Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[FONT=Book Antiqua]Dzisiaj odeszła za Tęczowy Most Moja Ukochana Sambusia. [/FONT]
[FONT=Book Antiqua]Miała 5 latek. Z tego 4 latka spędziła ze mną - wziełam ją z azylu. Pół roku wyciągałam z depresji, nerwic, fobii.[/FONT]
[FONT=Book Antiqua]BYŁA CUDOWNYM PSEM-TAKIM O JAKIM MOŻNA TYLKO MARZYĆ. NAJLEPSZY PRZYJACIEL -NAJLEPSZY.JEJ PIĘKNE OCZY ZAWSZE PATRZYŁY NA MNIE Z MIŁOŚCIĄ I WIERNOŚCIĄ.[/FONT]
[FONT=Book Antiqua]Pokochałam ją tak MOCNO ZA MOCNO. Odeszła. ZA WCZEŚNIE, ZA WCZEŚNIE. Liczyłam, że pozna moje dzieci (jak będę je mieć), ze jeszcze jej tyle pokażę. Boli mnie wszystko. Nie wiem, ale na razie nie wyobrażam sobie życia bez niej... :-([/FONT]


[FONT=Book Antiqua]SAMBUNIU-MOJA NAJKOCHAŃSZA-DZIĘKUJĘ CI ZA TE 4 CUDOWNE LATA, KTÓRE PRZEŻYŁAM Z TOBĄ. BYŁAŚ NAJCUDOWNIEJSZYM PRZYJACIELEM O JAKIM MOŻNA TYLKO ŚNIĆ.[/FONT]
[FONT=Book Antiqua]BĄDŹ SZCZĘŚLIWA ZA TĘCZOWYM MOSTEM I CZEKAJ TAM NA MNIE SŁONKO - NA PEWNO SIĘ TAM SPOTKAMY[/FONT]
[FONT=Book Antiqua]A to dla Siamby- skopiowałam z wątku:[/FONT]


Moje psie niebo


"Dokąd idą psy, gdy odchodzą?
No, bo jeśli nie idą do nieba
To przepraszam Cię, Panie Boże
Mnie tam także iść nie potrzeba


Ja poproszę na inny przystanek
Tam gdzie merda stado ogonów
Zrezygnuję z anielskich chórów
Tudzież innych nagród nieboskłonu


W moim niebie będą miękkie sierści
Nosy, łapy, ogony i kły
W moim niebie będę znowu głaskać
Moje wszystkie pożegnane psy"
B. Borzymowska







  • Replies 86
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Zosiu tak mi przykro
Nie mogę sobie nawet wyobrazić jak się czujesz :shake:
Co się stało ?
Przecież jeszcze niedawno widziałam ją na spacerze :-(
Naprawdę współczuję, trzymaj się.
Samba zawsze będzie przy Tobie, wdzięczna za wszystko co dla niej zrobiłaś.

Posted

Zofija bardzo Ci współczuję. Dokładnie wiem co czujesz. Ja też już pożegnałam kilka piesków. Ostatnio tj 21.11.2009r odeszła moja Muszeczka dla mnie najwspanialszy i najgrzeczniejszy pies na świecie. Znalazłam ją na przystanku tramwajowym gdzie siedziała przez 2 dni na mrozie. Była ze mną przez 8 lat. Minęło już ponad pół roku a mi jej ciągle brakuje. Dla mnie pocieszeniem był nowy piesek już tydzień po śmierci Muszeczki wzięłam ze schroniska mojego obecnego psiaka. Bardzo bardzo Ci współczuję. Samba spędziła z Tobą swoje najwspanialsze 4 lata a teraz bryka sobie gdzieś za TM i na pewno jest jej dobrze. Trzymaj się kochana :calus:

Posted

Zosiu, niech ona bedzie zawsze Twoim dobrym duchem, niech Ci bedzie towarzyszyc. Nie moge nawet powstrzymac łez, tak bardzo mi przykro, tak bardzo Cie rozumiem.
Bądż szczęsliwa Sambuniu, gdziekolwiek jestes...

Posted

[FONT=Times New Roman]Może to głupie ale po odejściu Muszki dużo czytałam o TM i wyczytałam (a i potwierdził to znajomy który zajmuje się ezoteryką) że bardzo rozpaczając za psem utrudniamy mu przejście za TM bo on widzi nasze cierpienie i z jednej strony chciałby przejść już za TM a zdugiej strony chciałby być z nami. Trzeba pozwolić Mu odejść i w myślach przeprowadzić Go za Tęczowy Most.[/FONT]
[FONT=Times New Roman]Postaram się odszukać w necie tekst na ten temat to wkleję. [/FONT][FONT=Times New Roman][/FONT]

Posted

[quote name='jamaga'][FONT=Times New Roman]Może to głupie ale po odejściu Muszki dużo czytałam o TM i wyczytałam (a i potwierdził to znajomy który zajmuje się ezoteryką) że bardzo rozpaczając za psem utrudniamy mu przejście za TM bo on widzi nasze cierpienie i z jednej strony chciałby przejść już za TM a zdugiej strony chciałby być z nami. Trzeba pozwolić Mu odejść i w myślach przeprowadzić Go za Tęczowy Most.[/FONT]
[FONT=Times New Roman]Postaram się odszukać w necie tekst na ten temat to wkleję. [/FONT]

jak mozesz to wklej -kompletnie sobie nie radzę:-(

Posted

Herspri napisał(a):
Zosiu tak mi przykro
Nie mogę sobie nawet wyobrazić jak się czujesz :shake:
Co się stało ?
Przecież jeszcze niedawno widziałam ją na spacerze :-(
Naprawdę współczuję, trzymaj się.
Samba zawsze będzie przy Tobie, wdzięczna za wszystko co dla niej zrobiłaś.


Pojechałam z Tomkiem na wczasy i zostawiłam w Hoteliku. Jak wróciłam była ok tylko nie chciała jeść. Myślałam, ze grymasi, ale to się ciągneło. W niedziele zaczeła wymiotować i dziwnie się zachowywać. Jak w poniedziałek zrobiłąm badania to okazało się, ze są bardzo złe wyniki morfologi nie ma prawie krwinek i sledziona olbrzymia. Wycięto jej śledzione. Dwa dni była taka dochodząca do zdrowia trzeci dzień zastój czwarty coraz gorzej. Miała dwukrotną transfuzje krwi było coraz gorzej i gorzej, męczyła się strasznie. Jka zrobiliśmy badania okazało się, ze wysiadły nerki , a krwinek dalej malutko do tego cały czas nie jadła, miała biegunke ostatnie dwa dni i prawie się już nie ruszała. Szok. Podjęłam decyzję o uśpieniu............................. Kompletnie sobie z tym nie radzę. Nie wiem chyba przez to, ze wziełąm ją z problemami i z nią przez to przechodziłam to tak cholernie ją pokochałam. Do tego to był cudowny pies

Posted

Kopiuje fragment tekstu ze strony http://www.dobrypies.pl/plteczowy.most.html:

Ich odejście jest czasami dla nas zbyt nagłe i zbyt bolesne. Trudno jest się z tym pogodzić. Myślę, że jest to trudne także dla zwierząt, przyzwyczajonych do naszej obecności i nie zawsze rozumiejących co się z nimi dzieje.
Dlatego też, czasami potrzebują one kogoś, kto pokaże im drogę i przeprowadzi przez tęczowy most, by mogły w innym świecie zaznać spokoju i radości.
Zrobić to może każdy z nas. Wystarczy w myślach wyobrazić sobie rzekę i przechodzący przez nią tęczowy most. Po jednej stronie jest nasz ziemski świat a po drugiej widać piękną rajską krainę - zwierzęcy raj. Jeśli nasz pies jest bliski śmierci, możemy zapytać się go podczas medytacji, czy chce już odejść, zapraszając go, by wszedł z nami na most. Towarzyszymy zwierzęciu do środka mostu. Tam, możemy się z nim pożegnać i pokazać mu dalszą drogę, w którą pójdzie już samo. Przeprowadzałam już tak zwierzęta na drugą stronę. Czasami biegły ochoczo, z radością a czasami szły powoli, oglądając się za sobą. Bywa, że czasami zwierzę położy się na środku mostu. Jest to sugnał, że nie chce ono odejść teraz, ale stanie się to niedługo.

Jeśli nie możemy pogodzić sie z odejściem naszego ukochanego zwierzęcia, nasz ból utrudnia mu przejście przez tęczowy most. Pozwalając mu odejść na drugą stronę mostu, pomagamy także sobie iść dalej przez życie.

Nie oznacza to przecież, że zapomnimy o nim. Nasze zwierzę pozostanie na zawsze w naszej pamięci i jeśli tylko zapragniemy, odwiedzi nas w naszych myślach.

Posted

jamaga napisał(a):
Kopiuje fragment tekstu ze strony http://www.dobrypies.pl/plteczowy.most.html:

Ich odejście jest czasami dla nas zbyt nagłe i zbyt bolesne. Trudno jest się z tym pogodzić. Myślę, że jest to trudne także dla zwierząt, przyzwyczajonych do naszej obecności i nie zawsze rozumiejących co się z nimi dzieje.
Dlatego też, czasami potrzebują one kogoś, kto pokaże im drogę i przeprowadzi przez tęczowy most, by mogły w innym świecie zaznać spokoju i radości.
Zrobić to może każdy z nas. Wystarczy w myślach wyobrazić sobie rzekę i przechodzący przez nią tęczowy most. Po jednej stronie jest nasz ziemski świat a po drugiej widać piękną rajską krainę - zwierzęcy raj. Jeśli nasz pies jest bliski śmierci, możemy zapytać się go podczas medytacji, czy chce już odejść, zapraszając go, by wszedł z nami na most. Towarzyszymy zwierzęciu do środka mostu. Tam, możemy się z nim pożegnać i pokazać mu dalszą drogę, w którą pójdzie już samo. Przeprowadzałam już tak zwierzęta na drugą stronę. Czasami biegły ochoczo, z radością a czasami szły powoli, oglądając się za sobą. Bywa, że czasami zwierzę położy się na środku mostu. Jest to sugnał, że nie chce ono odejść teraz, ale stanie się to niedługo.

Jeśli nie możemy pogodzić sie z odejściem naszego ukochanego zwierzęcia, nasz ból utrudnia mu przejście przez tęczowy most. Pozwalając mu odejść na drugą stronę mostu, pomagamy także sobie iść dalej przez życie.

Nie oznacza to przecież, że zapomnimy o nim. Nasze zwierzę pozostanie na zawsze w naszej pamięci i jeśli tylko zapragniemy, odwiedzi nas w naszych myślach.

dziękuję! piękny tekst

Posted

:shake: dlaczego tak szybko odchodzą ... :-( Za jakiś długi czas troszkę będzie mniej bolało, ale i tak zawsze będzie w Twojej pamięci, nieraz jak popatrzysz po długim czasie łezka się zakręci - ale to tylko świadczy o tym jacy jesteśmy. Mam nadzieję, że kiedyś się spotkamy z Nimi :)
:( wrócił do mnie 19.02.10 21.20 :shake:
To głupie i sam bym nie uwierzł - ale po powrocie od weta już bez Izy - i odejściu od samochodu alarm sam się włączył i wyłączył (nie było tego nigdy przed tym ani potem) - a wiele razy przejeździła nim do weta). :oops: głupie, ale myślę, że się tak pożegnała. Chociaż była tylko na DT myślę, że będzie czekała na mnie a nie na "właścicieli".
Współczuję i jestem z Wami
:candle: Sambusiu :-(

Posted

Zosiu, nie jesteś sama, jesteśmy razem a Sambunia razem z nami .....
Podjęłaś bardzo dobrą decyzję - ujęłaś jej cierpienia i zobaczysz, że malutka przyjdzie Ci za to podziękować ......
One nie odchodzą - one tylko przechodzą i dalej wiernie czekają.
W przeciwieństwie do nas, zwierzęta nigdy z Raju nie wyszły - dlatego one wchodzą tam tak spokojnie i naturalnie, jak ludzie nie potrafią mając choćby resztkę świadomości.
Od początku do końca należą do Najlepszego Ojca i do nas - dlatego Sambunia nie odeszła, a tylko przeszła do innej - doskonałej formy bytu. Nie utraciłaś jej Zosiu i będziesz mogła się o tym przekonać, nawet jeśli teraz czujesz że wyrwano Ci serce i nie wiesz, jakim sposobem żyjesz.
Żadne z nich nie odeszło i zobaczysz, że malutka do Ciebie przybiegnie.
To wiem na pewno.

Posted

A dla Ciebie Zosiu otuchy .....
Tylko czas ukoi Twój ból ...... Czas pozwoli uśmiechać się do wspomnień - oby potrzebny czas minął dla Ciebie jak najszybciej.
Ból rozdziera nam serca ale wbrew pozorom to ból właśnie otwiera je na kolejną miłość .....

Posted

Odwagi Zosiu ....
Człowiek sam nie wie, jak wielki ból jest w stanie znieść, dopóki ten nie nadejdzie .....
Czas go zniweluje i na nowo nauczy żyć ale pamiętaj, że one nie odchodzą daleko .....

Guest Elżbieta481
Posted

Doskonale rozumiem co czujesz bo ja odczuwam ból odejścia od 6 miesięcy,od dwóch lat,od sześciu lat.Od momentu odejścia każdego Przyjaciela.Ból nie mija-jest tylko inny.Dlaczego inny?Bo zostają wspomnienia-zdjęcia,do których za jakis czas siegniesz.W bólu odnajdziesz słodycz miłości do tego co odszedł.
Przytulam Ciebie do serca i życzę ukojenia.
Elżbieta

Posted

Zofijko, współczuję Wam bardzo, najgorsze takie nagłe niespodziewane odejścia... Szkoda, że odszedł Ktoś kto zalazł prawdziwy Dom a psy w schronisku żyją, potrafią przeżyc kilkanaście lat w klatce.. Pozostaje mieć nadzieję, że jest Sambci dużo lepiej teraz niż w jakimkolwiek ludzkim domu na świecie..
Gdybym mogła Ci jakoś pomóc wpadnij proszę..Pozdrawiam

Posted

choma napisał(a):
Zofijko, współczuję Wam bardzo, najgorsze takie nagłe niespodziewane odejścia... Szkoda, że odszedł Ktoś kto zalazł prawdziwy Dom a psy w schronisku żyją, potrafią przeżyc kilkanaście lat w klatce.. Pozostaje mieć nadzieję, że jest Sambci dużo lepiej teraz niż w jakimkolwiek ludzkim domu na świecie..
Gdybym mogła Ci jakoś pomóc wpadnij proszę..Pozdrawiam


dziękuję- wpadnę

Posted

Dopiero dziś zauważyłam... sama jestem jak uderzona obuchem... jeszcze u Lakusia pisałaś, a teraz przeżywasz to samo :( Też spadło jak grom, tak źle to czytać... To jakiś totalny koszmar, wczoraj ratowaliśmy psa sąsiadki, nie udało się.
I jeszcze lika1771 :(

Już brak łez na to wszystko, brak sił

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...