Fela Posted April 29, 2006 Posted April 29, 2006 Keks walczy o życie. Teraz, kiedy ja piszę te słowa, on leży w klatce szpitala zakaźnego warszawskiej SGGW. Walczy o każdy oddech - każdy oddech to ból przeszywający klatkę piersiową. Gdyby nie to, może wsłuchiwałby się w dziwne odgłosy dochodzące z nieznanego świata, z długiego ciemnego korytarza - miauczenie kotów, piski z ptasiarni. Gdyby nie ten ból, może udałoby mu się choć na chwilę zasnąć... Kiedy z KingąW przyjechałyśmy do schroniska, on był w bardzo złym stanie. Najgorszym. Nie jadł, nie wstawał, leżał w skrawku słońca, które docierało do jego boksu. Ale oczy błagały: pomóż. Tymczasem rozsądek krzyczał nam w głowach: Nie ma pieniędzy, jest tyle innych psów, być może one będą miały większe szanse i na życie, i na dom. Nie mogłyśmy słuchać rozsądku. Nie mogłyśmy zostawić tego psa, skazując na powolną śmierć w męczarniach, bez szans. Zabrałyśmy go do szpitala na SGGW. Być może zrobiłysmy głupio. Teraz będziemy musiały żebrać o pieniądze, o bardzo dużo pieniędzy - bo z nosówki nie wychodzi się ot tak, z dnia na dzień. Za te pieniądze można by było leczyć innego psa, może ładniejszego, może młodszego... A jeśli nawet uda się go wyleczyć, być może zostanie po nosówce ślad i nikt nie będzie chciał takiego psa. Wróci więc do schroniska i kółko się zamknie. Strasznie dużo tych być może... Jak się okazało, gdy przyjechałyśmy do szpitala, Keks miał bardzo wysoką temperaturę: powyżej 40 stopni. Wieczorem biegunka, w nocy wymiotował. Na szczęście dzisiaj poczuł się odrobinę lepiej. Ustała biegunka i wymioty. Zjadł trochę, napił się, zaczął wychodzić z klatki, zaciekawiony, co jest wokół. Załatwia się kulturalnie - na zewnątrz. Ale oczy ma rozpaczliwie smutne, ten smutek wdziera się w serce i zostaje jak kolec. Keks jest spokojnym, łagodnym miśkiem. Do młodzieży zaliczyć go nie można, ale panem w średnim wieku jeszcze nie jest. Tak na oko ma 4 lata. Kiedyś o niego dbano, obcinano pazury, szczotkowano. Czy zwycięży chorobę? Wierzymy, że tak. Zrobimy wszystko, żeby mu pomóc. Ale czy znajdzie dom?... :placz: PS Jedni weterynarze wzruszają ramionami i kręcą głową, gdy usłyszą: nosówka. Mówią, że leczyć nie warto. Inni jednak mówią tak: "Jeśli pies się nie poddaje, dlaczego my mielibyśmy się poddać?" Kochani, błagamy, pomóżcie nam się nie poddawać! Keks potrzebuje pieniędzy na leczenie. Potrzebuje też odwiedzin. Czy ktoś z warszawiaków zechciałby poświęcic odrobinę swojego czasu i zajrzeć do niego? :modla: ...a może w ogóle nie powinnyśmy go zabierać ze schroniska? może trzeba było wziąć innego psa, ładniejszego, młodszego?... Quote
Dabrowka Posted April 29, 2006 Posted April 29, 2006 Nie można uratować wszystkich psów. Ale jeżeli są szanse na uratowanie chociaż jednego... trzeba to robić. Dzięki Wam Keks ma szanse na życie. Jest pięknym psem - ale nie jestem obiektywna, bo mam same rude ;). Mam nadzieję, że ma szanse na dom. Powtórzę - dzięki Wam. Gdyby nie Wy, nie miałby szans na nic... Quote
lupe Posted April 29, 2006 Posted April 29, 2006 Jestem za daleko....Hej ludziki odwiedzajcie pięknego, smutnego Keksa. Quote
Lezaza Posted April 29, 2006 Posted April 29, 2006 ...a może w ogóle nie powinnyśmy go zabierać ze schroniska? może trzeba było wziąć innego psa, ładniejszego, młodszego?... Nie, ja myslę że nie, on też zasługuje na szansę. Tez jest psem a wszystkie psy sa równe. I nawet gdyby nie daj Boże choroba go pokonała, to było warto. Bowiem podarowałyście mu godne dni. Dzięki wam nie będzie leżał oczekując na śmierć w boksie niczym porzucony przedmiot, bo ktoś dostrzegł w nim istotę żywą... Zdowia dla psiaka, dużo zdrowia i nadziei. Quote
swan Posted April 30, 2006 Posted April 30, 2006 a ja mam czarne psy, i niedługo będzie więcej, też czarnych;) :evil_lol: ale przy psach nikt nie jest obiektywny, bo tu serce dochodzi do głosu:loveu: poproszę o konto na PW Quote
Tweety Posted April 30, 2006 Posted April 30, 2006 zrobiłyście najlepiej na świecie, takie jest moje zdanie i ja się z nim zgadzam. Wklejam link do Was na Alarmowy Fundusz Nadziei na Życie, może uda się coś wyskrobać z konta i dla tego pieska Quote
Maćka Posted April 30, 2006 Posted April 30, 2006 Nie wiem jeszcze dokladnie, ale jutro albo we wtorek zawitam do Keksa, zawioze mu poduszeczke i wezme aparat, zrobie swieze foteczki, szkoda ze ma ta nosowke, jakby to bylo cos innego to zabralabym Keksa na spacer. Quote
ulvhedinn Posted April 30, 2006 Posted April 30, 2006 Nie mogłyśmy słuchać rozsądku. Nie mogłyśmy zostawić tego psa, skazując na powolną śmierć w męczarniach, bez szans. Zabrałyśmy go do szpitala na SGGW :modla: ...a może w ogóle nie powinnyśmy go zabierać ze schroniska? może trzeba było wziąć innego psa, ładniejszego, młodszego?... ...jak ocenić wartość czyjegoś życia?? Powiedzieć "to jest lepsze, wartościowsze, ważniejsze"? :shake: Dla niego TO ŻYCIE JEST JEDYNE... PS.poproszę nr konta na pw. Quote
Aga_Mazury Posted April 30, 2006 Posted April 30, 2006 Zrobiłyście najlepiej jak można było.......i same to wiecie...tu na dogomanii rozsądek taki "pozadogomaniowy" nie istnieje. Tutaj ratujemy (staramy się) ratować wszystkie Okruszki bo wszystkie tu są równe, nie ma brzydszych czy ładniejszych, młodszych starszych. Każdy jest najważniejszy :) Quote
esperanza Posted April 30, 2006 Posted April 30, 2006 Kochani bardzo prosimy o odwiedziny u Keksa. Jesteśmy obecnie z Felą zbyt daleko od W- wy, by móc do niego zajrzeć. To bardzo ważne, by odwiedzać psiaka i obserwowac, czy wszystko jest ok, bo w szpitaliku przez te świateczne dni nie będzie nawet p. Maćka, który się odziałem zakaźnym zajmuje, a weci ktorzy mają dyżur często bardzo niechętnie zaglądają do psów z wirusówkami :angryy: Quote
*Gajowa* Posted April 30, 2006 Posted April 30, 2006 Maćka może uzgodnimy odwiedziny. Ja mogę podjechać jutro przed południem tylko nie jestem pewna czy mnie wpuszczą. Bo różnie z tym bywa. Mogłabym zawieżć trochę ugotowanego kurczaka z ryżem. Nie jestem pewna czy to dobry pomysł, żeby nie dostał biegunki. Quote
esperanza Posted April 30, 2006 Posted April 30, 2006 Gajowa ja myślę, ze to bardzo dobry pomysł. Kurczak dla takiego psiaka jest jak najbardziej odpowiedni. Fela zajrzala jeszcze dziś do niego, akurat gdy podawano mu kroplówkę. Będzie dobrze. Musi być. Quote
*Gajowa* Posted April 30, 2006 Posted April 30, 2006 Ok więc zawiozę mu jutro jedzonko. Nie byłam w tej części chorób zakaźnych - rozumiem, że można go będzie wyprowadzić z boksu, żeby trochę łapki rozprostował na korytarzyku. Quote
Maćka Posted April 30, 2006 Posted April 30, 2006 Gajowa ja jednak bede mogla podjechac we wtorek, mam jutro wyjazd do Pruszkowa ktory jest pilny. Po ryzu z kurczakiem pies nie dostanie biegunki, wlasnie taka dieta jest zalecona Grasowi ktory ma problemy jeszcze czasami zoladkowe. Jak bede we wtorek to tez podwioze Keksowi ryzu z mieskiem tak jak je to Gras. Jesli chodzi o odwiedziny, Gajowo w recepcji mowisz, ze przyjechalas w odwiedziny do psa ze schroniska z Ostrowii ktory jest na zakaznym, zaprowadza Cie tam, pokoj wyglada tak, ze sa 4 boksy pod jedna sciana i sporo jeszcze miejsca, nie wiem jak to z wychodzeniem psa z nosowka poza pokoj, ale trzeba sie spytac zeby nie bylo problemow. Musimy sie jakos zorganizowac, mi niestety jest troszke ciezko zeby jezdzic tam codziennie bo ode mnie to tez spory kawalek a i zmotoryzowana nie jestem, w domu dziecko pies i maz ktory nie potrafi gotowac a w dodatku musze w tym tygodniu jezdzic do Pruszkowa pewna starsza osoba sie opiekowac. Jak wiec bede mogla podjechac jeszcze jakiegos dnia to dam z pewnoscia znac. Quote
minia82 Posted April 30, 2006 Posted April 30, 2006 wyglada na przekochanego psiaka.ma tak poczciwa mordek!!jak tylko dacie rade to ratujcie...... Quote
*Gajowa* Posted May 1, 2006 Posted May 1, 2006 Byłam u Keksika - nie jest dobrze. Właśnie dostawał kroplówkę, więc nie chciałam prowokować go do wstawania i tymbardziej wychodzenia z boksu. Ale on sam nie próbował nawet wstawać w czasie mojej wizyty, zaledwie podniósł łeb. Jedzenie go wogóle nie interesuje, nałożyłam mu trochę świezutko ugotowanego udka z ryżem i marchewką ale praktycznie nic nie zjadł - jeden kęs z uprzejmości. Leży i ciężko oddycha, podobno ma ciągle biegunkę. Rozmawiałam z lekarzem - powiedział, że stan jest cięzki ale walczy. Opiekę ma dobrą - bardzo miła studentka przy nim czuwa. Musi być lepiej. Quote
ronja Posted May 1, 2006 Posted May 1, 2006 straszne to. najwazniejsze,ze on sam sie nie poddal. tak o nim wczoraj myslalam, ze snilo mi sie, ze mam juz trzy psy... Quote
Maćka Posted May 1, 2006 Posted May 1, 2006 Keksiku trzymaj sie cieplo, walcz !!! Jutro zagladne do Keksa, nie wiem jeszcze o ktorej godzinie, ale napewno bede. Quote
Maćka Posted May 2, 2006 Posted May 2, 2006 Zaraz wyruszam do Keksa, nagotowalam mu ryzu z kurczakiem, zakupilam puszke karmy, zawioze mu jeszcze poduszeczke i biore gruszke do noska moze bedzie trzeba mu udroznic nosek choc mam nadzieje, ze tak zle nie jest i biore ja bezcelowo. Jak wroce to zdam relacje i wstawie nowe fotki. Quote
KingaW Posted May 2, 2006 Posted May 2, 2006 Maćko prześlę Ci mój numer na PW, gdybyś była tak miła naskrobać 2 słowa o dzisiejszym stanie Keksika, albo zadzwonić... Albo puść sygnał to oddzwonię. Gajowo, ja też byłam wczoraj u Keksika... Wieczorem od 19-20-tej.Przy mnie zjadł całą puszkę Intestinala (karma Royala zalecana dla nosówkowców). Na raty, ale zjadł. Po Twoim udku (tzn. udku kurczaka od Ciebie) nawet śladu nie było.Wstał też na siku i nawet po kilku nieudanych próbach udało mu się zadrzeć nogę. Ogólnie było źle, ale nie gorzej niż wcześniej. Miła młoda wetka sugerowała, żeby odczekać jeszcze ze 3 dni i jeśli nie będzie poprawy... Wolę o tym nie myśleć... :-( Ale argumenty o strasznym cierpieniu psów chorujących na nosówkę i ich powolnej agonii (jeśli nie ma poprawy) jak najbardziej do mnie przemawiają...Póki co ściskam mocno kciuki! Wszyscy ściskamy! MUSI BYĆ LEPIEJ! Do Keksika wybieram się jutro z kolejnymi puszkami Intestinala. Quote
Maćka Posted May 2, 2006 Posted May 2, 2006 Wiesci zabyt dobrych nie ma, ja poprostu sie troszke zdolowalam po tej wizycie, o malo nie plakalam przy Keksie, praktykantka i lekarka powiedzialy, ze jest dzisiaj ,lepiej niz wczoraj, ale jak na moj gust nie bylo wcale dobrze. Keks ma spazmy bolu a wyglada to raczej jaby nachodzily go takie skurcze regularne, lezal na plytkach i cierpial, podlozylam mu pod cialo kawalek wykladziny i przenioslam miski z jedzeniem i piciem blizej o nawet sie nie podnosil, a jak go delikatnie wczecz jak chinska porcelne przesowalam na ta wykladzinke to wyraznie sprawialam mu bol bo stekal i sapal. Zawiozlam mu wiadereczko ryzu z kurczakiem i odrobina puszki drobiowej, sam nie byl chetny do jedzenia, skubnal i olal, ale jak karmilam go z reki to jadl bardzo lapczywie, sciagal ryz zabkami nie uzywajac jezyka, wode tez tylko dwa razy chlipnal a ryzu zjadl dwie miseczki, mysle wiec, ze jedzenie po psiemu jezykiem sprawia mu jakis bol i dlatego niechetnie je, bo z mojej reki jak juz pisalam lapczywie zabkami ale tak, zeby przypadkiem mnie nie ugrysc. Jest to bardzo delikatny psiak o wielkiej woli walki, dzisiaj dostanie inny antybiotyk ktory bedzie dobrany bardziej tez pod katem tych spazmow, oby pomoglo, jak zjadl i chlipnal wode to uslyszalam ze trzy razy zabulgotalo mu w brzuchu, moze wiec to bola Keksa jelita i zoladek. Acha jak przyszlam to mial w misce jedzenie ( jakas puszke moze tego royala) ale nic nie bylo ruszone, wyrzucialam wiec i dalam ryzu, wymienilam wode, przemylam oczy i nos. Wycieku z nosa i oczu nie ma, nos za to bardzo suchy, poki co to chyba nie ma tak jak Balbinka zapalenia pluc bo nie kaszlal. Jak tylko troszke odsapne to umieszcze fotki. Quote
AśkaK Posted May 2, 2006 Posted May 2, 2006 Kingo, o której jutro wybierasz się do Keksa? Ja też chciałam go odwiedzić, moze się spotkamy? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.