu ktoś z domowników jest alergikiem? nie 7. Czy posiadają Państwo dzieci? Jeśli tak, w jakim wieku? a) Czy maja Państwo świadomość, że nawet jeśli bernardyn nie przejawia zachowań agresywnych ,nadmiernej ruchliwości, to masa i wielkość psa przekracza wagę dorosłego człowieka i w kontakcie z dziećmi nie może pozostawać sam i konieczne jest nauczenie psa delikatności w stosunku do dzieci…i vice versa - dzieci do psa? Tak syn 17 lat 8. Czy posiadają Państwo inne zwierzęta, z którymi adoptowany bernardyn miałby żyć, mieszkać? Czy mają państwo świadomość, że nawet jeśli pies nie przejawia zachowań agresywnych w stosunku do innych zwierząt, to w nowym otoczeniu może być nimi zainteresowany i prezentować to w różny sposób?...że konieczne będzie nauczenie wszystkich zwierząt współżycia z sobą? A to może wymagać czasu i naszej inicjatywy oraz kontroli. Dwa koty , jeden domowy drugi domowo -podwórzowy . 9. . Psy chorują - tak jak ludzie - i leczenie czasem jest kosztowne. Czy jesteście Państwo na to przygotowani? Posiadanie psa wiąże się także zawsze z koniecznością szczepień, odrobaczeń, profilaktyki przeciw kleszczowej itp. Czy jesteście Państwo gotowi ponosić te wydatki?...czasami znaczne, bo liczone od wagi psa? a) .W związku ze swą budową i masą bernardyny , to psy ze skłonnościami do dysplazji, skrętów żołądka, i chorób serca.. .Czy znany jest Państwu sposób postępowania ograniczający możliwość ich wystąpienia? Szczególnej uwagi wymagają także oczy tak 10. Czym zwykliście/ zamierzacie Państwo żywić psa? a) jeśli karmą suchą - jakiego rodzaju (proszę np podać rodzaj karmy lub firmę)? b) jeśli karmą gotowaną - jakie są jej składniki? c) jeśli puszkami - jakiego rodzaju (proszę podać rodzaj karmy lub firmę)? Gotowana kasza z warzywami i mięsem , jako uzupełnienie sucha karma lub puszki . 11. . Psy porzucone są często po przejściach, mogą odczuwać lęk, w nowym miejscu być zestresowane nawet przez dłuższy czas, posiusiać się nie tam, gdzie trzeba, mogą coś zniszczyć, itd. Czy jesteście Państwo gotowi to znieść? Jak chcą Państwo reagować na zniszczenia? …czy liczą się Państwo z tym, że może się okazać, że adoptowany bernardyn może narobić szkód w ogrodzie i mieszkaniu/ domu, gdy będzie zostawał sam? co wtedy? Jak zamierzacie temu przeciwdziałać? Ogród jest ogrodzony . 12. czy w sytuacji awaryjnej- Państwa nagły wyjazd, choroba, itp, pies będzie miał zapewnioną dobrą opiekę? Tak , teściowie mieszkają w leśniczówce pod Nakłem . 13. czy spędzają Państwo urlop z psem? jeśli nie- jak i gdzie ten czas spędza Państwa pies? Prowadzimy firmę -nie mamy czasu na urlop 14. czy mają Państwo zaufanego i dobrego weterynarza? czyli czy pies będzie miał zapewnioną stałą opiekę weterynaryjną? tak 15. Czy jesteście Państwo gotowi podpisać umowę adopcyjną, w której ważnym punktem będzie deklaracja, że pies NIGDY nie trafi na ulicę albo do schroniska - a w razie, gdybyście Państwo jednak nie mogli go zatrzymać, niezwłocznie powiadomicie osobę od której adoptowali Państwo psa? tak 16.Wydawane przez nas psy są sterylizowane/kastrowane lub jeśli takiej możliwości nie było, obowiązek ten spoczywa na adoptującym domu. Punkt ten jest zawarty w umowie o adopcji psa. Jaki jest Państwa stosunek do kastracji/sterylizacji zwierząt? Pozytywny – jest to konieczność 17. Bernardyn jest psem, który bezwzględnie musi mieć bliski kontakt z człowiekiem(to gwarantuje jego prawidłową socjalizację i aklimatyzację w nowym miejscu)…jak chcecie to Państwo osiągnąć? Mieszkamy i pracujemy w jednym miejscu 17a.Czy zdajecie sobie Państwo sprawę, że bernardyn, którego adoptujecie, nie od razu uzna Was za swój dom, za swoich opiekunów? Jak będziecie przeciwdziałać np. ucieczkom…wyjściom po za teren posesji? Cały teren jest ogrodzony i monitorowany Bardzo proszę o odpowiedzi na powyższe pytania. Wiem, że jest ich wiele, ale wynikają one z tego, że chcemy, aby nasi podopieczni, którzy niestety i tak wiele już w życiu przeszli, znaleźli jak najlepsze, najbezpieczniejsze domy. Warto kwestie poruszone w ankiecie adopcyjnej, przemyśleć przed podjęciem decyzji o adopcji. Mamy pełną świadomość, że tylko dom, w którym bezpieczny jest KAŻDY domownik, jest domem DOMEM BEZPIECZNYM DLA BERNARDYNA. Dla osiągnięcia tego celu- BEZPIECZNEGO DOMU DLA BERNARDYNA… odwiedzamy potencjalne domy na wizycie przed adopcyjnej ( w trakcie której rozmawiamy o doświadczeniach z psami, o wizji adopcji, o potrzebach bytowych i życiowych psa…poruszamy powyżej podane tematy) oraz na wizycie po adopcyjnej, która jest potwierdzeniem dobrej asymilacji psiaka w nowej rodzinie. Dlatego też prosimy o utrzymanie z nami kontaktu w pierwszym okresie pobytu psa w państwa domu- zdjęcia psa, maile, informacje telefoniczne. Proszę o podanie adresu (miasta/ miejscowości) oraz numeru telefonu, aby ułatwić kontakt . Quote
Malwi Posted August 27, 2010 Posted August 27, 2010 Zapraszam po świeżutkie jajka - prosto od dostawcy http://www.dogomania.pl/threads/191683 Quote
missy87 Posted August 28, 2010 Posted August 28, 2010 Neri będzie miała ściągane szwy w poniedziałek bądź wtorek. Pan już sam skontaktuje się ze schroniskiem i po nia przyjedzie :) Całe szczęście, że pracownicy schroniska zgodzili się mu ją wydać, bo Malwi naopowiadała im, że facet jest jakiś dziwny i nieodpowiedzialny. Ale na szczęście wszystko dobrze się układa i mała niedługo pojedzie do nowego domku :) Jeszcze tylko kilka dni... Quote
zuzlikowa Posted August 28, 2010 Posted August 28, 2010 Niewiele wniosłam odnośnie sprawdzenia Neri na koty...doszłam do wniosku,że mogę się podzielić jedynie moimi doświadczeniami odnosnie przyuczania benków do akceptacji kotów...i nie ma tu żadnej rewelacyjnej metody,lecz wiele czasu i spokojne oswajanie psów z kotem-jego zapachem,wyglądem,z tym,że akceptuję tylko i wyłącznie przyjazne zachowania...jednak i branie pod uwagę przyuczania kota do spokojnego zachowania w obecności psów-bez leku, zrywania się gdy pies podchodzi. Jak to robię?...jak to robić w schronie?...chwilę bawię się z kotkiem by był spokojny,biorę na rece...daję powąchać psiakom ogonki.poopkę(stojąc)- wszelkie próby podłapywania zębami, podskakiwania,kwitowane są prostym NIE, ZOSTAW...idę sobie usiąść z kotkiem, tak by psiaki mogły obwąchać kotka,a nie miały szansy złapać zebami(początkowo kot obrócony jest tyłem do psów,by się nie denerwował)...wszelkie próby zbyt gwałtownego zachowania(wpychania nosa w kotka, łapania zębami,napierania łapą...)spotykają się ze spokojną ale stanowczą reakcją-NIE, Zostaw...powtórzenie wiele razy takiej sytuacji, unormalnia psom kota i kotu psy...po pewnym czasie mimo zainteresowania psy sprawdzą co mam i uspokajaą się...mogę już kotka sadzać obok siebie,tak by go dobrze widziały...pozwalam kotkowi pochodzić po wersalce...psiaki podchodzą i mogą powąchać, przywitać się...tak powoli(ale to trwa ledwie kilka dni!) psy nauczą się,że nie wolno krzywdzić kota,kot oswoi się z psami.Pozwalam pod moim dozorem chodzić kociakowi gdzie chce i psiakom podchodzić do kota...czasami kociak ucieknie i schowa się pod fotel...pod stół...psiaki nawet jak polecą za nim, mają polecenie ZOSTAW... w tydzień tak uczą się stare benki, które na codzień nie mają kontaktu z kotami...które nie mają swojego kota(Zuzia-8 lat,Bercik-ponad 5,Boruta też 5lat) w tydzień uczą się akceptować każdego kociaka...ale za każdym razem jak przynoszę nowego kota,sytuacja dokładnie się powtarza...I TAK BĘDZIE Z KAŻDYM NOWYM KOTEM...MUSZĘ JE ZAWSZE UCZYĆ OD NOWA!...i za każdym razem przeżywam panikę,gdy kot zacznie biec,a moje dwa giganty za nim...ale wtedy gdy pozwalam już na takie sytuacje,wiem,że psy oswoiły się z kotem oraz że reagują na moje polecenia!...kot też uczy się żyć z psiakami... Wiem,że nie wyeliminuję w bardzo krótkim czasie instynktu zrywania się do biegu(nie do krzywdzenia i zabijania) jak biegnie kot...dziecko...I choć się boję w pierwszych momentach,to bez takich doświadczeń nie stanie się dla psa współżycie z kotem niejako naturalne...tak więc zamieszanie jest straszne...ja się bardzo boję i mam bardzo napiętą uwagę...ale po krótkim czasie, kot bezpiecznie śpi na kanapie,a pies zafascynowany pilnuje go,by po chwili położyć się obok i usnąć równie twardym i spokojnym snem... takie są moje doświadczenia z 3 wielkopsami...i z 8 kotów,które na krótko udało mi się do domu przynieść...ZAWSZE ZACZYNAM NAUKĘ I OSWAJANIE OD POCZATKU...Z KAŻDYM KOTEM!Nigdy nie przyjmuję,że psy już są nauczone...bo były,ale z innym kotem,a to zmienia całkowicie relacje.Wszystko trzeba zaczynać od nowa! I tu dochodzę do mojej konkluzji...w schronisku możemy jedynie sprawdzić na ile niejako instynkt każe Neri gonić koty(czy każe!)...możemy sprawdzić przy okazji na ile słucha poleceń nakazujących zostawienie kota, ale cały ciężar odpowiedzialności za nauczenie Neri współżycia z kotami w domu spada na nowych opiekunów! Nie jest prawdą,że pies ma w naturze być kociobójcą...MUSI BYĆ UCZONY,ŻE KOT JEST CZŁONKIEM RODZINY! Spokojnie i konsekwentnie oswajany z obecnością kota...kotów!Oswajanie musi być stopniowe,choć nie koniecznie bardzo rozciągnięte w czasie.Musi być pod kontrolą opiekuna.I nie może być sytuacji,że w pierwszych dniach psiak zostanie sam z kotami w jednym pomieszczeniu(na dworze, zdrowy kot da sobie radę)...to jest możliwe w sytuacji gdy już będziemy mieli pewność,że i pies uznał kota za domownika i kot także...będzie możliwe wtedy gdy zwierzaki zbudują już trwałe relacje między sobą. No i ostatnia uwaga...bardzo trudna do realizacji...trzeba koniecznie powoli pozwalać psiakom i kotom na bezpośredni kontakt (nauczą się reagować na siebie bez naszego bezpośredniego nadzoru)...w naszej obecności,ale niech sobie chodzą,biegają swobodnie...w razie czego mamy możliwość zareagowania słownie lub bezpośrednio, a zwierzaki nauczą się z sobą komunikować...omijać, jeśli będzie to potrzebne...nauczą się,ze kontakt nie musi przynosić zagrożenia,albo jak zagrożenie niwelować! Wybaczcie...bardziej i mądrzej nie umiem pomóc. A co do ankiety...bawi mnie jak ludzie mówią,że pies sobie coś wybierze:lol: i mają wrażenie,że tak bardzo są propsiejscy,że nawet dopuszczają wybory psa...zapominają,że pies znacznie pewniej i spokojniej się czuje gdy nie musi dokonywać wyborów,bo wie czego od niego oczekuje człowiek! To jest podstawowy wybór benka...zrobić tak by człowiek był zadowolony i jak człowiek oczekuje! Ma wtedy poczucie,że jest spokojnie, naturalnie.że jest na swoim miejscu...wszelkie wybory , dla benka(a myslę,że i dla innych psów także) to stress,którego woli unikać...im wiecej wyborów przed benkiem, to wzrasta stały niepokój i już prosta droga do zagubienia się i...próby unormalnienia sytuacji, w której benek przejmuje inicjatywę...no i mamy wtedy definicję agresywnego bernardyna! Czy zostały podjęte już decyzje co do Neri? Quote
zuzlikowa Posted August 28, 2010 Posted August 28, 2010 missy87 napisał(a):Neri będzie miała ściągane szwy w poniedziałek bądź wtorek. Pan już sam skontaktuje się ze schroniskiem i po nia przyjedzie :) Całe szczęście, że pracownicy schroniska zgodzili się mu ją wydać, bo Malwi naopowiadała im, że facet jest jakiś dziwny i nieodpowiedzialny. Ale na szczęście wszystko dobrze się układa i mała niedługo pojedzie do nowego domku :) Jeszcze tylko kilka dni... Czy na szczęście, przekonamy sie jak mała będzie w domu...Bardzo sobie życzę by tak bylo...BARDZO ( i nie jest to złośliwość,ani jakakolwiek arogancja...to stwierdzenie faktów). A tak poza tematem Neri...pozostaje mi niesmak z czytania postów wolontariuszy tego schronu...a może dla odmiany,teraz stworzyć wspólny front i zacząć się nie sprawdzać i kontrować,lecz wspierać? Czy psiaki bardziej wtedy by nie skorzystały? Quote
missy87 Posted August 28, 2010 Posted August 28, 2010 zuzlikowa napisał(a): A tak poza tematem Neri...pozostaje mi niesmak z czytania postów wolontariuszy tego schronu...a może dla odmiany,teraz stworzyć wspólny front i zacząć się nie sprawdzać i kontrować,lecz wspierać? Czy psiaki bardziej wtedy by nie skorzystały? Oj...juz probowalam nie raz. Niestety nic z tego nie wyjdzie, mnie juz sil brakuje. Ile mozna kogos o cos prosic ( oczywiscie sprawy zwiazane tylko i wylacznie z psami ) i dostawac tylko same obietnice a potem nagle foch i zlosliwosc ze nie, bo nie, bo mnie zdenerwowalas. Wszystkim witki juz opadaja, pracownikom schroniska takze. Tak to jest...traci sie zaufanie do osoby, ktora duzo obiecuje a potem zostawia na lodzie. Z Malwi to jest tak, ze moze ona na dogo sie udziela i pomaga, robi banery itd, duzo pisze. Ale od dluzszego czasu nasze ostrowskie schronisko zaniedbuje. Nie oglasza psow, nie szuka im domow, czeka tylko az ktos cos zaproponuje i dopiero wtedy wlacza sie do tematu, komentuje, narzeka, ale od siebie nic nie daje...tak samo z transprtem. Cale to "brak porozumienia" jest dluugi czas i wie o tym bardzo dobrze i schronisko i ostrowskie stowarzyszenie. Nie tylko mi i Paulinie nie udalo sie wiele razy z Malwi dogadac. Tyle razy nawalila, ze moje zaufanie juz stracila i nigdy go nie odzyska, niestety. Bede dzialac dalej z Paulina i z pewnscia sobie poradzimy, zreszta od dawna zalatwiamy wiekszosc spraw razem. Zwierzeta na tym nie straca, teraz traca, kiedy w to co my robimy wtraca sie ktos inny, kto tylko umie gadac a nic w sprawie nie zrobi :( Quote
zuzlikowa Posted August 28, 2010 Posted August 28, 2010 missy87 napisał(a):Oj...juz probowalam nie raz. Niestety nic z tego nie wyjdzie, mnie juz sil brakuje. Ile mozna kogos o cos prosic ( oczywiscie sprawy zwiazane tylko i wylacznie z psami ) i dostawac tylko same obietnice a potem nagle foch i zlosliwosc ze nie, bo nie, bo mnie zdenerwowalas. Wszystkim witki juz opadaja, pracownikom schroniska takze. Tak to jest...traci sie zaufanie do osoby, ktora duzo obiecuje a potem zostawia na lodzie. Z Malwi to jest tak, ze moze ona na dogo sie udziela i pomaga, robi banery itd, duzo pisze. Ale od dluzszego czasu nasze ostrowskie schronisko zaniedbuje. Nie oglasza psow, nie szuka im domow, czeka tylko az ktos cos zaproponuje i dopiero wtedy wlacza sie do tematu, komentuje, narzeka, ale od siebie nic nie daje...tak samo z transprtem. Cale to "brak porozumienia" jest dluugi czas i wie o tym bardzo dobrze i schronisko i ostrowskie stowarzyszenie. Nie tylko mi i Paulinie nie udalo sie wiele razy z Malwi dogadac. Tyle razy nawalila, ze moje zaufanie juz stracila i nigdy go nie odzyska, niestety. Bede dzialac dalej z Paulina i z pewnscia sobie poradzimy, zreszta od dawna zalatwiamy wiekszosc spraw razem. Zwierzeta na tym nie straca, teraz traca, kiedy w to co my robimy wtraca sie ktos inny, kto tylko umie gadac a nic w sprawie nie zrobi :( ....sorry, moje pytanie raczej retorycznym było...ku przemyśleniu wszystkim wolontariuszom służyć ma- bez podtekstów i złośliwości...oznajmiam jedynie,że z niesmakiem czytam dyskusje personalne na wątku psiaka...wolałabym,by wszystkie animozje zostawić poza wątkiem, mnie one nie interesują i dla Neri tu jeszcze jestem i na niej wolę się skupiać...i o to włąśnie proszę-WSZYSTKICH. Quote
Malwi Posted August 28, 2010 Posted August 28, 2010 [quote name='missy87']Neri będzie miała ściągane szwy w poniedziałek bądź wtorek. Pan już sam skontaktuje się ze schroniskiem i po nia przyjedzie :) Całe szczęście, że pracownicy schroniska zgodzili się mu ją wydać, bo Malwi naopowiadała im, że facet jest jakiś dziwny i nieodpowiedzialny. Ale na szczęście wszystko dobrze się układa i mała niedługo pojedzie do nowego domku :) Jeszcze tylko kilka dni... jak zwykle przekręcasz fakty .. albo ty albo w schronisku , nie wnikam w to. nie mówiłam ani słowa w schronisku na temat "dziwności i nieodpowiedzialności" domu . mówiłam tylko ze przy takiej odległości dom musi być najpierw sprawdzony, w schronisku zgodzili się z tym. tak samo reakcja Neri na koty i test pierwszy - czy któraś z was tego dopilnowała ? czy po prostu zdałyście się na słowo pracownika że "Neri z kotami będzie ok" ? Quote
zuzlikowa Posted August 28, 2010 Posted August 28, 2010 Wybaczcie...ale taki przebieg zainteresowania psem, mnie nie interesuje...pozwolę sobie obserwować jedynie losy psa...z ubocza! Pozdrawiam wolontariat Ostrowa i podsuwam pomysł założenia odrębnego wątku "rozliczeniowego"...wielu chetnych do obserwacji i dyskusji się znajdzie...ja jednak nie...pozdrawiam! Neruniu...oby szczęście Ci zaczęło sprzyjać! Quote
Cajus JB Posted August 28, 2010 Posted August 28, 2010 Dzięki zuzlikowa za rady. Nie pisałem Wam o tym wcześniej. Przy okazji wizyty przedadopcyjnej pokazałem Państwu wątek Neri i nawet zaprosiłem do udziału w Nim. Powiedziałem również, że forum nie jest jednorodne i zgodne bo znali je i mieli zupełnie inne zdanie. Proponuję zakończyć rozmowę na temat kto i co. I proszę o informacje jak Neri do kotów? Pewną i potwierdzoną. zuzlikowa nie uciekaj. Poleciłem Ciebie jako osobę, która może najwięcej pomóc przy ewentualnej adaptacji Neri w nowym domu. Neri dostała szansę i nie zmarnujmy jej. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.