tanitka Posted May 21, 2006 Posted May 21, 2006 ale superowa łąka, nie dziwne że Wandzi chce sie znów żyć!!!:multi: :multi: Quote
Masza4 Posted May 21, 2006 Author Posted May 21, 2006 Okolica faktycznie przepiękna, ciągle chodziłam z nią tam na spacerki. Niespodziewanie jednak odmówniono mi domu tymczasowego dla Wandy (i dla mnie przy okazji) :placz: Od wczoraj sunia i ja mieszkamy u koleżanki na stancji, ale ona studiuje wet-długo nie ma jej w domu, a Wandy samej nie można zostawić w mieszkaniu-boję się, żeby czegoś tam nie zbroiła, potrzebne jej podwórko, (ja też studiuję, nie ma mnie w domu min. 4 godz dziennie)...Postaram się przetransportować ją teraz do mojej babci-Wandzie nie przeszkadza zmiania miejsc zamieszkania, byle bym tylka ja z nią była :loveu: Obiecuję, że jej nie zostawię, do hotelu też nie oddam. Proszę pomóżcie mi szukać... Ona jest taka kochana-nie pożyje długo-ma ponad 10 lat. Czy na te max 5 lat nie znajdzie się dla niej jakiś domek z wybiegiem? Pomogę leczyć, będę robiła masaże, kupowała pampersy...Ona nie jest kłopotliwa! Ciągle sobie śpi aniołek... Quote
Masza4 Posted May 21, 2006 Author Posted May 21, 2006 Przedstawiam stan pieniążków Wandy: Początkowa suma to 340 zł (wpłaty od: Malawaszki, tanitki, AlmaMater, anielicy) Z tego wydałam: I wizyta u weta=>36 zł II wizyta i weta=> 81 zł pampersy=> 22 zł jedzonko=> 23 zł (Wanda dostała też kilka puszek gratis :razz: ) koce+kołdry=> 13 zł (z ciuchlandów w stanie idealnym :cool3: ) RAZEM wydatki: 175 zł Quote
tanitka Posted May 21, 2006 Posted May 21, 2006 Niespodziewanie jednak odmówniono mi domu tymczasowego dla Wandy (i dla mnie przy okazji) czyżbyście były za bardzo kłopotliwe??:-( Masza4 trzymaj się i nie opuszczaj Wandy, jakoś wspólnie pokonamy te przeciwności losu!!;) Quote
Masza4 Posted May 21, 2006 Author Posted May 21, 2006 Nie opuszczę! Zakochałam się w niej tak samo jak Wy :loveu: Mam mieszkanie na następny tydzień (kochana babcia), może potem coś znajdziemy :) Quote
Bunia1 Posted May 21, 2006 Posted May 21, 2006 Wanda jest super. Trzymaj się Masza nie dawaj się musi się udać. Quote
tanitka Posted May 22, 2006 Posted May 22, 2006 Słodka Wanda pod skrzydałami Maszy4 dochodzi do zdrowia i szuka domu!!!!:multi: Quote
Masza4 Posted May 22, 2006 Author Posted May 22, 2006 Byłyśmy dzisiaj na kontroli u naszej kochanej Pani Ewy :) Wanda nie dostała już dodatkowej porcji leków, mam podawać jej jedynie preparaty wzmacniające (Falvit, Ipakitine itp..). Padł natomiast pomysł o operacji...Rzecz w tym, że Wanda nadala sama nie robi siusiu a jeśli robi to podczas snu, bezwiednie. Mogą to być kamienie w pęcherzu, które zatykają otwór przy cewce. Bo nawet gdy masujemy Wandzie brzuszek, mocz nie zawsze leci strumieniem, czasem tylko kroplekami (wygląda to tak jakby właśnie było trochę przytkane). Co sądzicie nt. operacji? Wiadomo-narkoza w tym wieku może być ryzykowna, ale Wanda jest w dobrym stanie. Jeśli byłyby to kamienie, problem rozwiązałby się raz na zawsze! Wanda byłaby operowana u najlepszego w Lublinie specjalisty-chirurga, nasza Pani Ewa też byłaby przy operacji. Jak sądzicie? Ja jestem za operacją, może ulżymy trochę Babuni... Postaram się wieczorem wstawić jakieś nowe zdjęcia. Quote
malawaszka Posted May 22, 2006 Posted May 22, 2006 przed operacją trzebaby zbadać serduszko - EKG zrobić żeby się upewnić zy wytrzyma narkozę, jeżeli będzie w porządku to myślę że warto zrobić operację (o ile uda się potwierdzić wcześniej diagnozę że to kamienie - żeby nie kroić suni niepotrzebnie!) bo to zwiększy jej szansę na adopcję i na pewno jej ulży znacząco :kciuki: Quote
Bunia1 Posted May 22, 2006 Posted May 22, 2006 Jeśli to faktycznie kamienie jestem za. Sama operowałam moją sunię jamnika, miała kamień wilkości dużej śliwki w pęcherzu. Kto by operował? Quote
tanitka Posted May 22, 2006 Posted May 22, 2006 ale o ile mnie pamięć nie myli ona miała robione i prześwietlenie i USG?? skoro tak, to wtedy te badania nie wykazały kamieni??:roll: generalnie ja jestem też za operacją, o ile one rzeczywiście są i że serce Wandy wytrzyma narkoze.:lol: Quote
AlmaMater Posted May 22, 2006 Posted May 22, 2006 tanitka napisał(a):ale o ile mnie pamięć nie myli ona miała robione i prześwietlenie i USG?? skoro tak, to wtedy te badania nie wykazały kamieni??:roll: No, właśnie. Po tych badaniach powinno być wiadomo, czy kamienie są czy nie. Quote
*Gajowa* Posted May 22, 2006 Posted May 22, 2006 Nie piszę ale śledzę ten wątek i jestem pełna podziwu dla Waszych działań. Mój 12letni ONek miał operację ok. miesiąc temu. Miał guzy w okolicy ucha i weci odradzali mi operację, bo może nie przeżyć narkozy. Guz się częściowo urwał i zaczęło się tak paskudzić, że dłużej nie mozna było zwlekać. Pies się pięknie wybudził i doszedł do siebie i teraz dużo lepiej się czuje i fizycznie i psychicznie niż przd zabiegiem. Żałuję, że nie zrobiłam go wcześniej. Więc jeżeli kamienie są nie trzeba zwlekać bo Wanda się męczy. Quote
anielica Posted May 22, 2006 Posted May 22, 2006 Jeżeli dr Ewa sugeruje operację, to myślę, że warto próbować. Jeżeli byłaby poprawa, to Wanda miałaby o wiele większe szanse na dom. Na teraz szukamy domu tymczasowego, który przechowa Wandę...!!! Quote
anielica Posted May 22, 2006 Posted May 22, 2006 Napisałabym na stronie schroniska w Aktualnościach, że szukamy domu tymczasowego, ale nie można, bo Wanda zaadoptowana :shake: Quote
Masza4 Posted May 23, 2006 Author Posted May 23, 2006 Wanda faktycznie miała robione USG i RTG ale to nie do końca wyklucza kamienie. Sama p. Ewa mówiła, że jej mąż jakiś czas temu miał kamień w moczowodzie o wielkości 1 cm na 1,5 cm. Tak samo miał robione USG, RTG a nawet połykał kontrast-nic mu nie wykazało kamienia :shake: Podobnie może być u Wandy. Zastanawiałam się jeszcze czy nie jest to podłoże hormonalne, bo często przyczepiają się do nas psy a dziś napadła nas nawet suka! Wetka twierdzi, że bezpośrednio z cieczką nie jest to raczej związane, ale np. polip w szyjce macicy jest już bardziej prawdopodobny. Dlatego p. Ewa sądzi, że gdy rozetnie się brzuszek, to wszystko się wyjaśni (czy są kamienie, czy polipy..) Jeśli nie będzie kamieni to chcemy wziąć próbkę-wycinek z pęcherza do badania histologicznego. Umówiłam się z dr Wasakiem na konsultacje. Wezmę wszystkie badania i sunię. Zobaczymy co nam powie... Jeśli dojdzie do operacji prawdopodobnie będę potrzebowała jakiś pieniążków. Dogadam się dziś ile kosztowałaby taka operacja, ale sądzę, że najtaniej ok. 150 zł (dr Wasak bierze troszkę mniej za zwierzaki schroniskowe) Teraz Wanda ma ok 200 zł. Trzeba pokryć koszty operacji, i dalsze leczenie-antybiotyki, ewentualnie ubranko posterylkowe. No ale dowiem się dokładnie ile będzie to kosztować, napiszę. Fotki wstawię wieczorem! Quote
tanitka Posted May 23, 2006 Posted May 23, 2006 Masza4- ty tam jesteś z Wandą, ty rozmawiasz z wetami- jeśli mówisz, że jesteś przekonana, to ja uważam, ze operację trzeba robić i suczce ulżyć. Ona cierpi, do końca wiadomo z jakiej przyczyny, a w takim stanie to chyba wielu chętnych do adopcji nie będzie. Quote
Bunia1 Posted May 23, 2006 Posted May 23, 2006 Oczywiście jeśli trzeba partycypuję w kosztach. Ubranko, nie ma problemu, antybiotyki również jak będzie wiadomo co trzeba to dostarczam. A wogóle to mocno trzymam kciuki. Quote
Masza4 Posted May 24, 2006 Author Posted May 24, 2006 Złe wieści...Byłam wczoraj u dr. Wasaka ustalać ewentualną operację. Wetowi nie podobają się jednak wyniki badań Wandy :shake: Uważa, że poziom leukocytów jest za wysoki co może wskazywać na jakieś zapalenie. Odradzał operację, bo twierdzi, że po zabiegu pęcherz może się nie obkurczyć do normalnych rozmiarów, co w przypadku szwów na pęcherzu byłoby zabójstwem (przecieki). Sądzi, ze jeśli kamienie nie wyszły na USG to na pewno ich tam nie ma...Więc początkowo operację odstawiliśmy na sąsiedni tor. Postanowiliśmy scewnikować sunię. Ale rurka weszła tylko na kilka mm. Wet twierdzi, że w cewce moczowej jest jakaś przeszkoda...Najprawdopodobniej nowotwór! :placz: To jednak nie jest pewne 'na czuja', bo wet badał ją ręcznie. Do cewki nie ma podobno żadnego dostępu, nie można jej zoperować, żeby wyciąć guz. Także kwestia nie oddawania moczu związana jest prawdopodobnie z przeszkodą mechaniczną w cewce, która nie pozwala na przedostanie się płynu. Masaże jakby na siłe wypychają mocz... Do tego kończy nam się dom tymczasowy u mojej babci. Babci nie bardzo podoba się, że siedzimy jej na głowie...Wyczerpały mi się pomysły gdzie mogę pójść z Wandą dalej, dlatego proszę o pomoc!!!!!! Od poniedziałku nie mamy się gdzie podziać :placz: Wanda naprawdę nie jest kłopotliwa, tylko te masaże... Quote
Tiger Posted May 24, 2006 Posted May 24, 2006 Cholera...... jakoś nie wierzę w ten nowotwór..... poza tym tak na czuja wydawać taki wyrok na psa..... tak właściwie co wet zaproponował? nic? może spróbowac gdzieś jeszcze??? do innego weta??? przecież Wanda raczej nie ma szans na domek.... w takim stanie.....:placz: Ona jest taka kochana.... Kurczę ...nie moge jej przygarnąc teraz..... mam trochę skomplikowaną sytuację rodzinną (chwilowo mam nadzieję) i nie mogę..... Quote
malawaszka Posted May 24, 2006 Posted May 24, 2006 :shake: o matko i co teraz? co wet powiedział na przyszłosć? cos będzie robił czy się poddał? Quote
Bunia1 Posted May 24, 2006 Posted May 24, 2006 Choroba kiepsko ale też uważam że należałoby sunkę jeszcze skonsultować u innego lekarza. Nowotwór w cewce raczej nie bywa samoistny jest rezultatem przerzutów, a o ile dobrze wszystko czytam innych guzów nie stwierdzono. Myślę do kogo by tu się udać. Quote
tanitka Posted May 24, 2006 Posted May 24, 2006 cholender, to dopiero diagnoza.....:no-no-no: ja też jestem za jeszcze jedną konsultacją, do kogo dziewczyny podpowiedzcie?? no i gdzie od poniedziałku mają sie podziać???:shake: Quote
Masza4 Posted May 25, 2006 Author Posted May 25, 2006 Wet średnio był zainteresowany przypadkiem Wandy. Bardzo niemiła była moja wizyta tam. Od razu powiedział prosto z mostu, że to rak i że on proponuje uśpienie...Powiedziałam, że jeśli Wandzie da się robić masaże to nie ma mowy o uśpieniu. Wet mówi, że suka się męczy. A ja na to że na razie nie widac po niej żeby odczuwała jakiś dyskomfort i że gdy zaczną się boleści, czy Wanda będzie osowiała to wtedy można rozważyć możliwość uśpienia. Nie możemy się poddać i pójść na łatwiznę...Przecież Wanda jest teraz tak szczęśliwa, wczoraj wytarzała się w trawie i z uśmiechniętym pyskiem gapiła się na mnie, żeby rzucać jej kamyczka. Może Wasak jest dobrym chirurgiem, ale średnio z jego uczuciami. Skonsultuję się jeszcze z p. Ewą i wybiorę się do jeszcze jednego dobrego lekarza. Postawimy diagnozę jeszcze raz... SZUKAMY DOMU TYMCZASOWEGO!!! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.