KingaW Posted May 8, 2006 Posted May 8, 2006 I najgorsze, że wizyty do 18-tej tam na tym SGGW są... Czyli jak ktoś pracuje, to już psa czy kota odwiedzić w szpitalu nie może... :-( Wrrrrr...Najlepszy (w sensie, że najbardziej uniwersalny) to jest, moim zdaniem, autobus 166, ma przystanki na Rozdrożu i Pl. Trzech Krzyży, więc się można łatwo w coś przesiąść...No i dla mnie, mieszkanki Grochowa, idealny jest 143, jedzie do Rembertowa przez most Siekierkowski i Ostrobramską.... Z SGGW do Ostrobramskiej bez korków jedzie dosłownie 20 min. Aż w szoku byłam... Quote
pixie Posted May 8, 2006 Posted May 8, 2006 jest taka ogolnopolska akcja adopcyjna 18-19 majahttp://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=25430 moze sprobowac? Quote
AśkaK Posted May 8, 2006 Posted May 8, 2006 pixie, dzięki!!! POwysyłam nie tylko Keksika, ale i kilka innych "Miśków". Quote
esperanza Posted May 8, 2006 Posted May 8, 2006 Według mnie bardzo wazne jest, by ktoś zdiagnozował te dziwne skurcze, bo wczoraj miałam wrażenie, że to go boli :-( Jakby troszkę postękiwał. Ma w sobie tyle zycia, chwiejnie, ale uparcie próbuje chodzić i zaąłtwiać swoje potrzeby z daleka od posłania. Kto odwiedzi Keksa jutro? Prosimy... aby wejść do szpitala zakaźnego, trzeba tylko zgłosić chęć w recepcji, a potem ktoś zaprowadzi do odpowiedniej salki. Nie trzeba wiele pracy przy Keksie wykonać.. Trzeba mu tylko dać z ręki trochę karmy Intestinal, bo z miski nie chce jeść. Sprawdzić, czy nie wyrwał sobie wenflonu od kroplówki i pogłaskać go troszkę. Prosimy... Quote
KingaW Posted May 9, 2006 Posted May 9, 2006 Byłam u słabiaka wczoraj (poniedziałek) po pracy... I mam wrazenie, że niestety jest nieznacznie gorzej... Odrobinę ledwo dostrzegalną, ale gorzej... Mniej chodzi, gorzej mu się oddycha... Ale zjadł 1 i 1/3 puszki i to dosyć łapczywie... Trzeba pilnować tego jedzenia, chociaż podobno ma rozwolnienie, czyli co zje to..... , ale pan wet (Rafał) się zdziwił, że Keks w ogóle je i powiedział, ze zapisze, żeby go karmić z ręki, bo do tej pory wrzucali do miski i sobie szli, a on bidulek tylko z ręki wsuwa... I to też optymistyczne nie jest, że ma rozwolnienie, bo do tej pory nie miał...Ale jak spytałam o rokowania to wet stwierdził, że nadal ma szanse, że jesli chodzi o dorosłe psy, to 60% ma szanse na wyjście z nosówki.... W przypadku szczeniaków poniżej 10%.... Kto jedzie dzisiaj do bidaka??? Trzeba go nakarmić i pogłaskać... Jak ktoś ma gruchę to gila odessać... Quote
AśkaK Posted May 9, 2006 Posted May 9, 2006 To nochal też ma już zapchany?:-( Niedobrze... To że ma apetyt, też jeszcze nie świadczy o niczym.:-( Wybieram się jutro ok 15. Quote
KingaW Posted May 9, 2006 Posted May 9, 2006 No nie to, że jakoś strasznie zapchany, ale tak cosik mu się ciągnęło.....A co Ty Asiuprzy kompie robisz, nie miałaś być w Ostrowi?Czy już wróciłaś? Quote
KingaW Posted May 10, 2006 Posted May 10, 2006 No i kto się wybiera dzisiaj? Bo rozumiem, że wczoraj nikt u biedaka nie był??? Quote
esperanza Posted May 10, 2006 Posted May 10, 2006 Ja i Fela wróciłyśmy wczoraj ze schronsika do W- wy dopiero po 21, więc siłą rzeczy nie maiłyśmy możliwości odwiedzić Keksa. Dziś miałam zajęcia ciurkiem do 20, więc też nici z tego, ale jutro go odwiedzę. Szkoda, ze nikt z dogomaniaków nie chce zajrzeć do tego psa, który tak bardzo potrzebuje kontaktu i kilku minut, by go nakarmić z ręki. :-( Nie jesteśmy w stanie czuwać nad wszystkim, bo oprócz spraw własnych, w końcu Fela ma pracę, a ja studia i drugą szkołę jamniczce szukamy transportu, załatwiamy sprawy związane pośrednio i bezpośrednio ze schroniskiem. Jest nas teraz tak mało :-( a potrzeb tak wiele. Z racji braku środków finansowych i mozliwości zajęcia się w sposób tego wymagajacy, zostawiłyśmy w schronisku psa z guzem, ktory pilnie potrzebuje operacji i drugiego pogryzionego, który przed podaniem glukozy nie miał siły nawet wstać, a co dopiero napić się wody. Ponieważ nie ma komu odwiedzać Keksa, to z kolejnymi psami byłoby podobnie lub gorzej. Nadal szukamu domów dla innych psów i zajmujemy sie masa innych spraw Bardzo prosimy o pomoc :modla: Nie damy rady być w kilku miejscach jednocześnie :-( Quote
Maćka Posted May 10, 2006 Posted May 10, 2006 Ja niestety tez nie mam jak jechac do Keksa w najblizszych dniach, po pierwsze finansowo nie stoje wogole nawet na bilety mnie nie stac. A teraz mam tez w domku wspomniana przez esperanze jamniczke Jasminke ktora nadal trzeba sie bardzo opiekowac. Dogomaniacy, prosze pomozcie nam, przeciez napewno jest sporo tutaj ludzi z okolic SGGW ktorzy moga na kilka chwil tam wstapic i poglaskac chociaz Keksika po glowce zeby nie myslal, ze go nie kochamy :shake: A nawiasem piszac, u Keksa byla dzisiaj Fela. Moze trzeba zmienic temat watku o prosbe z odwiedzinami na SGGW ?? Quote
*Gajowa* Posted May 10, 2006 Posted May 10, 2006 Przykro, że nie mogę odwiedzać Keksika ale ostatnio nie bywam w Warszawie. Moja wizyta na SGGW jest możliwa obecnie jedynie przy okazji jazdy do stolicy - to jest jednak ca 30 km o obie strony. Leczenie Nortusia bardzo nadszarpnęło moje finanse i jazdę samochodem ograniczam do minimum. Jestem myślami z nim i trzymam kciuki za jego powrót do zdrowia. Quote
Fela Posted May 10, 2006 Author Posted May 10, 2006 Boże, jaki on jest biedny i samotny! Wypisz wymaluj, powtarza się historia Balbinki :-( :-( :-( 99,9 procent czasu jest sam, a tak bardzo potrzebuje kontaktu z człowiekiem, że by mieć chęć do życia, żeby mieć chęć o nie walczyć. Byłam dziś u niego wieczorem. Niestety, nie jest lepiej. Jest gorzej. Nie miał siły wstać. Z trudem podnosił głowę. Z wielkim wysiłkiem napił się trochę wody. Na jedzenie nie chciał patrzeć. Przekonywałam, podtytakałam, nie przełknął ani grama. Niestety "czkawka" czy rodzaj tiku jest nadal. Do tego dołączyły skurcze w tylnej łapie. Wciąż reaguje na człowieka. Wyraźną przyjemność sprawia mu głaskanie czy choćby położenie dłoni na głowie. Starał się patrzeć na mnie, kiedy porządkowałam mu posłanie, podnosił głowę, a kiedy nie miał już siły, wodził oczami. W tych oczach jest życie. Ale bez naszej pomocy - bez obecności i opieki człowieka - ono zgaśnie. Czy ktoś poza nami może go odwiedzać? To dla niego bardzo, bardzo ważne :modla: Kochani, serce mi pęka, kiedy widzę, jak to życie przygasa. Jeszcze kilka dni temu chodził po korytażu, zaglądał we wszystkie kąty, jeszcze dwa dni temu jadł chętnie... I jestem przekonana, że to nie tylko choroba wysysa z niego siły. Bardziej niż ona zabija go ta przeraźliwa samotność:placz: Czy jest jeszcze szansa, żeby go uratować? Quote
Tweety Posted May 10, 2006 Posted May 10, 2006 czy nie ma w okolicy warszawiaków, którzy znaleźliby troszke czsu dla tej kupki psiego nieszczęścia? przecież on stracił ochotę do walki o życie! niech mu ktoś pomoże! Quote
Fela Posted May 10, 2006 Author Posted May 10, 2006 Keks czeka. Czy ktoś do niego przyjdzie? A czy on jeszcze kiedykolwiek opuści to miejsce? Quote
paros Posted May 11, 2006 Posted May 11, 2006 Czy Ktoś z okolicy SGGW może pomóc!!!!!:modla: :modla: :modla: Quote
beka Posted May 11, 2006 Posted May 11, 2006 czy tam można wejść bez problemu, bo pamietam ze przy trojaczkach trzeba było uzgadniać i wpisywać sie na listę? Quote
paros Posted May 11, 2006 Posted May 11, 2006 esperanza napisał(a): aby wejść do szpitala zakaźnego, trzeba tylko zgłosić chęć w recepcji, a potem ktoś zaprowadzi do odpowiedniej salki. Nie trzeba wiele pracy przy Keksie wykonać.. Trzeba mu tylko dać z ręki trochę karmy Intestinal, bo z miski nie chce jeść. Sprawdzić, czy nie wyrwał sobie wenflonu od kroplówki i pogłaskać go troszkę. Prosimy... Z postu 55 na poprzedniej stronie wynika, że każdy może. Ja nigdy tam nie byłam i sama nie wiem jak tam jest z wejściem! A to jest ważne aby nie jechać na darmo!!! :razz: Quote
esperanza Posted May 11, 2006 Posted May 11, 2006 Paros w recepcji- zaraz na lewo od wejścia do kliniki mówisz, że chcesz odwiedzić Keksa, który jest w szpitalu zakaźnym. Ktoś z recepcji dzwoni na dół. Wet lub technik dyżurujący przychodzi po Ciebie i sprowadza do psa, ewentualnie student spowadza się do szpitaliku. Wazne, by odwiedziny odbyły się między 11 a 18, kiedy jest ktoś z dyżurujących. Quote
asiuniap Posted May 11, 2006 Posted May 11, 2006 Rozmawiałam przed chwilą z Maćkiem Truchlem. Dziś jest gorzej, nie chce jeść, z ręki także, nie chce pić, nie chce wstawać :placz: Quote
asiaf1 Posted May 11, 2006 Posted May 11, 2006 asiuniap napisał(a):Rozmawiałam przed chwilą z Maćkiem Truchlem. Dziś jest gorzej, nie chce jeść, z ręki także, nie chce pić, nie chce wstawać :placz: to straszne:shake: a co robia lekarze, ciekawa jestem czy ktoś się nim interesuje Quote
gamoń Posted May 11, 2006 Posted May 11, 2006 Ja mogę jutro odwiedzic Keksa koło 11. Jeśli można tylko poprosic o adres i jak tam dojechac to byłabym wdzięczna... Nigdy tam nie byłam. Pozdrawiam Agnieszka Quote
ronja Posted May 11, 2006 Posted May 11, 2006 namówiłam koleżankę, która mieszka przy sggw, żeby zaglądała do Keksika. Czekam na jej relację. Będzie u niego codziennie. Ja dopiero w pon mogę pojechać. Quote
asiaf1 Posted May 11, 2006 Posted May 11, 2006 jest z Nim Asiuniap:placz: :placz: :placz: :placz: :placz: Dziękuję Ci Asiu, ja miałam być u niego w sobotę:placz: Quote
Fela Posted May 11, 2006 Author Posted May 11, 2006 AsiuF1, Gamoń, Ronja i wszyscy, którzy zamierzali pojechać na SGGW i odwiedzić Keksa, wielkie dzięki. Keks dziś już przestanie cierpieć ['] Byłyśmy u niego z esperanzę i owieczką ok. 13. Nie podnosiuł juz nawet głowy. Nie chial jeść, nie pił. Wodził tylko za nami oczami. Tik mieśniowy - silne skurcze w tylnej łapie jeszcze się nasiliły. Chociaż kałuża przy przeciwległej ścianie świadczyła o tym, że jednak dziś wstawał. Biedak, do ostatniej chwili, resztką sił... Wychodząć od niego po godz. drugiej chciałyśmy jeszcze walczyć, szukałysmy interferonu. Ale po 15 zadzwoniła lekarka z SGGW. Do objawów nerwowych dołączył oczopląs. Podjęłam decyzję, żeby skrócić jego cierpienie. Bo cierpiał. AsiuniaP, Paros - wielkie dzięki, że jesteście z nim w tych ostatnich, najtrudniejszych chwilach. Keksa zabiła nosówka. I samotność. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.