Weronika1995 Posted August 15, 2010 Author Posted August 15, 2010 jupi! Od razu piszę że boję się że zapeszam ale piszę. A więc dzisiejszy wieczorny spacer był SUPER! Chciałam się z nią przejść więc wzięłam kijka do ręki i szłam z nim ona cały czas na niego patrzyła i nie zwracała uwagi gdzie idzie. I wyszłyśmy za teren osiedla, poszłyśmy na inne podwórko powąchała się z kilkoma pieskami(w tym z PRZEPIĘKNYM!!! szczeniaczkiem goldenka) i tak sobie idziemy dalej i już miałam dość że ociera mi się o nogę kagańcem więc jej go zdjęłam i włożyłam do pyska kijka. Szła z nim genialnie! Na spacerze cały czas z kijkiem ,mi przy nodze, nie zwracała uwagi na strachy, powąchała przechodniów grzecznie a potem jak już wracałyśmy na lużnej smyczy bez ciągnięcia przepięknie wróciłyśmy do domu. Ogon miała tak zawinięty że aż śmiać mi się chciało że taka zadowolona jest. Boję się i modlę żeby to nie okazał się,, lepszy dzień" bo czasem takie ma. Byłabym prze szczęśliwa gdyby tak doszła do parku. I żeby tak już było zawsze! Proszę! :) Quote
Weronika1995 Posted August 15, 2010 Author Posted August 15, 2010 I myślałam że padne jak moja mama zaczęła się podniecać co Rutka niesie(jak ją zobaczyła na balkonie) Ona ją tak strasznie kocha i bardzo trudno było by jej ją oddać(jeśli w ogóle w ostatniej chwili zaczęła by histerie wyprawiać) Zresztą dobrze jest tak jak i jest i BY TAK ZOSTAŁO! :) Quote
Agucha Posted August 15, 2010 Posted August 15, 2010 Moje gratulacje!!! Ale csiiii, nie zapeszajmy i bierzcie się ostro do roboty! ;) Teraz ma być tylko lepiej :) Quote
danka4u1 Posted August 15, 2010 Posted August 15, 2010 Weroniko, Twój pies jest przepiękny. Obejrzyj sobie jeszcze raz zdjecia, jesli nie przekonuje Cię widok " na żywo". Gratuluję WAM takiego spaceru. Jesteście dzielne. Quote
aanka Posted August 15, 2010 Posted August 15, 2010 Weroniko - b. się cieszę :lol::lol:, , ja też swojej Dobi daję kijki , kamienie - szczególnie kamienie moje psy uwielbiają - pies podobno czuje się pewniej ,gdy coś niesie i nie odczuwa tak lęku , moja Dobi niosła dziś np. patyk z powrotem , jest już cała sterta i kamieni też :evil_lol:, muszę poodnosić z powrotem trochę ......Staraj się też uspokoic przed spacerem , aby nie przechodziło na psa napięcie - wiem niestety po sobie :shake:- ..........Pewnie ,ze nie będzie od razu idealnie , ale na początek chociaż znośnie :evil_lol:, widzisz i ja też skorzystalam co nieco , bo także musze się przyłozyć do pracy z Dobi............................... Quote
furciaczek Posted August 15, 2010 Posted August 15, 2010 Super czyta sie takie posty, oby tak dalej! kciuki zacisniete z calych sil....i liczymy na jakies zdiecia slicznotki :) Quote
majqa Posted August 15, 2010 Posted August 15, 2010 ... bo Rutka to pies czynu = zadaniowy. ;-) Dostała zlecenie z patykiem i poczuła się uszczęśliwiona, że coś może zrobić dla swojej kochanej pani!!! Najwyraźniej ów patyk odwrócił jej uwagę od rzeczy przyprawiających ją o lęki. Quote
Agucha Posted August 15, 2010 Posted August 15, 2010 ...a może bardziej odwrócił Pani uwagę od lęków udzielających się suni ;) Grunt, że poskutkowało :loveu: Quote
KateBono Posted August 16, 2010 Posted August 16, 2010 Witajcie cioteczki! Przepraszam ,że nie w temacie ale proszę pomóżcie! Poadaję linka http://allegro.pl/item1190386371_mlodziutka_viki_z_meliny_wola_o_pom oc.html Pomoc potrzebna od zaraz. Na tej stronie jest wątek WIKUNI http://www.dogomania.pl/threads/190639-NIKT-NIE-WIE-CO-JEJ-JEST-Sunia-z-meliny-ANIOŁEK-MÓJ-umiera..-POTRZEBNY-HILLS!/page13?p=15199090 Quote
majqa Posted August 16, 2010 Posted August 16, 2010 Jak mija dzionek Weroniko? Mam nadzieję, że nie zrezygnowałaś ze spotkania z Diuną, od przybytku (rad, podpowiedzi i spojrzenia cudzego, obiektywnego oka) głowa nie zaboli. :-) Quote
diuna_wro Posted August 16, 2010 Posted August 16, 2010 Byłyśmy umówione dziś na 19:00. Dostałam jednak info, że na razie Weronika nie odczuwa potrzeby spotkania, bo z Rutką jest coraz lepiej. Chciałam choć podrzucić jej książkę, ale nie dostałam odp. I sama nie wiem co robić, bo już 18:00. :shake: Oczywiście, jestem cały czas do dyspozycji... Quote
irenaka Posted August 16, 2010 Posted August 16, 2010 diuna_wro napisał(a):Byłyśmy umówione dziś na 19:00. Dostałam jednak info, że na razie Weronika nie odczuwa potrzeby spotkania, bo z Rutką jest coraz lepiej. Chciałam się choć podrzucić jej książkę, ale nie dostałam odp. I sama nie wiem co robić, bo już 18:00. Oczywiście, jestem cały czas do dyspozycji... Fatalnie, chyba nie uznała, że wszystkie rozumy pozjadała? Ktoś bardziej doświadczony, mógłby wiele pomóc:shake:. Niestety, nie mam zaufania do tej dziewczyny. Myśli, że jak jeden spacerek był OK, to reszta to pryszcz. Nic bardziej błędnego. Tak mi żal tej suni:-( Quote
Ati Posted August 16, 2010 Posted August 16, 2010 Weroniko korzystaj ile mozesz, jeszcze nic tak na prawde nie wiesz po jednym spotkaniu, jezeli tyle jest zaniedbania, dziekuj za czas Diuny i checi do pomocy i bierz wiedzy ile sie da Quote
diuna_wro Posted August 16, 2010 Posted August 16, 2010 no szkoda, że się nie udało. Przygotowałam się i merytorycznie i organizacyjnie. Ale nie moja tu strata, ale Rutki. Mam nadzieję, że faktycznie jest lepiej, a Weronice wystarczyło to co napisaliśmy i będzie obserwować i pracować samodzielnie. Oby to była prawda, bo jeśli sytuacja z filmiku, a tym samym Weroniki plan zachowa status quo, to niedługo dominujące suki w schronie będą miały z Rutki świeże mięso do rozszarpania. Quote
diuna_wro Posted August 16, 2010 Posted August 16, 2010 Weroniko, nie wiem co siedzi w Twojej główce. Jeśli pod presją dogomanii boisz się przyznać, że Rutki nie chcesz tak czy siak i szukasz domu na własną rękę - pamiętaj, żeby wymagać sterylizacji suczki i nie zatajaj przed potencjalnymi przyszłymi właścicielami informacji o jej bojaźliwości. To muszą być ludzie spokojni, zrównoważeni, ale aktywni, z doświadczeniem z psami. Przeczytaj "ABC adopcji przez dogo" i kieruj się sprawdzonymi tam metodami. Jeśli zdecydowałaś oddać ją do schroniska, my i tak się o tym dowiemy. Na dogo są wolontariusze, a nawet parę z nich mieszka na tej samej ulicy co Ty. Prześlemy Ci zdjęcia Twojego zwierzątka, umierającego w kącie boksu, zalęknionego, pogryzionego przez inne psy. Jeśli jednak dałaś jej szansę i wspólnie walczycie o powrót do normalności - nie obawiaj się spotkania i rad innych ludzi. Wróć na dogomanię, poproś moderatora o przeniesienie wątku do działu WYCHOWANIE, a tam na pewno odezwą się i trenerzy i behawioryści i zwykli ludzie, którzy borykają się podobnymi problemami. Pozdrawiam i czekam na info. Quote
elmira Posted August 16, 2010 Posted August 16, 2010 Nie prowokuj jej diuna_wro. Cholera, za proszeniem wie, co takiej krętaczce do głowy strzeli. Całe szczęście jak Rutka znajdzie się we Wrocławskim schronisku-tam chociaż Wy będziecie w stanie jej pomóc. A tak, to jeszcze sunia "ucieknie" na szkoleniowym spacerku. Weroniko na miejscu Twoich rodziców przetrzepałabym Ci solidnie zadek, bo jeszcze chyba, w tej chwili ten średniowieczny sposób przywróci Cię normalnemu światu. Quote
diuna_wro Posted August 16, 2010 Posted August 16, 2010 Elmira. Jak będziemy jej w stanie pomóc? W schronie totalne przepełnienie, domy tymczasowe we Wrocławiu upchane po brzegi i nawet skrajne przypadki nie mają się gdzie podziać. Wiesz, no nie biorę pod uwagę, że Weronika przywiąże Rutkę do drzewa w lesie, albo zatłucze siekierą. Quote
diuna_wro Posted August 16, 2010 Posted August 16, 2010 spójrz na wypowiedź kikou i ulvhedinn z lipca: http://www.dogomania.pl/threads/37297-Wroclawskie-pieski-prosz%C4%85-o-domy-!!/page215 jest dramat, nie do ogarnięcia Quote
elmira Posted August 16, 2010 Posted August 16, 2010 A wiesz diuna_wro, że już nie wiem, co będzie gorsze? Szkoda mi, że tak sytuacja się potoczyla. Ale jako niepoprawny optymista, pomimo zamieszczonych filmików, zaczynam się coraz bardziej przychylać do opinii, że Rutka nie istnieje. Tzn. fizycznie tak, ale nie jest to pies Weroniki. Może to pies koleżanki? Cioci, babci. A Weronice po prostu się nudzi. No ok. Bredzę, ale w głowie mi się nie mieści, jak można być tak niemądrym, że pomimo tylu wyciągniętych rąk do pomocy ta dziewczyna to odrzuca. Quote
diuna_wro Posted August 16, 2010 Posted August 16, 2010 Też zakładam w jednej z opcji, że cała akcja to żart. Ale gdy zaczynam tak myśleć, to zaraz mnie nachodzi obawa: co jesli my to zbagatelizujemy uznając za kawał, a Rutka faktycznie potrzebuje pomocy? Nawet jeśli to pies cioci/babci/koleżanki, to może coś z tego, co tu piszemy wpłynie jednak na poprawę życia tego pieska. Albo może jakoś zaprocentuje w umyśle osoby zakładającej wątek, może coś się zmieni, coś zostanie? Sama nie wiem. Przez parę lat wychowywałam córkę brata. Od ok. 14 do 17 r.ż. i wiem, że nastolatki potrafią być kompletnie nieprzewidywalne, krnąbrne, wszystkowiedzące najlepiej i starające za wszelką cenę udowodnić światu jakie są samodzielne. Może i tak jest w przypadku Weroniki, zawzięła się i chce samodzielnie odnieść sukces. Nie wiem. Quote
KateBono Posted August 16, 2010 Posted August 16, 2010 Witam cioteczki! Obserwuję ten wątek od samego początku i szlag mnie trafia , że taka nieodpowiedzialna osoba ma wogóle psa:mad:.Czekałam na relację ze spotkania ale jak widzę dziewczyna zrobiła sobie "jaja" z osoby, która chciała pomóc jej i przede wszystkim Ruci. Weroniko! wydoroślej wreszcie, twój piesek potrzebuje odpowiedzialnej i kochającej pani. Quote
diuna_wro Posted August 16, 2010 Posted August 16, 2010 Dziewczyny, ciotki kochane! Wyluzujcie. Weronika właśnie do mnie napisała. Nie odebrała powagi i wagi tego spotkania tak jak my. Chciała poobserwować jeszcze psa przez parę dni, ot co. Wyraziła chęć spotkania choćby teraz. Przeprosiła. Ustalimy jednak inny termin, z mojego powodu bo już dla mnie za późno. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.