Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

tak dosia wil ma racje ale dosia bendzie mieszkać na mojej ulicy dodam że bende u dosi bardzo czensto i ta pani zna sytuacje dosi a drugi pies to będzie napewno suka tylko ta pani niemoże sie zdecydować ktura mam pytanko do dosi wil co ty myślisz na o usypianiu psów nieadopcyjnych takich jak pies agresywny stary itp wiem że schroniska usypiajo takie psy by zmniejszyć liczbe psiaków moje zdanie jest nie usypianie ale pytam fachowca

  • Replies 267
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Adamo, nie ma psów "nieadopcyjnych". Nie wierz w te brednie. Wygodna schroniskowa wymówka, żeby nie utrzymywać biedaków.
Psy śmiertelnie chore, cierpiące to inna sprawa ale też najpierw trzeba wykorzystać wszystkie metody ratowania.

Posted

wiem i wiem ze pise ma też prawo godnie umierać a nie być mordowanym ja mam kilku psiaków agresywnych że sam z duszo na ramieniu wchodze im sprzątać w kojcu jednego wziołem na smycz mimo żę podobno nigdy nie chodził na smyczy szedł bardzo wzorowo zaś na drugi dzień po wyjściu za schron rzucił sie namnie z zębami dodam ze to wilczurowaty pies około 4 lattroche mnie urzarł ale poradziłem sobie z nimdodam ze go troche skarciłem pies wiedział ze żle zrobił ale nasuwa sie pytanko takiego psa raczej niewolno wydawać w adopcje to co z nim robić jak zaczyna gryść osobe kturo dobrze zna sam już niewiem żal mi go i chce mu pomuc ale zabardzo niewiem jak

Posted

Pies nie stał się agresywny sam z siebie. Zapewne spotykał się z agresją, może nawet ktoś go szkolił, żeby taki był. Nad takim psem trzeba popracować, są od tego behawioryści, można się ich poradzić. Nie pies jest zły tylko jego zachowanie i to zachowanie wymaga korekty. Jak do wszystkich spraw na tym świecie potrzebna jest cierpliwość, zrozumienie i serducho :)

Posted

kameralna napisał(a):
Pies nie stał się agresywny sam z siebie. Zapewne spotykał się z agresją, może nawet ktoś go szkolił, żeby taki był. Nad takim psem trzeba popracować, są od tego behawioryści, można się ich poradzić. Nie pies jest zły tylko jego zachowanie i to zachowanie wymaga korekty. Jak do wszystkich spraw na tym świecie potrzebna jest cierpliwość, zrozumienie i serducho :)


Zgadzam sie z Tobą ;) Niestety serducho , zrozumienie i cierpliwość nie zawsze wystarczają..... W tych czasach potrzebna jest jeszcze KASA bez której mało co można zrobić z takimi psami o których pisze Adamo 1974

Posted

kameralna napisał(a):
Adamo, nie ma psów "nieadopcyjnych". Nie wierz w te brednie. Wygodna schroniskowa wymówka, żeby nie utrzymywać biedaków.
Psy śmiertelnie chore, cierpiące to inna sprawa ale też najpierw trzeba wykorzystać wszystkie metody ratowania.


Nie zgadzam się z Tobą, że nie ma psów nieadopcyjnych. Moim zdaniem SĄ psy nieadopcyjne, tylko najpierw może zdefiniujmy, co to znaczy, bo może inaczej rozumiemy ten termin. "Pies nieadopcyjny", tak jak rozumiane jest to w literaturze fachowej, to taki pies, którego adopcja jest niewskazana ponieważ może on stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa ludzi i/lub innych zwierząt. Nie mówię tutaj o wieku psa lub stanie jego zdrowia (fizycznego), tylko o głębokich zaburzeniach zachowania, uniemożliwiających mu dobre funkcjonowanie w społeczności ludzi. Niestety istnieje taka granica odporności psychicznej zwierzęcia, poza którą jego resocjalizacja jest właściwie niemożliwa albo też jej skutki są bardzo wątpliwe. Przyczyny takiego stanu psychicznego zwierzęcia mogą być różne i nie można tutaj uogólniać (może to wynikać z traumatycznych przeżyć, może być też skutkiem niewłaściwej socjalizacji lub jej braku). Można oczywiście próbować terapii, ale trzeba sobie uczciwie powiedzieć, że ISTNIEJĄ przypadki, które nie rokują dobrze. W przypadku wątpliwości należy ZAWSZE wybrać bezpieczeństwo człowieka.
Ja mam u siebie sukę po strasznych przejściach i ona z całą pewnością jest nieadopcyjna. Wielki pies cierpiący na agresję lękową. Brrr! Ja ją strasznie kocham i nauczyłam się z nią żyć, po wielu miesiącach pracy z nią i jej problemami, ale ona nigdy nie będzie domowym pieszczoszkiem. Nawet wacik w moim ręku przeraża ją tak, że odwraca głowę w niemym błaganiu, żeby wacik od niej sobie poszedł, a potem kłapie zębami. A kłapnięcie zębami psa, który waży ponad 80 kg nie jest przyjemne, wierz mi. Każde głupie czyszczenie uszu wiąże się z koniecznością jej ogólnego znieczulenia (czyli narkozy), a gdy pozostałe psy wychodzą na dwór, to ona musi być zamknięta w kojcu, bo zrobiłaby im krzywdę. Wyobrażasz sobie, co by było, gdyby ona została adoptowana przez "normalną" rodzinę? Jak szybko trafiłaby z powrotem do schronu? A co by się z nią stało, gdyby kłapnęła zębami dziecko, tak jak kłapnęła mnie - rozdzierając mi spodnie i robiąc mi parę niezłych dziurek w udzie? Myślę, że znam intencję Twojego pytania. Ale moje zdanie, tak samo jak i zdanie wszystkich znanych mi fachowców psychologów zwierząt, brzmi: TAK, SĄ PSY, KTÓRE SĄ NIEADOPCYJNE.

Posted

kameralna napisał(a):
Jak do wszystkich spraw na tym świecie potrzebna jest cierpliwość, zrozumienie i serducho :)

Zgoda - serducho, cierpliwość, zrozumienie. Bardzo cenne. Ale WIEDZA jest najważniejsza. Bez niej serducho i cierpliwość nie na wiele się zdadzą, a nawet mogą przynieść więcej szkody niż pożytku. Nie wystarczy kochać, trzeba umieć kochać mądrze.

Posted

Pisząc w swoim powyższym poście o kasie, miałam na myśli odciążenie schroniska, umieszczenie go w odpowiednim hotelu i praca z psiakiem. Niestety w Polsce wiekszość schronisk jest przepełniona ( jak nie wszystkie...), dzięki czemu często dochodzi do zagryzień...i co zrobić z takimi psami?, kto ma z nimi pracować?.... Pół biedy jeżeli zgadzają się z innymi psami.... ale co zrobić, jeżeli takie osobniki nie tolerują innych psów..... Niestety pozostaje tylko jedno......

Posted

Zdania nie zmienie,Dosia nalezy Ci sie domek i wieze ze miłosc i cierpliwosc pozwola ci sie cieszyc zyciem jeszcze bardzo,bardzo długo:lol:.Nie jestes sunia nieadopcyja nie ma w Tobie cienia agresji.

Posted

lika1771 napisał(a):
Zdania nie zmienie,Dosia nalezy Ci sie domek i wieze ze miłosc i cierpliwosc pozwola ci sie cieszyc zyciem jeszcze bardzo,bardzo długo:lol:.Nie jestes sunia nieadopcyja nie ma w Tobie cienia agresji.


Liko, nic nie zrozumiałaś. Temat agresji został wywołany przez Adamo niejako przy okazji. Moim zdaniem Dosi nie należy przenosić do nowego miejsca, choćby najbardziej komfortowego i kochającego, gdyż dla takiego starego psa, który nigdy w życiu nie znał innego miejsca i bezpiecznie czuje się tylko w schroniskowym kojcu, wykazuje zachowania lękowe i prawdopodobnie jej stan fizyczny też nie jest najlepszy sądząc po wieku i ilości odchowanych szczeniąt, najprawdopodobniej nie będzie to raj na ziemi, jak Ci się wydaje, tylko największy szok i stres w jej życiu. Jeżeli chcesz jej dać trochę szczęścia w ostatnich być może miesiącach jej życia to odwiedzaj ją jak najczęściej, wołaj ją do siebie i nagradzaj każdy krok w twoją stronę jakimś smakołykiem (kawałeczki parówki drobiowej są do tego idealne), jak już zacznie do ciebie podchodzić bez lęku, to głaszcz ją delikatnie, żeby poczuła, jaka miła jest ręka człowieka, a jak już przestanie się ciebie zupełnie bać, zabieraj ją na krótkie spacerki - najpierw blisko jej kojca, potem coraz dalej. Tyle wspaniałego możesz zrobić dla tej suni, więc dlaczego chcesz jej zafundować taki okropny los przenosząc ją do miejsca, które może ją przyprawić o atak serca ze strachu? Przeczytaj proszę raz jeszcze to, co napisałam wyżej. Trzeba kochać mądrze!

Napisałaś: Dosia nalezy Ci sie domek
Decyzja powinna zapadać nie w oparciu o to, co Twoim zdaniem się psu należy, tylko o to, co dla psa jest najlepsze. Z całą stanowczością twierdzę, że w obecnym stanie Dosi na pewno nie będzie dla niej najlepsze przenoszenie do nowego miejsca. No, ale wyadoptować psa jest najłatwiej. Zapewnić psu to, co go naprawdę może uszczęśliwić wymaga więcej zachodu, więc po co się wysilać, prawda?

Posted

Jesli moge dodac swoje "trzy grosze"...

Dosia.will, kompletnie nie zgadzam sie z Twoja opinia. Dosia owszem przezyje stres, jak wiekszosc psow gdy zmieniaja srodowisko, ale po niedlugim czasie stres jej minie. Piszac to co piszesz zabierasz jej szanse na lepsze zycie. Oczywisce podkreslam, ze to nie moze byc jakikolwiek dom, tylko dom odpowiedzialny.

Rok temu zaadoptowalam starsza sunie z mieleckiego schroniska, ktora spedzila wiele lat w schronisku. Pierwszy tydzien byc dla niej okropny. Byla tak zestresowana, ze miala biegunke przez tydzien i gdyby mogla to wcisnela by sie do sciany zeby jej nikt nie widzial...

Zanim moja sunia trafila do mnie, pierwsza noc po zabraniu jej ze schroniska spedzila u jednej dogomaniaczki w domu i bylo tak:

kaskadaffik napisał(a):
Dziewczyny błagam o psychiczne wsparcie:placz:
Pojechałam, Pan zapiął Psinę na smycz i się zaczęło.......
Rzucała się po prostu niemiłosiernie, ja jak na to patrzyłam miałam łzy w oczach bo myślałąm że Jej głowa odpadnie..O doprowadzeniu na smyczy nie było nawet mowy, Pan mi ją wsadził do auta, w błocie po pyszczek, nie zdążyłam nawet drzwi zamknąć i uciekła. przyszedł drugi Pan, łapali Ją, ok znów w aucie znów uciekła.....Ten Pan z wąsem Ją złapał, wsiadł do mnie na pakę, przywiózł do mnie, wsadził mi Ją do wanny, obmył i Bida siedzi już drugą godzinę między pralką a wanną.Pogryzła tego Pana aż ma wielkiego siniaka i szramy na dłoni, co ja teraz mam zrobić??
Tak mi Jej szkoda szyneczki nawet nie powąchała wiem że się boi, najgorsze jest to że ja Jej za Chiny na podwórko nie zaprowadzę:-(
Pan mi radził kupić szelki ale jak je założę jak ta bida chce mnie gryźć.
Czasu, czasu, czasu........boję się myśleć jak to będzie


Ktos by mogl pomslec ze skrzywidzilismy ta sunie wyrywajac ja z jedynego miejsca ktore zna... A coz za mylne stwierdzenie, bo oto fotki mojej Kasi po niecalym miesiacu u mnie:





I ostatnie fotki po niecalym roku pobytu u mnie:





A dla porownania w schronisku bylo tak:



Dosia.wil, spojrz teraz na moja sunie i powiedz ze skrzywdzilysmy ja wyciagajac ja ze schroniska!

KAZDY PIES ZASLUGUJE NA SZANSE!

Posted

Ja myślę, że Dosia ma prawo do szczęścia. To prawda, nigdy nie mieszkała z ludźmi w domu ale nie zabierajmy jej tej możliwości. Zgadzam się, trzeba przygotować opiekunkę by wiedziała jak pomóc Dosi zaaklimatyzować się w nowych warunkach, co robić by zminimalizować szok, jak się nią opiekować. Owszem, nie będzie łatwo i trzeba wielkiego wyczucia, delikatności i wiedzy ale naprawdę warto!
Sabino, gratuluję Ci! Wspaniałe zdjęcia!

Posted

Jaka PIĘKNA ta czarnulka, błyszcząca, oczka cudne, zupełnie jak moja Sonia
[*].
Ileż dobrego domek potrafi zrobić pieskowi, ile szczęścia w tym pycholku:-)
Dosiu bądź dobrej myśli i Ty.

Posted

A teraz się cofnęłam, bo mnie parę dni nie było i czytam o domku:-)
Matko jakie to będzie przeżycie dla niej.
Adam czy ta Pani będzie umiała z Dosią postępować? Tak by jej nie uciekła, nie wymskła się z obroży czy szelek?
Będziesz jej pomagał?

Posted

Sabina02 napisał(a):
Jesli moge dodac swoje "trzy grosze"...

Dosia.will, kompletnie nie zgadzam sie z Twoja opinia. Dosia owszem przezyje stres, jak wiekszosc psow gdy zmieniaja srodowisko, ale po niedlugim czasie stres jej minie. Piszac to co piszesz zabierasz jej szanse na lepsze zycie. Oczywisce podkreslam, ze to nie moze byc jakikolwiek dom, tylko dom odpowiedzialny.

Rok temu zaadoptowalam starsza sunie z mieleckiego schroniska, ktora spedzila wiele lat w schronisku. Pierwszy tydzien byc dla niej okropny. Byla tak zestresowana, ze miala biegunke przez tydzien i gdyby mogla to wcisnela by sie do sciany zeby jej nikt nie widzial...

Zanim moja sunia trafila do mnie, pierwsza noc po zabraniu jej ze schroniska spedzila u jednej dogomaniaczki w domu i bylo tak:



Ktos by mogl pomslec ze skrzywidzilismy ta sunie wyrywajac ja z jedynego miejsca ktore zna... A coz za mylne stwierdzenie, bo oto fotki mojej Kasi po niecalym miesiacu u mnie:






KAZDY PIES ZASLUGUJE NA SZANSE!


Zgadzam się że każdy pies zasługuje na szanse,ale nie każdy pies przeżyje to co napisałaś:-( Oby Dosi się udało !:loveu: Trzymam kciuki za staruszkę:roll:

Posted

Na podstawie moich obserwacji ,moge stwierdzic ,ze pieski wychodzac ze schroniska przyzwyczajaja sie bardzo szybko do dobrych rzeczy np. do swojego poslanka,systematycznych spacerow ,do nowych opiekunow itd (nie zaleznie ile lat w nim przebywaly )Natomiast ogromna tragedia psow jest ,jezeli wyrzucane sa z pieleszy domowych jak smieci na ulice ,albo prosto z kanapy po latach trafiaja do schronisk ,bud,zakuwane sa lancuchami. Nie mowiac o szoku zwiazanym z rozlaka z opiekunami.

Dlatego czekam z niecierpliwoscia do pierwszych relacji Dosi z nowego domu.Oczywiscie w miedzyczasie mozna ja socjalizowac np.uczyc chodzenia na spacery na lince ,przyzwyczajac do dziwiekow ulic (nie zapomnijmy zalozyc jej jednoczesnie podwojne zabezpieczenie tzn.jednoczesnie obrozka linka i szeleczlki i linka)zeby nie dostala szoku i nie uciekla .Sprawdzic ,czy zalatwia sie na spacerkach.Jezeli moge poradzic nowej opiekunce to ,zeby jednoczesnie nie brala dwoch psow.Niech wpierw zobyczy, czy poradzi sobie z jednym ,i da mu czas na oswojenie sie w nowym domu ,nowymi osobami i nowa sytuacja .

Posted

Cały czas myślę o Dosi i boje się tej adopcji. Nie przez to co napisała Dosia.wil ale obawiam się adopcji dwóch schroniskowych psów naraz. Adamo może powiedz Pani, żeby teraz wzięła tylko Dosię ( w końcu i tak nie wie którego pieska drugiego weźmie). Dosia potrzebuje spokoju na dojście do siebie, na akceptację nowych warunków, trzeba być na prawdę ostrożnym, cierpliwym i poświęcać jej dużo czasu. Przy dwóch psach po przejściach będzie to ciężkie. Porozmawiaj z Panią, wytłumacz jej, że to dla dobra psów ale takie i jej.

Posted

Oprocz Kasi, ktora mieszka u Sabinki02, po wielu dlugich latach, do DT poszla gruuuba Buba z Mielca. Sunia, ktora byla tak zapasiona, ze miala wygięte nózki i ledwie chodzila. Teraz Buba jest juz odchudzona i tak szczesliwa, ze serce rosnie patrzac na zdjecia. Nie zastanawiajcie sie na wyciagnieciem Dosi, niech ostatnie lata/miesiace przezyje w kochajacym domu.

Posted

Przeczytałam wątek Dosi i wydaje mi się,że jesli przyszła wląscicielka ma swiadomość pracy z psem należy dać mu szansę.Im dłużej mam do czynienia ze schroniskowymi psiakami
tym częsciej utwierdzam sie w przekonaniu,że kazdy z nich to inna odrębna osobowość a nabyta widza zawodzi.Moim zdaniem nalezy mieć stały kontakt z DS,wspierać właścicielkę
i służyć pomocą.Można skontaktować się z lek wet zajmującym się zaburzeniami psychiki.Przedyskutowac z nim podanie leków trójpierścieniowych przeciwlękowych.Poprawiają one
konfort psa z przewlekłym lękiem iak i zdolności adaptacyjne starych psów.
Myślę,że nie należy się lękać tej adopcji.Dosi może się tylko polepszyć i ostatnie lata życia spędzi w "cieple" i miłości.

Posted

zadra napisał(a):
Przeczytałam wątek Dosi i wydaje mi się,że jesli przyszła wląscicielka ma swiadomość pracy z psem należy dać mu szansę.Im dłużej mam do czynienia ze schroniskowymi psiakami
tym częsciej utwierdzam sie w przekonaniu,że kazdy z nich to inna odrębna osobowość a nabyta widza zawodzi.Moim zdaniem nalezy mieć stały kontakt z DS,wspierać właścicielkę
i służyć pomocą.Można skontaktować się z lek wet zajmującym się zaburzeniami psychiki.Przedyskutowac z nim podanie leków trójpierścieniowych przeciwlękowych.Poprawiają one
konfort psa z przewlekłym lękiem iak i zdolności adaptacyjne starych psów.
Myślę,że nie należy się lękać tej adopcji.Dosi może się tylko polepszyć i ostatnie lata życia spędzi w "cieple" i miłości.




Otóż to!
Milusia ta Dosieńka :)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...