leonarda Posted July 26, 2010 Posted July 26, 2010 Wet. pozwolił go porządnie wymyć, więc już pewnie jest czysty. Ale z tej krwi w mordce robią mu się skrzepy, które tam zostają albo połyka albo zostawia na podłodze:( Mam nadzieję, że jutro będzie lepiej. Wkleję dzisiejsze zdjęcia, choć myślałam, że zrobię mu wesołą sesję z kotem:( Ale wierzę, że jeszcze taka będzie! Quote
Energy Posted July 26, 2010 Posted July 26, 2010 Leonarda a może Zulus jedząc sobie coś "naruszył" w pyszczku? Może dlatego zaczęło krwawić, bo wcześniej nie jadł? Pewnie dostał wit k lub coś poprawiającego krzepliwość. Mam nadzieję, że już będzie lepiej, trzymam kciuki:p Wygłaszcz go proszę ode mnie. Quote
Energy Posted July 26, 2010 Posted July 26, 2010 Śliczny pysio, ale widać, że nie za dobrze się czuje:shake: Rany dopiero zobaczyłam zdjęcia jak leży, biedak:-( Quote
leonarda Posted July 26, 2010 Posted July 26, 2010 Energy - właśnie w tym sęk, że on wcześniej normalnie jadł (wet. oczywiście pozwolił)... Tzn. ryż z rozciapanym mięskiem, ale nic innego nie dostawał też potem. I pytałam, i wet. tego nie kojarzy z jedzeniem. Quote
leonarda Posted July 26, 2010 Posted July 26, 2010 To nie wiem, czy nie za bardzo drastycznie wygląda.. Tak mniej więcej wyglądają podkładane ściereczki po 10-15 minutach. (wracamy samochodem od weta) Quote
Energy Posted July 26, 2010 Posted July 26, 2010 I tak cały czas? Nic się nie zmniejszyło krwawienie po wecie? Quote
leonarda Posted July 26, 2010 Posted July 26, 2010 Czekam na wiadomość, zaraz jak się coś okaże, to napiszę. Pewnie najpóźniej za godzinę. W samochodzie mimo zastrzyków nie zmniejszyło się:( Quote
leonarda Posted July 26, 2010 Posted July 26, 2010 Najbardziej mnie męczy to, że nie wiadomo, o co chodzi:( Quote
Energy Posted July 26, 2010 Posted July 26, 2010 leonarda napisał(a):Najbardziej mnie męczy to, że nie wiadomo, o co chodzi:( Oby to nie było nic poważnego, Quote
leonarda Posted July 26, 2010 Posted July 26, 2010 Cholera, krew może minimalnie mniej, ale Zulus taki słaby, że się przewraca. Dzwonimy do weta:( Quote
JOMA Posted July 26, 2010 Posted July 26, 2010 Ale umęczony - u ludzi po wyrwaniu zęba trzyma się tampon a potem i tak nie można naruszyć tego skrzepu, który się utworzył - być może intensywnie wylizał ranę. Mój pudel średni też ostatnio miał usuwanych kilka zębów - starość nie radość no i po schroniskowy, więc też niewiadomej przeszłości. Jeden mój stary koci tymczas też miał usuwane zęby, zostały mu tylko tylne - i to nawet nie zęby co korzenie po połamanych zębach i wszystko było i jest w porządku. Myślę, że Zulusik miał po prostu jakiegoś pecha. Ale bardzo mi go szkoda - taki pokładający się, osłabiony to dla niego też ogromny dyskomfort. O jejku, teraz doczytałam - dajcie znać co słychać - może organizm sobie nie radzi - tyle wykryto u niego chorób, tyle leków i zabiegów na to jedno osłabione ciałko :placz: Quote
leonarda Posted July 26, 2010 Posted July 26, 2010 Siostra już jedzie do niego z psem:( Nie jest dobrze:( Quote
leonarda Posted July 26, 2010 Posted July 26, 2010 Czekam na wiadomości, napiszę, jak tylko coś będzie wiadomo. Szczerze mówiąc, naprawdę strasznie się boję:( Quote
JOMA Posted July 26, 2010 Posted July 26, 2010 leonarda - trzymam kciuki - będzie dobrze, może jakaś kroplówka na wzmocnienie, jak on tą krew połykał to nie wiadomo ile jej było :shake: Quote
leonarda Posted July 26, 2010 Posted July 26, 2010 Jest po prostu bardzo słaby. Bardzo. Szymański kazał go przywieźć od razu, bo na co tu czekać? Oby coś pomógł. Taki okropny pech, i dlaczego? No, nic, trzeba trzymać kciuki, żeby było dobrze. Quote
Energy Posted July 26, 2010 Posted July 26, 2010 leonarda napisał(a):Jest po prostu bardzo słaby. Bardzo. Szymański kazał go przywieźć od razu, bo na co tu czekać? Oby coś pomógł. Taki okropny pech, i dlaczego? No, nic, trzeba trzymać kciuki, żeby było dobrze. Trzymam bardzo mocno... Quote
leonarda Posted July 26, 2010 Posted July 26, 2010 Już się dzisiaj zastanawiał nad kroplówką, ale nie podał, żeby jeszcze bardziej ta krew nie poleciała. Quote
soboz4 Posted July 26, 2010 Posted July 26, 2010 To się biedne denerwujecie z siostrą, trzymam kciuki za Zulusia by jak najszybciej stanął wreszcie na łapy! Quote
leonarda Posted July 26, 2010 Posted July 26, 2010 Już sobie wyrzucam, że może trzeba było go po prostu zostawić w spokoju i nie dawać mu leków, tylko dobre jedzenie i spokój.. I jeszcze ten zabieg.. Ale z drugiej strony przecież trzeba to było zrobić. Samo by nie przeszło.. Żeby tylko wytrzymał. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.