Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Kochana z wieczorka raczej. Kole 19-tej....Ale sugeruję, żebyśmy dla dobra psa się rozdzieliły i każda przyjechała o innej porze. Tak i żeby jemu było milej i żeby pańskim okiem konia podtuczyć, czyli wetów nękać naszą obecnością i zmuszać do bacznej obserwacji naszego pupilka i leczenia na najwyższym poziomie...A na zapoznawczy meeting to się mozemy umówić jakoś niezależnie od Keksa... ;-)

  • Replies 140
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Spokojnie Kobitki, już skrobię - ja mam net tylko w pracy...Byłam wczoraj wieczorem. Jest bez zmian. Tzn. antybiotyki zadziałały na zapalenie płuc-Keksik więc nie dusi się i nie ma większych problemów z oddychaniem, ale od mojej poniedziałkowej wizyty te jakby czkawkowe spazmy, które wstrząsają jego klatką piersiową chyba powtarzają się odrobinę częściej... A to b. źle. Już kolejny wet ocenił to jako objaw neurologiczny... :-( No nic, trzeba obserwować...Ale pocieszające jest, że Keks nie cierpi jakoś strasznie. Tzn. te spazmy przyjemne nie są, ale to go nie boli.Byłam u niego przeszło godzinę. Sprzątnełam gigant kupę i ogólnie tam posprzątałam. Miał kroplówkę więc z nim trochę pochodziłam tam po tym pomieszczeniu trzymając flachę z kroplówą, żeby sobie mógł spokojnie zrobić siku.Na prośbę technika wet. (którego zresztą znam z innej lecznicy) odczekałam (prawie) do końca kroplówki i Keksa od niej odłączyłam. Zabandażowałam łapkę z welfronem. Nakarmiłam puszką Royala (drugą zostawiłam na dzisiaj). Wygłaskałam i...pojechałam do domu. Biedny psinek. :-(

Posted

Tak z moich obserwacji wynika, że na SGGW nikt nie ma czasu na przesiadywanie z psim pacjentem, a jednak taka psina jak jest uwiązana do kroplówki i nie może wstać na siusiu męczy się strasznie... No i karmienie...Keks woli jeść z ręki (o czym już zresztą pisała Maćka), a kto tam ma czas żeby się tak z nim pieścić... Nasze wizyty są więc niezbędne... No a ja dzisiaj muszę jechać z Bravem (kulawy choras też z Ostrowi, który jest u mnie na tymczasie) do lecznicy na Tatakiewicza, bo się okazało, że Brave ma piasek w moczu i musi dostać antybiotyk.Kto może podjechać do Keksika? A, no i wizyty są do 18-tej, o czym nie wiedziałam i miałąm wczoraj drobne kłopoty... z których wyszłam obronną ręką... ;-)

Posted

A ja będę jutro. Rozmawiałam z esperanzą, kom mi szwankuje i przerywało więc nie wiem czy dziś cosik skrobnie czy nie,ma chyba coś do zrobienia jeszcze. Więc napiszę co udało mi się usłyszeć - Keksik drepta pomału, nadal ma te konwulsyjne odruchy. Dobrze, że je, że stara się poruszać, ale obawiam się że to nie koniecznie może oznaczać poprawę - choć z całych sił tego Keksowi życzę.
Myślę, że wkrótce trzeba będzie podjąć decyzję co dalej... jeśli Keksik ma już objawy neurologiczne, jeśli ma cierpieć bez dobrych rokowań dwa tygodnie jak Balbinka...
Kingo, skąd wiadomo, że te spazmy go nie bolą? Tzn weci jakoś mogą to ocenić?

Posted

Keksik w czwartek:


Nie wyglądał najgorzej. Miał dużą ochotę powedrować sobie poza pomieszczenie, w którym przebywa. Z miski jeść nie chciał, ale z ręki chętnie.
Jak dla mnie poza ogólnym osłabieniem wygląda w miarę dobrze.
Nie wiem tylko co z tym dziwnym odruchem, przypominającym czkawkę. :roll:
Kto wie, jaki specjalista powinien to zobaczyć?
Dobrze by bylo wiedzieć, skąd ten odruch i co można z nim zrobić.

Posted

A ja byłam wczoraj u Keksia, niestety wieczorem dogo padło i nic już nie mogłam napisać mimo szczerych chęci.
Na sggw nie zastałam nikogo z lekarzy zakaźnych, urzędują tylko do 13, potem na zakaźnym wieje pustką :oops: , dopiero wieczorem do Keksa mogą zajrzeć weci z niezakaźnego. A Keksik je bardzo chętnie, ale tylko z ręki. Więc codzienne odwiedziny bardzo, bardzo potrzebne - bo raczej nikt z wetów nie ma czasu przesiadywać u psiaka i go podkarmiać. A jeść musi, jeśli ma wyzdrowieć.
Dziś nie dodzwoniłam się do "zakaźników", więc na dzień dzisiejszy nie znam opini wetów, którzy najwięcej z Keksem przebywają, leczą go i obserwują rano. Ale wczoraj bardzo uczciwie i miło porozmawiałam z wetką z niezakaźniego (Beata, Ty ją znasz ;) ), ona jak tylko może to zagląda do Keksia i jej opinia jest taka - Keks zatrzymał się w miejscu. Tzn nie jest ani lepiej, ani gorzej. Natomiast uzyskałam jedną konkretną (i pozytywną) odpowiedź - w tej chwili pies nie kwalifikuje się do uśpienia.
Pozostaje leczyć psiulka nadal i czekać, w którą stronę zmieni się jego stan. Oby w tą dobrą! Ale do tego, kochani, potrzeba domowego ciepła! (i jest to opinia lekarki!) kontaktu z człowiekiem, podkarmiania trzy razy dziennie z ręki (bo je chętnie, ale niewiele na raz, więc powinien dostawać małe porcje za to często). Ważne też, by Keksik mógł wychodzić gdzieś się załatwić - bo w lecznicy musi kupkać w klatce, a siuśki trzyma chyba do oporu i robi dopiero gdy musi, a to na pewno nie przyczynia się do poprawy jego stanu. Wczoraj zrobił wieeelką kałużę po wyjściu, widać że długo trzymał.:oops: Jest bardzo słaby. Z początku tylko leżał, przeczołgał się na posłaniu dwa kroki i znowu leżał. Już obawiałam się, że nie jest w stanie się podnieść, zrobić paru kroków - to by było niedobrze. Ale gdy ja zaczęłam się krzątać,wstał wreszcie, chwiejnie pospacerował po pokoju, podniósł nogę i wrócił do klatki. Jadł już na leżąco, nie ma siły stać.:oops:
Cały czas ma te odruchy konwulsyjne. Trudno powiedzieć czy go to boli, na pewno nie jest przyjemne. Wetka nie mogła też powiedzieć, jaka jest ich przyczyna - może być nią choroba, ale może to być też np skutek niedoboru potasu. Wszystko na razie to jedna niewiadoma. Nawet to że Keksik jest osowiały, nie do końca musi być związane z chorobą, wpływ ma też miejsce, w jakim przebywa oraz to, że jest praktycznie cały czas sam. W domu, wśród ludzi, gdzie miałby światło i kontakt z żywymi istotami oraz pare ciekawych kątów do obwąchania, być może by się ożywił. Na pewno kontakt z człowiekiem, dom, to są te rzeczy, które mogą przechylić szalę na lepszą stronę - na stronę życia. Mój apel kochani - jeśli ktoś może choć na tydzień, na kilka dni zaopiekować się Keksem, zabrać go pod swój dach, wówczas jest szansa, że Keks "ruszy z miejsca" i wyzdrowieje. Pies walczy, ale w tej walce trzeba mu teraz pomóc. Sam może nie dać rady.:-(
I nie są to moje wymysły, to racjonalna, wyważona opinia wetki - to, co może psu pomóc, to zabranie go do domu i leczenie w domowych warunkach.
Wiem że proszę o wiele. Opieka nad chorym psem to duże poświęcenie, zwłaszcza że nie mogę obiecać, że poświęcenie to zostanie nagrodzone i psiak wydobrzeje. Ale to dla niego szansa!

Posted

Ja to nawet bym mogła spać w łazience/kuchni/na parapecie, ale i tak Keksika do siebie nie dam rady - 7 piętro i do parku przez ulicę, z takim słabowitkiem taki spacer odpada.

Acha, jeśli chodzi o zagrożenie dla innych psiaków - jeśli są od kilku miesięcy zaszczepione, niebezpieczeństwo praktycznie nie istnieje. Drugi pies musiałby być bardzo osłabiony lub w trakcie innej choroby, lub nieszczepiony, żeby zarazić się od Keksa.

A czy ktoś może Keksika jutro odwiedzić, nakarmić?

Posted

Ja tez niestety odpadam jesli chodzi o domek tymczasowy, Gras mial dopiero jedno szczepienie i to niedawno a i dwa duze psy ( w tym Gras zazdrosnik ) to mialabym sajgon w domu :(

Odwiedziny tez narazie odpadaja w moim przypadku :( Nie mam kaski :(

Posted

Kochani,
a co z pieniędzmi na leczenie?
Ten psiak jest śliczny i z całą pewnością przekochany (zresztą co innego mogłabym napisać skoro przypomina moją psinę ;))
Bardzo mocno trzymam za niego kciuki a przede wszystkim za dobry i kochający dom...
Felu, bardzo dobrze zrobiłyście zabierając go ze schroniska.

Posted

Fela dopiero dziś wraca z urlopu, więc wszystkie osoby, ktore deklarowały wpłaty na Keksa prosze o chwilkę cierpliwości. Fela poda swój numer konta.
W czwartek bylo 430zł do zapłaty, będę dziś u Keksa i dowiem się, ile jest obecnie.
Bardzo potrzebujemy pomocy finansowej ponieważ równocześnie mamy malutką Jaśminkę na leczeniu stacjonarnym na Gagarina.

Posted

Halo, potwierdzam słowa Asi, mnie też miła Pani Wetka telefonicznie powiedziała, że domek tymczasowy, to to, czego Keksowi trzeba - a to b. miła kobitka i jedna jedyna tak zainteresowana Keksem....Szukamy domu! Może dać apel na Miau? Bo tu wszyscy zapsioni i to psimy wypierdkami ;-), więc ryzyko zbyt duże... A Keks nie wygląda na takiego co to stanowi zagrożenie dla kotów... No przynajmniej w obecnym stanie.

Posted

Kingo, apeluj gdzie się da!

A tymczasem Keks bardzo potrzebuje odwiedzin - głównie w celu nakarmienia słabeuszka. Ja niestety dziś już się nie wyrobię, jutro prawdopodobnie wyprawa do schroniska...Kto może Keksia dziś i jutro odwiedzić? Na SGGW można dojechać metrem, autobusem 185, 166 i pięćset-coś i czterysta-coś.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...