maciaszek Posted June 19, 2010 Posted June 19, 2010 Leonardo, podaj jakiś numer telefonu, pod który można dzwonić w sprawie pudliszona - wrzucę na stronkę. Jakby były jakieś fajne fotki to też podmienię. Quote
__Lara Posted June 19, 2010 Posted June 19, 2010 Wow, ale super wieści :D :D :D czemu się leonardo w schronie nie pochwaliłaś :D :D :D Quote
leonarda Posted June 19, 2010 Posted June 19, 2010 Nie pochwaliłam się, bo nie wiedziałam:) Ale jak usłyszałam od pani Ani, że nie jest dobrze, to jakoś... tak wyszło. Wzięłam siostrę na litość, po sprawdzeniu, że kot się nie zarazi zgodziła się jakoś. Miała psa 17 lat i nie chciała drugiego, ale na podleczenie.... po konsultacji z mężem przeszło. Nie szukajcie na razie DS. Jak psina przyjechała taka biedna, ostrzyżona i chuda, to stwierdzili, że i tak najpierw musi dojść do siebie, a to może potrwać. Nie śpieszy się:) Zobaczymy, może się zakochają...? Na razie nie ma potrzeby szukać, ma spokojnie dojść do siebie. Maciaszek - ja powiedziałam, że koszty leczenia pokrywa schronisko albo fundacja. Nie wiem, jak to funkcjonuje...? Dopiero wróciłam do domu, powoli wszystko opiszę. Mam też 4 zdjęcia, zrobiłam telefonem, bo wiedziałam, że pewnie na to będzie największy popyt:) Zaraz wkleję:) Quote
leonarda Posted June 19, 2010 Posted June 19, 2010 Psiątko po szybkiej kąpieli (bo strasznie brzydko pachniało, miało brudną dupkę i w ogóle stwierdzono, że to konieczność) Quote
leonarda Posted June 19, 2010 Posted June 19, 2010 W trakcie suszenia suszarką do włosów, żeby się nie przeziębiło bardziej. Bałam się, że ta kąpiel w jego stanie nie jest najlepszym pomysłem, ale - o dziwo - jakoś po niej odżył troszkę. Sorry, nie odwróciłam zdjęcia :oops: Quote
leonarda Posted June 19, 2010 Posted June 19, 2010 Wreszcie spokojnie usnął. Mam nadzieję, że mnie siostra nie zabije za to zdjęcie:) Chyba jednak zabije, więc usunęłam:) Chodziło oczywiście o nią, nie o psa:) Nic straconego - za parę dni będą następne, już normalnym aparatem. Quote
maciaszek Posted June 19, 2010 Posted June 19, 2010 leonarda napisał(a):Maciaszek - ja powiedziałam, że koszty leczenia pokrywa schronisko albo fundacja. Nie wiem, jak to funkcjonuje...?Tak, jak mówiłam Ci przez telefon, pytałam o to p.kierownik. Powiedziała, że wszystko w poniedziałek uściśli i wyjaśni. Jeśli z tych dwóch wymienionych przez Ciebie instytucji któraś miałaby pokrywać koszty leczenia to schron/wet, a nie fundacja, bo Vinci nie jest pod opieką fundacji. Dopytajcie zatem koniecznie w poniedziałek jak to z tym leczeniem jest (i w razie czego naciskajcie... ;) ). Moim zdaniem powinno iść na koszt schroniska, bo pies ze schronu został wzięty chory. Tylko jeśli schron weźmie te koszty na siebie to pudliszon będzie musiał być leczony u weta, który leczy w schronie, a zatem jeździć do Brynowa. Quote
leonarda Posted June 19, 2010 Posted June 19, 2010 No, to teraz relacja: Ze schroniska, dzięki pomocy maciaszek, amikat, soboz i pani kierowniczki został zabrany szybko, mimo, że już właściwie było dla osób z zewnątrz pozamykane. Wyszedł o własnych siłach, wyraźnie miał ochotę wsiąść do samochodu (ale trzeba go już było wnieść). W domu poczuł się raczej od razu dobrze - wygląda na to, że jest pieskiem kanapowym (w sumie nie dziwne:) Kotka na niego wyjrzała, nawet się nią zainteresował troszkę. Jest zdecydowanie słaby - kicha, kaszle - czasem tak się zanosi długo kaszlem, że prawie wymiotuje (ale tylko prawie). Kilka razy się zachwiał, jest chudziutki naprawdę, ma niewielkie ranki - chyba od niewyczesanej sierści przed ostrzyżeniem, coś na uchu jakby mały guzek, podrapany nosek; oczka miał takie zapłakane czy zaropiałe - ale po przetarciu wacikiem już inne - duże, czarne i szeroko otwarte. Quote
leonarda Posted June 19, 2010 Posted June 19, 2010 Maciaszek - nie ma problemu z Brynowem. W poniedziałek rano siostra z nim będzie w schronie u weterynarza, to się dowiem, jak wyszło. Ale gdyby schronisko nie chciało/nie mogło pokryć kosztów:(, to spadną na mnie... A ja już mam jednego psa na częściowym utrzymaniu i mogę mieć z tym problem... Zobaczymy w poniedziałek. Quote
leonarda Posted June 19, 2010 Posted June 19, 2010 Jak się już piesek trochę oswoił z domem, został wymyty i wysuszony, poszedł spać na kanapę:) Ale nie chce sam spać, tylko czeka aż ktoś z nim usiądzie. Wtedy się przytula i zasypia. Planowane jest więc spanie w łóżku. A, i podkopuje się pod kocyk, bo chce być przykryty:) Potem, jak się obudził, podsunęłyśmy mu pod nos kawałeczek gotowanego kurczaka i tak się ożywił, że ludzie! Zjadł natychmiast, potem jeszcze, i nagle zerwał się i pobiegł do kotki, która cały czas mu się przyglądała z kąta. Ale przyjaźnie podbiegł, merdając ogonkiem. Chwilę się pogoniły po pokoju i znowu zaczął kaszleć i trochę osłabł. Teraz już zjadł miseczkę kurczaka z ryżem i śpi w łóżeczku z siostrą. Więc niby wszystko w porządku. Ale w ogóle nie chce pić. Nawet nie sikał, chociaż był krótko na dworze, bo zaczął się kręcić koło drzwi - i rzeczywiście chciał wyjść, zrobił kupkę. Czyli czystośći też nauczony. Dostał 3 razy wodę, ale prosto do mordki, po troszeczku - bo kazano go poić, żeby się nie odwodnił. Na szczęście nie zwymiotował tej wody. Ale sam nie pije wcale:( Na razie trudno coś więcej powiedzieć. Mam nadzieję, że będie lepiej. Ale tak naprawdę to chyba dopiero będzie wiadomo za parę dni... Quote
leonarda Posted June 19, 2010 Posted June 19, 2010 Lekarstw ani zaleceń na razie żadnych nie ma, bo dzisiaj rano dostał zastrzyk, a na jutro pani Anie ma podobno dla niego lekarstwo do podania. Na razie nie mogę się do niej dodzwonić, ale próbuję. W poniedziałek - kontrola u weta. Jeszcze jedno - nie zabijcie mnie.....:) On już nie jest Vinci. Szwagier powiedział, że absolutnie nie. Przechrzcił go. I mówią na niego Zulus... Zulusik... Quote
BoUnTy Posted June 19, 2010 Posted June 19, 2010 A za co zabijać? Ważne, żeby pies miał jak w raju, no i zdrowie dopisywało, a imię to drugorzędna sprawa :) Quote
leonarda Posted June 19, 2010 Posted June 19, 2010 No, to dobrze:) A, jeszcze - bo ktoś pytał: Beata (czyli siostra) na pewno się nie zaloguje na dogo, bo jej strasznie wolno chodzi nawet zwykły internet. Ale mam z nią stały kontakt, zresztą często bywam i Zulus na bieżąco będzie pod obserwacją:) I info też na bieżąco. Tak naprawdę, to najbardziej nas martwi to, że nie pije i nie sika... zobaczymy, jak to będzie jutro. Gdyby coś dziwnego się zadziało w nocy, to mam dostać telefon i szybko pojechałybyśmy do Brynowa (tam jest całodobowo, prawda?). Ale na razie nic na to nie wskazuje. Quote
maciaszek Posted June 19, 2010 Posted June 19, 2010 leonarda napisał(a):Ale gdyby schronisko nie chciało/nie mogło pokryć kosztów:(, to spadną na mnie... A ja już mam jednego psa na częściowym utrzymaniu i mogę mieć z tym problem... Zobaczymy w poniedziałek.Na pewno wtedy pomożemy z katowickiego konta. Ale, gdyby były jakieś opory w temacie finansowania leczenia psa to naciskajcie - w końcu to kontynuacja leczenia i gdyby siedział nadal w schronie to miałby pokryte koszty leczenia ;). A dzięki wyjściu do dt szybciej dojdzie do siebie i ten dt to dla niego zbawienie, więc niechże nie musi finansować leczenia ;). leonarda napisał(a):Gdyby coś dziwnego się zadziało w nocy, to mam dostać telefon i szybko pojechałybyśmy do Brynowa (tam jest całodobowo, prawda?).Tak, całodobowo. Jaki numer telefonu podać na stronie schroniska, w karcie Vinciego/Zulusa/Pudliszona? Quote
leonarda Posted June 19, 2010 Posted June 19, 2010 Spokojnie możesz podać mój, masz go w telefonie? A co do naciskania... Beata tam pójdzie sama, bo ja wtedy pracuję. No, to jej chyba będzie głupio "naciskać", ona w tym wszystkim nie siedzi.. Spróbuję trzymać rękę na pulsie:) Bo rzeczywiście chodzi tylko o samo leczenie, nie o całe utrzymanie psa. Quote
leonarda Posted June 20, 2010 Posted June 20, 2010 Kurczę, nadal nie mogę skontaktować się z Anią w sprawie leku dla Zulusa:( Zostawiłam wiadomość u dyżurnego w schronisku, wysyłam jej PW i maila wyślę zaraz, ale nie wiem...? Psiątko żyje, oczywiście, ale kaszle. Dobrze byłoby mu to podać jak najszybciej chyba... Quote
soboz4 Posted June 20, 2010 Posted June 20, 2010 zapisuję watek Zulusa! Ma szczęście psisko, że trafiło na Ciebie Iza i Twoją siostrę! Quote
leonarda Posted June 20, 2010 Posted June 20, 2010 No, pani Ania już oddzwoniła, Zulus dostanie tabletkę, ale i tak mamy z nim jechać dzisiaj do kliniki na Brynów. Dalej nie pije, nie sika:( W nocy trochę spał, ale budziły go okropne ataki kaszlu. Tyle dobrego, że je chętnie, a podobno w schronisku przez ostatnie dwa dni nic nie chciał jeść. Pewnie wieczorem, jak już wszystko będzie pozałatwiane, się odezwę. Quote
leonarda Posted June 20, 2010 Posted June 20, 2010 Jednak nie pojedzie do kliniki, bo pan doktor, który go leczy, stwierdził, że skoro zaczął jeść, to nie ma po co go tam wozić. Jutro rano będzie zbadany w schronisku przez lekarzy z Brynowa. Poza tym bawi się trochę z kotką:), bardzo lubi być głaskany, masowany, w ogóle w bliskim kontakcie z człowiekiem:) Quote
soboz4 Posted June 20, 2010 Posted June 20, 2010 oby takie wieści dalej były, jakieś fotki z kotkiem prosimy! Bardzo lubię foteczki kotów z psami... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.