Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 695
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

o rany.... Masza..... ,co Ty bidulko przechodzisz....
a Wanda jaka mądra psina..........
Przyzwyczai się do boksu....tylko pewnie trzeba czasu....

Posted

Serio, Wanda jest tak mądrym psem, że głowa mała. Cffaniara z niej jak nic! Niestety bałam się zostawić ją na noc, nawet po poprawieniu boksu, więc kupiłam ok. 3 metrowy łańcuch. Wandula może poruszać się z nim po całym wybiegu, może wejść do pomieszczenai na materacyk :)
I jeszcze jedna dobra wieśc-Wanda troszkę siusia samodzielnie, dziś brzuch był bardzo mały, mimo, że nie masowałam...
Wanda na chwilę weszła do domu i padła na fotelu jak nieżywa-pewnie jest zmęczona cholera jedna :evil_lol: Zjadła teraz ciepłego kurczaczka więc może jak w brzusiu zrobi się ciepełko, to uśnie na posłankach w stodole :)
I wszystko dobrze się skończyło! :multi: Ale ulga...Niezłego stracha Wandula mi napędziła! :mad:

Posted

Jak to miło coś spokojnego i dającego nadzieję przeczytać. Cieszy mnie Wasza radość i wierzę, że i inne psiny znajdą swój dom od początku aż do dnia dzisiejszego po różnych tułaczkach, tak jak Wanda.

Pozdrawiam :multi:

Posted

anielica napisał(a):
Ach ta Wandzia :lol: Czy to ta sama suka bez kontaktu, którą zabrałyśmy ze schroniska???:cool3:



Wandzia odmieniała się o 180 stopni, nie sądziłam, że taki pies jeszcze kiedyś będzie radosny...

Posted

Masza4 ona dzięki tobie przeszła taką metamorfozę, ona poczuła, że ma dla kogo żyć, że nie jest bezpańska i opuszczoana, a to jest bardzo dużo !!!:p

dzisiaj weci się konsuktują??

Posted

Tak, przed chwilą skończyłam rozmawiać z p. Ewą. Wetka konsultowała się z dr Karpińskim i ten zgodził się zobaczyć Wandę i nawet ją zoperować, tylko teraz pojawia się pytanie. Czy na pewno sukę trzeba operować?
Sprawa wygląda tak. Wanda wczoraj gdy wróciła z wycieczki :mad: miała bardzo mały brzuszek, a przecież nikt jej nie wyciskał siusiu...Potem zauważyłam, że gdy kuca i mocno się napnie, to daje radę sikać. Moim zdaniem ona wyrobi sobie nawyk sikania, bo uzależniony jest on od ilości ruchu. Przecież Wanda biegała cały dzień gdzieś po łąkach, wcześniej też ciągle chodziliśmy na dłuugie spacerki, na których praktycznie cały czas biegała za kamieniami, albo ganiała jakieś ptactwo :eviltong: Operacja jest na tyle ryzykowna, że gdy dr Karpiński stwierdzi, że coś dzieje się w środku-po prostu nie będzie wybudzał Wandy z narkozy. Ale co inneo medyczny punkt widzenia, a co innego chęć życia Wandy! To trochę głupio brzmi, wiem, ale uwierzcie mi! Ten pies nie wygląda na chorego!!! Jasne, że problemy z bezwiednym oddawaniem moczu może mieć przez całe życie, ale z pampersami nieźle sobie radzi :cool3: nie warto męczyć psa krojeniem. Jasne, że może się zdarzyć, że operacja przebiegnie pomyślnie i wet wybudzi Wandę, ale rekonwalescencja po tak ciężkiej operacji, może być długa i nieprzyjemna. Odbierzemy Wandzie radość...Tak więc proponuję jeszcze poczekać ok. tygodnia i poobserwować małą. Nic na siłę. jeśli Wanda w jakimś stopniu sama siusia, to może będzie coraz lepiej. Czekamy na więcej siku! :lol:

Posted

Oczywiście duże siku bardzo mile widziane:lol: . Może te leki pomogły?? Obytak było. Może konsultacja u tego weta byłaby dobra, ale jak mówisz decyzje o krojeniu jeszcze przełożyć.
A czy Wanda tam na wsi będzie mogła dłużej zostać, a ty będziesz mogła się nią opiekowac jak do tej pory??:p

Posted

Jeśli mogę dołożyć swoje trzy grosze. Osobiście jestem za konsultacją u Karpińskiego, to nie musi się wiązać z natychmiastową decyzją o operacji. Może źle zrozuiałam ale on suni nie widział tylko rozmawiał o niej z dr Ewą tak? Ja również mogę się u niego wstawić za sunią.

Posted

Karpiński nie widział Wandy. Zawiozę ją na wizytę i jasne, że nie trzeba od razu podejmować decyzji o operacji. Dziś Wandula pobiegała sobie z uśmiechniętym pyskiem za rowerem i nie było już co masować-brzuchol był bardzo mały :roll:

Posted

wiecie co??? a ja cały czas mam nadzieję ,ze to była depresja i spowodowane nią i pobytem w schronie wstrzymywanie moczu doprowadziło do takiego stanu Wandę.....
Do tego stopnia ,ze został uszkodzony powaznie pęcherz i drogi moczowe......
To możliwe..... mało prawdopodobne , ale chyba możliwe.....

Oczywiście paluchy za Wandę zaciśnięte !!!!

Posted

Macie rację. Tak długo rozciągała pecherz do granic możliwości,że przestał reagować, atonia. Masza jak będziesz się wybierać do Karpińskiego to daj znać pogadam sobie z nim.

Posted

Długo nie wstawiałam zdjęć więc nadrabiam :)

Pobyt u babci:
Wandula uwielbia słodkości, na tym zdjęciu jadła trochę ciasta :eviltong:



Tak sobie spałyśmy...





Jak zwykle z kamyczkiem :loveu:







Odpoczynek po ciężkim dniu :lol:







Na wsi, spacerek po łące i lesie.

Kijki też lubię!







Czy tak wygląda chory pies?...





Zaprowadziłam Wandulę do wodopoju, bo była już trochę zmachana-zobaczcie co zrobiła...Gdyby nie była na smyczy, z pewnością skusiłaby się na kąpiel-uwielbia wodę!





Popatrzcie jaki głupi wyraz twarzy, jakiś insekt ją zaczepiał :evil_lol: Jaka ona słodka!



Posted

Super zdjęcia :loveu:
Ona jest bardzo podobna do mojego Bono - nie tylko wizualnie. Kamyki i woda to jest to, co Bono uwielbia najbardziej! Mogła by być z nich śliczna starsza para, szkoda tylko, że rodzice nie chcą drugiego psa...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...