Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Dziękuję Wam wszystkim. Dziękuję Basiaap!
Trzeba stać na ziemi. Chociaż trudno bardzo w takie dni jak wczoraj, jak dziś
:-(
Do wyrównania rachunku na SGGW za Keksa brakuje nam (szacunkowo) ok. 500 zł. Każdy grosz się przyda. Basiuap, wyślę nr konta na pw.


A jeśli chodzi o samotność Keksa. On pewnie wiedział, że nie jest samotny. Prawie codziennie któraś z nas go odwiedzała (z wyjatkiem jednego lub najwyżej dwóch dni). Ale poza chwilami odwiedzin zostawał w tych ciemnych kazamatach sam. Przykro mi to pisać, ale zostawiony sam sobie - lekarze zaglądali do niego tylko na chwilke i tylko wtedy, kiedy musieli, czyli kiedy miał podać lek (2 razy dziennie). Nieocenionego pana Maćka nie było w czasie tych cholernych wolnych dni weekendowych, a inni technicy, ech...
Miałyśmy wielkie problemy, żeby porozmawiać z lekarzem odpowiedzialnym za jego leczenie. Prawie każdy z dyżurujących lekarzy wzruszał ramionami i mówił, że on się nim nie zajmuje, że ma tylko dyżur i to w niezakaźnym szpitalu. A wczoraj się okazało, że również nie zajmowali się nim lekarze zakaźni. Po prostu nie było lekarza odpowiedzialnego za jego leczenie :placz:

Wydaje mi się, że Keks nie miał opieki medycznej z prawdziwego zdarzenia.
Takiej, jak na przykład miała nasza Jaśminka, również chora na nosówkę, w lecznicy na Gagarina. Jaśminka teraz zdrowieje w domu.
Keksa nie można było tam umieścić, bo Multiwet na Gagarina nie ma izolatek, a tylko inkubator - dla szczeniaków lub bardzo małych piesków.
W przypadku Keksa nie było wyjścia - jedyna możliwość to SGGW. Chce mi się wyć z żalu, bezsilności, rozpaczy.

  • Replies 140
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Felunia, Ty mi tu nie wyj!!! Dumaj gdzie i kiedy umieszczamy Kędziora i tego małego krzywołapka tak bardzo pogryzionego i z babrzącym się okiem.... Jeśli jeden będzie umieszczony w mojej okolicy (wiesz gdzie ;-)) to będę odwiedzać i dokarmiać, miziać i wyprowadzac na spacerki... A matka moja stukać się będzie w czoło i wyzywać od Violett V. ....

Posted

A ja byłam w piątek na sggw, w czwartek nie mogłam zajrzeć na dogo, nic nie wiedziałam.:( Oczywiście nie było nikogo z zakaźników, i już wetka z niezakaźnego miała mnie zaprowadzić do Keksa...a tu wpada inny wet i jak usłyszał, że mowa o Keksie, to..."przecież Keks nie żyje".:-( Niestety spodziewałam się najgorszego, ale i tak mało mnie z nóg nie zcięło. Dobrze, że ten wet w porę powiedział, już miałyśmy iść z wetką do zakaźnego, chyba bym osiwiała, jakbym zobaczyła pustą klatkę...

Felu, dla Keksa nic więcej nie można już było zrobić. Owszem, ideałem byłoby, gdyby Keks mógł zdrowieć w domu tymczasowym, a najlepiej stałym, lub mógł mieć opiekę 24 h w szpitaliku. Ale co zrobisz, wyczarujesz? :oops: Samotność na pewno nie pomagała Keksowi wyzdrowieć, ale musimy pamiętać, że nosówka jest bezlitosna i to z jej powodu Keks odszedł. Nie z powodu niedopatrzenia czy samotności.

Keksiu, odpoczywaj. [']:-(

Posted

Kolejny dowód na to, jak zajmowano się Keksem. Lekarka ze szpitala, która powinna się nim opiekować (bo tak mi wyraźnie powiedziano i jeszcze powtórzono 5 razy, że psami w szpitalu zakaźnym zajmują się lekarze ze szpitala niezakaźnego) nawet nie wiedziała, że Keks nie żyje od poprzedniego dnia. :angryy:

Keksowi już nie pomożemy. Ale czy ktoś może wie, gdzie w Warszawie jest szpital dla zwierząt, w którym można umieścić psa chorego na chorobę wirusową? Keks nie jest ostatni, a tak bardzo nie chcemy skazywać innych zwierzaków na to samo :-( :-( :-(

Posted

quote=Fela]A jeśli chodzi o samotność Keksa. On pewnie wiedział, że nie jest samotny. Prawie codziennie któraś z nas go odwiedzała (z wyjatkiem jednego lub najwyżej dwóch dni). Ale poza chwilami odwiedzin zostawał w tych ciemnych kazamatach sam. Przykro mi to pisać, ale zostawiony sam sobie - lekarze zaglądali do niego tylko na chwilke i tylko wtedy, kiedy musieli, czyli kiedy miał podać lek (2 razy dziennie). Nieocenionego pana Maćka nie było w czasie tych cholernych wolnych dni weekendowych, a inni technicy, ech...
Miałyśmy wielkie problemy, żeby porozmawiać z lekarzem odpowiedzialnym za jego leczenie. Prawie każdy z dyżurujących lekarzy wzruszał ramionami i mówił, że on się nim nie zajmuje, że ma tylko dyżur i to w niezakaźnym szpitalu. A wczoraj się okazało, że również nie zajmowali się nim lekarze zakaźni. Po prostu nie było lekarza odpowiedzialnego za jego leczenie :placz:

Wydaje mi się, że Keks nie miał opieki medycznej z prawdziwego zdarzenia.
Takiej, jak na przykład miała nasza Jaśminka, również chora na nosówkę, w lecznicy na Gagarina. Jaśminka teraz zdrowieje w domu.
Keksa nie można było tam umieścić, bo Multiwet na Gagarina nie ma izolatek, a tylko inkubator - dla szczeniaków lub bardzo małych piesków.
W przypadku Keksa nie było wyjścia - jedyna możliwość to SGGW. Chce mi się wyć z żalu, bezsilności, rozpaczy.[/quote]

Dziewczyny, już idę do terminala i pieniądze prześlę.

A w spraiwe tego, o czym piszecie - a nie wydaje się Wam, że chodzi własnie o tę połowę stawki dla zwierząt schroniskowych? Że to dlatego Keks nie miał lekarza, ze na nim nie zarobią - albo zarobią za mało, bo w efekcie nic nie zrobili, a pieniądze wezmą.
To obrzydliwe świństwo - olać zwierzę dlatego, że jest bezdomne. Olać zwierzę, za które rachunek pokrywają z dobrego serca przejęci ludzie. OBRZYDLIWE.

Pozostaje zadac sobie pytanie, czy utrzymywanie tej umowy ma sens. Nie lepiej placic normalnie i wymagać? (Skoro nie ma innej kliniki?)

Posted

Za Balbinkę zapąłciłysmy normalną stawkę, a suma wyniosła troche ponad 1300zł, jednak opieka była tak samo kiepska :-(
Odzial zakaźny to zdecydowanie najgorsza część kliniki SGGW
Ktoś mógłby pomysleć, że krytykujemy ta klinike, bo psy nie przeżyły, prawda jest taka, że jesli pies jest silny, to w każdych warunkach da sobie radę, a jeśli nie , to oni mu nie pomogą :shake:
Jeśli dyżur weta zakaźnego jest tylko do 14, a do tego każdego dnia jest ktoś inny, to jak można liczyć na własciwą opiekę?
Smutna to historia

  • 2 weeks later...
Posted

Paros nie wiem, pewnie doszło, nie mogę się w tej chwili z Felą skontaktować, żeby to potwierdzić, bo siedzi na jakimś ważnym 'mitingu'. My mamy długi stale się odnawiające (to taka nowa kategoria długów ;-)) - np. na tym SGGW mamy kolejnego pieska (chyba Myszka, ale się gubię całkiem, bo mamy tych psów na leczeniu i 'tymczasach' około 20), a i długi w innej lecznicy (na Gagarina) za Toffika i Luckiego, i chyba jeszcze za Jaśminkę... Która nota bene już niby miała być zdrowa, a tu sie okazuje, ze nosówa w pełnym rozkwicie...:-(Dziewczyny cały czas krzyczą, żeby nie brać kolejnych, bo sakiewka pusta... A weź i nie bierz...
Jak tylko się z Fela skontaktuję, to sprawdzę co z Twoimi pieniędzmi, za które , zresztą z góry b., b. dziękuję...

Posted

:oops: Basiuap, Paros, pieniądze doszły. Strasznie mi wstyd, że od razu Wam nie podziękowałam, nie chce się tłumaczyć do znudzenia brakiem czasu, ale naprawdĘ mam z tym największy kłopot :oops:
Od Basiap doszło 100 zł 15 maja, 19 maja od Paros także 100 zł.
200 zł wpłaciłam na konto Keksa na SGGW. KingaW pisząc, że nasz dług rośnie, miała pewnie na myśli ogólny dług na SGGW - jest tam leczona kolejna nasza biedulka, Myszka. Na szczęście odsetek za długi w lecznicach jeszcze nie płacimy.
Dziś doszło od Basiap kolejne 100 zł z przeznaczeniem dla Tofika i Jaśminki. Ponieważ za Tofika nie mamy długu (wszystko na szczęście zapłacone), za Jaśminkę też nie (na Gagarina mamy czyste konto - to co brakowało, dopłaciliśmy), więc pilniejsze jest spłacenie długu za Keksa. Basiu, czy mogę wpłacić te pieniądze na SGGW?

WIELKIE DZIĘKI ZA POMOC :Rose: :Rose: :Rose:
za Keksa jeszcze musimy dopłacić ok. 500 zł

Posted

Fela napisał(a):
:oops: Basiuap, Paros, pieniądze doszły. Strasznie mi wstyd, że od razu Wam nie podziękowałam, nie chce się tłumaczyć do znudzenia brakiem czasu, ale naprawdĘ mam z tym największy kłopot :oops:
Od Basiap doszło 100 zł 15 maja, 19 maja od Paros także 100 zł.
200 zł wpłaciłam na konto Keksa na SGGW. KingaW pisząc, że nasz dług rośnie, miała pewnie na myśli ogólny dług na SGGW - jest tam leczona kolejna nasza biedulka, Myszka. Na szczęście odsetek za długi w lecznicach jeszcze nie płacimy.
Dziś doszło od Basiap kolejne 100 zł z przeznaczeniem dla Tofika i Jaśminki. Ponieważ za Tofika nie mamy długu (wszystko na szczęście zapłacone), za Jaśminkę też nie (na Gagarina mamy czyste konto - to co brakowało, dopłaciliśmy), więc pilniejsze jest spłacenie długu za Keksa. Basiu, czy mogę wpłacić te pieniądze na SGGW?

WIELKIE DZIĘKI ZA POMOC :Rose: :Rose: :Rose:
za Keksa jeszcze musimy dopłacić ok. 500 zł


Felu, nie przepraszaj:calus:
ja sobie mniej więcej wyobrażam, jak wygląda Wasze życie:roll:
a pieniądze przeznaczcie na to, na co są potrzebne.

Posted

Dziękujemy bardzo. Za pieniądze i za pamięć. Ona jest bardzo ważna. A poza tym dzięki Wam wiem, że do reszty nie zwariowałam, bo ciągle nie mogę Keksa zapomnieć :-(

Tym bardziej, że znów tam byłam ciągle, w tym samym pomieszczeniu, w którym Keks spędził ostatnie dni. tym razem u Myszki. Myszka na szczęście nie miała nosówki, wczoraj ją stamtąd zabrałam.

GreenEvil, numer konta ten sam co dla Jasminki. Wielkie dzięki dla Funduszu!
Jesteście niesamowici!

  • 3 weeks later...
  • 1 month later...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...