Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 644
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Weroniko, odezwij się też jak spacerki.
Cioteczki, tylko proszę już nie krzyczcie, choć za to Was właśnie kocham:)
My sobie z Weroniką wszystko wyjaśniłyśmy na PM, spotykamy się w środę.
Potem obgadamy tu temat.

Posted

diuna_wro napisał(a):
Weroniko, odezwij się też jak spacerki.
Cioteczki, tylko proszę już nie krzyczcie, choć za to Was właśnie kocham:)
My sobie z Weroniką wszystko wyjaśniłyśmy na PM, spotykamy się w środę.
Potem obgadamy tu temat.


Oby w końcu doszło do spotkania. Pomijając fakt, że Weronika przecenia swoje możliwości, to bardzo mi się nie podoba, że nie szanuje Ciebie i Twojego czasu.
Pewnie myśli, że jak Ona siedzisz wygodnie w fotelu i tylko czekasz aż zadzwoni i wyznaczy termin spotkania.
Wstyd i brak kultury:diabloti:

Posted

A ja cały czas mam wątpliwości... dopiero spotkanie z diuną_wro mogą je rozwiać... Ale coś mi się wydaje, że... nie wiem, poczekajmy, nie uwierzę, dopóki ktoś osobiście nie zobaczy tej osoby i jej psa.

Posted

[quote name='hecia13']A ja cały czas mam wątpliwości... dopiero spotkanie z diuną_wro mogą je rozwiać... Ale coś mi się wydaje, że... nie wiem, poczekajmy, nie uwierzę, dopóki ktoś osobiście nie zobaczy tej osoby i jej psa.
Dzisiaj jest właśnie środa...

Posted

Fachowcem nie jestem, ale postaram się zrobić kilka ćwiczeń testowych (podnoszenie do góry, drażnienie grzbietu, upuszczanie kluczy i inne), jakie robi się szczeniętom w hodowlach i psom schroniskowym:diabloti::diabloti:

Jadę.... Rutka szykuj się!

Posted

Jestem i oto moje spostrzeżenia:

Weronika i Rutka istnieją:diabloti:

Gdy się spotkałyśmy, przykucnęłam i do mnie podeszła. Może nie była wylewna, ale zaciekawiona i zbliżyła się do bezpośredniego kontaktu.

Pozwala się drażnić mocno po karku oraz kłaść sobie na łopatki ramię i przyciągać do siebie. Pozwala się podnieść, próbowałam kilka razy znienacka od tyłu i nic. Pozwala się z pozycji "waruj" przewrócić na bok. Jest przy tym spokojna i nie napina się podczas wykonywanej przy niej czynności. Można spotkać się z nią spojrzeniem.

Jednak pierwsza próba nachylenia się nad nią i poklepania po głowie, faktycznie zakończyła się lekkim skowytem, skuleniem i kłapaniem zębami. Kolejne próby macania jej głowy w tej pozycji nie wywarły na niej takiego wrażenia.

Nie wykazuje przesadnej uległości.

Oszczekuje rowery i motory, ale bez histerii. Weronika twierdzi, że bez smyczy pogoni za nimi.

Ma czasem zryw na smyczy w jakimś innym kierunku, ale w tym miejscu chciałabym podkreślić, że po entuzjastycznej zachęcie dziarsko maszerowała w pożądanym przez nas kierunku.

Nie znosi kagańca. Cały czas ociera nim o nogi Weroniki.

Wg mnie nie rzuca się na wszystkie psy. Unikała natarczywego amstaffa, ale do napotkanego później setera podeszła odważnie i obwąchała go. Seter jednak był bardziej zainteresowany oblizywaniem mi twarzy, więc zabawy nie było.

Rucia ma w sobie sporo niepewności. To nawet widać po wyrazie jej mordki, ale ogonek jest cały czas w górze.

Upuściłam tuż obok jej głowy dyski Fishera i co prawda wzdrygnęła się, ale natychmiast obwąchała je i nie wykazała paniki. Upuściłam także dużą czarną torbę, reakcja byłą podobna.

Zauważyłam, że wzdrygnęła się także na dźwięk ruszającego mocno samochodu, ale nie skuliła się ani nie chciała uciekać. Gdy nadjeżdżałam zatrąbiłam i jesli dobrze zauważyłam, reakcji wyjątkowo lękowej nie było.

Pozwala sobie pogrzebać w misce, ale żwacza którego ode mnie dostała absolutnie nie chciała oddać.

Bardzo ładnie wykonuje wyuczone komendy. Gdyby ją jeszcze nauczyć "zostaw/fe" mogłaby czasem chodzić bez kagańca.

Przydałoby się wzmocnić jej pewność siebie, z jednoczesnym zachowaniem relacji "kto tu rządzi":diabloti:

Myślę, że po nauczeniu jej, że to nie ona pierwsza wychodzi z bramy - problem oszczekiwania zminimalizuje się.

Teraz słowo do Weroniki.
Pamiętasz, jak dziś spotkałyśmy setera? Usłyszałam: ojej, ona boi się takich kudłaczy. Wzięłam Rutkę od Ciebie i odważnie ruszyłam w kierunku setera i Rutka nie bała się. Poluzowałam smycz, a potem ją puściłam na ziemię. Obwąchały się grzecznie.

Staraj się nie wydawać komend w wielokrotności, czyli "Rutka idziemy, idziemy, idziemy!" tylko komenda i bez słowa konsekwentnie ją wyegzekwuj, po czym sowicie ją pochwal. Ton głosu podczas komend też nie powinien być taki beznamiętny. Pamiętaj, gdy mówisz do niej "stój" to ZAWSZE się zatrzymaj. Ona nie jest taka silna, to delikatny piesek, łatwo się z nią zatrzymać. Bez sensu jest mówić do psa "stój" i iść z nią dalej.

Co do miejsc ruchliwych, to tak jak rozmawiałyśmy: zabieraj ją i baw się z nią, karm, odwracaj uwagę. Niech te bodźcie docierają do niej w miłej atmosferze.

Posted

Moje nieprofesjonalne spostrzeżenia poddałabym chetnie surowej ocenie profesjonalistów, ponieważ w przeciwieństwie do mnie, pan behawiorysta orzekł "agresję lękową" i dodał niezachęcająco, ze masa pracy Was czeka. Nie wiem, może ja mam skrzywione spojrzenie po półdzikich psach w Ligocie, gdzie byłam wolontariuszką, bo w takim piesku widzę jedynie niepewność, ale nie fobie, utrudniające życie tak, że nie da się nic z tym zrobić i z tym żyć.

To tyle. Weroniko, masz bardzo mądrą psią siostrę, wpatrzoną w Ciebie jak w obrazek. Nie denerwuj się, nie spinaj, że "ojej kudłacz, ojej pijaki" bo ona to niepodważalnie czuje. To wrażliwy piesek, ale nie nadwrażliwy. Spróbuj dać jej więcej pewności siebie poprzez odpowiedni sposób zabawy, ale i Twoją osobistą postawę. Nie pozwalasz jej jeść trawy, bojąc się o jej życie i zdrowie. Rozumiem, że ta operacja przez wbitą śliwkę to byłą dla Ciebie trauma, ale staraj się bardziej realnie patrzeć na zagrożenia. I pamiętaj, jeśli ona się czegoś wystraszy raz, nie unikaj tego czynnika, ale oswajaj ją z nim, pokaż, że może być miło. Więc weź kiedyś patyczek i smakołyki i posiedź z nią na tym fatalnym przystanku :)

Posted

diuna_wro, dziękujemy za...rozwianie naszych wątpliwości, co do istnienia Weroniki i Rutki, a zwłaszcza za okazana pomoc dziewczynie i pieskowi. Jeteś człowiekiem o wielkim sercu i myślę, że Weronika to doceni i postara się wykorzystać Twoje cenne wskazówki.

Posted

Diuna Wro , co prawda nie wątpiłam w istnienie Weroniki , ale b . się cieszę z dzisiejszego spotkania i Twojej nieocenionej pomocy ................:p

Posted

diuna_wro napisał(a):
(...) Może nie była wylewna, ale zaciekawiona i zbliżyła się do bezpośredniego kontaktu. Pozwala się drażnić (...) przyciągać do siebie. Pozwala się podnieść (...) (...) Kolejne próby macania jej głowy w tej pozycji nie wywarły na niej takiego wrażenia. (...) Oszczekuje rowery i motory, ale bez histerii. Weronika twierdzi, że bez smyczy pogoni za nimi. Ma czasem zryw na smyczy w jakimś innym kierunku (...). Rucia ma w sobie sporo niepewności. (...) Upuściłam tuż obok jej głowy dyski Fishera i co prawda wzdrygnęła się, ale natychmiast obwąchała je i nie wykazała paniki. Upuściłam także dużą czarną torbę, reakcja byłą podobna. (...) Pozwala sobie pogrzebać w misce, ale żwacza którego ode mnie dostała absolutnie nie chciała oddać. (...) Bardzo ładnie wykonuje wyuczone komendy. Gdyby ją jeszcze nauczyć "zostaw/fe" mogłaby czasem chodzić bez kagańca.
(...)

Skomentuję ostrożnie (może nieco skrótowo, bo to na dobrą sprawę było to raptem jedno spotkanie) poprzez porównanie z moimi "hienami" ;-):
Nie są wylewne, niektóre z nich zaciekawione kimś obcym (człowiek, zwierzę) i owszem ale by użreć.
Pozwalać się drażnić? Przyciągać? Podnosić itd? Macanie po głowie? WOW!!! Niech ktoś by spróbował to z moimi. Chirurg z mety potrzebny. :roll:
Oszczekiwanie warkoczących pojazdów i innych psów, próba pogonienia jak najbardziej, zryw więc na smyczy to żadne mi halo.
Niepewność? Wystraszenie się czymś, co np. upadnie (wspomniane dyski). - Nie wszystkie ale większość, cóż, przeszłość dała im popalić.
Grzebanie w misce, temat rzeka, w sumie na pewniaka tylko ja się nie boję, grzebię i wciąż żyję. ;)
Komendy całkiem, całkiem, chyba, że chodzi o hamowanie zapędów morderczych (to nam idzie oporniej). :evil_lol:

Weroniko, na podstawie tego, co poczytałam stwierdzam, że masz normalnego psa, a ja mam świrencjusze (choć wciąż z nimi i nad nimi pracuję), które kocham na zabój i przez łepetynę mi nie przejdzie, że to, co odstawiają miałoby zaważyć na...

Cieszę się, że doszło do spotkania z Diuną :loveu:, której przeeeogromnie dziękuję za poświęcony czas i chęć pomocy. Gdzieś w duchu sobie marzę, żeby to nie było Wasze ostatnie spotkanie. Z tego może wyjść tylko coś dobrego i dla Ciebie i dla Ruci, czego z całego serca życzę.

Posted

Mam pytanie diuna-wro.Jak to jest z tymi ślepymi psami.Mam w sumie 3 dziadki, ale 2 ślepe.Jeden to roślinka i o Lejka nie pytam, bo on też jest głuchy.Mam ślepego Edzia, ma ok 12 lat.Spacery to katorga.Ciągnie chaotycznie na wszystkie strony, siły ma jeszcze aż nadto.Mówię ze śmiechem, że w młodości miał pewnie ADHD.Dwa dni temu smycz wypuściłam z ręki i on leci wtedy przed siebie, nie zwraca uwagi na nic.Poleciałby na ulicę, pod samochody, byle przed siebie.Nie reaguje na wołanie.Na smyczy to samo tylko hamowane to jest przeze mnie, bo trzymam smycz i próbuję odwracać jego uwagę.Próbuję piszczacych zabawek, które tak lubi, a na dworku nic.W domku tak.Jakie metody stosować, bo nagradzanie smakołykami tutaj nic nie daje.Wychodzimy co najmniej 5 razy dziennie i po pół godziny, najmniej 20 minut.Staram się żeby miał dużo ruchu, biegamy nawet.Poza tym zostawanie w domku.Próbowałam i dalej próbuję.Jest minimalna poprawa, ale daleko do sukcesu.Nie był ciachnięty, ze względu na wiek i jak zbiera mu się na miłość to jest bardzo nachalny, odwracanie uwagi nie skutkuje.Przywiązuje go wtedy do masywnego fotela i przeczekuję.Nie wiem, czy dobrze robię, ale tego Edward nie lubi i to akurat działa.Wiem, to nie wątek do udzielania porad, ale może jeszcze ktoś inny skorzysta.

Posted

Ja bym zaleciła Rutce "zimny chów", czyli dość cackania się, wylegiwania na kolanach, zwracania na nią nadmiernej uwagi i spania w łóżeczku, i jednocześnie a może przede wszystkim wzmacnianie pewności siebie.

Nie zapominając przy tym, kto pierwszy wychodzi z bramy i kto tu rządzi :)

Jakbym się myliła, proszę o korektę, nie chciałabym swoim mądrowaniem wyrządzić szkody.

Posted

aha, i jeszcze jedna uwaga z wczoraj: Rutka jest impulsywna, czyli "o! motylek", o! muszka", o! ludź!" i tak cały czas wzrok przesuwa jej się z szybkością światła od bodźca do bodźca. I tu chyba ćwiczenia skupiania uwagi na przewodniku i zobojętniania otoczenia. Może ktoś mógłby doradzić jakieś sprawdzone Weronice?

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...