ludwa Posted June 25, 2010 Posted June 25, 2010 Czemu wszystkim tak łatwo przychodzi osądzanie ludzi? Nie znając sytuacji. Skoro osoba, która ma z nimi kontakt pisze, żeby nie osądzać pochopnie, to chyba pisze to z jakiegoś powodu. Jest to zaniedbanie ale ja sobie tak myslę, że gdyby to był np pies mojej babci, sytuacja mogłaby być popdobna, bo skoro lekarz tak powiedział, to chyba wie. Lekarz jest lekarz. A popytajcie ludzi wokół (nawet wykształconych) gdzie można zrobić psu prześwietlenie, badania krwi albo czy znają jakiegoś psiego okulistę czy kardiologa. Możecie się zdziwić. Wiecie to, bo się tym zajmujecie, czytacie itp. A czy starsza sąsiadka piętro niżej wie? A przecież kocha swojego psa i cielęcinką karmi... Quote
IVV Posted June 25, 2010 Posted June 25, 2010 trzymam kciuki za malego!!!! miejmy nadzieje ,ze jutro bedzie troche lepiej. Quote
Mika31 Posted June 25, 2010 Posted June 25, 2010 Zdrowiej maluszku błagam winny jest tylko weterynarz i tylko troche ludzie bo mogli szybciej prosić o pomoc.Stało się pies teraz najważniejszy. Quote
brygida999 Posted June 25, 2010 Posted June 25, 2010 [quote name='olga7']mimo wszystko -za stan psa odpowiada wlaściciel jednak : Trzymali się jednej diagnozy byle jakiego weta -a nie szukali natychmiast ratunku u innego weta .wlaściciele są odpowiedzialni chyba najbardziej za to -do jakiego stanu tego psa doprowadzili .takie wyniszczenie organizmu psa i nie ratowanie go odpowiednim leczeniem -kwalifikuje się chyba pod maltretowanie psa .uzasadnianie z ich strony ,że nie mają pieniędzy i czekanie aż ten pies umrze na raka /wg tamtego weta/ nie tlumaczy postawy wlaściciela chyba. Gdyby im zależalo na życiu psa -nawet za pożyczone pieniądze powinni go ratować -tym bardziej ,że uwierzyli tylko naocznej diagnozie weta -bez żadnych badań .rozumiem trudną sytuację finans,rodziny -ale za malo jednak zrobili by ratować psa .ten pies jest w polowie średniego życia jamników -to nie stary już pies a został skazany na powolne konanie. To bardzo wycieńczony pies -a można bylo nie dopuscić do takiego tragicznego stanu psa . Za taki tragiczny ,drastyczny stan psa wspolnie są wini zarówno ci wlaściciele ,jak i niefachowy wet.[/quote] zgadzam sie w 100% a co wlasciciele na to ze nie odzyskaja psa? Bo rozumiem pojdzie do adopcji? I co nie jadl u nich a teraz je? Troche dziwne... Quote
conceited Posted June 25, 2010 Author Posted June 25, 2010 Dziewczyny, w pierwszym poscie podalam dane potrzebne do wplaty, numer konta i info. Pomozcie. Od mojej rodziny dzis poszlo 200zl. Quote
conceited Posted June 25, 2010 Author Posted June 25, 2010 A propos wlascicieli, tak jak Gonia pisala, to sa ludzie, ktorzy ... chyba skonczyli tylko podstawowke. Pani sprzata u mnie w szkole i jest mila, niestety niewiele wie. Jak jej weterynarz powiedzial, ze jest tak a nie inaczej, to ona wierzy czlowiekowi, ktory byl na studiach, jest wyksztalcony i powinien wiedziec wszystko o zwierzetach. Na poczatku nie miala do mnie zaufania, no bo przychodzi baba i wypytuje (z jakiej racji?) i podwaza diagnoze weterynarza. Mysle, ze jakby jej lekarz powiedzial, ze sama ma raka i nic sie nie da zrobic, to tez by czekala na smierc. Wiem, ze to ciezko zrozumiec, ale takich ludzi jest wiele na swiecie. Pani byla przekonana, ze pies nie przezyje i ze wioze go na eutanazje, dlatego podpisala papier o zrzeczeniu sie psa na rzecz fundacji. Tak jak Gonia pisala, Pani przyszla do mnie wieczorem z bombonierka, w podziekowaniu za to, ze ulzylam psu. Mowila tez, ze kupowala psu sucha karme w markecie, ale juz 4 tygodnnie temu przestal ja jesc :( Quote
brygida999 Posted June 25, 2010 Posted June 25, 2010 a co ona na to ze psa jednak leczycie i ma jakas szanse na przezycie? nie bedzie sie domagala zwrotu.moze skoro tak bronicie tycvh ludzi-i byc moze macie racje ze to przez nieswiadomosc itp to czy nie warto ludzi uswiadomic pomoc w ten sposob? a nie zabrac psa i tyle. a jesli beda mieli jiedys kolejnego-niech wiedza co i jak,ze lekarz zawiodl,ze qwarto probowac u kilku,ze nie trzeba slepo wierzyc,itp itd. :( Quote
Ewanka Posted June 25, 2010 Posted June 25, 2010 Współczuję ogromnie temu psiakowi, ale też ... ludziom, którzy bezradnie patrzyli na jego cierpienie i jak sądzę, również cierpieli, nie mogąc mu pomóc. Nie wszystko jest takie, na jakie (z zewnątrz) wygląda :( Quote
pajda67 Posted June 25, 2010 Posted June 25, 2010 Całe szczęście, że piesiunio się trzyma. Malutki nabieraj sił i zdrowiej! Pierwsze co jak przyszłam z pracy to ze strachem weszłam na wątek. Cieszę się bardzo, a pieniążki wpłacę po niedzieli. Quote
pajda67 Posted June 25, 2010 Posted June 25, 2010 Ja też wcale nie potępiam tych ludzi. Ale mam wyrzuty że mój Neoś waży aż 12 kg.:shake: Ale się zaczęliśmy odchudzać-zrzuciliśmy 0,5 kg.:eviltong: Malutki nie daj się !!!!!! Quote
conceited Posted June 25, 2010 Author Posted June 25, 2010 Brygida - rozmawialam z Pania, wytlumaczylam, ze to najprawdopodobniej nie byl rak, ze lekarz to patalach itd. Tylko, ze to juz za pozno, ona juz temu psu nie pomoze. Niestety nie sa oni w stanie zapewnic psu (finansowo) wyjscia z choroby wiec sie woleli zrzec praw do zwierzaka. Pozegnali sie z nim, dzieciaki go ucalowaly i go oddali wierzac, ze my wiemy lepiej. Ja tez na poaczatku (z reszta moj pierwszy post o tym swietnie swiadczy) bylam negatywnie do nich nastawiona, ale teraz po czesci rozumiem. No nie wazne, wazne jest zdrowie malucha, ktory mimo przeciwnosciom losu walczy o zycie :) Oby tyko nie bylo dla niego za pozno... A co do wetow - wczoraj Bruno byl u dwoch wetow, jeden orzekl szczekoscisk, drugi zaprzeczyl. I badz tu madry. Quote
Ewanka Posted June 25, 2010 Posted June 25, 2010 [quote name='conceited'](...) A co do wetow - wczoraj Bruno byl u dwoch wetow, jeden orzekl szczekoscisk, drugi zaprzeczyl. I badz tu madry.[/QUOTE] ... hmmm, a jest możliwe, że szczękościsk był np. ze stresu, lub odwodnienia ... a potem mu minął ??? Quote
paulinken Posted June 25, 2010 Posted June 25, 2010 Jak wyglądają finanse chłopaka? Będę robić bazarek w weekend. Quote
Kar0la Posted June 25, 2010 Posted June 25, 2010 O mój Boże, serce pęka jak się na niego patrzy. Dobrze, że się nie poddał. Walcz jamnisiu kochany, walcz. Quote
Ewanka Posted June 25, 2010 Posted June 25, 2010 Boże ... brak mi słów ........... straszny bidulek .......... :(:(:( Quote
ewexoxo Posted June 25, 2010 Posted June 25, 2010 Zapisuję wątek. Aż strach patrzeć na te zdjęcia i serce pęka :-( Trzymam mocno kciuki za psinkę. Co do tego wymiotowania to też uważam, że jego przewód pokarmowy po prostu nie przyjmuje jedzenia. Tak jest najczęściej po dłuższej głodówce zarówno u zwierząt jak i u ludzi. A jak dzisiaj? Jak się malutki czuje? Quote
lika1771 Posted June 25, 2010 Posted June 25, 2010 Boze jakie biedactwo,trzymaj sie malutki,teraz jestes w dobrych rekach. Quote
amica Posted June 25, 2010 Posted June 25, 2010 [quote name='majqa']Biedulinek... Przyznam, że mnie zatkało, po prostu szkielecik totalny! Serce pęka na taki widok :-( mam nadzieje, że można mu pomóc i że wyjdzie z tego! Czekamy na wieści zatem jak maleństwo się czuje. Quote
conceited Posted June 25, 2010 Author Posted June 25, 2010 Co to za dobra dusza go glaszcze? Czy autor zdjec moze powiedziec cos wiecej o stanie malucha? Quote
Tola Posted June 25, 2010 Posted June 25, 2010 :-( Dawno nie widzialam tak wychudzonego malucha:-( Jestem cały czas myslami. Walcz piesku... Rozsyłam wątek Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.