dosia.wil Posted July 8, 2010 Posted July 8, 2010 zadra napisał(a):Co sądzisz o lekach przeciwlekowych trójpierścieniowych? Jestem zwolenniczką zawsze najpierw wyczerpania innych możliwości - rozsądnie zaplanowanej i konsekwentnie realizowanej terapii behawioralnej. Farmakologia to zawsze ostateczność i nie jest metodą samą w sobie,a co najwyżej jako terapia wspomagająca dla terapii behawioralnej. Nie ma cudownej tabletki na lęk. Dajesz tabletkę zamiast pracować z psem - tak nie ma. Poza tym trójpierścieniowe leki antydepresyjne nie pomagają na brak socjalizacji zwierzęcia. Leki takie jak fluoksetyna lub klomipramina są pomocne w leczeniu niektórych zaburzeń psychicznych u psa, a nie problemów behawioralnych związanych z lękiem jako takim. Poza tym działanie tych leków pojawia się na ogół dopiero po kilku tygodniach stosowania i nie wolno ich odstawiać nagle, tylko stopniowo. A najważniejsze jest to, że trzeba się liczyć ze skutkami ubocznymi (jak w przypadku wszystkich tzw. psychotropów). Ja swoim klientom radzą najpierw pracować z psem "bez wspomagania". Wyjątkiem są niektóre przypadki agresji, gdzie "wyciszenie" psa pozwala na szybsze postępy w terapii behawioralnej. Ale zawsze istnieje ryzyko, że po odstawieniu leku pies znów będzie miał większą skłonność do agresji. A przecież długotrwałe przyjmowanie leków psychotropowych nie jest bez wpływu na funkcjonowanie układu nerwowego i może spowodować uzależnienie. Jednym słowem - trzeba bardzo ostrożnie rozważyć wszystkie korzyści i możliwe straty zanim zacznie się podawać psu jakiekolwiek środki farmakologiczne. Quote
adamo1974 Posted July 8, 2010 Author Posted July 8, 2010 domek to szybko sie znajdzie już ludzie dzwonio ale jest wontek suni 3 letniej kturo chco uspać zajrzyjcie tam tak nie można trzeba pomuc by jo uratować zajrzyjcie do wontku nefri Quote
dosia.wil Posted July 8, 2010 Posted July 8, 2010 adamo1974 napisał(a):domek to szybko sie znajdzie już ludzie dzwonio ale jest wontek suni 3 letniej kturo chco uspać zajrzyjcie tam tak nie można trzeba pomuc by jo uratować zajrzyjcie do wontku nefri Boże drogi, Adamo, czy nie mógłbyś korzystać z jakiegoś słownika ortograficznego? Włącz sobie chociaż opcję pokazywania błędów ortograficznych w kompie! Tego się nie da czytać!!! Quote
Atomowka Posted July 8, 2010 Posted July 8, 2010 Fajnie, że Pani która ma adoptować Dosie czyta ten wątek, może skorzysta z rad. Nadal uważam, że nie powinna adoptować dwóch psów od razu!!! Popieram Dosie.wil Adamo postaraj się popracować nad błędami Twoje posty faktycznie się trudno czyta. Maluch Dropsik słodki. Daj watek Nefri Quote
beataczl Posted July 8, 2010 Posted July 8, 2010 link do Nefri: http://www.dogomania.pl/threads/188801-Sunia-asta-Nefra-ma-tylko-13-dni-życia.Pomóż-nam-ją-uratować-inaczej-zostanie-UŚPIONA Quote
zadra Posted July 9, 2010 Posted July 9, 2010 dosia.wil napisał(a):Jestem zwolenniczką zawsze najpierw wyczerpania innych możliwości - rozsądnie zaplanowanej i konsekwentnie realizowanej terapii behawioralnej. Farmakologia to zawsze ostateczność i nie jest metodą samą w sobie,a co najwyżej jako terapia wspomagająca dla terapii behawioralnej. Nie ma cudownej tabletki na lęk. Dajesz tabletkę zamiast pracować z psem - tak nie ma. Poza tym trójpierścieniowe leki antydepresyjne nie pomagają na brak socjalizacji zwierzęcia. Leki takie jak fluoksetyna lub klomipramina są pomocne w leczeniu niektórych zaburzeń psychicznych u psa, a nie problemów behawioralnych związanych z lękiem jako takim. Poza tym działanie tych leków pojawia się na ogół dopiero po kilku tygodniach stosowania i nie wolno ich odstawiać nagle, tylko stopniowo. A najważniejsze jest to, że trzeba się liczyć ze skutkami ubocznymi (jak w przypadku wszystkich tzw. psychotropów). Ja swoim klientom radzą najpierw pracować z psem "bez wspomagania". Wyjątkiem są niektóre przypadki agresji, gdzie "wyciszenie" psa pozwala na szybsze postępy w terapii behawioralnej. Ale zawsze istnieje ryzyko, że po odstawieniu leku pies znów będzie miał większą skłonność do agresji. A przecież długotrwałe przyjmowanie leków psychotropowych nie jest bez wpływu na funkcjonowanie układu nerwowego i może spowodować uzależnienie. Jednym słowem - trzeba bardzo ostrożnie rozważyć wszystkie korzyści i możliwe straty zanim zacznie się podawać psu jakiekolwiek środki farmakologiczne. Mialam na myśli włąsnie działanie wspomagające. Quote
marra Posted July 9, 2010 Posted July 9, 2010 Atomowka napisał(a):Tak wszystko OK i zgadzam się Dosiu z Tobą, tylko nie wiem czy nie zauważyłaś ale Adamo pisał, że Dosia nie jest psem bardzo lękliwym, na spacerki poza schron wychodzi z radością, lubi jak się ją głaszczę, chodzi na smyczy więc nie róbmy z niej nie wiadomo jak wystraszonego i nie z socjalizowanego psa. Twoje wskazówki są oczywiście bardzo przydatne i dziękujemy ale chyba jednak trochę na wyrost napisane. Ja jednak mam nadzieję, że Adamo pojawi się na wątku i napisze coś więcej o tej Pani, bo mnie osobiście najbardziej "dręczy" fakt podwójnej adopcji. Zgadzam się, nie róbmy z Dosi takiego lękliwego psa,wkońcu już w wielu rzeczach się przełamała :cool3: Quote
Igiełka Posted July 9, 2010 Posted July 9, 2010 Adamo1974 jest wrażliwym człowiekiem, ma dobre serce i robi wszystko by psiakom w schronisku niczego nie brakowało-tym samym ogromnie cieszy się z każdej adopcji. Dosia jest wyjątkową i mądrą sunią 14 lat czeka na Swojego właściciela, któremu mogłaby oddać całą siebie bezinteresownie i trwale pokochać... Pani jest wspaniałą Osobą że chce zapewnić Dosieńce upragniony dom. Proszę niech się Pani nie zraża tym co zostało tu napisane- wszystko się uda. Mocno Wam kibicuje. Dropsik jest ślicznym pieskiem- przy Adamo odzyska wiarę w ludzi i poczuje się kochany. Mocno za Was trzymam kciuki. :loveu::loveu: Quote
dosia.wil Posted July 9, 2010 Posted July 9, 2010 Wszyscy są wspaniali, wszyscy są dobrzy i mądrzy i ogólnie wszystko jest cacy. Tylko nie wiadomo dlaczego tyle psów wraca z adopcji. Ja uważam, że lepiej przewidzieć problemy zawczasu i się do nich dobrze przygotować niż narażać psa na stres. Jak się coś nie uda, to psu nie wytłumaczysz, że wszyscy mieli dobre intencje i nadzieję, tylko coś nie wyszło. W tej dziedzinie za brak wyobraźni ludzi zawsze płacą psy, a moim zadaniem jest sprawić, aby ta cena była jak najniższa i niczego tak bardzo nie pragnę, jak ujrzeć szczęśliwego psa! Quote
marra Posted July 9, 2010 Posted July 9, 2010 I jak tu teraz wyśrodkować to wszystko...hmmm każda strona ma trochę racji :( a co Dosiaczek na to ? :D Quote
ata Posted July 9, 2010 Posted July 9, 2010 dosia.wil napisał(a):Wszyscy są wspaniali, wszyscy są dobrzy i mądrzy i ogólnie wszystko jest cacy. Tylko nie wiadomo dlaczego tyle psów wraca z adopcji. Ja uważam, że lepiej przewidzieć problemy zawczasu i się do nich dobrze przygotować niż narażać psa na stres. Jak się coś nie uda, to psu nie wytłumaczysz, że wszyscy mieli dobre intencje i nadzieję, tylko coś nie wyszło. W tej dziedzinie za brak wyobraźni ludzi zawsze płacą psy, a moim zadaniem jest sprawić, aby ta cena była jak najniższa i niczego tak bardzo nie pragnę, jak ujrzeć szczęśliwego psa! Dosia.wil, dajmy tej suni szansę. Równie dobrze osoba adoptująca może być wspaniałą osoba i przytrafi jej się coś złego, a pies wyląduje w schronisku. Każdego psiaka trzeba traktować indywidualnie!! [SIZE=2] Dosia to nie dziki pies. Przede wszystkim trzeba robić po woli, nie uszczęśliwiać jej na siłę a będzie dobrze. Równie dobrze Dosia może dostać zawał .... mimo wszystko jeżeli jest okazja to trzeba ją ze schronu wyciągnąć..... Pamiętajmy o tym, że to już staruszka i teoretycznie zbyt dużo czasu pewnie jej nie pozostało.... Pewnie, gdybyśmy mieli warunki jak w niejednym niemieckim schronisku to to co pisze Dosia.wil, było by trafne, niestety u nas tak nie jest i prawdopodobnie jeszcze długo nie będzie..... Opiekunie schroniska;) napisz proszę ile psiaków masz pod sobą i ile osób Tobie w tej pracy pomaga... Ja również miałam w domu dzikuskę... przekonałam ja do siebie swoją stałą obecnością w jednym pokoju i spaniem na legowisku razem z psina. Na początku delikatnie bez dotykania. Trzeciego dnia sama wskoczyła mi na kolana:crazyeye: Quote
adamo1974 Posted July 9, 2010 Author Posted July 9, 2010 witam w schronisku mam 100 psiaków i jestem sam nikt mi nie pomaga żona jak ma wolne od pracy to mi pomaga i nie jest to tylko mycie misek i sprzatanie gówienek ale interwencje na mieście Jeszce spacery z takimi psami których nie dam jeszcze nikomu do wyprowadzenia i tak jest 7 dni w tygodniu nawet nie mamy nawet małego wybiegu dla psiaków Quote
Atomowka Posted July 9, 2010 Posted July 9, 2010 Adamo wspaniałe jest to co robisz. Myślę, że Pani nie ma powodu żeby się zrazić, bo przecież nic ostrego nie zostało napisane. Każdy pomaga i radzi jak najlepiej potrafi. Każdy chce aby Dosieńce było jak najlepiej na stare lata i myślę, że ta Pani to widzi więc nie rozumiem czemu miałaby się czymkolwiek zrazić. Adamo czy teraz masz kontakt z Panią ? Czy wiesz co z adopcją drugiego psiaka? Quote
Igiełka Posted July 9, 2010 Posted July 9, 2010 Wiesz Adamo 1974 Jesteś naprawdę wspaniałym człowiekiem o wielkiej wrażliwości- dzięki Tobie o Dosi i innych psiakach dowie się świat. :lol::lol: Smutne to jak się jest samemu a na chwilę uwagi czeka 100 psiaków. :-( Ale dajesz sobie radę i to jest coś wielkiego- pamiętaj o tym. :lol: Quote
adamo1974 Posted July 9, 2010 Author Posted July 9, 2010 ta pani jet teraz na wczasach i chwilowo mam tylko kontakt telefoniczny a raczej sms-owy a co do dosi to dziewczyno pomyśl czy w jakimkolwiek schronisku ludzie tam zatrudnieni przejmują sie psychiko psa myśle że nie ja chce tylko by psiaki z mojego schroniska mieli pełno miche ręke do głaskania i przyjaciela w człowieku Quote
adamo1974 Posted July 9, 2010 Author Posted July 9, 2010 Igiełka napisał(a):Wiesz Adamo 1974 Jesteś naprawdę wspaniałym człowiekiem o wielkiej wrażliwości- dzięki Tobie o Dosi i innych psiakach dowie się świat. :lol::lol: Smutne to jak się jest samemu a na chwilę uwagi czeka 100 psiaków. :-( Ale dajesz sobie radę i to jest coś wielkiego- pamiętaj o tym. :lol: wiesz to trudne pytanie czy daje rade jedno jest pewne karzdego wyściskam z osobna sprawdze czy nie jest po nocy pogryżiony czy niejest jakiś osowiały posprzątam kojce nakarmie napoje i ile dam rade to wyprowadze na spacer tyle moge zrobić a psiaki tak radośnie mnie witają że to jest szok taka praca z psami była zawsze moim mażeniem i tako prace mam i jestem szczęśliwym facetem Quote
xxxx52 Posted July 9, 2010 Posted July 9, 2010 dosia.wil.-a moze odwiedzisz Twoja imienniczke w schronisku i zapoznasz sie dokladnie z jej psychika? Uwazam ,ze adamo1974 -poznal Dosie na wylot" ,gdyz ma z nia kontak na codzien i sadze ,ze jest w pelni odpowiedzialny za ta adopcje , ktora jest przemyslana.Zna pieska ,zna sasiadke ,a poza tym moze w kazdej chwili dac porady i czuwac zeby piesek szybko zapomnial o schronisku. dosia.wil musialabys odwiedzic inne schroniska i zobaczyc jak czesto wydaja psy byle jak byle gdzie .Na szczescie w schronisku adamo1974 jest inaczej. Quote
Ulka18 Posted July 9, 2010 Posted July 9, 2010 Adamo, podziwiam Cie, sam na 100 psow, naprawde to bardzo duzo na jednego czlowieka. Nie potrzebujesz wolontariuszy, pomocy w ogloszeniach? W Mielcu, schronisku, w ktorym dzialam jest 9 osob na 500 psow i 80 kotow, a czasami jest taki brud, ze az rece opadaja. Trzymam kciuki za Dosie, zeby mimo tych wszystkich lat w schronisku, odnalazla sie w nowym domu, zeby jej pani nie zabraklo cierpliwosci. I zeby kiedys Dosia usmiechnela sie jak nasza mielecka weteranka Figa. Quote
dosia.wil Posted July 9, 2010 Posted July 9, 2010 xxxx52 napisał(a):dosia.wil musialabys odwiedzic inne schroniska i zobaczyc jak czesto wydaja psy byle jak byle gdzie .Na szczescie w schronisku adamo1974 jest inaczej. Przez ostatnie kilka(naście) lat widziałam pewnie więcej schronisk w Polsce niż większość cioteczek na dogo i doskonale wiem, że wydaje się psy każdemu, kto się zgłosi. Dzięki temu zresztą udało mi się wyciągnąć trochę bidulków, które najprawdopodobniej czekałby los maszynki do rodzenia w jakiejś podrzędnej fabryce szczeniąt. Właśnie dlatego, że wydaje się psa każdemu, to zechce - nie sprawdzając czy ten człowiek zdaje sobie sprawę z potrzeb swojego nowego podopiecznego, tak wiele psów ląduje po paru tygodniach lub nawet miesiącach z powrotem w schronie albo na ulicy. Z punktu widzenia równowagi psychicznej psa, lepiej byłoby gdyby w ogóle nie opuszczał schroniska niż żeby pokazać mu, że istnieje kanapa, a potem wrzucić z powrotem do wybetonowanego kojca. Adamo, gdzie jest to schronisko? Quote
Ulka18 Posted July 9, 2010 Posted July 9, 2010 sunia przebywa w krotoszyńskim schronisku Dosia na 1-szej stronie jest informacja. Szkoda, ze tak daleko to schronisko, bo chetnie bym tam pomagala. To bardzo budujace, ze pracownik schroniska zaklada watek weterance i szuka jej domu. W Mielcu takich nie uswiadczysz. Quote
ata Posted July 9, 2010 Posted July 9, 2010 A ja tak sobie głośno myslę ...Jeżeli przy schronisku jest wolny teren, to moglibyśmy zrobić jakąś zrzutę, chociażby na materiał i pomóc w postawieniu konkretnego wybiegu dla tych psiaków:cool3: Quote
dosia.wil Posted July 9, 2010 Posted July 9, 2010 A ja mam takie pytanie do Adamo: dlaczego Dosia, chociaż od urodzenia przebywa w schronisku, tyle razy rodziła? Dlaczego nie została wysterylizowana? Co stało się z licznymi miotami Dosi? Dlaczego ŻADNA z pozostałych suk w krotoszyńskim schronisku nie jest wysterylizowana? Doxi urodziła szczeniaki w Waszym schronisku (m.in. ogłaszaną w dziale "Adopcje szczeniąt" Dolores). Dlaczego nie została dotąd wysterylizowana? Czekacie na kolejne mioty? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.