Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

"Moje" Klony juz nie moje...

ALe od początku o łobuzach wspomniałam pre razy na wątku Kamisa z F3 .. to był taki moj boks ;) Kamis dom znalazł i ostały sie 3 sieroty ..

Przyszła ewakuacja, i mi 3ka zniknęła .... jak ja sie martwiłam o nich.. Łajza przerażony całym światem, w schronisku od 2 lat, po zmarłym właścicielu ... i stałs ie cud, bo spotkałam go z nowymi właścicielami po powodzi ... zabrali ewakuacyjnie i juz oddac nie mogli :loveu:

No i zostały Klony jeszcze , nie było i nie było ... az mi raz pracownica schrn krzyczy ze widziała ogłoszeni o klonach na słupie! Myslała ze to moja sprawka :evil_lol: , ale zonk././
pojechałam na CZyzynach i szukam po słupach.. i ZNALAZŁAM .....


Łapserdaki moje kochane dwa.... kolejne psy dla których powódź jest szansa na normalne zycie... W schronisku jeszcze rok temu nie dało sie ich na spacer wyprowadzić smyczy nie znali, z ludźmi nie chcieli miec nic do czynienia ! Odłowione z dzikiej "hodowli " pewnej Pani ... z kilkoma innymi psami

ALe po trochu po trochu... wpierw opiekunka boksów mi ich łapała na smycz , później juz sama mogłam :) Jakmnei widzieli to skakali radośnie, wiedzieli ze na trwakę idziemy ... No wle do obcych to nie bardzo , chłopaki nieśmiałe, w strachu starszy ( Kamis II ) potrafił złapac za reke :evil_lol:

Ewakuacja schroniska była ogromnym stresem dla wszystkich psów , przerażone psy wpakowano do samochodu . Nowe miejsce, nowe zapachy i ludzie . Tak Owieczek i Lisek dostali szanse by nauczyć się życia wśród dwunożnych istot . Początkowo mieli zostać na tylko kilka dni, aż woda opadnie, jednak tak mocno zawładnęli serduchem tymczasowej opiekunki ze stara sie ona zrobic wszystko by nie trafiły tam z powrotem . W domu jest ok 13 letni dobermanka która bardzo choruje , sa koty, które Lisek niestety bardzo goni i naciski rodzinne... , tak wiec nie wiem jak długo jej sie uda utrzymać u siebie chłopaków...

ALe do rzeczy .. w domu bardzo szybko załapali ze potrzeby załatwia sie a zewnątrz , szybko tez serducho przed Edytą (tymczasową Panią ) otworzyli i nie odstępują jej na krok :loveu: . NAwet spac nie chca juz same i trzeba jej jak dzieci usypiać :evil_lol: dopiero jak światło zgasnie , i psy spia Edyta moze wyjść do siebie :loveu:


TO co pisze o nich tymczasowa Pani : Psiaki są ze sobą bardzo związane i wszędzie chodzą razem, zupełnie jakby je sklejono bokami . Gdy wchodzimy do ich pokoju udają, że wcale przed chwilą nie leżały na fotelu i skaczą koło nas jak piłeczki pingpongowe . Są bardzo grzeczne podczas spacerów i dobrze chodzi im się na wspólnej smyczy. Oba są radosne i ciekawskie, choć Owieczek zdecydowanie bardziej energiczny i ruchliwy . Oba uwielbiają głaskanie i patrzą smutno, gdy chce się je zostawić same. Widać, że uwielbiają towarzystwo człowieka i zupełnie nie wiedzą, co to agresja.


Powrót tych psów do schroniska będzie tragedią , dopiero co otwarli serducha dla ludzi , a już niedługo mogą one być złamane zamknięciem za smutnymi schroniskowymi murami.

AKTUALIZACJA :

A JEDNYM Z OSTATNICH POSTÓW MARISELLA DOKŁADNIE WSZYSTKO POPISUJE, TU TYLKO W SKRÓCIE - jak rozpocznie sie sezon grzewczy, klony beda musiały opuścić jej dom

Pomóżcie , zeby juz tam wrócić nie musiały...

tel Edyty : 601 267 567
i mój 889 628 346

TRoche zdj z wczorajszej sesji
Tu JEST 130 ZDJ : http://picasaweb.google.pl/MajeczQa/KLONYDoAdopcji#






Lisek




Owieczek





  • Replies 105
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

[quote name='paoiii']czy to te cudeńska które miałam fotografować? :DD mam nadzieje ze kiedy zostane wykorzystana wkoncu ;p

tak to ONI , a wykorzystana zostaniesz na pewno ... nawisem mowiac muszę sie dowiedzieć o jednego psa jeszcze czy zdj nie potrzebuje ;)

[quote name='paoiii']co mozna dla nich zrobic oprócz dania nowgeo domku?? :))

wysyłanie znajomym, znajomymznajomych, ogłoszenia na necoie .. jakby ktoś miał pomysl na jakiś fajny tekst .. ja zaraz za allegro sie biorę ;)

[quote name='Ulaa']Są przeza...rabiste :D

noooo , choć Edyta nabawi sie lęków przez nich ostatecznie , śledzą ja na kazdym kroku, nawet tam gdzie król piechotą chodzi nie moze isc sama


[quote name='Evelka']Wspaniałe są!:loveu:
A myśmy spotkali Chłopaków na niedzielnej aukcji pod tvp Kraków na Krzemionkach:lol:

nooo , niestety wszyscy koniecznie chcili Owieczka adoptowc a w d** mieli Liska... i więź miedzy nimi ... jedna Panis ie łamała, ale ostatecznie wzięła młodsza sunie, 2 razy większa niż klony ... ehhh


najdłuższy pies swiata ;P

Posted

no wlasnie nie wiem, bo w innych okolicznosciach to Owieczek jest faktycznie bardziej otwarty do obcych niz Lisek, ale tam byli po równi w stresie . CHoc i tak byl MEGA dzielni !!!!!!!!

pewnie wygląd , Owieczek wygląda na młodszego chyba jest taki w kolorze kawy z mlekiem, lisek bardziej rudy ... kurcze no sama niewiem .


acha i chciałam ogłosic ze sa to przedstawiciele rasy Golden Terrier - rasa bardzo zadka, jedyna hodowla znajduje sie gdzies przy Ul.Bienczyckiej , a oswojonych osóbników mozna policzyć na palcach jednej reki .

Posted

to agamika w takim razie jak bedziesz miec jakies konkrety to dzwoń/pisz chyba że będziesz w niedziele pod dżokiem to sie zgadamy :)??

  • 2 weeks later...
Posted

Dzień dobry :)

No to jeszcze ja się melduję w wątku. "Ja", czyli rzeczona Edyta z manią prześladowczą (gdzie się nie ruszam, to mam wrażenie, że ktoś, a nawet dwa ktosie, za mną idzie :lol:)

Wszystko, co napisała o Klonach Aga to prawda, i prawda, że są przezajetego :p Kocham je strasznei i codzinnie żałuję, że nie mogę ich na stałe zostawić :( Z psem już wprawdzie się dogadały, z kotem jednym też (ogólnie one z kotami się chyba doagadują, tylko najmłodszą kotkę mam taką dzikuskę, że jak je tylko widzi to nawiewa, więc one z ciekawością za nią ;))
No ale wlaśnie - sprawy rodzinne (nie będę się tu rozwodzić na ten temat, bo nigdy nie wiadomo kto czyta, ale pewno znacie takie historie...), ta nieszczęsna kotka, kótra jada już na strychu, bo do części mieszkalnej nie wchodzi no i moja alergia - niby na psy mam słabą, dobermanka mnie nie uczula, a jednak odkąd są Klony - wróciła mi astma, nasiliło się AZS i wszelkie pokrewne tałatajstwa :( Bleh :(

No tak czy siak - Klony są przewspaniałe i jestem w szoku, że nikt ich jeszcze nie przygarnął. Są tak sympatyczne, tak wierne, tak przywiązane do człowieka, takie śmieszne i takie wesołe, radosne, że trudno to opisać. Do tego takie głupolki, że szkoda słów :loveu:
Najbardziej rozczulają mnie, gdy się cieszą - cieszenie się, jak człowiek wraca do domu, to normalka, nie ma o czym mówić, to wiele psów ma w opcjach domyślnych :lol: Ale te rozkoszniaki tak samo się cieszą, skaczą dookoła, tarzają się, biegają, kotłują jak piranie, nawet gdy tylko się wstanie z łóżkka :D Ba, wystarczy że wchodząc do toalety zamknę drzwi albo na chwilę zamknę się w kuchni, a jak po pół minuty wychodzę, to głupolki się cieszą, jakby mnie tydzień nie było i jakbym własnie wróciła :D

Aga opowiadała w pierwszym poście, jak odnalazła Kloniki u nas, a ja Wam powiem, jak to wszsytko wyglądało z naszej perwspektywy :) W środę, w dniu ewakuacji, trafiłam tu i na miau do odpowiednich wątków, nawet nie wiem jak, nie pamietam :) Pomyślałam, że niedawno odeszła koteńka-przybłęda, bardzo chora, która miała osobny pokój u nas w domu, więc możemy teraz przygarnąć nie tylko jakiegoś kotulka (koty na tymczasie mieliśmy już parę razy) ale i psiak się zmieści, od biedy nawet kilka. Nie miałam jak po psy pojechać, więc tylko się zgłosiłam. Ktoś tak bosko koordynował całą akcję, że jeszcze wieczorem jeden miły Pan przywiózł nam Kloniaste. Ja w sumie nie zapytałam nawet, jak się wabią, tylko zgarnęłam je od razu do pokoju. Wiedziałam tylko, że mówią na nie "Klony" i tyle. TŻ gdy wrócił po pracy zanurkował do pokoju razem ze mną i trochę sobie razem z psiakami posiedzieliśmy, dalismy się poobwąchiwać i dla rozróżnienia mówiliśmy na nie: "ten owieczkowaty" to czy tamto, a "ten liskowaty" bardziej to czy to. No i tak w sumie zostało, że jednego nazywaliśmy już potem z ziomalska Owcem, a drugiego Liskiem :) Moja mam, jak to mama, potem, podczas jakiegoś wspólnego grilla, mówiła do nich zdrobnieniami, i teraz jest pieszczotliwie Owuś i Lisio :D

W każdym razie, wracając do tematu, pierwszy wspólny dzień minął nam pod znakiem wzajemnych zapoznań :) Owiec od pierwszej chwili podstawiał się do głaskania, wskakiwał na wesalkę, chciał lizać i wtulać się w kolana :) Wystawiał a to grzebiet, a to brzucho, a to cokolwiek, byle głaskać. Lisio był bardziej zdystansowany i dawał się głaskać, ale trzeba było najpierw powoli wystawić rękę, żeby sobie obwąchał. Teraz z kolei to Lisio jest Pierwszym Pieszczochem Rzeczpospolitej i jak się go głaszcze to próbuje nawet wskakiwać na kolana, byle być bliżej :loveu:

Wieczorem wzięliśmy Klony na smycz, bo nie wiedzieliśmy, czy nie będą miały tendencji do nawiewania i przesliśmy się po ogrodzie. Klony były cudowne, jak sikały synchronicznie :D Obok siebie, jednocześnie, tylko jeden na prawej, a drugi na lewej łapie :D Albo jak przez 15 minut na zmianę osikiwały jedną i tę samą sztachetkę, bo każdy chciał mieć ostatnie słowo (czy tam ostatni sik ;))

Od pierwszej chwili Kolny chodziły na smyczy grzecznie, zaczęliśmy je więc puszczać wolno, tylko spięte razem, i chodzić w pobliżu na wszelki wypadek.

Wieczorem natomiast gdy chciało się iść spać, trzeba było Kloniki uśpić, żeby nie skuczały zamknięte w osobnym pokoju (zamknięte, bo nie wiedzieliśmy jak się z psem i kotami dogadają). Trzeba iwęc było wejść, posiedzieć przy zaświeconym świetle, a jak psy ułożyły się na fotelach i przysypiały, światło można było zgasić, ale wciąż nie wychodząc :) Dopiero po 10-15 minutach można było na paluszkach próbować się wymknąć :lol: I liczyć, że do rana nie zauważą :D

Ogólnie więc Kloniaste były totalnie towarzyskie od samego początku i wyobraźcie sobie moje zdziwienie, gdy dzwoni do mnie Aga i mówi, że opiekowała się nimi w schronisku. I dowiaduję się - że nie wychodziły na smyczy jeszcze jakiś czas temu (hę? Przecież dopiero ze spaceru wróciliśmy :D), że stroniły od ludzi (taaaaaaa :cool3: one by się do ludzi przykleiły najchętniej gumą arabską...), że nieadopcyjne, że to, że tamto. Myślę sobie "Kurczę, to może ja mam jednak jakieś inne psy" :D :D :D

Gdyby mi nikt nie powiedział inaczej, to byłabym przekonana, że Klony były schorniskowymi pupilami-maskotkami i tylko dlatego nie mają jeszcze własnego domu :D

Posted

O Klony nadal nikt nie pyta :( Aż niewiarygodne, bo one są takie kochane...

Dziś jak się rano przebudziłam, to Lisio leżał tuż koło mnie, jak gdyby nigdy nic, na miejscu zwolnionym przez TŻ, i trzymał mordkę na moim ramieniu. A jak zobaczył, że nie śpię, to się przefiknął cichaczem na grzbiet (żeby Owiec nie zobaczył i żeby nie było konkurencji ;)) i wystawił brzusio do głaskania :loveu:
Owiec oczywiście głupi nie jest i od razu wyczuł pismo nosem, więc leżałam obłożona trzema psami (bo jeszcze nasza dobermanka-Bella) i kotem i każdy chciał, zeby go miziać :D

Dlaczego człowiek ma tylko dwie ręce? :D

Posted

:))) superr , w koncu wiesci z pierwszej ręki ./

mnie tez martwi ta cisza o kloniska.. tak sympatyczne stwory dwa ...

(PS. a nie wiesz czy w bloku by sie odnaleźli ? czy raczej tylko domek z ogórdkiem ? )

PS> zostały CI jeszcze dwie sprawne "nogi " do wykorzystania z powodzeniem do głaskania ;>

Posted

Aga, myślę że Klony bez problemu znalazły by się w średniej wielkości mieszkaniu, byle je ktoś te 3 razy dziennie na siku wyprowadził. Przecież to nie są duże psy, cóż to jest 12-kilowy psiak...

Zresztą one przecież początkowo siedziały zamknięte w pokoju 11-metrowym i nie narzekaly, a teraz niby mją do dyspozycji cały dom i ogród, a i tak siedzą u mnie pod biurkiem i nie zajmują więcej niż metr kwadratowy łącznie :)

A cisza mnie też martwi, już nie wiem co robić :( Klony nie mogą u nas zostać wiecznie, myślę, że uda mi się je zatrzymać do połowy lipca maksymalnie :placz:
Była niedawno szansa na domek w Warszawie, jedna jedyna, bo nikt inny się nie zainteresował, ale nic z tego nie wyszło jednak, straszna szkoda :(
Tak bardzo nie chciałabym ich odwozić do schorniska, chyba serce mi pęknie jak będę musiała :placz:

Jutro ruszę jeszcze na Krakow z kolejną partią ogłoszeń, a w piątek i w weekend, w ramach desperacji totalnej, pojeżdżę po Krakowie po osiedlach domków jednorodzinnych i popytam czy ktoś nie chcę przygarnąć psiaków. Trudno, jak wszystko inne zawodzi to będę się naprzykrzać :(

Nie wiem co jeszcze mogę zrobić.

Aguś, a Ty gdzie im robiłaś ogłoszenia? Bo ja dziś chyba poświęcę noc i poogłaszam je gdzie się tylko da, tylko nie wiem czy jest sens się dublować...

Posted

Ogłaszaj wszędzie . tegonigdy za wiele a moje pewnie juz pospadały ,. Odwnoilam im dzis tez allegro .

Z mieszkaniem to nie chodziło mi o to czy sie zmieszczą ;) ( wszak sama mam 4ry ... ) tylko czy wg Ciebie "odnajdą się" w mieszkaniu .

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...