Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='zerduszko']Ale co to znaczy nie jest głodny :lol:[/QUOTE]
Ja to kompletnie nie rozumiem tego zdania, bo mój pies czy jest przed, po czy w trakcie jedzenia zawsze jest głodny :roll:
Cieszy się jak np. obieram ziemniaki i upadnie mi obierka, a na dzieci wypracował sobie taką metodę że jak młodzież idzie odnieść talerz po jedzeniu, to wyskakuje spod stołu i "HAU !!! " po czym jest szansa że młodzieży zadrży ręka i coś z tego talerza upadnie na podłogę :evil_lol: wie że żebrać pod stołem nie można, więc tego nie robi ;)

Posted

[quote name='jambi']prosił prosił i uprosił :grins: .... chcecie foty - będą koty :eviltong:
Miały być KOTY w liczbie mnogiej, a Ty nam jedna kotkę fundujesz. Reszta gdzie???

Posted

alez Wy niecierpliwe jesteście :roll: ... ale tak serio, strasznie mi się muli internet jak próbuję załadowac zdjęcia...

ale - oto i ona Titou w pełnej krasie :p








a żeby się za nudno nie zrobiło bo ciągle ten kot i kot, i do tego taki mało dynamiczny (nie to co w niektórych galeriach :cool3: ), chwilowa zmiana klimatu :razz: - to czarne kudłate to pies, a dokładniej suka, a dokładniej Mia :p :









a mam jeszcze dla Was małą niespodziankę, ale to za chwilkę :diabloti:

Posted

zerduszko napisał(a):
Jeden, ale za to jaki - cudo :)


iii tam, jakie tam z niej cudo! wizualnie może tak, aparycję ma nie powiem - całkiem całkiem, za to charakterek... :mdleje: 3 lat potrzebowała, żeby jakoś się do nas zacząć przyzwyczajać... właściwie nie tylko 3 lat, do tego jeszcze sterylki, drugiego kota do towarzystwa, i totalnej olewki, aż nadszedł ten piekny dzień, gdy stwierdziłam, że kot mi zwariował, bo z własnej nieprzymuszonej woli wskoczyła mi na kolana i zaczęła się do snu układać... po 3 latach! a tak to była dzika dzicz :evil_lol:

nie to co Kici, to jest super kot :loveu: a propos Kici... :diabloti:

Posted

Wczoraj wieczorem usiadłam sobie razem z moim dziecięciem na podłodze aby obejrzeć disneyowską Królewnę Śnieżkę ;) nie dane mi było jednak obejrzeć tej zapierającej dech w piersiach super produkcji bo po kolei zewsząd obległy mnie kudłate stworzenia... I tak, przy nogach uwalił mi się Aron, skutecznie blokując mi wszelkie ruchy kończynami dolnymi, a na brzuchu ułożył mi się Kici mrucząc z zacięciem, czym uniemożliwił mi słuchanie filmowych dialogów. Jakby tego było mało, dołączył jeszcze ktoś :razz: ...

wszystko to, zostało uwiecznione przez mojego małża, który na widok, który ujrzał rzucił się natychmiast po aparat :lol:

to żarzące w tle to właśnie Aron, a raczej jego oczy ;)

ale za to na pierwszym planie, rozgrywały się takie oto sceny:












... aby rozwiać jakiekolwiek podejrzenia - obyło się bez krwawych zajść, a nawet bez jakichkolwiek przejawów agresji (z czyjejkolwiek strony) ...
... i powiedzcie mi, czy ja mam normalnego kota?

Posted

[quote name='jambi']






Jej mi się to bardzo skojarzył z podano do stołu... Ja tam bym miała regularny zawał po prostu :) A codo normalności kota to ja nie wnikam wszak znane sa przypadki przyjaźni węża z myszką :D

Posted

http://img525.imageshack.us/img525/972/remisza4.jpg
NIEEE!!! Normalnie umarłam jak zobaczyłam to zdjęcie! :-o
Cudo! Cuuudo! Musze to mojemu kotu pokazać! :mdleje: przecież jak mój kot to zobaczy to normalnie :flaming:
Ja kiedyś miałam papugę. Kot nie zwracał na nią uwagi przez całe jej życie. czasami się przyglądał, albo siadał na klatce i obserwował, ale nigdy nic jej nie zrobił.
Ale mysz?! :-o Jej koleżanki to ja codziennie znajduję na schodach! :-o

Posted

Cóż. W dzisiejszym świecie globalnej wioski;) wszyscy są braćmi jak
widać. Niestety jest to proces głęboko wnikający w stworzenia
dzisiejszego świata. Nie tylko człowieka ale jak widać zwierząt
również. Jeśli Cię to pocieszy, to nasza obecna kocica zachowuje się
podobnie. W tym roku (wzorem ubiegłego) wprowadziła się do nas do domu
mysz na zimę. Ale jeszcze koleżankę przyprowadziła, czego niestety moje
nerwy już nie wytrzymały, tym bardziej, że zeżarła pakę makaronu moim
psom w ciągu kilku dni, czym zrodziła podejrzenie powiększania swojej
rodzuny zamieszkującej naszą skromną kuchnię. I podobnie, wzorem roku
ubiegłego, nasza kocica spokojnie żyła sobie w symbiozie z myszką,
śpiąc w pokoju a posiłki nadal spoywając bezstresowo w kuchni. Na nic
zdało się zabieranie michy i nie karmienie kota (chcieliśmy aby sprawę
przejął instynkt, wydawałoby się zupełnie naturalny w owej sytuacji).
Niestety o instynkcie już tylko w książkach czytamy, ponieważ sprawami
grasujących w makaronie myszy musiał zająć się Tz.

Posted

Ludwa poniekąd Ci współczuję, ale zbieranie trupów też nie należy do przyjemności, a muszę Ci powiedzieć że moje koty mają wyjątkowo przedziwne gusta kulinarne. Myszy z odgryzionymi głowami, zdjętym skalpem, bez łap, głów, dogorywające, żywe nawet były (puszczone w mieszkaniu) :mad: tylko TZ się śmieje że smażonych jeszcze nie przynoszą :angryy: poza tym jestem zbyt wrażliwa na niedolę zwierząt, więc te osobniki ze schodów musi sprzątać mój TZ. Ja się nie dotykam :razz:

Posted

ludwa napisał(a):
Cóż. W dzisiejszym świecie globalnej wioski;) wszyscy są braćmi jak
widać. Niestety jest to proces głęboko wnikający w stworzenia
dzisiejszego świata. Nie tylko człowieka ale jak widać zwierząt
również. Jeśli Cię to pocieszy, to nasza obecna kocica zachowuje się
podobnie. W tym roku (wzorem ubiegłego) wprowadziła się do nas do domu
mysz na zimę. Ale jeszcze koleżankę przyprowadziła, czego niestety moje
nerwy już nie wytrzymały, tym bardziej, że zeżarła pakę makaronu moim
psom w ciągu kilku dni, czym zrodziła podejrzenie powiększania swojej
rodzuny zamieszkującej naszą skromną kuchnię. I podobnie, wzorem roku
ubiegłego, nasza kocica spokojnie żyła sobie w symbiozie z myszką,
śpiąc w pokoju a posiłki nadal spoywając bezstresowo w kuchni. Na nic
zdało się zabieranie michy i nie karmienie kota (chcieliśmy aby sprawę
przejął instynkt, wydawałoby się zupełnie naturalny w owej sytuacji).
Niestety o instynkcie już tylko w książkach czytamy, ponieważ sprawami
grasujących w makaronie myszy musiał zająć się Tz.



Ło jezuu :) Może na to wszystko zadziałałby świeży kociak ( w sensie kot) Jak to koty w stajniach... Niby karmione, niby oswojone a jednakkk... Chociaż przyznam się szczerze, że dotychczasowo najlepszą metodą ( ze słyszenia oczywiście) jest sam zapach kota unoszący sie w domu, stajni, spiżarni itp. W związku z tym wydaje mi się naturalne stwierdzić, iż to myszy zaprzestały uważać koty za swoich wrogów...

Posted

Szczególnie te ociężałe fizycznie i umysłowo chyba też;) Jak widać myszy głupie nie są. Psów się bały, nie harcowały a kot? Cóż im zrobi gruby, leniwy kot, strażnik lodówki;)

Posted

[quote name='ludwa']Ja też nie tykam i nie oglądam...Zresztą mi się w głowie nie mieści, że kot w domu a chłop na myszy poluje
No mi też się nie mieści :roflt:

[quote name='ludwa'] Jak widać myszy głupie nie są. Psów się bały, nie harcowały a kot? Cóż im zrobi gruby, leniwy kot, strażnik lodówki;)
Powiem Ci że kiedy moje koty łaziły w samopas w okolicy nie było myszy, ale sąsiadowi przeszkadzały, bo...właściwie nie wiem dlaczego...nieważne. Kupił sobie psa. Pies jest wyjątkowo cięty na koty. Niestety na myszy, ani szczury nie, a tego u nas pod dostatkiem. Łażą więc u sąsiada po podwórku jak po parku, a moje koty śpią w chałupie, bo zimno :evil_lol:
Kiedyś widziałam jak mała myszka próbowała się prześliznąć przez szczebelki w płocie na nasze podwórko. Ech...nie wiedziała biedna co robi :shake:
Ludwa no moje koty pilnują podwórka, bo psy raczej domu, więc ktoś musi pilnować lodówki. Twój TZ lubi uganiać się za myszami, to kot pilnuje żeby potem jego pan miał co przekąsić :evil_lol:

Posted

[quote name='Saththa']Jej mi się to bardzo skojarzył z podano do stołu... Ja tam bym miała regularny zawał po prostu :) A codo normalności kota to ja nie wnikam wszak znane sa przypadki przyjaźni węża z myszką :D


ale ten zawał to z obawy o gryzonia czy z powodu gryzonia? :evil_lol:
serio znane sa takie przypadki? u mnie w zasadzie wszystko stoi na głowie - psy śpią z kotami, po kotach łażą gryzonie :lol: ... a wogóle Kici to jakiś... inny jest, jak mu przed samym nosem wylądowała papuga, to tylko się grzecznie odsunął żeby jej miejsce zrobić... za to kudłate maupy - w sensie suki moje ukochane - najchętniej Mysze wyprawiłyby na tamten Świat w trybie przyspieszonym :razz:



[quote name='Fides79'] "no i co mi robisz zdjęcie w takim momencie:oops:"

a Mija rzeczywiście już zarośnięta ;)

nie, kot sie po prostu czuł chyba przydeptany

a Mia tradycyjnie - będzie taka aż do wiosny :p

[quote name='Agmarek'] Musze to mojemu kotu pokazać! :mdleje: przecież jak mój kot to zobaczy to normalnie :flaming:
Ja kiedyś miałam papugę. Kot nie zwracał na nią uwagi przez całe jej życie. czasami się przyglądał, albo siadał na klatce i obserwował, ale nigdy nic jej nie zrobił.
Ale mysz?!

jak Twój kot to zobaczy to pomyśli, że ten czarny, biedny, zwariował... ;)
o papugach juz pisałam, jak im się zdarzy czasem wykonać lot koszący z lądowaniem gdzie popadnie, to koty zasadniczo nie zwracają na nie uwagi :) obserwują, odwróca się na drugi bok i wracają do drzemki :roll: ...

[quote name='ludwa']Cóż. W dzisiejszym świecie globalnej wioski;) wszyscy są braćmi jak
widać(...)

a co z naturalnym instynktem ja się pytam ?!

[quote name='ludwa'] Niestety o instynkcie już tylko w książkach czytamy, ponieważ sprawami
grasujących w makaronie myszy musiał zająć się Tz.

aaa, tak :shake: ... czyli TZ czasem się przydają ?

[quote name='Agmarek'] Myszy z odgryzionymi głowami, zdjętym skalpem, bez łap, głów, dogorywające, żywe nawet były

o ja przepraszam... ja własnie spożywam śniadanie...

[quote name='ludwa']Zresztą mi się w głowie nie mieści, że kot w domu a chłop na myszy poluje

co chcesz? odwieczny instynkt łowcy


a wogóle co Wy tak o tych myszach? to moje to jest szczur! :diabloti:

Posted

Dziewczynki ja myślę że w dzisiejszych czasach każdy może byc kim chce - może byc gejem , żydem , chińczykiem czy wysokim przystojnym brunetem i my to akceptujemy ( w większości ) i teraz nasze społeczeństwo jest juz gotowe na następny krok : związek kota z myszą :) jestem pewana że znana wszystkim bajka o Tomie Jerrym to opowieśc o nietypowym małżeństwie :) on ją wkurzał a ona chciałą z nim zrobic porzadek :) normalny zdrowy związek ;p i dlatego oni nic nie mówili bo pewnie niecenzuralne było ;p

A tak przy okazji łapania myszy , ja kota nie mam ale mam tatę :) zawsze na zimę wepcha się jakas mała polna beżowa myszka do domu a mój tata człowiek o wielkim sercu nie ma sumienia ich zabijac . Zawsze łapał je do specjalnej klatki a potem wypuszczał ale raz podczas wyciagania z klatki myszka go ugryzła - on instynktownie upuścił klatkę i niestety mysz zmarła. Wtedy to system został udoskonalony. Wysokie wiaderko , na wierzch karton ponacinany na srodku , w środku nacięc kawałek snickersa ( to sprawdzony sposób , snickersa myszy lubią :)) myszka chce go zjeśc , naciecia się uginają pod nią i wpada do wiaderka. Wtedy myszke należy wsadzic do pudełka po butach i wywieźc w pole tak z kilometr od domu żeby nie wróciła . I tak co roku w ziemie wywozimy te myszy w pola... nienormalne to jest ;p hahaha ale kocham tatę za to że taki jest ;)

Posted

lilo napisał(a):
Dziewczynki ja myślę że w dzisiejszych czasach każdy może byc kim chce - może byc gejem , żydem , chińczykiem czy wysokim przystojnym brunetem i my to akceptujemy ( w większości ) i teraz nasze społeczeństwo jest juz gotowe na następny krok : związek kota z myszą :) jestem pewana że znana wszystkim bajka o Tomie Jerrym to opowieśc o nietypowym małżeństwie :) on ją wkurzał a ona chciałą z nim zrobic porzadek :) normalny zdrowy związek ;p i dlatego oni nic nie mówili bo pewnie niecenzuralne było ;p



Pomimo, że odnosze wrażenie że jednak łatwiej by mi było zaakceptowac wysokiego przystojnego bruneta niż geja... myślę, że jestem gotowa zaakceptowac związek moich podopiecznych... byc może masz rację, byc może sama nieświadomie spowodowałam taki a nie inny rozwój wydarzeń... u mnie w domu przez pewien czas niemal naokrągło leciał Tom i Jerry... jako objaw maniactwa mojego syna, oczywista rzecz, że zwierzaki równiez na to patrzyły... gorzej, jak mi zaczną latać po chałupie z dynamitem, fuzją i konstruowac wymyślne pułapki wzajemnie na siebie (wzorem bohaterów z tejże kreskówki)... no i moi tez nie mówią - nic a nic, serio!

lilo napisał(a):
mój tata człowiek o wielkim sercu nie ma sumienia ich zabijac . Zawsze łapał je do specjalnej klatki a potem wypuszczał ale raz podczas wyciagania z klatki myszka go ugryzła - on instynktownie upuścił klatkę i niestety mysz zmarła. Wtedy to system został udoskonalony. Wysokie wiaderko , na wierzch karton ponacinany na srodku , w środku nacięc kawałek snickersa ( to sprawdzony sposób , snickersa myszy lubią :)) myszka chce go zjeśc , naciecia się uginają pod nią i wpada do wiaderka. Wtedy myszke należy wsadzic do pudełka po butach i wywieźc w pole tak z kilometr od domu żeby nie wróciła . I tak co roku w ziemie wywozimy te myszy w pola... nienormalne to jest ;p hahaha ale kocham tatę za to że taki jest ;)


masz fantastycznego Tatę lilo :)


ps. to moje to nie jest myszka, to jest szczur o imieniu Myszka :razz:

Posted

lilo napisał(a):
Dziewczynki ja myślę że w dzisiejszych czasach każdy może byc kim chce - może byc gejem , żydem , chińczykiem czy wysokim przystojnym brunetem i my to akceptujemy ( w większości ) i teraz nasze społeczeństwo jest juz gotowe na następny krok : związek kota z myszą :) jestem pewana że znana wszystkim bajka o Tomie Jerrym to opowieśc o nietypowym małżeństwie :) on ją wkurzał a ona chciałą z nim zrobic porzadek :) normalny zdrowy związek ;p i dlatego oni nic nie mówili bo pewnie niecenzuralne było ;p

A tak przy okazji łapania myszy , ja kota nie mam ale mam tatę :) zawsze na zimę wepcha się jakas mała polna beżowa myszka do domu a mój tata człowiek o wielkim sercu nie ma sumienia ich zabijac . Zawsze łapał je do specjalnej klatki a potem wypuszczał ale raz podczas wyciagania z klatki myszka go ugryzła - on instynktownie upuścił klatkę i niestety mysz zmarła. Wtedy to system został udoskonalony. Wysokie wiaderko , na wierzch karton ponacinany na srodku , w środku nacięc kawałek snickersa ( to sprawdzony sposób , snickersa myszy lubią :)) myszka chce go zjeśc , naciecia się uginają pod nią i wpada do wiaderka. Wtedy myszke należy wsadzic do pudełka po butach i wywieźc w pole tak z kilometr od domu żeby nie wróciła . I tak co roku w ziemie wywozimy te myszy w pola... nienormalne to jest ;p hahaha ale kocham tatę za to że taki jest ;)


A te myszy przeżywają zimą w tym polu?! Najlepszym sposobem jest posiadanie kota w domu!! Moja mama mieszka przy lesie i zawsze miała myszy na zimę. Odkąd ma koty, żaden gryzoń nie pcha się do domu, nawet w piwnicy ich nie ma.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...