olekg89 Posted July 10, 2010 Posted July 10, 2010 Filodendron-na dogo zostałby zwyzywany za zły uczynek.Bo należy ratować palącego się kotka.A według mnie facet postąpił bardzo mądrze i rozsądnie. Quote
Darianna Posted July 10, 2010 Posted July 10, 2010 Również uważam, że to najlepsze, co mógł w tym momencie zrobić, mimo że drastyczne... Quote
filodendron Posted July 10, 2010 Posted July 10, 2010 Nie mam wątpliwości, co do słuszności tej decyzji w sensie moralnym, frapuje mnie jednak strona prawna. Bo nie wiem, czy dobrze zrozumiałam, ale projekt nowej ustawy dopuszcza takie działanie (no, jeszcze powinien zrobić zdjęcia dokumentujące stan zwierzęcia, ale - zakładając, że miałby do tego głowę - to byłyby kolejne minuty cierpienia) w odróżnieniu od poprzedniej ustawy, w myśl której złamał prawo. Czy tak jest? Nie wiem, czy dobrze zrozumiałam. Quote
Karmi Posted July 10, 2010 Posted July 10, 2010 filodendron napisał(a):Będzie trochę offowo i bardzo drastycznie, ale mnie coś zafrapowało i muszę zapytać. Znam taką sytuację "z życia wziętą": najprawdopodobniej w chłodną noc, na parkingu osiedla obfitującego w bezdomne koty, jakiś biedny kociak wpełzł gdzieś w podwozie rozgrzanego samochodu (nie pytajcie mnie gdzie, bo ja mylę felgi z kołpakami - no gdzieś, w jakieś miejsce przy silniku, które w trakcie jazdy zamienia się w piekło). Pewnie nad ranem samochód był na tyle ciepły, że go to ciepełko skusiło. Czy tam zasnął, czy utknął i nie mógł się wydostać - nie wiadomo. Niczego nieświadomy właściciel wozu wsiadł rano za kierownicę i ruszył w trasę za miasto. Po jakimś czasie zaniepokoił go przykry swąd palonej sierści i ciała, i ku swemu przerażeniu odkrył gdzieś we wnętrznościach samochodu jeszcze żywe kocię, ale spalone w stopniu absolutnie wstrząsającym - żywe, skwierczące mięso. Kot był umierający i bardzo cierpiał, więc ten pan niewiele myśląc podłożył go pod koło samochodu i przejechał tak szybko, jak to tylko było możliwe. Czy dobrze rozumiem, że w myśl poprzedniej wersji ustawy, gdyby ten pan był formalistą, to powinien to wstrząsające znalezisko utrzymać przy życiu mimo tak okrutnego cierpienia i braku szans na przeżycie, i dowieźć do najbliższego weterynarza, bo sam nie posiadał uprawnień, żeby stwierdzić czy zwierzę kwalifikuje się do natychmiastowego uśmiercenia? Tak w kwestii prawnej, jak to wygląda - złamał prawo, tak? Podobne pytanie: Beta&Czata napisał(a):Właśnie z tego powodu chciałabym przeczytać pełny tekst projektu nowelizacji i uzasadnienie. Ponadto do dziś mam w oczach widok, którego byłam świadkiem w ub. roku - motocykl vs sarna. Moocyklistę zabrała karetka. Sarna z rozerwanym brzuchem i połamanymi nogami 2 godziny konała w rowie (a łowczy był nieuchwytny, bo wyjechał na komunię do innej miejscowości). Była policja, ale policjant zwlekał z użyciem broni służbowej z uwagi na rozbudowane procedury, związane z tłumaczeniem się z tego faktu. Odpowiedź prawnika i czynnego działacza organizacji prozwierzęcej: Frotka napisał(a):Obecnie również można zabić taką sarnę, przez zastrzelenie lub w inny sposób, w ramach stanu wyższej konieczności. A policjant który zastanawia się nad użyciem broni i sprawdza odpowiednie procedury będzie je sprawdzał niezależnie od zapisów ustawy. W ramach aktualnie istniejących zapisów w wyjątkowych wypadkach (np takich jak wymienione) dopuszczalne jest zabicie zwierzęcia. Mówiąc w dużym skrócie: stan wyższej konieczności wyłącza winę. Powiem obrazowo. Nie ma więc potrzeby otwierania bramy na całą szerokośc. Wystarczy taka furtka. ;) Quote
Amber Posted July 10, 2010 Posted July 10, 2010 Ja jeszcze się wypowiem na temat tej bzdurnej idei kastrowania wszystkiego co nie ma hodowlanki. Te pomysły biorą się chyba z kompletnej nie znajomości przepisów hodowlanych (bo zazwyczaj wypowiadają je osoby posiadające kundelki ;) ), otóż suki mogą rodzić do 8 lat (w ZkwP przynajmniej, nie wiem jak w innych organizacjach... przez co sprawa komplikuje się jeszcze bardziej, bo w każdej organizacji może być to inaczej) i jak by się ktoś uparł, to tę hodowlankę może robić przez 8 lat i nikomu nic do tego, nic co zdobyte na wystawie się nie przedawnia. W przypadku repów, pies może kryć do końca więc jest jeszcze zabawniej. No i teraz co? Po domach ma chodzić jakaś specjalna komisja, która z polecenia ZkwP zaglądałaby co pół roku czy suka ma już hodowlankę? A jak nie to mandat i jazda na sterylkę? :lol: A co wtedy jak taka suka wpadnie? Nie można sterylki aborcyjnej, no bo suka w trakcie wyrabiania hodowlanki, uśpić miot? A to juz jest indywidualna sprawa właściciela, poza tym wtedy to już by się zaczęło naginanie przepisów, lewe mioty itp. I co, mieli by niby antyterrorkę do domów wysłać i sprawdzać czy psy mają papierki i przypominają rasowce? :lol: Rozumiem, że można sobie snuć utopijne marzenia, ale jak ktoś już skończył 18 lat to powinien być bardziej poważny ze swoimi poglądami na publicznym forum. Albo zapisać się do jakiejś partii o skrajnych poglądach, bo tym mi to śmierdzi. Nie jestem absolutnie za rozmnażaniem kundli, ale już gdzieś pisałam, że te histeryczne głosy za kastracją (a teraz już nawet za usypaniem) wszystkiego mnie irytują, gdyż 1. jest to operacja, a nie prosty zabieg i konsekwencje zdrowotne dla psa mogą myć różne, a większość na dogo traktuje go jak przycięcie pazurów 2. mam dwie niesterylizowane suki (w tym jedną co przekroczyła 10 lat życia), które mają się świetnie, a czytając to forum można dojść do wniosku, że wszystko co nie wycięte zaraz umrze 3. większość pomysłów zwolenników kastracji jest totalnie bzdurna, więc zamiast pisać te głupoty i stawać się fanatykiem co pluje jadem na obcych i na swoich, lepiej uświadamiać ludzi w jakiś bardziej przystępny sposób. A w konsekwencji każdy i tak zrobi co będzie chciał, bo jak na razie "nadal" mamy w PL demokrację :p Quote
filodendron Posted July 10, 2010 Posted July 10, 2010 Karmi napisał(a):W ramach aktualnie istniejących zapisów w wyjątkowych wypadkach (np takich jak wymienione) dopuszczalne jest zabicie zwierzęcia. Mówiąc w dużym skrócie: stan wyższej konieczności wyłącza winę. Powiem obrazowo. Nie ma więc potrzeby otwierania bramy na całą szerokośc. Wystarczy taka furtka. ;) Ja się nie znam, naprawdę. Na chłopski rozum jakoś tak mi się wydaje, że równie elastycznie albo równie rygorystycznie, można interpretować "stan wyższej konieczności", jak i "konieczność bezzwłocznego uśmiercenia zachodzącą w warunkach uniemożliwiających niezwłoczne przybycie osoby, o której mowa w ust. 4 (...)" (czyli tego, kto ma placet, żeby legalnie zwierzę uśmiercić). Jak dla mnie to jedno i to samo. Chyba :roll: No tyle, że przy łosiu czy sarnie ludzie mają większego stresa niż przy kocie - jak już ta wyższa konieczność zaistnieje - więc łoś i sarna dłużej się nacierpiały (łoś i sarna z tego drugiego wątku dot. nowelizacji). Quote
Nemi Posted July 10, 2010 Posted July 10, 2010 Amber napisał(a): lepiej uświadamiać ludzi w jakiś bardziej przystępny sposób A jaki ?? Chętnie wcielę go w życie i uświadomię otoczenie :evil_lol: Bo jak dotąd dowiedziałam się, że ani psa, ani suki nie da się upilnować ... wiec już niedługo armię psiaków zasili nowe pokolenie, przynajmniej na mojej wsi. Więc nikt mnie nie przekona, że sterylizacja / kastracja jest zbędna. Nawet biorąc pod uwagę związane z nią ryzyko. I żeby nie było wątpliwości - przepisy dotyczące hodowli znam. Quote
Afryka Posted July 11, 2010 Posted July 11, 2010 Amber napisał(a):Rozumiem, że można sobie snuć utopijne marzenia, ale jak ktoś już skończył 18 lat to powinien być bardziej poważny ze swoimi poglądami na publicznym forum. Albo zapisać się do jakiejś partii o skrajnych poglądach, bo tym mi to śmierdzi. Tak chyba można podsumować ostatnie 10 stron tej dyskusji :) Natomiast co do sterylizacji suczek - moja pierwsza sunia nie była wysterylizowana i niestety dostała ropomacicze. W połączeniu z problemami nerkowymi zaprowadziło ją to na tamten świat w wieku ośmiu lat. To był mój najukochańszy pies i do tej pory mam wyrzuty sumienia, że zaniedbałam sprawę sterylizacji. Teraz z kolei moi teściowie walczą o zdrowie swojej trzynastoletniej suni, rodowodowej foksterierki. Nie była sterylizowana i też dopadło ją ropomanicze. Na szczęście rozpoznane na tyle szybko, że chyba wróci do zdrowia po operacji. Quote
koosiek Posted July 11, 2010 Posted July 11, 2010 olekg89 napisał(a):Filodendron-na dogo zostałby zwyzywany za zły uczynek.Bo należy ratować palącego się kotka.A według mnie facet postąpił bardzo mądrze i rozsądnie. A ja jeszcze raz napisze, ze strasznie uogólniasz... Wrzucasz wszystkich na dogo do jednego worka, oprócz siebie samego, ofc :roll: Afryka napisał(a):Tak chyba można podsumować ostatnie 10 stron tej dyskusji :) Natomiast co do sterylizacji suczek - moja pierwsza sunia nie była wysterylizowana i niestety dostała ropomacicze. W połączeniu z problemami nerkowymi zaprowadziło ją to na tamten świat w wieku ośmiu lat. To był mój najukochańszy pies i do tej pory mam wyrzuty sumienia, że zaniedbałam sprawę sterylizacji. Teraz z kolei moi teściowie walczą o zdrowie swojej trzynastoletniej suni, rodowodowej foksterierki. Nie była sterylizowana i też dopadło ją ropomanicze. Na szczęście rozpoznane na tyle szybko, że chyba wróci do zdrowia po operacji. Podpisuję się pod tym postem... Nigdy nie można być pewnym, że psa się upilnuje - vide Latika: http://www.dogomania.pl/threads/184158-Bolu%C5%9B-kundelek-JU%C5%BB-W-NOWYM-DOMKU!!!?p=14836174&viewfull=1#post14836174 . A to, że sterylizacja w dużym stopniu zabezpiecza przed chorobami narządów płciowych (a są to jedne z najgorszych, najboleśniejszych chorób, które mogą dopaść psiaka) to nie wymysł bandy fanatyków :p Quote
Karmi Posted July 11, 2010 Posted July 11, 2010 filodendron napisał(a):Ja się nie znam, naprawdę. Na chłopski rozum jakoś tak mi się wydaje, że równie elastycznie albo równie rygorystycznie, można interpretować "stan wyższej konieczności", jak i "konieczność bezzwłocznego uśmiercenia zachodzącą w warunkach uniemożliwiających niezwłoczne przybycie osoby, o której mowa w ust. 4 (...)" (czyli tego, kto ma placet, żeby legalnie zwierzę uśmiercić). Jak dla mnie to jedno i to samo. Chyba :roll: No tyle, że przy łosiu czy sarnie ludzie mają większego stresa niż przy kocie - jak już ta wyższa konieczność zaistnieje - więc łoś i sarna dłużej się nacierpiały (łoś i sarna z tego drugiego wątku dot. nowelizacji). Obecna ustawa: art.4 Ilekroć w ustawie jest mowa o: 3) „konieczności bezzwłocznego uśmiercenia” – rozumie się przez to obiektywny stan rzeczy stwierdzony, w miarę możliwości, przez lekarza weterynarii, polegający na tym, że zwierzę może dalej żyć jedynie cierpiąc i znosząc ból, a moralnym obowiązkiem człowieka staje się skrócenie cierpień zwierzęcia; art.33 3. W przypadku konieczności bezzwłocznego uśmiercenia, w celu zakończenia cierpień zwierzęcia, potrzebę jego uśmiercenia stwierdza lekarz weterynarii, członek Polskiego Związku Łowieckiego, inspektor organizacji społecznej, której statutowym celem działania jest ochrona zwierząt, funkcjonariusz Policji, straży miejskiej lub gminnej, Straży Granicznej, pracownik Służby Leśnej lub Służby Parków Narodowych, strażnik Państwowej Straży Łowieckiej, strażnik łowiecki lub strażnik Państwowej Straży Rybackiej. 4. W sytuacji, o której mowa w ust. 3 i 3a, dopuszczalne jest użycie broni palnej przez osobę uprawnioną. W sytuacji o której piszesz winnym cierpienia zwierząt nie jest niewłaściwy zapis w ustawie ale bezczynnośc funkcjonariuszy obecnych przy wypadku. Jest ustawa ale jak zwykle szwankuje jej egzekwowanie. :shake: Świetnie podsumował to jeden z użytkowników (równoległy wątek): tabaluga1 napisał(a):Policja ,straż miejska, weterynarze ,myśliwi , strażacy ,to są służby wyspecjalizowane i przeszkolone ,którym płaci się za działania podejmowane w sytuacji nadzwyczajnej . To jest ich obowiązkiem. Ja mam dobijać ranne zwierzę? Czym ? Obcasem? Pilniczkiem do paznokci ? Agrafką? Wsuwką do włosów ? Quote
filodendron Posted July 11, 2010 Posted July 11, 2010 Ok - funkcjonariusze spękali, byli nie doszkoleni i źle wyszło. To zrozumiałam. A czy w obecnej ustawie jest mowa o owym wspomnianym "stanie wyższej konieczności", z którego to zapisu mógłby w razie problemów skorzystać ten pan od spalonego kota? Czy to dopiero adwokat musiałby udowadniać? (Oczywiście zdaję sobie sprawę, że teoretyzuję w stopniu bliskim abstrakcji, jednak chodzi mi o zasadę.) Quote
Equus Posted July 12, 2010 Posted July 12, 2010 Afryka napisał(a):Nie była sterylizowana i też dopadło ją ropomanicze. Ja mam 18-letnia kocicę, która jest wysterylizowana, a mimo to ostatnio miała zapalenie załomka macicy (takie coś jak ropomacicze chociaz macicy już nie ma...), którego podczas sterylizacji się raczej nie usuwa. Mam też znajomą, która wykastrowała swojego psa i teraz ma problemy z podsikiwaniem, także sterylizacja/kastracja wcale nie jest lekiem na całe zło i nawet, jak widać z mojego przykładu, nie zabezpiecza przed, jak to koosiek napisała, "chorobami narządów płciowych". Aczkolwiek, zdaje sobie sprawę, że sterylizacja/kastracja, w wiekszości gospodarstw wiejskich, jest jedynym sensownym wyjściem aby potem szczenieta nie były topione czy zakopywane żywcem. Jestem też jednak przekonana, że osobiście potrafię dopilnować własnej suki, by nie miała niechcianych młodych ;) Quote
koosiek Posted July 12, 2010 Posted July 12, 2010 [quote name='Equus']nie zabezpiecza przed, jak to koosiek napisała, "chorobami narządów płciowych" Koosiek napisała tak: "sterylizacja w dużym stopniu zabezpiecza przed chorobami narządów płciowych" :p A co do pewności, że suka nigdy nie zajdzie... Już kiedyś na innym wątku pisałam, że gdyby to było takie proste, suki hodowlane nie zaliczałyby "wpadek". To tak samo, jakby się zarzekać, że "mój pies nigdy nie ucieknie"... Quote
Karmi Posted July 12, 2010 Posted July 12, 2010 [quote name='filodendron']Ok - funkcjonariusze spękali, byli nie doszkoleni i źle wyszło. To zrozumiałam. A czy w obecnej ustawie jest mowa o owym wspomnianym "stanie wyższej konieczności", z którego to zapisu mógłby w razie problemów skorzystać ten pan od spalonego kota? Czy to dopiero adwokat musiałby udowadniać? (Oczywiście zdaję sobie sprawę, że teoretyzuję w stopniu bliskim abstrakcji, jednak chodzi mi o zasadę.) Nie. To pojęcie z prawa karnego. Nie uważam aby takich zapis był konieczny w uoz. Prosty przykład: Ustawa o ochronie zwierząt Art. 33. 1. Uśmiercanie zwierząt może być uzasadnione wyłącznie: 1) potrzebą gospodarczą; 2) względami humanitarnymi; 3) koniecznością sanitarną; 4) nadmierną agresywnością, powodującą bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia lub życia ludzkiego, a także dla zwierząt hodowlanych lub dziko żyjących; 5) potrzebami nauki, z zastrzeżeniem przepisów rozdziału 9; 6) wykonywaniem zadań związanych z ochroną przyrody ale: 2. Jeżeli zachodzą przyczyny, o których mowa w ust. 1 pkt 2–5, zwierzę może być uśmiercone za zgodą właściciela, a w braku jego zgody, na podstawie orzeczenia lekarza weterynarii. Ustalenie właściciela i uzyskanie jego zgody nie dotyczy zwierząt chorych na choroby zwalczane z urzędu. Rozpatrzmy takie zdarzenie: broniący się przed atakiem zwierzęcia zabija to zwierzę bo nie ma możliwości w inny sposób uniknąc grożącego mu niebezpieczeństwa. Absurdem byłoby wymagac od zaatakowanego człowieka aby przestrzegał procedury nakazanej przez uoz. Z drugiej strony, równie absurdalne jest, aby każda ustawa regulowała w szczegółowy sposób wszystkie możliwe przypadki. W takich razach przydają się ogólne zapisy, właśnie takie jak ,,stan wyższej konieczności". Quote
Martens Posted July 14, 2010 Posted July 14, 2010 olekg89 napisał(a):Czy ja musze ci tłumaczyć jak krowie na rowie?Mój pogląd jest idealistyczny jakby nikt nie zauważył I W TYCH MOICH MARZENIACH TAKIE RZECZY BYŁYBY KONTROLOWANE.(specjalnie dużymi ,żebym nie musiał 5razy tłumaczyć) Ja ma trochę inne marzenie - a mianowicie takie, że nikt w kwestii psów nie robi nam państwa policyjnego tylko jedni hodują psy rasowe, inni mają i czasem pod troskliwą opieką rozmnażają kundelki - ale wszystko dzieje się z głową i odpowiedzialnością, zgodnie z potrzebami i możliwościami, w schroniskach nie ma tylu psów, a tylko ewentualne czyjeś zguby czy jednostkowe przypadki oddania z wyższej konieczności, które czekają w warunkach hotelikowych i szybko znajdują kochający dom, nikt nie ustala drakońskich przepisów że wszystko na smyczy i w kagańcu, tylko ludziki odpowiedzialnie z szacunkiem dla bliźniego i innych piesków stosują środki ostrożności adekwatne do swojego psa... Olekg89 ma marzenia, że prawo się zmieni i będzie skutecznie egzekwowane, a ja mam marzenia, że to po prostu ludzie się zmienią; to by wystarczyło. Tylko nie wiem, który pogląd jest bardziej utopijny :p Szkoda, że wątek zamienia się w licytację, kto miał chorą sukę bez sterylki, a kto zdrową. Ja mam sukę z problemami hormonalnymi po sterylce; przed zabiegiem zdrową jak ryba - co nie znaczy że krzyczę, że zabieg jest fu i broń boże żadbnego psa nie kastrować. Naprawdę myślę, że to nie miejsce na dywagacje czy sterylka jest ok, bo jest i nie jest i to chyba akurat jest oczywiste, nic nie jest czarne ani białe, a na pewno nie sterylka, ale konkrety to już lepiej poruszać chyba na "Weterynarii", tam jest mnóstwo wątków o tym. Przepraszam, ale mam już alergię na rozmowy na ten temat :evil_lol: pinkmoon napisał(a):Zresztą już widzę jak ktokolwiek egzekwuje sterylki na wszystkich zapadłych wsiach i innych dziurach, gdzie nawet zasranego szczepienia przeciwko wściekliźnie nie udaje się wymusić. Wielokrotnie wysuwałam ten argument przy dyskusjach ze zwolennikami takiego nakazu (całkiem serio, nie jako marzenie) - ale nie dociera; mam wrażenie, że niektórzy chcą takiego przepisu nie tyle dla dobra zwierząt, co dla spokoju sumienia, czy nie wiem czego? :roll: Usłyszałam nawet, że chipowanie jest be, bo szkoda kasy; lepiej nakazać wszystkim sterylki - tylko bez identyfikacji, rejestracji psów kto i jak by sterylki egzekwował, ale dla fanatyków to już bez znaczenia, ważne żeby był przepis i kropka. Quote
I♥Torro Posted July 18, 2010 Posted July 18, 2010 Po pierwsze; pies mieszany to tylko pies dwóch RODOWODOWYCH ras psów!!! Po drugie; od małego musi zostać przystosowany do biegania swobodnego na dworze!!! Po trzecie; border to pies mało wymagający? o.O O mój Boże, co ty z tymi ludźmi zrobiłeś..... Quote
Daga&Maks Posted July 18, 2010 Posted July 18, 2010 a skąd pomysł że pies musi być po rodowodowych rodzicach żeby być mieszańcem? Quote
LadyS Posted July 18, 2010 Posted July 18, 2010 A o co chodzi z bieganiem swobodnym na dworze? Że pies ma być przyzwyczajany? Quote
taks Posted July 18, 2010 Posted July 18, 2010 [quote name='I♥Torro']Po pierwsze; pies mieszany to tylko pies dwóch RODOWODOWYCH ras psów!!! Po drugie; od małego musi zostać przystosowany do biegania swobodnego na dworze!!! Po trzecie; border to pies mało wymagający? o.O O mój Boże, co ty z tymi ludźmi zrobiłeś..... a ja bym jeszcze na Twoim miejscu dodała: po czwarte; moj Boże wybacz bo piszę głupoty i to takim tonem jakbym wszystkie rozumy zjadła a niestety prawda jest taka, że wiem malutko bo mam 11 lat i dopiero się uczę podstaw wiedzy o psiakach, ich zywieniu, wychowaniu, pielęgnacji.. . Na dodatek bezkrytycznie powielam "ludowe mądrości" czyli mity i przekłamania z najniższej półki :shake: I♥Torro - czemu to robisz? - to juz kolejny Twój wpis w takim tonie. Tu to po prostu tylko się ośmieszasz ( "przystosowanie" psa do swobodnego biegania - dobre:evil_lol:) ale na innych wątkach Twoje bzdury mogą nieźle namieszać i wprowadzić w błąd-choćby te "rewelacje" o szkodliwości buraków czy pomidorów czy zalecanie mieszania róznych rodzajów karmy w jednym posiłku. Fajnie, że jesteś ambitna i chcesz się wykazać i zabłysnąć "wiedzą" ale na litość czy nie uczciwiej byłoby poprzedzić swoje przypuszczenia i domysły ( bo przecież niczym więcej to co piszesz nie jest niestety) malutkim słowem "tak mi się wydaje" a nie walić tonem wyższości "o.O O mój Boże, co ty z tymi ludźmi zrobiłeś....." Quote
Cockermaniaczka Posted July 18, 2010 Posted July 18, 2010 ł I♥Torro chcial/la zablysnac:) w koncu na dogo nic nie wiemy;p Quote
Cockermaniaczka Posted July 19, 2010 Posted July 19, 2010 zna sie doskonale na boskerach;D Mamy specjalistke jak sie patrzy;D Uczyc sie od takich trzeba,mowie wam:sg168::megagrin: Quote
sugarr Posted July 19, 2010 Posted July 19, 2010 A ja się pośmieję z tych mądrości ITorro (nie wiem jak takie serce wstawić:diabloti:) o tutaj mój śmiech - :evil_lol::evil_lol::evil_lol: A śmieję się nie żeby się lepiej poczuć, czy takie sprawy, ale żeby sobie ten wątek zaznaczyć. Po odsikaniu psa popatrzyłam na zegarek - była 8:00, otworzyłam kilka wątków zakładkach i miałam przeznaczyć na nie godzinkę, od 9:00 sprzątanie. Mam wolne to pora posiedzieć na dogo, ale domem też zająć się muszę. No i tak mnie wciągnął ten wątek, że zostało mi tylko 10minut, to już poświęcę je żeby coś napisać. Nierealne pomysły rozpatrywane przez kilka stron - po co? "W temacie", chociaż ciężko stwierdzić jaki właściwie jest temat, to chciałam powiedzieć tylko trochę... Olekg, jak zawsze podchodzę do Ciebie z sympatią (może lepiej powiedzieć - do Twojego nicku na dogo), to na prawdę nie rozumiem zupełnie pytania o wybór psów do DT i ogólnej pomocy na dogomanii. Nie rozumiem skąd ten jad? Nie chcesz, nie widzisz potrzeby - nie płacisz. Lubisz Setery/Spaniele/Owczarki - wyciągasz ze schroniska tylko te, nawet najpiękniejsze i najbardziej adopcyjne i im pomagasz, znajdą się chętni do wsparcia finansowego - super. Psów w schronach jest na pęczki, ani nikt ich wszystkich nie uśpi, ani nikt im wszystkim nie pomoże. Więc jeżeli nawet wybierasz psa na zasadzie wyliczanki - to co komu do tego? Interesować się tym na co idą pieniądze mają prawo tylko Ci, którzy te pieniądze przekazują, lub może pomagają psu bezpośrednio w szkoleniu, szukaniu domu. A co Tobie do tego, to ja zupełnie nie rozumiem... Quote
I♥Torro Posted July 19, 2010 Posted July 19, 2010 [quote name='taks']a ja bym jeszcze na Twoim miejscu dodała: po czwarte; moj Boże wybacz bo piszę głupoty i to takim tonem jakbym wszystkie rozumy zjadła a niestety prawda jest taka, że wiem malutko bo mam 11 lat i dopiero się uczę podstaw wiedzy o psiakach, ich zywieniu, wychowaniu, pielęgnacji.. . Na dodatek bezkrytycznie powielam "ludowe mądrości" czyli mity i przekłamania z najniższej półki :shake: I♥Torro - czemu to robisz? - to juz kolejny Twój wpis w takim tonie. Tu to po prostu tylko się ośmieszasz ( "przystosowanie" psa do swobodnego biegania - dobre:evil_lol:) ale na innych wątkach Twoje bzdury mogą nieźle namieszać i wprowadzić w błąd-choćby te "rewelacje" o szkodliwości buraków czy pomidorów czy zalecanie mieszania róznych rodzajów karmy w jednym posiłku. Fajnie, że jesteś ambitna i chcesz się wykazać i zabłysnąć "wiedzą" ale na litość czy nie uczciwiej byłoby poprzedzić swoje przypuszczenia i domysły ( bo przecież niczym więcej to co piszesz nie jest niestety) malutkim słowem "tak mi się wydaje" a nie walić tonem wyższości "o.O O mój Boże, co ty z tymi ludźmi zrobiłeś....." Wiesz, ale nawet jak bym miała osiem lat to nie znaczy, że bym mało wiedziała...:/ Wiem bardzo dużo bo o psach już wiele wiedziałam mając SZEŚĆ lat [może nie aż tak dużo ale już wtedy CZYTAŁAM książki ze zrozumieniem o psach], i już wtedy miałam foksteriera [i nadal go mam, posiadam również mieszańca jamnika], miałam również 3 kundle... Więc nie wmawiaj mi, że mało wiem, bo może się również okazać, że to ja wiem więcej od Ciebie... Cockermaniaczka - ja nic nie mówiłam, że wy nic nie wiecie... Poza tym ja nie chcę zabłysnąć, nie jestem jakąś gwiazdą dziewczynko...:/ Gabryjello; nie chcę się wdawać w kłótnie... mogę tylko przypomnieć że akurat z tymi psami mam do czynienia codziennie, więc o nich wiem sporo...:/ To samo tyczy się ONKÓW, oraz foksterierów...:/ sugarr - nie będę chamem; śmiech to zdrowie...;=* Quote
sugarr Posted July 19, 2010 Posted July 19, 2010 Hihihihi :evil_lol: Tu się nie warto kłócić, więc ja Ci powiem tylko tyle, że my po Twoich postach widzimy dokładnie jaka jest ta Twoja wiedza, nie ważne nawet ile masz lat. A co do tego, że mając 6, 8 czy ileś tam lat wiedziałaś tak dużo... Nikt Ci teraz nie wmówi, że jest inaczej, ale obiecuję Ci to, że za 10 lat, tfu - nawet za pięć - pomyślisz sobie "nie wiedziałam wtedy NIC". Tak sobie myślę, że na dogo przydałby się jakiś system opisowy dla użytkowników. "Ekspert treser", "Ekspert weterynarz", "Ekspert groomer" czy coś w ten deseń... Żeby ludzie wchodząc na forum i widząc dwa posty - jeden mówiący "Poszukaj dobrej hodowli", a drugi "Psa najlepiej brać od znajomych" mogli rozróżnić jasno, który post napisał specjalista, a który... Na przykład dziecko. Bo jak ktoś jest zupełnie zielony i przychodzi na dogo po rady, to strach się bać z czym może odejść od komputera. Mam dziś dużo wolnego czasu, to sobie posiedzę na dogo i porozmawiam, a cóż mi szkodzi :diabloti: Quote
Cockermaniaczka Posted July 19, 2010 Posted July 19, 2010 I♥Torro kotusiu ja tez tak myslalam majac kilka lat:eviltong: A pozniej kupilismy z moim facetem spaniela ktory byl pierwszym psem wychowywanym od podszewki i okazalo sie ze g..za przeproszeniem wiem:p Mimo ze wczesniej mialam psy od dziecka... Moja wiedza 4 lata temu a teraz to jak sredniowiecze a czasy terazniejsze:eviltong: Mniej wiecej;) Skad masz taka wielka wiedze? Masz te rasy,szkolilas je sama,co wiesz o behawioryzmie? Masz kontakt z behawiorystami,hodowcami? Bylas na kursach,seminariach?:cool3: Posiedz na dogo,czytaj madrzejszych od siebie,ucz sie i za kilka lat moze wtedy powiesz-cos wiem na ten czy inny temat:p Ja uwielbiam psy,uwielbiam grooming,behawioryzm. Uwielbiam czytac,rozmaiac z ludzmi na te tematy. Uwielbiam problemy z agresja(takie moje zboczenie) i kombinowanie jak je rozwiazac.Uwielbiam prace z psem. Ale przenigdy nie powiem ze mam ogromna wiedze bo wiem ze jeszcze mi daleko do doskonalosci(mimo ze cos wiem) Dlatego wazne jest by sie uczyc,uczy i uczyc. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.