aikowo Posted June 15, 2010 Posted June 15, 2010 Trzy tygodnie temu koleżanka zwróciła uwagę, że w centrum budowlanym na Bartyckiej mieszkają koty po głębszym wywiadzie ustaliłyśmy, że kotów jest co najmniej 15 w tym dorosłe koty podrostki oraz maluchy. Życzliwe dusze podkarmiają je, dwie kotki zostały wysterylizowane. Jedni robią co mogą inni robią kotom krzywdę. Jedna z Pań dokarmiających powiedziała nam że raz na jakiś czas ktoś truje te pożyteczne zwierzęta zdarzały się okaleczenia (połamane łapki) trudno ustalić kto jest tym zwyrodnialcem oraz wielkość straszliwości które już zdołał zrobić. Koty są oswojone lub pół dzikie. Udało nam się zorganizować termin w koterii i dzisiaj zabrałyśmy się do odłowu kotów. Złapałyśmy koteczkę która po ocenie została wypuszczona z powrotem na wolność bo po oględzinach ustaliśmy, że jest wielce prawdopodobne że jeszcze karmi (dwa tygodnie temu widziałam podobną koteczkę niosącą ok 2 - 3 tyg. kociaczki. Udało nam się też pochwycić a raczej sam pchał się na kolanka i do klatki kocura. Chłopaczyna zachowuje się dziwnie to raz jest aktywny to znowu przysypia.... wieczorkiem zostanie zmierzona temperatura dodatkowo jest wylnialcem - powód - kocie wszy :( Kocur zostaje u Dorotki która fachowo kotem ma się zająć i jak już będzie gotowy będziemy poszukiwać dobrego domku. Jutro jedziemy po raz kolejny na Bartycką zobaczymy co się tam złapało :) Jedziemy też do Koteri albo z kocurem na ciachanie jajec albo z koteczka jak sie złapie.... Postaramy się zrobić piękne zdjęcia bidoków. Liczymy drogie Cioteczki na waszą pomoc w podrzucaniu wątku, w bannerkach w poszukiwaniu domów stałych. Jutro jedzemy na Bartycką Podsumowanie: Ilość kocurów złapanych - 2 z czego jeden dzikus wykastrowany wypuszczony z powrotem na teren centrum budowlanego i jeden oswojony aktualnie przebywający u doroty i nazwany roboczo Bolkiem dochodzi do siebie po kocim katarze oraz czeka na kastrację oraz na nowy dom, zdjęcia Bolka: http://img705.imageshack.us/i/img7961.jpg/ http://img24.imageshack.us/i/img7957g.jpg/ Potrzeby: [SIZE=2]1. Domy tymczasowe dla kotów oswojonych, 2. Klatka żywo łapka na sierpień - pożyczenie Quote
argusiowa Posted June 16, 2010 Posted June 16, 2010 i ja się melduję, czego oprócz nowych doków potrzeba? z domkami ciężko jest ale może inna forma pomocy się przyda? Quote
Dorota Cegłowska Posted June 16, 2010 Posted June 16, 2010 Obecnie sprawa wygląda tak: rano pojechałyśmy na Bartycką. Rozmawiałyśmy z Paniami, które bardziej 'oficjalnie' zajmują się tymi kotami. Zwierzęta są dokarmiane, mają prowizoryczne schronienia - tragedii nie ma. Jednak administracja nie jest specjalnie przychylna kotom na swoim terenie, wydaje mi się, że należy szybko zminimalizować liczbę kotów, a przynajmniej spowodować, by nie pojawiały się kolejne, inaczej może stać się jakaś tragedia. Są efekty wczorajszego zastawienia pułapki, udało się złapać jednego kocura. Dzikus, nie kwalifikuje się do adopcji, zostanie wypuszczony z powrotem na teren centrum budowlanego. Aikowo zawiozła dzikusa i złapanego wczoraj potulnego chłopaczka do Koterii. Koło 14.00 dowiemy się dokładnie w jakim są stanie, czy zostaną wykastrowane od razu, czy po wyleczeniu itp. Wiadomo, że ze stałymi domami zawsze jest największy problem, ale tak naprawdę szansę na adopcję mają może 2-3 koty, reszta raczej nie da się oswoić. Podstawą są sterylizacje i kastracje. Pisałam do różnych fundacji, być może uda się zorganizować darmowe zabiegi dla wszystkich kotów. Potrzebne byłyby też tymczasy w Warszawie, żeby przyspieszyć całą akcje. Koty (nawet zauważone przez nas młodziaki), są już na tyle duże, by móc się dalej mnożyć. Jeżeli ktoś orientuję się, czy można dostać jakąś pomoc z urzędu gminy czy miasta na walkę z rozmnażaniem się kotów, to prosimy o informacje. Quote
Paula03 Posted June 16, 2010 Posted June 16, 2010 Ja też się melduję! W razie potrzeby mogę porobić kocurkom ogłoszenia! Quote
aikowo Posted June 16, 2010 Author Posted June 16, 2010 świetnie dziękujemy bardzo każda pomoc się przyda jesteście fantastyczne:) Wiadomości z ostatniej chwili to: Dzikus został wykastrowany i w piątek puszczamy go na wolność czyli na bartycka Oswojony jest chory i przez 8 dni ma mieć podawane leki. Szczegóły co mu jest wieczorem od Doroty :) W każdym razie kastracja chorego odwołana do wyleczenia choróbska. Może uda się zrobić kilka zdjęć kocurkowi :) Quote
Dorota Cegłowska Posted June 16, 2010 Posted June 16, 2010 Właśnie odebrałam kota z koterii. Nadal jest wystraszony, na razie nie chce nawet wyjść z transportera. Całkowitej diagnozy niestety nie znam (lekarza już nie było, a panie, które wydają koty nie miały zbyt dużo informacji na jego temat). Spróbuję dodzwonić tam się jutro, kiedy będzie lekarz. Dostałam synergal w tabletkach, do podawania przez 8 dni - także przynajmniej przez ten czas kot jest ze mną. Odizolowałam go od reszty (mam swoją małą gromadkę), żeby czegoś nie podłapały. Zauważyłam, że kot miał też zakraplane coś na karku - sierść jest tłusta i pozlepiana. Prawdopodobnie dzięki temu pozbędzie się dręczących go pasożytów zewnętrznych. Nic mnie tak nie martwi jak jego osowiałe zachowanie, wolałabym już chyba żeby gryzł, drapał i uciekał ;) Jutro postaram się zrobić mu zdjęcia, dzisiaj już oszczędzę mu wrażeń. Na chwilę obecną potrzebne głównie info o ewentualnej pomocy z ramienia gminy lub miasta. Quote
Dorota Cegłowska Posted June 17, 2010 Posted June 17, 2010 Kocur, który jest u mnie przyjmuje robocze imię Bolek (jakoś tak u mnie wszystkie kocie stwory mają imiona na 'B'), żeby łatwiej było go opisywać. Dodzwoniłam się dzisiaj do koterii i rozmawiałam z lekarzem weterynarii. Bolek prawdopodobnie ma koci katar, w każdym razie jego pozostałości. Nie kicha, nie prycha, nie widać żadnych wydzielin, ale jest wyraźnie osłabiony. Antybiotyk podawany przez 8 dni ma mu pomóc. Oprócz tego - zaczął wreszcie jeść. Cwaniak udaje, że nie zauważa mnie i tego co mu donoszę, ale jak tylko wychodzę słychać dźwięczący talerzyk:) Udało mi się też bez problemu podać mu lekarstwo. Zrobił również pierwszą kupkę, jest dość rzadka, ma o wiele intensywniejszy zapach niż odchody moich kotów (ale w końcu nie jadał zbyt dobrze i nie jest kastratem). Kał jest czysty, nie ma śladu pasożytów, żywych czy martwych - trochę mnie to dziwi. Drugiego kota - dzikusa - aikowa odbiera i wypuszcza na Bartycką jutro, już oczywiście po kastracji. Obdzwoniłam dzisiaj kilka instytucji, okazało się, że gmina może nam pomóc. Jutro postaram się tam pojechać, odebrać talony na leczenie i sterylizacje kotów. Może uda się uniknąć uszczuplania kont fundacji i przeprowadzania zbiórki pieniędzy. Dowiedziałyśmy się także, że na terenie Bartyckiej widziano kotkę w zaawansowanej ciąży. Jutro jadę tam, żeby dowiedzieć się więcej. Być może jest oswojona, uda się ją złapać i przetrzymać do rozwiązania, a ślepy miot uśpić. No chyba, że jeszcze nie jest za późno na sterylizację aborcyjną. Zaklepałyśmy też w koterii kolejny termin - niestety dopiero na 4 sierpnia. Do tego czasu pozostaje nam pomoc ze strony gminy. Quote
Romka Posted June 17, 2010 Posted June 17, 2010 Ja też podnoszę i jestem pełna podziwu bo robicie to z czym u nas od wielu lat nie mogło sobie pomóc lokalne towarzystwo opieki nad zwierzętami.Dopiero teraz coś się ruszyło! Quote
aikowo Posted June 17, 2010 Author Posted June 17, 2010 Ohh jak się cieszę że Bolek został Bolkiem :) Widać postępy, drugi dzień a już ściemnia zanim się obejrzysz a będzie w nachalny sposób zwracał uwagę na swoją kocią osobę wskakując po chamsku bez zaproszenia na kolana. Nie wiem co Boluś dostał ale niektóre środki ruszają kota a raczej robale po dwóch trzech dniach, mogą te też rozpuszczać :) Jutro wypuszczam pierwszego wykastrowanego dzikusa, będzie to po zamknięciu centrum więc jak mi się uda wejść postaram się przy odrobinie szczęścia ocenić ile tych kotów jest (cisza spokój pewnie powyłażą). Przydały by się tymczasy dla oswojonych kocurów i kotów na czas rekonwalescencji oraz do czasu adopcji. Bardzo by to przyspieszyło przeprowadzenie akcji na bartyckiej. Dostałyśmy też info o dwóch długowłosych kotach które się tam kręcą. Przy odrobinie szczęścia uda nam się je złapać ocenić ich stan i albo odszukać ich dawne domy albo nowe - podobno są piękne :) Czekamy z niecierpliwością na zdjęcia. Quote
Dorota Cegłowska Posted June 17, 2010 Posted June 17, 2010 Romka, też jestem zdziwiona, że jak dobrze poszukać, to można znaleźć kilka opcji pomocy, dla takich działań. Przede wszystkim (mam nadzieję, że się nie zawiodę), liczę na pomoc gminy. Potrzebny niestety jest spory wkład własny - rozmawianie z ludźmi odpowiedzialnymi za koty, którzy nie zawsze chcą współpracować, tudzież mają inne zdanie na temat kastracji, łapanie dzikusów, dowożenie ich, zawożenie (aikowa poświęciła swój samochód, ja jestem całkowicie niezmotoryzowana), opieka nad nimi i dość kłopotliwe w ich przypadku tymczasy (dlatego tak cenna jest możliwość zostawienia kotów w koterii bądź w lecznicach). Na wszystko potrzeba niestety bardzo dużo czasu, trochę pieniędzy i sporo cierpliwości. Quote
Dorota Cegłowska Posted June 17, 2010 Posted June 17, 2010 Widać, że kicia w kiepskim stanie. No i na razie musi mieszkać w łazience, żeby nie zarazić mojej gromady. http://img705.imageshack.us/i/img7961.jpg/ http://img24.imageshack.us/i/img7957g.jpg/ Quote
aikowo Posted June 19, 2010 Author Posted June 19, 2010 Kiciuś śliczny tylko trzeba nad nim popracować 1/3 matowej siersci nie wypada korzystnie we fleszach aparatu:) Wczoraj pierwszy kocurek rozpoczął nowe życie:) W koteri dają dzikusom środki uspokajające dzięki temu podróż na bartycką przebiegła bardzo spokojnie - nikt nie rzucał się w klatce a kanapa w samochodzie tym razem została oszczędzona :) Na bartyckiej miły Pan mnie wpuścił na teren centrum i mogłam wypuścić kocurka przy budkach dla kotów. Kocurek nieśpiesznym krokiem opuścił klatkę:) Niestety nie poszczęściło mi się liczeniem kotów. Spotkałam jednego czarnego po mordce wygląda na kocicę, dała podejść do siebie na ok. metr. W drugiej części centrum spotkałam kota/kotkę gdzie użytkownicy jednego ze sklepu moją firmowego kota, tym razem łaciate umaszczenie i adresówka u szyi. Spróbowałam go obejrzeć czy jest po sterylce/kastracji czy nie i mimo chęci brania na rączki to odwracanie tył na przód albo podnoszenie na wysokość oczu kończyło się protestem więc ustaliłam tylko że jajek nie ma na swoim miejscu :) W ogóle dziwny to kot bo ma zgrubienie na linii kręgosłupa na wysokości łopatek (to coś jest pod skórą) i zdefasonowany staw w przedniej łapce (jakaś ta łapka wygięta). Poza tym kot jest mimo że szczupły to nie chudy, ma piękną sierść, czyste uszy i oczy. Nie pozostaje nam nic innego jak tylko obserwować czy kocur nie kocur grubnie na kociaki czy nie :) Po kotce w ciąży ani śladu. W koteri zamówiłam dwa miejsca na 5 sierpnia czyli podsumowując mamy 3 sterylki zamówione na sierpień. Apelujemy o domy tymczasowe dla kotów oswojonych przygotowywanych do adopcji. :) Quote
Dorota Cegłowska Posted June 20, 2010 Posted June 20, 2010 Bolek czuje się coraz lepiej, niestety jest to równoznaczne z coraz gorszym znoszeniem życia w zamknięciu. Miauczy, skacze na drzwi, najgorzej jest w nocy. W poniedziałek zadzwonię do koterii, być może uda się go wykastrować wcześniej (sika, znaczy i ciężko z nim przez to wytrzymać...) Jest odrobinę autystyczny, trochę ignoruje moją obecność, ale gdy przerwę głaskanie - przewraca ślicznymi oczkami i prosi o więcej. Quote
aikowo Posted June 24, 2010 Author Posted June 24, 2010 i jak Boluś się czuje? podobno awansował ;) czekamy na nowe zdjęcia :) Quote
argusiowa Posted June 24, 2010 Posted June 24, 2010 kurcze a domów jak na lekarstwo, ciesze się że chociaż gmina coś tam Wam pomaga. Quote
Andzike Posted June 24, 2010 Posted June 24, 2010 Aikowo, biję się w piersi, za dużo psów do ogarnięcia, więc dopiero dziś melduję się u kotków...:oops: Jutro obiecuję zadzwonić tam gdzie mialam już wcześniej, dopytam się jak mogą pomóc, widzę, że Dorota też już tam działała ;) Quote
Doro Posted June 25, 2010 Posted June 25, 2010 Boluś awansował, po kastracji przeniósł się na piętro do mojej sypialni :) Przestał smrodzić, niemalże 100% celności kuwetowej, jak najbardziej nadaje się już na salony. Niestety z jego samopoczuciem nie jest najlepiej, jest troszkę osowiały, dzisiaj idziemy do lekarza. Udało mi się uzyskać z gminy 5 talonów na sterylki i ew. leczenie kotów. Nasza akcja jednak na razie stoi w miejscu - samochód odmówił posłuszeństwa. Tak więc, jeśli ktoś chciałby ewentualnie pomóc nam zawieźć klatkę na Bartycką a potem dostarczyć kotka do lecznicy na Wilanowie (Wila wet na Kosiarzy) - byłoby to bardzo miło widziane. Quote
Andzike Posted June 26, 2010 Posted June 26, 2010 [quote name='Doro'] Udało mi się uzyskać z gminy 5 talonów na sterylki i ew. leczenie kotów. Nasza akcja jednak na razie stoi w miejscu - samochód odmówił posłuszeństwa. Tak więc, jeśli ktoś chciałby ewentualnie pomóc nam zawieźć klatkę na Bartycką a potem dostarczyć kotka do lecznicy na Wilanowie (Wila wet na Kosiarzy) - byłoby to bardzo miło widziane. Dorota, jutro się widzę z aikowo, pogadam z nią na ten temat - mogę pomóc :) Quote
Doro Posted June 27, 2010 Posted June 27, 2010 Od piątku jeździmy z Bolkiem do weterynarza. Za pierwszym razem dostał antybiotyk, laki przeciwzapalne i osłonowe na wątrobę, kroplówkę (bo dzień wcześniej miał biegunkę), teraz jeździmy tylko na antybiotyk. Wczoraj miał robione testy na FIV i FeLV (UJEMNE! :) i badanie krwi - wyniki prawie w porządku, ma jednak podwyższoną liczbę leukocytów, no ale przynajmniej wyeliminowano mocznicę. Jutro zawiozę mocz do badania. Ogólnie pomysłu na trafną diagnozę nie ma, są podejrzenia, że kastracja mogła nie być dobrze przeprowadzona... Quote
Andzike Posted July 6, 2010 Posted July 6, 2010 Doro, mam 16kg żwirku - może przyda Ci się dla Twoich bidoków? Quote
Doro Posted July 6, 2010 Posted July 6, 2010 o! żwirek! żwirek zawsze się przydaje :) tym bardziej, że dzisiaj mam zamiar pojechać po dwa maluchy na bartycką, może masz chęć zabrać się ze mną? trzeba łapać... Quote
Andzike Posted July 6, 2010 Posted July 6, 2010 Doro napisał(a):o! żwirek! żwirek zawsze się przydaje :) tym bardziej, że dzisiaj mam zamiar pojechać po dwa maluchy na bartycką, może masz chęć zabrać się ze mną? trzeba łapać... Dziś nie dam rady :( Możemy się w czwartek umówić wieczorem, jeśli Ci pasuje :) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.