sacred PIRANHA Posted August 3, 2010 Posted August 3, 2010 przeczytałam cały wątek strona po stronie...i po prostu krew mnie załała:angryy: nie wiem Weroniko czy ty po prostu nic kompletnie nie rozumiesz czy masz to głęboko gdzieś:angryy: tak czy siak życzę Ci abyś kiedyś straciła psa którego będziesz naprawde kochać... wtedy dopiero poczujesz co to miłość do psa...bo to co nazywasz teraz miłością nie ma z nią nic wspólnego... jasne czasem jesteśmy zmuszeni przez życie...ale co to za powód: bo mnie czasami wnerwia! moje dziecko też mnie czasami wnerwia wiesz? i też od 2 lat każdo wyjscie do miasta do głuiego sklepu gdziekolwiek to jest czasami skomplikowana operacja logistyczna żeby tego cudu dokonać to co mam oddać bo mnie wnerwia? mąż też mnie czasami wnerwia to co mam wziąć rozwód bo czasem mnie tak wku:diabloti: że mam ochote go poćwiartować? mój wyżeł jak po raz kolejny zeżre buty też mnie lekko irytuje, to co może go oddam do schronu? NIE bo ja kocham...Ty nie masz pojęcia co to znaczy... Quote
fioneczka Posted August 3, 2010 Posted August 3, 2010 Ania podesłała mi wątek ... przeczytałam :-( zapytam GDZIE SĄ TWOI RODZICE ?? GDZIE ???!!!! zaproś tu mamę bądź tatę a ja, matka 17-letniego chłopaka powiem im co sądzę na ten temat bo z tobą nie ma tu o czym rozmawiać jednak powiem ci młoda istoto że twój młody wiek nie ma tu wytłumaczenia znalazłaś dogomanię, potrafiłaś założyć temat ... więc pewnie znalazłaś dział w którym pełno jest NIESZCZĘŚCIA, BÓLU i KRZYWDY psiaków takich jak twój ... porzuconych, oddanych do schroniska, wrzuconych do studni, kontenerów na śmieci, przywiązywanych do torów kolejowych idź TAM i poczytaj !!!!!!!!!!!!!!!!!!! czy myślisz że łatwo jest znaleźć ludzi którzy pokochają "zwykłego" kundelka ... twoja sunia zgnije w schronisku jesli tam ją zaprowadzicie, jest bojąca a więc inne psiaki nie dadzą jej dojść do miski, wejść do budy ... UMRZE wciśnięta w kąt schroniskowego boksu !!!! gdyby mój syn choć słowem wspomniał mi że nie chce już naszej Fionki bo jest chora i ludzie się za nami oglądają często plując z obrzydzenia, że teraz nie chce Mony bo ona boi się własnego cienia ... ooo trzymajcie mnie bo nie wiem jak by się to dla niego skończyło nie no po jaką cho**erę my się tu produkujemy :angryy: Quote
wapiszon Posted August 3, 2010 Posted August 3, 2010 Jestem w szoku:shake::shake::shake: Gdzie są rodzice tego głupiutkiego dziecka????????????????????????????????????????????? Quote
majku33krakow Posted August 3, 2010 Posted August 3, 2010 straszny watek.BIEDNY PSIAK.podniose watek Quote
polciuaa Posted August 3, 2010 Posted August 3, 2010 przeczytałam cały wątek i ręce mi opadły. DZIEWCZYNO zastanów się nad sobą. Pies stał się bojaźliwy? najlepiej oddać, bo tak łatwiej, nie? :angryy: Quote
majku33krakow Posted August 4, 2010 Posted August 4, 2010 SŁUCHAJCIE,wytłumaczcie jej na spokojnie poprzez mocne mądre argumenty,a nie przez ZŁOSCI. Quote
andzia69 Posted August 4, 2010 Posted August 4, 2010 Weronika1995 napisał(a):Chcę ją oddać dlatego że czasem po prostu mam dość jej zachowania-lękliwości. Mimo tego że jest kochana, bardzo do nas przywiązana(szczególnie do mnie- kiedy wyjechałam na wycieczkę potrafiła nie jeść 3 dni i nie odchodzić od drzwi wyjściowych), my również bardzo ją kochamy. Niestety mam dość jej strachów.I trudno przewidzieć kiedy się czego wystraszy(zależy jaki ma dzień) a okolica w jakiej mieszkam zrobiła się okropnie ruchliwa, niespokojna. Mam ją od 8 tygodnia życia. Dość późno zaczęła wychodzić na dwór(kwarantanna), ale była bardzo odważna, niczego się nie bała. Przez jakiś czas nasze spacery ograniczyły się do naszego podwórka 2x 10 min. Jednak to że czegoś się boi zaobserwowałam dopiero w marcu tego roku. Chciałam z nią chodzić na szkolenie niestety nie mamy czym dojeżdżać. I tak co jakiś czas okropnie się przez to jej zachowanie denerwuje i mam tego dość powoli bo nie tak miało być ;/ Chciałabym znaleźć jej kochający domek ze spokojną okolicą. ekhm....nie czytałam całego wątku...ale mnie po prostu szczena opadła:angryy: skwituję to tylko tak - jeśli bys była moim dzieckiem i przeczytalabym, że napisałaś coś takiego o naszym zwierzaku to skroiłabym ci tyłek:angryy::angryy: Zwierzę to nie pluszowy czy nakręcany misiu, z którym nie ma problemów!!! jeśli macie z sunią problemy mając ją od szczeniaka TO TYLKO I WYŁĄCZNIE WASZA!!!! wina!!!:angryy: masz teraz wakacje - weź się za robotę! poczytaj trochę o tym jak postępować z psami, poradź się kogoś i zacznij pracować - nad sobą ty nieczuła istoto!!! i nad tym biednym stworzeniem, które na nieszczęście swoje do was trafiło!!! Quote
kamilawa Posted August 4, 2010 Posted August 4, 2010 andzia69 napisał(a):jeśli macie z sunią problemy mając ją od szczeniaka TO TYLKO I WYŁĄCZNIE WASZA!!!! wina!!!:angryy: Dokładnie. Szkoda tylko, że nasze słowa odbijają się głuchym echem... Quote
Certusowa Posted August 4, 2010 Posted August 4, 2010 To faktycznie jakis koszmar z ta Weronika1995. Chce oddac psa, bo "ma dosc jej strachow". Odnosze wrazenie, ze chce innego psa,ktory ma odpowiadac jej oczekiwaniom, mimo, ze ta sunia jest taka do niej przywiazana i tak ja kocha- jak sama pisze. STRASZNE. Nie zycze jej tego,aby ktos, kogo bedzie kochac,ja tak kiedyc potraktowal,ze bedzie sie chcial jej pozbyc,ale to wlasnie ją kiedys spotka, jesli nie popracuje nad swoimi uczuciami,bo jak dotad,to ta jej sunia ma ich znacznie wiecej,choc to "tylko pies". Quote
Certusowa Posted August 4, 2010 Posted August 4, 2010 A tak poza tym, bo moze zainteresowani nie wiedza, to wyszla pierwsza ksiazka Cesara Millana: http://www.taniaksiazka.pl/zaklinacz-psow-cesar-millan-melissa-jo-peltier-p-219119.html?cmp=srch_tit,mod Quote
Guest Elżbieta481 Posted August 4, 2010 Posted August 4, 2010 Ja nie będę krzyczeć choć watek mnie zdenerwował..Może tak-my mamy psa,który się bał.np.dzwoniącego telefonu-dzżwięku..Telefon dzwoni w domu sporadycznie i przyznaję,że i ja podskoczyłam nieraz jak zadzwonił.Ja się zlękłam to i Gucio zaczynał się trząść. Wg mnie pies odbiera nasze zachowania-ja jestem spokojna i on spokojnie reaguje jak dzwoni telefon.Przestał szczekać... Bał się np.dzieci..To na samym początku jak wychodziłam na dwór z nim dzieci krzyczały teksty typu,,głupi pies,,,,śmierdzi,,itd..Jakby same pachniały różami..Ja się zaczynałam denerwować,i Gucio zaczynal rozpaczliwie szczekać..Jestem spokojna-przed wyjściem z psem rozglądam się przez okno kto jest-sprawdzam czy są dzieci,czy pies jaki biega bez opieki.. Zawsze mżna spotkac psy bez opieki-ale skoro wiesz,że ona się boi to sprawdż przed wyjściem-są okna w domu?-sprawdż kto jest,czy sam czy z psem..Może zmień pory wyjścia z psem.. Myśmy mieli sytuacje,że zostały na psa spuszczone 3 staffordy i na szczęście był z nim mój TŻ,bo co ja bym zrobiła?W innym przypadku spuszczono Pudla i co?Powiedziałm co myślę i tyle.. Musisz się liczyć z faktem,że ludzie są różni,ale to Ty powinnaś minimalizować stresy dla niej.. A jak idziemy i idzie jakiś człowiek,to n/pies zaczyna warczeć to wtedy się nad nim pochylam,zagaduję,gładzę po głowie,staram się odwrócic uwage od osoby przechodzącej.. W moim odczuciu sunia odbiera Twoją niecierpliwość,boi sie,że będziesz z niej znowu niezadowolnona,zniecierpliwiona.. Gucio np.bał się burzy-dałam Hydroxzinę jest spokojniejszy.. Może i jej żeby była spokojniejsza też Hydro dać? Próbował zwiewać-został wykastrowany.. Widzę,że jesteś zalogowana na dogo-powiedz czy próbowałaś iść do weta-myśmy jak zobaczyliśmy jaki n/p[ies jest nerwowy poszliśmy do weta dał na uspokojenie coś dla psa..Wg mnie Twoja psina jest znerwicowana szukałaś pomocy dla niej? Jak Gucio był chory to szukaliśmy pomocy w literaturze fachowej,u lekarzy właśnie tu na dogo-rozglądałaś się w możliwościach?Jeśli sunia ma tak słabą -określe to-konstrukcję psychiczną to wg mnie ona potrzebuje pomocy i to specjalisty od psich zachowań. ----------------------- No i poszłaś z dogo-to może zamiast proponowanych wyżej zmian odpowiedz sobie tylko na jedno pytanie:czy chcesz powalczyć o sunię?I jak będziesz wiedziała to działaj. Quote
Marinka Posted August 4, 2010 Posted August 4, 2010 majku33krakow napisał(a):SŁUCHAJCIE,wytłumaczcie jej na spokojnie poprzez mocne mądre argumenty,a nie przez ZŁOSCI. Z całym szacunkiem dla Ciebie - co mamy tłumaczyć tej bezmyślnej małolatce o kamiennym sercu? To dziewczę ma już 15 lat... za 3 lata osiągnie wiek o którym zapewne marzy, a który jej zdaniem da jej pełną samodzielność... Nie jest już wcale takim dzieckiem, aby nie docierało do niej jak wielkim jest przekleństwem dla swojej ponoć kochanej (nie wiem, czy wie, co to słowo w ogóle znaczy - Dziewczę drogie - kocha się nie za coś, ale pomimo czegoś, lub nie kocha się wcale) suni... Ręce mi opadają po prostu...oby jak najmniej takich dojrzałych inaczej :angryy: Quote
olalolaa Posted August 4, 2010 Posted August 4, 2010 ręce opadają. Ja sama mam 18 lat, mam brata w wieku tej dziewczyny, i po prostu nie wyobrazam sobie zeby tak napisal, pomyślał! Co za wychowanie, egoizm i bezmyślność.. Mam tylko nadzieje ze ta sunia nie ucierpi tak jak wiele psow, ktore sie znudziły. Quote
Cieplutkaa. Posted August 5, 2010 Posted August 5, 2010 Wiek może miałby tu znaczenie, gdybyśmy rozmawiali z naprawdę małym dzieckiem, ale Weronika ma już 15 lat, a jest osobą kompletnie nieodpowiedzialną. Może już legalnie współżyć, za rok mogłaby wyjść za mąż, założyć rodzinę, za 3 lata będzie pełnoletnia, a więc myślę, że to już najwyższy czas, aby zmierzyć się z brutalną rzeczywistością, bo świat nie jest tak piękny, jak słit komcie na foci. Nie próbuj wzbudzić w nas poczucia winy, pisząc, że robimy z Ciebie potwora tylko przemyśl to co robisz, bo skoro tyle osób odwodzi Cie od tego pomysłu to chyba naprawdę coś jest nie w porządku. Ja mam 14 lat. Rok temu adoptowałam suczkę, która również okazała się psem strachliwym, czasami zachowywała się wręcz agresywnie, lecz rzecz jasna wszystko było na tle lękowym. Życie z nią nie należało do najłatwiejszych. Warczała na ludzi przechodzących obok, zajadle szczekała na gości, bała się samochodów, koni, innych psów, wózków dziecięcych i inwalidzkich.. mogłabym wymieniać bez końca. Niczym nie różnię się od innych dziewczyn w naszym wieku - oczywiste jest więc to, że chciałam wychodzić ze znajomymi, spotkać się z sympatiami, a przy okazji zabierać ze sobą moją przyjaciółkę, którą kocham i kochałam, jednak sprawa się komplikowała, gdy np Lara uznawała, że palce nie są potrzebne do szczęścia mojemu koledze i ruszała "z atakiem" na niego. Był to chyba jedyny raz, gdy porządnie się przestraszyłam, bo nie wiem co by się stało, gdyby suczka nie była wtedy na smyczy. Tak więc na romantyczne spacerki w jej towarzystwie nie mogłam liczyć. Łatwiej by było oczywiście pozbyć się psa i kupić sobie nowego, modnego, odważnego. Ale w życiu nie można iść na łatwiznę, lecz trzeba stawiać czoła wyzwaniom, a w imię miłości, o której piszesz chyba warto, nie sądzisz? Ja czułam się w obowiązku pomóc mojemu psu i tak też zrobiłam, chociaż było ciężko, a nadal idealnie nie jest. Aczkolwiek trzeba CHCIEĆ, a jak widać Ty takiej potrzeby nie masz. Pomoc mogłabyś uzyskać zewsząd. Wiem co mówię. Sama zgłaszałam się z prośbą o poradę do różnych forumowiczów, czytałam specjalistyczne książki, np "Mój pies się nie boi", oszczędzałam pieniądze na behawiorystę, stosowałam się do jego poleceń. Moi goście np musieli przejść chrzest na legowisku Lary, gdyz okazało się, że suczce jest wtedy łatwiej zaakceptować obcych. Ja nosiłam przy sobie malutkie piszczałki, którymi rozpraszałam uwagę psa. Tak - jest to monotonne, ale jakoś przeżyłam, także myślę, że i Tobie nic by się nie stało. Miałaś również proponowaną pomoc, dziewczyny chciały pojechać do Ciebie, więc nie musiałabyś wsiadać z psem do żadnego tramwaju, ale skoro mimo tego wszystkiego nadal chcesz oddać psa to jak dla mnie powód jest oczywisty - znudzenie. Przyznaj sama przed sobą, że nie chcesz mieć Ruci (moja ukochana suczka miała tak na imię, cóż), ponieważ nie jest rasowa, nie budzi aż takiego zainteresowania, jak np york, a nie zagłuszaj sumienie jakimiś marnymi wymówkami. Przykro mi, jeżeli Cię tym uraziłam.. Chociaż nie. W cale nie jest mi przykro. Ten pies zasługuje na kogoś lepszego, kogoś kto jej pomoże, bo na tym właśnie polega miłość. Tylko przykre jest to, że tak się nacierpi przy rozstaniu. Quote
Alicja Posted August 5, 2010 Posted August 5, 2010 weź pusta Weroniko :roll: poczytaj tutaj ten wątek http://www.dogomania.pl/threads/189471-Pies-Felix-wielka-rana-na-szyi-szuka-nowego-domu/page11 tutaj chłopiec 13 letni RATUJE okaleczonego psa , wraz z mamą i rodzeństwem (10 i 8 lat) wożą go do weta , mając swojego psa ...który z obcym się nie kocha ...dają radę , bo mają serce i rozum ...a ty masz chyba tylko,, pępek ,, Quote
Cieplutkaa. Posted August 5, 2010 Posted August 5, 2010 Obawiam się, że nasza Weroniczka już tutaj nie zagląda. Cóż miejmy nadzieję, że pies będzie miał już tylko lepiej. Jakby ktoś wiedział co się z Rucią dzieje to niech da znać. Quote
Korenia Posted August 5, 2010 Posted August 5, 2010 To, że mi ręce i cycki opadły to mało... Moja sucz to już od X czasu powinna siedzieć w schronie z powodu swoich lęków i tego, że drze japę na psy większe od siebie, a to nietrudne, bo sama ma 32 cm wzrostu. Też nie chce wychodzić na spacer, bo coś huknie i tylko marzy o ucieczce do domu, ale chwilowy bieg, odwrócenie jej uwagi i pójdzie za jakąś chwilę dalej. Grudzień/styczeń w ogóle nie nadaje się na spacery dla niej, bo wystarczy, że 5 km ktoś wystrzeli petardę- nie ma ochoty, trudno, jest taka, a nie inna. Jak idzie burza, czy strzelają petardy trzęsie się jak galareta, dyszy, trudno, jest taka, a nie inna, ale akceptujemy się!!!! Też szczeka, trudno, wyszczeka się i tyle. Czasami mi trochę wstyd, bo idzie sobie spokojnie duży psiak z panem, a ona się drze. Duży tylko popatrzy na nią i pójdzie dalej... ale PRACUJEMY nad tym wszystkim! Może będzie lepiej, a może nie, czas pokaże! Ma takie wady, trudno, ja też nie jestem bez wad, ale ona jest tak kochana, że oddałabym za nią miliony! Popatrz w te psie oczy i w swoje sumienie raz jeszcze... ja bym czuła do siebie obrzydzenie oddając psa z takiego powodu, to jest tak błahy powód, że aż nie do pomyślenia!!! Zachęcam - przejdź się do schroniska zobaczyć w jakich warunkach te psy mieszkają i jak błagają o muśnięcie dłonią... oddałyby WSZYSTKO za jeden gest... zobaczysz czy chcesz skazywać na to SWOJEGO psa, za którego jesteś odpowiedzialna... W Twoim wieku tyle czasu ile mogłam spędzałam w schronisku wyprowadzając, karmiąc, sprzątając psom i błagając rodziców o jakiegokolwiek psa, bez łap, oczu, uszu, nieważne, wszystko jedno!... chciałam mieć psiego przyjaciela! W jakiej części Wrocławia mieszkasz? Możesz napisiac PW. Quote
kamilqax95x Posted August 5, 2010 Posted August 5, 2010 Wspaniała Właścicielka Weronika się nie odzywa ?? Oj chyba sie zawstydziła... a my "wredne" jak mogłysmy tak jej napisać teraz niech kazda z nas zrobi zal za grzechy :shake: aż dziwne ze jestem w tym wieku co ona a patrze przez inne okulary na świat bo ona to ma chyba sraczkowate:diabloti: Quote
majku33krakow Posted August 5, 2010 Posted August 5, 2010 moze zeczywiscie jak sie komus ostro powie to do człowieka dotrze,rozne sa charaktery,tylko boje sie o psa ze my tu piszemy sobie a ona i tak swoje zrobio.kurcze moze nie?. Weroniko ty musisz pokochac tego psa,twoje ZACHOWANIE jest ZŁE!,szanuj tego pieska on cie kocha,nie rozumie ze jej strach ci przeszkadza,zrobiła bys JEJ STRASZNĄ KRZYWDE,wiesz ile takiego pieska potem trzeba odkrecac zeby zaufał spowrotem,czasami jest tak ze nie zaufa wogóle! Przeczytaj sobie na dogo jakie biedne są psy. Quote
xxxx52 Posted August 6, 2010 Posted August 6, 2010 Weroniko1994 jak moglas taka krzywde psu uczynic i jeszcze sie zalic.Dostalas przeciez pieska 8 tygodniowegi zdrowego bez zadnych lekow,socjalnego ,i cos dziewczyno z tym psem zrobilac.przez lata 2x 10 min spaceru ,braku kontaktu z obcymi ludzmi ,innymi psami ,izolacja dzwiekow ,teraz pies jest obecnie lekliwy niesocjalny. Ty dokladajc ta cegielke do psiego nieszczescia ,teraz juz masz go dosyc.Wiesz nie widze ,zadnego usprawiedliwienia dla takiego postepowania.To ze pies nie zalatwial sie w domu ,ze nie gryzie to prawdziy cud.! jedno dodam takie psy jak Twoj w ZADNYM przypadku nie moze sie dostac do schroniska ,w ktorym moze byc w pierwszej kolejnosci zagryziony ,lub zginie smiercia glodowa Powinien znalezc domtylko u spokojnej rodziny co wreszcie poswieci czas na socjalizacje. Gdybays nie wiedziala co dalej poczac napisz do mnie na PW to postaram pomoc pieskowi.Tylko nie schronisko!!!!! Quote
Alicja Posted August 6, 2010 Posted August 6, 2010 panieneczka podczytuje , dziś 13.45 czytaj , i skoro sie już nie odzywasz to wyciągnij chociaż jakieś wnioski ... odezwij sie na PW do tych którzy ci to zaproponowali dla dobra psa ..nie twojego Quote
Weronika1995 Posted August 6, 2010 Author Posted August 6, 2010 Niektórzy z was piszą totalne głupoty. Np to że odizolowywałam ją od świata i że przez lata 5 min spaceru i zero kontaktu ze wszystkim co się rusza. Otóż NIE! chodziło mi o to że socjalizacja nie mogła być przeprowadzona odpowiednio przez operacje i dlatego przez jakiś czas chodziłam z nią na krótkie nie męczące spacery. Ale zawsze bawiła się z jakimiś psami itp.. Poznawała nowych ludzi,Zachowywała się zupełnie normalnie. Bać się zaczęła pare msc temu. Więc co może być tego przyczyną?! Nawet nie chodzi o to że się boi, bo ostatnio jak coś huknie nagle to się nie boi. Chodzi o to że nigdzie nie chce chodzić-tylko po naszym osiedlu..parki odpadają. Niedawno też zaczęła gonić za rowerami, biegaczami i podbiegać i obszczekiwać niektórych ludzi, wcześniej tak nie robiła. Z psami zawsze lubiła się bawić i lubi. Chciałam ją naprawić pisałam na wielu forach, chciałam chodzić na szkolenie, brała syrop na uspokojenie, zamówiłam behawiorystę, usiłowałam z nią sama ćwiczyć, I wszystko na nic. To wszystko zrobiłam od kwietnia, w krótkim czasie nazbierałam na szkolenie na które nie możemy chodzić(kontenerek??! też probowałam) Robicie ze mnie potwora, nabijacie sie ze mnie. Super, tylko dlatego że milon innych bezdusznych ludzi wyrzuca psy na ulice, katuje je(tak czasem czytam wątki i z chęcią ZDEPTAŁABYM TAKIEGO POTWORA, jak oglądałam w wiadomościach że na Ukrainie PALĄ PSY!! myślałam że zwariuje). Nie wiecie jaka jestem wiec nie macie prawa pisać że jestem jakaś bez serca itp..Byłam w schronisku bo chciałam zabrać z stamtąd psa potem nie mogłam się pozbierać.(miałam brać 2 letnią suczkę jednak pani tam pracująca odradziła ją bo mogła niszczyć w domu, i zniechęcała nas do brania jej!) A i nie wierzycie że ją kocham?? nie będę się z wami spierać bo i tak wiecie swoje ale KOCHAM JĄ BARDZO! Ale czasem też jej nienawidzę! Właśnie wtedy wracam do tego wątku i idzie to coraz dalej. A co do mich rodzicow to szczerze wiedzą oni co robię, ale chyba do końca w to nie wierzą bo jak opowiadam to to zwykle po jakimś nieudanym spacerze. I mama mi powtarza że nie mogłabym tego zrobić, że takich psów się nie oddaje(ona ją bardzo kocha) a jak rutka zachowuje się ok to nigdy o tym nie mówię. Więc moi rodzice naprawdę myślą że to w nerwach. Raz mówiłam że jak znajdę jej właścicieli(mamie) to że ją oddam to powiedziała to co napisałam wcześniej. Ale już temat oddania znikł, więc znowu myślą że to w nerwach było.. Quote
Weronika1995 Posted August 6, 2010 Author Posted August 6, 2010 w takim razie jeśli ktoś zechce mi pomóc to bardzo proszę, z tym że jeśli nie zrobił tego behawiorysta to co Wy możecie? Quote
Alicja Posted August 6, 2010 Posted August 6, 2010 U jakiego behawiorysty we Wrocławiu byłaś ?? Podaj namiary , warto wiedzieć . Są tutaj dziewczyny z okolicy więc znają specjalistów , chciały ci pomóc . Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.