ronja Posted November 28, 2010 Posted November 28, 2010 a urodzi? tzn będzie miała odruch porodowy? musi? co ja mam wtedy robić? jakoś tego sobie nie wyobrażam... Quote
mysza 1 Posted November 28, 2010 Posted November 28, 2010 Myślę, że zanim trafiła w nasze ręce to rodziła nie raz i to naprawdę. Mam nadzieję, że jednak teraz nie będzie rodzić na niby, matko jakie to wszystko trudne. Żal mi jej, biedna jest :( wczoraj tak płakała :-( Quote
Nutusia Posted November 28, 2010 Posted November 28, 2010 Zależy na ile proces w jej głowie uda się zahamować. Poród naszej jamnicy wyglądał w ten sposób, że leżała na uszykowanym gnieździe, ziała i się napinała. Brało się ją wtedy na siłę na spacer i chodziło jak długo się dało. Jeśli nie było nas w domu, "urodzenie" poznawało się po tym, że leżała spokojna, najczęściej na boku (jak do karmienia szczeniąt), oblizując od czasu do czasu brzuch i popiskując. No i jeśli dopadła jednak coś, co mogła uznać za szczenię (zabawka, kapeć, kawałek szmaty), układała to sobie przy brzuchu, trącała nosem, piszczała. Trzeba było to zabrać i nie zwracać na nią uwagi. Najlepiej pomaga znalezienie suni zajęcia, które odciągnie jej myśli od ciąży i porodu - zdecydowanie najlepszy jest ruch. Quote
Ellig Posted November 28, 2010 Posted November 28, 2010 Oj Emisiu bidulko....Ale wygladasz slicznie:) Quote
lilk_a Posted November 29, 2010 Posted November 29, 2010 ronja napisał(a):a urodzi? tzn będzie miała odruch porodowy? musi? co ja mam wtedy robić? jakoś tego sobie nie wyobrażam... absolutnie nie musi , a mościć to będzie i znosić coś do tego gniazda , Nutusia prawdę pisze , nasza też "karmi" całe szczęście że przy tym nie piszczy bo bym tego nie wytrzymała ;) Fiśka układa się przy czymś co sobie ubzdurała że to dziecko i ma wtedy super błogi wyraz pyska :) i można też zauważyć postęp "odchowu " szczeniaków dwa tygodnie karmienia trzeci tydzień pół na pół a nieraz po pięciu sześciu tygodniach zdarza się jej przynieść jakąś zabawkę , najczęściej autobusik i podrzucić nam w wyrazem pyska " zajmij się nim , ja muszę lecieć" i zwiewa na dwór :) zajęcie suki czymś daje dobre efekty bo się tak nie nakręca i te chwile z "dziecmi " są krótsze , ale zawsze , wieczorem , albo ciemną nocą jakaś akcja się zdarza :) my powiem szczerze że pozwalamy jej na jakieś krótkie urojenia , bo ona taka nieszczęśliwa wtedy jest ;) Quote
mysza 1 Posted November 29, 2010 Posted November 29, 2010 Dlatego właśnie, między innymi, jestem za sterylizacją. Po co tak męczyć te suki :( Quote
Nutusia Posted November 29, 2010 Posted November 29, 2010 mysza 1 napisał(a):Dlatego właśnie, między innymi, jestem za sterylizacją. Po co tak męczyć te suki :( Otóż to! Trochę strachu, gustowny fraczek na 10 dni, a potem święty spokój do końca życia i dla suni i dla opiekunów! Quote
ronja Posted November 29, 2010 Posted November 29, 2010 wczoraj, jak smarowałam wieczorem brzuszek altacetem, miałam wrażenie, że cycusie znowu nabrzmiały. rano były lepsze. dziś jedziemy do weta, o ile oczywiście nam się uda przedrzeć przez śnieg - Bartek ma letnie opony,a moim samochodem nie wozimy dużych psów, bo jest butla gazowa z tyłu Quote
mysza 1 Posted November 29, 2010 Posted November 29, 2010 Oj na letnich cięzko, naprawdę. Ja w sobotę miałam kłopoty, zwłaszcza jak nieodśnieżone a dzisiaj ciagle sypie więc drogi fatalne. Quote
Nutusia Posted November 29, 2010 Posted November 29, 2010 Nawet nie chcę myśleć jak i ile czasu będę wracać do domu :( Emitka - ciesz się, że masz ciepło w zadeczek i nie musisz zmieniać poduszeczek na zimowe :) Tylko w tych okolicznościach przyrody pewnie by Ci się jakiś cieplutki fraczek przydał... Quote
Tora&Faro Posted November 29, 2010 Posted November 29, 2010 Warszawa podobno stoi:( ja nawet nie wiem bo od rana jestem uziemiona w pracy... I jak dzisiejsza Emisia? Quote
ronja Posted November 29, 2010 Posted November 29, 2010 Emi dziś dostała ostatnią (piątą dawkę) galastopu. cycusie nadal nabrzmiałe, ale chyba lepsze. nie dojechaliśmy dziś do weta, droga fatalna. pojedziemy jutro jak trochę poodśnieżają. nie dodzwoniłam się również do weta dziś. opatrunku dziś nie założyłam i tak był cały mokry od śniegu. szwy na łapce wyglądają w porządku - przemywam tylko wodą utlenioną. Quote
Tora&Faro Posted November 30, 2010 Posted November 30, 2010 Może dzisiaj będzie ciut lepiej z drogami, przynajmniej nie pada póki co. Buziaki dla biednej Emisi:loveu: Quote
Ellig Posted November 30, 2010 Posted November 30, 2010 Emisia jest dzielna i ma wspaniala opieka wiec moze byc tylko dobrze:) Quote
ronja Posted November 30, 2010 Posted November 30, 2010 byłam dziś w lecznicy, dostałam galastop na 2 dni i nowy kołnierz. paragonu nie mam, bo nie było prądu w lecznicy i wetka nabierała mi galastop w strzykawki przy latarce:) Quote
mysza 1 Posted November 30, 2010 Posted November 30, 2010 Zaglądam do kochanej przytulanki :loveu: Quote
Tora&Faro Posted December 1, 2010 Posted December 1, 2010 mysza 1 napisał(a):Zaglądam do kochanej przytulanki :loveu: I ja zaglądam:) jak tam dziewczynka się czuje? Quote
Mysza2 Posted December 1, 2010 Posted December 1, 2010 Tora&Faro napisał(a):I ja zaglądam:) jak tam dziewczynka się czuje? I jak znosi zimę? Quote
ronja Posted December 1, 2010 Posted December 1, 2010 Emi czuje się dobrze, tylko smutnawa jest. Dziś ostatnia dawka galastopu. Na dwór wychodzi niechętnie, gdy ją wypuszczam, po chwili drapie w drzwi albo wali kołnierzem, by ją wpuścić Quote
mysza 1 Posted December 1, 2010 Posted December 1, 2010 ronja napisał(a):Emi czuje się dobrze, tylko smutnawa jest. Dziś ostatnia dawka galastopu. Na dwór wychodzi niechętnie, gdy ją wypuszczam, po chwili drapie w drzwi albo wali kołnierzem, by ją wpuścić Bidulka :shake: dobrze, że niedługo będzie miała towarzystwo, ona nie jest typem samotnika. Quote
Ellig Posted December 1, 2010 Posted December 1, 2010 mysza 1 napisał(a):Bidulka :shake: dobrze, że niedługo będzie miała towarzystwo, ona nie jest typem samotnika. Mysza nie martw sie, Emisia da rade pod taka opieka:) Quote
ronja Posted December 1, 2010 Posted December 1, 2010 Wieczorem cycusie lepsze, mleka nie ma - wczoraj odważyłam się sprawdzić. tylko skóra lekko zaczerwieniona - Emi drapie się tylnymi łapkami. na szczęście szew ładny. w piątek powinniśmy zdejmować szwy. nie wiem tylko, czy jutro damy radę pojechać na zdjęcie szwów z Malutką - ona jest w pierwszej kolejności. szwy można zdjąć i po 12 dniach - nie będzie tragedii. wszystko niestety zależy od pogody. Quote
mysza 1 Posted December 1, 2010 Posted December 1, 2010 Ellig napisał(a):Mysza nie martw sie, Emisia da rade pod taka opieka:) Wiem, wiem ;) ronja napisał(a):Wieczorem cycusie lepsze, mleka nie ma - wczoraj odważyłam się sprawdzić. tylko skóra lekko zaczerwieniona - Emi drapie się tylnymi łapkami. na szczęście szew ładny. w piątek powinniśmy zdejmować szwy. nie wiem tylko, czy jutro damy radę pojechać na zdjęcie szwów z Malutką - ona jest w pierwszej kolejności. szwy można zdjąć i po 12 dniach - nie będzie tragedii. wszystko niestety zależy od pogody. Dobrze, że lepiej z Emisią. A szwy to jak się uda. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.