Perfi Posted October 9, 2006 Posted October 9, 2006 nie ma sprawy mozemy w sobote pojechac do bba. moge ja wziasc w czwartek po poludniu, w piatek nie mam zajec to moge z nia w domku posiedziec. musze tylko wiedziec w jakich warunkach ma byc transport, czy ma kaganiec, czy nie zyga w aucie no i wolalabym zeby byla wykapana :) nie mam w domu psa, bo sama jestem u kogos na tymczasie, ale tej osoby nie ma to moge wzisc psiaka (juz raz mialam). jednak jesli sie okarze ze ta osoba wraca wczesniej niestety nie dam rady przetrzymac suczki :( Quote
Pestka111 Posted October 9, 2006 Posted October 9, 2006 Perfi :multi: Nie ma potrzeby :)) Ci Państwo z Bielska przyjadą po suczkę jutro do Krakowa :multi: Kupili jej już karmę, miseczkę, smycz i obrożę i aż mi się :placz: chce ze szczęścia, że będzie miała taki wspaniały dom i takich kochających właścicieli :loveu: Temat trzeba zmienić. Quote
Perfi Posted October 9, 2006 Posted October 9, 2006 no to super :) poglaskajcie sunieczke ode mnie ;) Quote
Pestka111 Posted October 10, 2006 Posted October 10, 2006 Za ok. 1 godz. będę świadkiem przekazania Beaglusi właścicielom :multi::multi::multi: Quote
Pestka111 Posted October 10, 2006 Posted October 10, 2006 :placz::loveu::placz::loveu::placz::loveu: Łzy szczęścia i wzruszenia Beaglusia zniosła drogę z Zamościa pod krakowskie M1 dobrze, nie licząc "małego" incydentu (prawdopodobnie nakarmiono ja w schronisku). Sunia była spokojna, chociaż napewno troszkę przeżywała to wszystko. Pierwsza podróż samochodem, nowi ludzie :) Bardzo mili zresztą :) Były zdjęcia, więc jeżeli je otrzymam, napewno tu wrzucę. Będzie Beaglusi dobrze :) Quote
Biedronka Posted October 10, 2006 Author Posted October 10, 2006 :multi: :multi: :multi: :lol: :lol: :lol: Cudownie! :lol: Pestko, koniecznie wstaw zdjęcia. Chcemy zobaczyć nareszcie szczęśliwą beaglusię. :multi: Quote
Perfi Posted October 10, 2006 Posted October 10, 2006 akurat bylam w tych godzinach kolo m1 :cool3: kolejny szczesliwy psiaczek :loveu: moze ja kiedys spotkam w bba ;) Quote
Pestka111 Posted October 11, 2006 Posted October 11, 2006 Wczoraj, już po moim wyjściu z pracy, dzwoniła do mnie Pani od Beaglusi :) Drogę zniosła dobrze, większość "przesiedziała" przednimi łapkami na kolanach córki Państwa, którzy ją adoptowali. Próbowała też wejść pod pierwsze siedzenia, ale z racji jej gabarytów nic z tego nie wyszło :loveu: W drodze zjadła kosteczkę i paszteciki (psie smakołyki), na postoju napiła się wody. Gdy wpadła na teren działki (700m2:-o - będzie miała gdzie biegać), gdzie stoi jej nowy domek, pierwsze co zrobiła, to wypiła wodę z oczka wodnego :loveu: Ponieważ była wczoraj ładna pogoda, została wykąpana na dworze, troszkę protestowała, ale to było konieczne, nosiła na sobie co najmniej 2-letni brud. Wszyscy sąsiedzi się nią zachwycali, pytali skąd takie cudo się wzięło, no, odpowiedź Państwa była oczywista, ze schroniska. Po kąpieli zwiedzała dom, w którym bedzie mieszkać, obwąchiwała kąty... Pani Basia mówiła, że najszybciej kontakt beaglusia nawiązała z jej córką... Echh, psinka ma kochaną rodzine, a rodzina ma kochanego pieska :loveu: Jak tylko otrzymam zdjęcia, wstawię! Quote
Pestka111 Posted October 12, 2006 Posted October 12, 2006 Witam Wczoraj rozmawiałam z Panią Basią i mam dwie wiadomości, jedną dobrą, a drugą niestety złą :-( I zaczne od tej złej... Wczoraj Pani Basia zauważyła z córką, że suczka ma jedno udo grubsze od drugiego. Odrazu ją zbadały i niestety wymacały na udzie guz. Decyzja była jedna, do weterynarza. I niestety suczka ma guz wielkości mandarynki, trwa własnie zabieg... W rodzinie Pani Basi, zanim jeszcze zapadła decyzja o adopcji, mówiono tak żartem-śmiechem, ze ma Ona jakąś misje chyba do spełnienia... Pani Basia powiedziałą mi wczoraj, że jej misją było chyba pomóc tej psince... Suczka została adoptowana po dwóch latach pobytu w schronie i kto wie, jak inna osoba zachwałaby się, gdyby była na miejscu pani Basi... Dobra wiadomość jest taka, że Beaglusia bardzo spokojnie spędziła noc, zasygnalizowała chęć wyjścia na siusiu, itd. :) Zachowywała się jakby była w tej rodzinie od dawna. Była tez wczoraj na spacerze z mężem Pani Basi i zachowywała się jak arystokratka :) Nie zwracała w ogóle uwagi na inne psy, szła spokojnie, wręcz dostojnie :) Tak sobie myślę, że rodzina Pani Basi i Beaglusia byli sobie pisani... Oby tylko wszystko zakończylo się dobrze ... Quote
Perfi Posted October 12, 2006 Posted October 12, 2006 trzymamy kciuki za sunieczke... dkad tyle tego swinstwa sie bierze :( Quote
Biedronka Posted October 12, 2006 Author Posted October 12, 2006 Mam nadzieję, że będzie dobrze. Co ja mówię musi być dobrze! Quote
brazowa1 Posted October 12, 2006 Posted October 12, 2006 Trzymam mocno kciuki za Belgusie.Bardzo,bardzo. i zeby im sie ukladalo. Quote
Pestka111 Posted October 13, 2006 Posted October 13, 2006 " Witam Sunie mamy w domu. Rana po zabiegu jest duża i problematyczna ponieważ chce ją wylizywać a lekarz zabronił. Przewód pokarmowy wraca powoli do normy. Zdjęcie szwów za tydzień a wyniki badania histopatologicznego troche później. Myślmy pozytywnie. Oby było dobrze. Pozdrawiam." Pani Basia, mówiła mi wczoraj jeszcze, że beaglusia zachowuje się tak, jakby w ich rodzinie była od zawsze, wie, że nie można skakać po Pai Basi i jej mężu, natomiast córkę - gdy tylko usłyszy jej kroki na schodach, wita właśnie skakaniem i buziakami :) (to znaczy skakała). Beaglusia pilnuje też, by nikt nie zniknął jej z oczu, wydaje mi się, że ona myśli, że to może jakiś sen?:-( Jest taka kochana i tak długo na Nich czekała.... Musi być dobrze. Quote
Pestka111 Posted October 13, 2006 Posted October 13, 2006 Beaglusia czuje się dobrze :) Mam film, ale chyba nie da się go tutaj wrzucić :-? Quote
Pestka111 Posted October 13, 2006 Posted October 13, 2006 Są i zdjęcia :) To jest chyba zdjęcie po zabiegu usunięcia guza. Quote
brazowa1 Posted October 13, 2006 Posted October 13, 2006 To chyba koniec tulaczki suni? ma kochajacych,troskliwych panstwa.Zycze im duuuzo dobrego z Belgusia. Quote
Pestka111 Posted October 14, 2006 Posted October 14, 2006 Oficjalne imię Pina Colada :) w skrócie Cola :) W czwartek zdjęcie szwów, a narazie noszenie spodenek ochronnych z wyciętą dziurką na ogonek :) Niżej, kolejne dwa zdjęcia Colusi :) Quote
Pestka111 Posted October 16, 2006 Posted October 16, 2006 I zdjęcie, które powinno być pokazane jako pierwsze, z przekazania Coli (właściciele w środku) Quote
robkowa Posted October 16, 2006 Posted October 16, 2006 jak przyjemnie popatrzeć jak biega sobie po tej trawce, zwłaszcza jak wczesniej widzialam ją przez kratkę w schronisku z pieknymi oczetami wypatrującymi domku, taki kontrast miedzy poprzednim otoczeniem a obecnym jest ogromny:loveu: Trzymam kciuki za powrot do zdrowia Damulka lepiej nie mogla trafić :loveu: Quote
Biedronka Posted October 17, 2006 Author Posted October 17, 2006 Ślicznie wygląda na tych zdjęciach. Dopiero teraz widać jaka naprawdę jest piękna :-) Quote
Pestka111 Posted October 26, 2006 Posted October 26, 2006 Wczoraj rozmawiałam z Panią Basią :) Cola czuje sie dobrze, tydzień temu zdjęto jej szwy i noga ładnie już sie sierścią okrywa. Lekarze z kliniki (beskidzkiej) na 90% twierdzą, że guz, który jej wycięto, to była torbiel, ale wyników badań jeszcze nie ma. Wyniki badań krwi wyszły w miarę dobre, pies biega (na wyścigi przy siatce z sasiadem - owczarkiem niemieckim, oczywiście wygrywa Cola :loveu:), bawi się, jest radosny :) Aaa i kopie dołki, zaczęło się od pomocy Pani Basi przy wykopywaniu cebulek tulipanów... no i tak już zostało :) Cola nie je suchej karmy, traktuje ją jako zabawkę, Pani Basia gotuje dla niej, jest karmiona dwa razy dziennie. Bardzo lubi się przytulać, sczególną miłością zapałała do córki P. Basi :loveu: Problem jest tylko z obcymi, którzy przychodzą do domu, Cola siada wtedy przy swoich włascicielach i pilnuje, no i niestety trochę "intruzów" podszczypuje. Pani Basia mówiła, że zachowuje się w takich chwilach tak, jakby się bała, że Ci nowi ludzie przyszli ją zabrać... Ja myślę, że z zcasem jej to przejdzie. Problem jest też z kotem, obrażony wyprowadza się na noce... Nie chce spać pod jednym dachem z psem, Pani Basia myśli, że to minie, jak nadejdą mrozy :) Co jeszcze... Cola jest bardzo mądra, reaguje na słowo "siad" :) ale jeszcze trochę ciągnie na smyczy... Cała rodzina, która ją przygarnęła żałuje tylko jednego, że nie mieli okazji cieszyć się nią, gdy była jeszcze szczeniakiem, że nie widzieli jak dorastała i się zmieniała... Więcej takich ludzi i w schroniskach byłoby pusto... Quote
Perfi Posted October 26, 2006 Posted October 26, 2006 moj jamnik od szczeniaka ciagnie na smyczy (dopiero od niedawna go spuszczam) i tak mu juz zostanie :):evil_lol: niektore okazy tak maja ;) Quote
brazowa1 Posted October 26, 2006 Posted October 26, 2006 A jak moja wyzlica ciagnie na smyczy! a tez od szczeniaka w domu. Ciesze sie szczesciem Belgusi. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.