Ania B Posted July 6, 2010 Author Posted July 6, 2010 Bardzo dziękujemy za ogłoszenia dla Taysonka :loveu: Quote
Ania B Posted July 6, 2010 Author Posted July 6, 2010 ms_arwi napisał(a):A czy Agnieszka skontaktowala sie z ta pania ze Szczecina? Niestety, nie wiem. Agnieszko, czy możesz nam napisać, czy udało się Wam umówić. Quote
agnieszka32 Posted July 6, 2010 Posted July 6, 2010 Ania B napisał(a):Niestety, nie wiem. Agnieszko, czy możesz nam napisać, czy udało się Wam umówić. Pani Ewa przebywa teraz poza domem i jak tylko przyjedzie do Szczecina (za 2-3 dni) zadzwoni do mnie i się od razu umawiamy na wizytę ;) Mam tylko jedno małe pytanie - B_S na niebieskim forum napisała, że pies nadal jest pod opieką "Jej fundacji" i to z nią będzie podpisana umowa adopcyjna. Czy to prawda? A jeśli tak, to czy z uwagi na to, że nie jesteśmy raczej jakoś przyjaźnie do siebie nawzajem nastawione, to czy moja wizyta przedadopcyjna ma sens? Czy B_S uzna ją za rzetelną? Tutaj mam pewne wątpliwości ;) http://www.amstaff-pitbull.eu/viewtopic.php?f=69&t=4300&start=10 i posty następne Quote
mariamc Posted July 7, 2010 Posted July 7, 2010 Czytałam to już wcześniej , nie mogę się zalogować na niebieskim , coś poplątałam. U mnie Tayson jest zarejestrowany na Anię, Fundacja nie ma nic do niego. Quote
Ania B Posted July 7, 2010 Author Posted July 7, 2010 Agnieszko, dziękuję za wyjaśnienia i przepraszam, że jestem taka namolna. Co do tej dziwnej fundacji, to jeszcze namówię się z Martą (niebieskie nie działa i nie wiem, co tam jest napisane), ale tak jak pisałam wcześniej nie wiemy, na czym polegała ich "opieka". Gdyby nie Marta, to nie wiadomo gdzie pies by wylądował (albo buda z łańcuchem, albo jeszcze gorzej), tym bardziej, że od początku miał łatkę agresora. Myślę, że niespecjalnie są zainteresowani i "umyli" ręce. Uważam, ze Danusia ma rację i fundacji nic do tego, a jak będą bardzo chcieli to możemy przesłać im kopię umowy adopcyjnej. Sprawę ewentualnych roszczeń fundacji do psa weźmiemy na siebie. Dziewczyny, jeszcze raz wielkie dzięki dla WAS za pomoc. Nie wiem, co byśmy bez Was zrobiły! Quote
agnieszka32 Posted July 7, 2010 Posted July 7, 2010 To ja przekopiuję tutaj, co napisała B_S, czyli Prezes MFOZ, bo mi niebieskie forum działa świetnie :lol:: "B_S" napisał(a):Kopiuję wiadomosć od Pani Marty z 19 VI 2010 r.: "Pracując 12 - 15 godzin dziennie, na inne sprawy zostaje mi niewiele czasu. Próbowałam zorientować się w sytuacji materiałowej i było też kilka wydarzeń związanych z psem. Oczywiście jestem u niego codziennie. Psiak okazał się mieszanką amstafa z bokserem. Jest bardzo pechowy. Były dwie próby adopcji. Za pierwszym razem zgłosiło się małżeństwo, niestety zaawansowane wiekowo i nie daliby sobie rady z takim wulkanem energii. Drugim kandydatem była dziewczyna ode mnie z pracy, a właściwie jej młodszy brat i rodzice. Dokładnie w dniu umówionego spotkania ewentualna właścicielka trafiła do szpitala i przyjechała tylko młodzież bez mocy decyzyjnej. Ta adpocja też się nie uda, bo choroba okazała się wznową nowotworową i teraz rodzina ma większy problem. Przy obu spotkaniach była doświadczona pani behawiorystka. Nie stwierdziła u psa oznak agresji. Potrzebny jest mu bardzo kontakt z ludźmi i innymi psami. Obawiałam się trochę, jak pies przyjmie chłopaka, bo fryzurę ma zbliżoną do Dominika. Odbyło się bezproblemowo, po kilku chwilach niedoszły właściciel został obsypany całusami. Szkoda, bo miałby dobrze u tych ludzi, a ja wiedziałabym jak się sprawuje. To nie koniec złej passy psa. Byliśmy umówieni na sterylizację. Niestety zachorował (jakaś dziwna wirusówka powodująca silne odwodnienie) i do sterylizacji nie doszło. Był u mnie w domu przez kilka dni, dzięki czemu wiem, że nie ma nic przeciwko kotom i doskonale wie, do czego służy łóżko. Jest naprawdę fantastyczny, chociaż na jego zaufanie trzeba sobie zapracować. To idealny kandydat na psiego przyjaciela. Wysterylizować chciałabym go u siebie. Mam całą rodzinę weterynarzy, którzy od lat leczą wszystkie moje zwierzęta i mam do nich zaufanie. Może będzie drożej, ale pies już ich (lekarzy) zna, ja będę spokojniejsza i to zdecydowanie bliżej Halinowa. Jak Pani widzi o psie mogę bez końca..." I wszystko było na dobrej drodze, pies miał być "pod profesjonalną opieką" w Halinowie, po czym dzis dzwoniąc do Pani Marty dowiedziałam się, że w ubiegłum tygodniu, gdy Dominik poszedł na urlop, nieznane nam osoby (ani mnie, ani Pani Marcie nie chcą w Halinowie udzielić informacji, kto to zrobił!!!) przewiozły go do Klamczyńskiego do Wołomina, rzekomo na obserwację! Na szczęscie Pani Marta zareagowała szybko i pies jest już u niej! W dodatku został wykastrowany dzięki darowiznie koleżanki Pani Marty. Za pomoc w kastracji psa bardzo dziękujemy! Ja jestem w szoku, bo nikt nas nie powiadomił, że cos się dzieje z psem i przewieziono go do Wołomina bez naszej wiedzy i zgody! Gdyby nie czujnosć Pani Marty, nic bysmy nie wiedzieli i nie wiadomo, jaki byłby los psa. Dlatego niestety więcej nie będziemy już korzystać z "pomocy" hotelu w Halinowie i wszystkim to również odradzamy. Acha, dodam jeszcze, że pies pojutrze jedzie do hoteliku do Szczecinka, gdzie pracują ludzie znający się na TTB i z tamtego miejsca będziemy mu nadal poszukiwać domu. Moja odpowiedź: "agnieszka32" napisał(a):B_S - pies, o ile wiem, nie jest już pod profesjonalną opieką Twojej fundacji, a miejsce w hoteliku w Szczecinku udało się załatwić dzięki Ani z Poznania, którą bardzo zainteresował los psa. Brak mi słów. I znów P.Prezes: "B_S" napisał(a):Mamy psy w kilku miejscach, w tym pod Warszawą azyl, gdzie jest 26 psów. Do tego 3 azyle dla kotów - w największym z nich jest 47 kotów. Do tego jeszcze prowadzimy interwencje, mamy remont, latamy za kasą na spłatę długów i na leczenie psów. Czy mam codziennie dzwonić i nękać ludzi, do których powinnam mieć zaufanie? Osobom, którym tak łatwo jest robić głupiutkie komentarze powiem jedno: zamiast czekać, aż komus podwinie się noga, weźcie się lepiej do roboty. Rozmawiałam ostatnio z Keiti z Fundacji AST, zarówno u nas, jak i w Fundacji AST, brakuje wolontariuszy z samochodami do wyjazdów na interwencje, do przewozu zwierząt np. do lecznic. Może ktos jest chętny? A może są chętni do wyjazdów na interwencje? A może ktos chciałby pomóc w pracach remontowych? Może w wyprowadzaniu psiaków? A może ktos pomógłby nam wreszcie odebrać z Izabelina bloczki Ytong do budowy boksów, bo od miesiąca nie mogę się doprosić nikogo z samochodem dostawczym, a darowizna czeka na odbiór? Nie ma chętnych? No jak zwykle. Nasze apele na forach o jakąkolwiek pomoc spotykają się z biernoscią forumowiczów, których jedyną aktywnoscią jest plotkarstwo. Nie zamierzam się nikomu z niczego tłumaczyć, tym bardziej z rzeczy ode mnie niezależnych. Nie Wam decydować, czy pies jest pod naszą opieką czy nie. Mamy na szczęscie bardzo dobry kontakt z Panią Martą, która w przeciwieństwie do "loży szyderców" bardzo nam pomaga i monitoruje sprawę psiaka. Ona również z ramienia MFOZ będzie podpisywała umowę adopcyjną na psiaka. Pomoże też nam w budowie boksów w budynku fundacji. Życzyłabym sobie, aby takich wspaniałych i oddanych zwierzętom osób było więcej. Nawiasem mówiąc, Fundacji AST zdarzył się podobny wypadek: Pewna pani doktor (weterynarz) prowadzi w Podkowie Lesnej hotelik dla psów. Swego czasu wzięła kasę za psa. Po czym po tygodniu, bez wiedzy Fundacji AST, pies został przez Panią doktor zawieziony do schroniska. Parę zwierzaków zaraziło się też w tym pięknym hoteliku swierzbem. Czy w związku z tym Fundacja AST ma się tłumaczyć z rzeczy, o których nie miała bladego pojęcia. A może mieli codziennie dzwonić i sprawdzać panią doktor? Może od razu ich rozwiązać? Nie bądźcie smieszni. Są tam jeszcze dwa "nasze" posty, ale już mniej istotne dla samego Taysonka.;) Quote
Ania B Posted July 7, 2010 Author Posted July 7, 2010 Z tego, co pamiętam pierwszy post został zamieszczony po telefonie p.Diany do Marty, po tym jak na forum zrobiła się szum, ze pies została wywieziony do Wołomina. I tak, jak od początku podejrzewałam, Fundacja całą opieka nad psem obarczyła Martę. Zobaczyli, ze ona bardzo się przejęła jego losem. W poniedziałek Marta rozmawiała z Dominikiem (tym z Halinowa) i ustalili, że on w papiery wpisze Martę, a później ewentualnie podamy nazwisko przyszłego właścicela. I powiedział jeszcze, że fundacja nic do tego nie ma. Myślę, ze nie ma sensu "przepychać się" z Fundacją. W razie czego załatwimy formalności tu na miejscu - niech to będzie nasze zmartwienie. A sprawy adopcyjne załatwiajcie dziewczyny po swojemu, bo to przecież Wy jestescie specjalistakmi :) Quote
Ania B Posted July 8, 2010 Author Posted July 8, 2010 Ciekawe jak się sprawuje Taysonek i jego nowa koleżanka? Quote
ania z poznania Posted July 8, 2010 Posted July 8, 2010 Podobno grzeczny jest, trochę ustawia koleżankę przy jedzeniu. Quote
Ania B Posted July 8, 2010 Author Posted July 8, 2010 Ach ty niegrzeczny chłopaczku:mad: Zachowuj się ładnie i bądź dzentelmenem;) Quote
agnieszka32 Posted July 8, 2010 Posted July 8, 2010 Wizyta u p.Ewy już wkrótce, bo właśnie p.Ewa wróciła do Szczecina i się do mnie odezwała ;) Tylko się umówię z którąś z koleżanek, byśmy mogły pojechać we dwie (co dwie głowy, to nie jedna :diabloti:) i umawiamy się w najbliższych dniach :) Czy ktoś p.Ewie wysyłał mailem ankietę adopcyjną do wypełnienia? Quote
ms_arwi Posted July 8, 2010 Posted July 8, 2010 agnieszka32 napisał(a):Wizyta u p.Ewy już wkrótce, bo właśnie p.Ewa wróciła do Szczecina i się do mnie odezwała ;) Tylko się umówię z którąś z koleżanek, byśmy mogły pojechać we dwie (co dwie głowy, to nie jedna :diabloti:) i umawiamy się w najbliższych dniach :) Czy ktoś p.Ewie wysyłał mailem ankietę adopcyjną do wypełnienia? Ja nie :) Od razu przekazalam Wam sprawe. Quote
pinkmoon Posted July 8, 2010 Posted July 8, 2010 Na gorąco wrażenia z poznania Taysonka :loveu: Psiak jest przepiękny, to się rzuca w oczy już na wstępie ;) Jednak mimo młodego wieku nie jest typem całuśnego przytulaska. Pewnie dużo zrobił też stres związany z ciągłymi zmianami miejsca w ostatnich tygodniach, ale Tayson jest wciąż wyraźnie niepewny, trochę zamknięty w sobie, nie szuka kontaktu z ludźmi (mam tu na myśli mnie i Fiks czyli osoby nowopoznane), wręcz momentami go unika. Widać po nim że bardzo chciałby się przełamać i zaufać, podejść się przytulić i dać wygłaskać, ale coś go ciągle blokuje. Mam nadzieję że w Szczecinku szybko rozkwitnie i cały stres zniknie, a Tayson stanie się otwartym i kochającym psiakiem. Ma tak uroczą mordkę że aż chciałoby się go wycałować :) Quote
ania z poznania Posted July 8, 2010 Posted July 8, 2010 A wycałowałaś ;)? Jest super psem, tylko pewnie dużo przeszedł. Moja sunia też tak zmieniała właścicieli zanim do nas trafiła, takim normalnym, otwartym psem zrobiła się dopiero po czterech miesiącach..... Quote
pinkmoon Posted July 8, 2010 Posted July 8, 2010 Poklepałam go pupci :lol: bo na mizianko po głowie nie miał ochoty. Na pewno w dobrych rękach się otworzy, widać po nim że to dobry psiak :) Quote
Ania B Posted July 9, 2010 Author Posted July 9, 2010 pinkmoon napisał(a):Na gorąco wrażenia z poznania Taysonka :loveu: Psiak jest przepiękny, to się rzuca w oczy już na wstępie ;) Jednak mimo młodego wieku nie jest typem całuśnego przytulaska. Pewnie dużo zrobił też stres związany z ciągłymi zmianami miejsca w ostatnich tygodniach, ale Tayson jest wciąż wyraźnie niepewny, trochę zamknięty w sobie, nie szuka kontaktu z ludźmi (mam tu na myśli mnie i Fiks czyli osoby nowopoznane), wręcz momentami go unika. Widać po nim że bardzo chciałby się przełamać i zaufać, podejść się przytulić i dać wygłaskać, ale coś go ciągle blokuje. Mam nadzieję że w Szczecinku szybko rozkwitnie i cały stres zniknie, a Tayson stanie się otwartym i kochającym psiakiem. Ma tak uroczą mordkę że aż chciałoby się go wycałować :) Tym właśnie Marta gryzie się najbardziej. Caly czas ma wyrzuty sumienia, że pomagając psu jednocześnie mu zaszkodziła. Mam nadzieję, że jak w końcu trafi do kochającego domku to znów nauczy się ufać i stanie się wesoły i beztroskim psem. Wczoraj nawet z Martą rozmawiałyśmy, czy nie byłoby warto zafundować nowym włascicielom spotkania z behawiorystą. Quote
pinkmoon Posted July 9, 2010 Posted July 9, 2010 Na pewno gdyby został w kojcach, byłoby tylko gorzej. To że trafił do Szczecinka to było najlepsze co mogło mu się trafić - teraz znalazł się w miejscu gdzie jest bezpieczny, trzeba dać mu po prostu trochę czasu aby w to uwierzył. Dla nowych właścicieli spotkanie z behawiorystą na pewno obowiązkowe. Ten psiak nie może trafić do laików, do ludzi którzy mają dobre serce i chęci ale doświadczenia niewiele. Quote
Fiks Posted July 9, 2010 Posted July 9, 2010 Nie mam dobrych zdjęć, bo było za gorąco na spacer z Taysonikiem i tylko pstrykałam na jego wybiegu. A Tayson z Pchełką to dwa kręciołki :) Ale za to ma bardzo ładne fotki od Danusi :) Quote
ania z poznania Posted July 9, 2010 Posted July 9, 2010 http://i585.photobucket.com/albums/ss296/madziaj/szczecinek/tayson/tayson14.jpg Ach, jaki on jest piękny........... Ale czy ktoś widzi w nim coś z boksia??? Quote
agnieszka32 Posted July 9, 2010 Posted July 9, 2010 No właśnie nie wiem, skąd ten bokser się wziął - to przepiękny pies w typie amstaffa, cudo! Quote
ania z poznania Posted July 10, 2010 Posted July 10, 2010 Pani szkoleniowiec czy behawiorystka to w nim zobaczyła............ Quote
Ania B Posted July 10, 2010 Author Posted July 10, 2010 To prawda. My (tzn. ja i Marta) się nie znamy. Dzięki za zdjęcia:) Oj, biedaczki, będziecie musiały znosić ten upał :( Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.