agnieszka32 Posted July 12, 2010 Posted July 12, 2010 To dziwne wszystko, ale tak będzie lepiej... Quote
LAZY Posted July 12, 2010 Posted July 12, 2010 Chyba powinnam to uznać za własną porazkę adopcyjną. Należałoby się chyba usunąć w cień i juz nie przeszkadzać tym co pomagają. Ja naprawdę byłam przekonana, ze to jest dobry dom. Nie przewidziałam jedynie tego, ze autystyczny Roch może aż tak źle zareagować. Oczywiście pomogę jak tylko mogę. Narobiłam bałaganu to teraz muszę to posprzątać. Mam tylko nadzieje, ze Gobi zbyt mocno tego nie przeżyje. Quote
agnieszka32 Posted July 12, 2010 Posted July 12, 2010 LAZY, uważam, że nie powinnaś się obwiniać za tą sytuację, nie powinnaś mieć sobie nic do zarzucenia. Pewnych zdarzeń, zachowań, nie jesteśmy w stanie przewidzieć... A Gumiś z pewnością ucieszy się na widok "starych" kątów, Danusi, jej kotów-killerów i spokojnie poczeka na odpowiedni dla siebie dom ;) Quote
pinkmoon Posted July 12, 2010 Posted July 12, 2010 Właśnie, jedno szczęście że Gumiś ma gdzie wracać, w miejsce najlepsze z możliwych. Nikt nie jest wszechwiedzący, ja ostatnio coraz bardziej zastanawiam się nad sensem adopcji jakiegokolwiek psa do domu z dziećmi. (Nie piszę tego w kontekście Gumisia, tylko ogólnym). Raz, że niewiele (jeśli w ogóle jakieś) jest psów za które dałabym się pokroić, że w najbardziej nawet ekstremalnej sytuacji nie pokażą zębów, nie odwarkną, nie odwiną się - a wiadomo co dziecko potrafi zrobić. A dwa, że nawet w przypadku psiego anioła, wielu jest rodziców którzy nie potrafią interpretować zachowania psa i nawet zaproszenie do zabawy traktują jak zagrożenie. A wiadomo że dla rodzica dziecko jest najważniejsze i pies zwykle nie ma szans :( Quote
mc_mother Posted July 12, 2010 Author Posted July 12, 2010 LAZY- takich rzeczy nie da się przewidzieć! A jeśli ktoś mógłby to zrobić- to ewentualnie mama Rocha. Ale też nie przewidziała, choć przecież zna najlepiej swoje dziecko... Nie popełnia błędów tylko ten, co nic nie robi. Wiadomo, że wszyscy chcieliśmy jak najlepiej dla psa. Stało się:( Teraz musimy pomóc Gobiemu przejść przez to wszystko... Jutro od rana będę obdzwaniać te 3 domy, które wydawały mi się idealne. Jeden jest niedaleko mnie(ok. 80km) to może nawet jutro go sprawdzę. Może uda się Gobiego od razu do nowego domu zawieźć. Jeśli się nie uda- poproszę mariamc o przyjęcie Gobiego z powrotem... Quote
LAZY Posted July 13, 2010 Posted July 13, 2010 Dziewczyny ja nie mogę spać...Gobi śnił mi się pierwszej nocy jak zawiozłam go do Agnieszki. Wiozłam wiele psów i żaden mi się nie śnił. A ten tak...i to dziwnie. Ze buduję mu kojec, ze przywiązuję na łańcuch! Może gdzieś podświadomie wiedziałam, ze to zły pomysł. Agnieszka naprawdę wydawała mi się rozsądna. Nie wiem czy nie za szybko się poddała, nie próbując pracować z psem i dzieckiem. Nie mnie to oceniać. Ja nie mam dzieci (jeszcze :)), ale obiecałam sobie jedno, ze moje dziecko nigdy nie będzie jedynakiem! Od początku jego przyjścia na świat będzie miało siostrę lub brata (moje ukochane psy!). Ehhh...Chciałam wziąć Gumisia do siebie na tymczas. Ale nie wiem czy on odnalazłby sę w mieszkaniu...bo ja mogłabym mu tylko takie warunki zapewnić. W razie mega awarii możecie na mnie liczyć. Siostra ma najdłuższe wakacje w życiu (zaczyna studia), więc mogłaby nad Gumisiem sprawować kontrolę. W najgorszym wypadku, może z nim siedzieć u nas na działce cały dzień :) Co do transportu to oczywiście pomogę jak tylko mogę...W tygodniu odległość 500 km (taka jest trasa ze Szczecina do Myśliborza, potem do Szczecinka i z powrotem do Szczecina) jest nie do przejscia dla mnie. Ostatnio zajęło nam to 8 godzin. Ale jakby ten domek koło Ciebie okazał się fajny to kawałek zawsze mogę Gumisia podrzucić, zeby było bliżej. Ehhh...wiem, ze to moze nie fair w stosunku do Agnieszki, ale myślę, ze nie powinniśmy wydawać jej zadnego psa właśnie ze względu na Rocha. Trudno kolejne psy dawać na "próbę", może akurat się uda. Pinkmon...ja byłam już na wielu rozmowach w sprawie adopcji psów (tfu,.ftu! narazie wszystkie udane), ale dzieci były już zawsze duże, tak duże, że nie było o nie obawy. Teraz jeszcze wyraźniej widzę, ze domek z dziećmi to nieporozumienie. Pomimo, ze tutaj dzieci wydawały się OK, bo starsi synowie żyją obok psów nie robiąc im krzywdy to jednak całkiem nie przewidziałam aż takiej reakcji Rocha. Ja bym się nie poddała jeśli by to chodziło o mojego osobistego psa, bo pewno od pierwszego wejrzenia pokochałabym go na zabój, ale nie każdy tak potrafi. No nic...czekam jak na szpilkach na informację. PRZEPRASZAM WAS WSZYSTKICH RAZ JESZCZE.... Quote
mariamc Posted July 13, 2010 Posted July 13, 2010 Lazy , przestań, nie zawsze się udaje. Błędne założenie nas wszystkich ,że p. Agnieszka ma jakiekolwiek pojęcie o wprowadzaniu psa do" stada" Miejsce na Gobisia czeka i trzeba Go zabrać jak najszybciej , każdy dzień zwłoki odbije się na psie. Też popełniłam błąd ,uznając ,że pies może tam zostać. Czasu się nie wróci. Quote
LAZY Posted July 13, 2010 Posted July 13, 2010 Racja. Myślisz, ze lepiej zeby jechał do Ciebie niż siedział u mnie na DT. Dałby sobie radę w mieszkaniu? Quote
mc_mother Posted July 13, 2010 Author Posted July 13, 2010 Z domkami klapa- Państwo w Świdnicy adoptowali innego psa ze schronu, w drugim domku k. Torunia są 3 koty a ten najbliżej mnie jest na urlopie- właśnie dziś wyjechali, wracają za 2 tygodnie:( Być może Gobi będzie tam mógł zamieszkać, ale domek trzeba jeszcze sprawdzić... no i nie teraz... Załatwiam transport do Szczecinka- napisałam do Drakuli, który jest z naszych okolic i wozi psy za zwrot kosztów. Muszę też zdobyć kasę na transport:( Jestem wściekła, że nie zabrałam jednak psa od razu. Pani Aga wydaje mi się teraz zupełnie nieodpowiedzialną osobą- rano dostałam alarmujący sms czy coś załatwiłam, że dzieci nie mogą wejść na podwórko, bo Gobi szaleje i biega, że skoczył jej na plecy w zabawie. Myślała, że bierze pluszaka?:crazyeye: Wyobrażała sobie, że w nocy coś załatwię? Pisałam jej już wcześniej, że pies musi gdzieś wyładować energię- jest młody, chce się bawić. Trzeba iść z nim na spacer, bo zamknięty na posesji się dusi i jest cały czas "w pracy", trzeba go wymęczyć zabawą w aportowanie itd. lub dać zajęcie- dużą kość, butelkę wypełnioną karmą suchą czy coś innego. Nie dociera:( Myślałam, że to sprawy oczywiste... Mam wrażenie, że zupełnie nie wie jak postępować z psem. A przede wszystkim NIE CHCE! Przecież każdego psa da się uspokoić a Gobi nie jest żadnym świrem. Muszę go zabierać z tego domu jak najszybciej. Płakać mi się chce- biedny Gobi:( Quote
LAZY Posted July 13, 2010 Posted July 13, 2010 Szlak by trafił! Jeśli myślicie, ze on da radę w mieszkaniu to może zabrać go do mnie do czasu znaleznienia transportu??? Jak to jednka wszystko wygląda inczej niż nam się wydaje. Jeszcze nie dawno dałabym sobie rękę uciąć, że Anieszka jest najlepszym domem (inaczej bym jej nie rekomendowała!) a tu takie kwiatki!!! Mam ochotę mocno ja o*******ić (i zrobię to odbierając Gobiego) ale jak nie uda nam się zorganizować transportu na już to muszę być cierpliwa, zeby Gobi miał gdzie przeczekać. Mówiła, ze pójdzie z nim na spacer...gdybyście widzieli jaka była radosna jak przyjechał itd...Ehhh...szkoda gadać! Totalna porażka! Quote
agnieszka32 Posted July 13, 2010 Posted July 13, 2010 Bardzo współczuję sytuacji. Faktycznie, wygląda na to, że p.Agnieszka nie ma zielonego pojęcia o psach (dobrze, że Rita do niej nie trafiła). Szkoda tylko, że pies cierpi i ludzie, którzy czują się odpowiedzialni za tą sytuację, też :( Tyle nerwów, stresu, łez... Quote
mc_mother Posted July 13, 2010 Author Posted July 13, 2010 Drakula wyruszył już po Gobiego. Za kilka godzin nasz biedny psiak będzie znowu u Mariamc- dziękuję:) Koszt 250 zł plus 30 na czyszczenie tapicerki. Wydaje mi się, że to uczciwa cena- ma 670km do zrobienia... Uffffffff... Proszę zapamiętać ten domek i nie wydawać tam żadnego psa! Quote
mc_mother Posted July 13, 2010 Author Posted July 13, 2010 Gobi dojechał do mariamc:) Został wycałowany i wyściskany na powitanie:) Drakula wyprowadził go z samochodu na smyczy a Gobiś od razu zaprowadził go do "swojego" boksu:) Kochany miś- pewnie czuje się jakby wrócił do domu... Danusia mówi, że jest bardzo zmęczony, ale najważniejsze, że znowu jest w miejscu gdzie jest kochany, akceptowany i "chciany". Quote
mc_mother Posted July 13, 2010 Author Posted July 13, 2010 Tak, bardzo proszę:) Tylko trzeba tam zmienić, że dom bez młodych kotów raczej... Quote
LAZY Posted July 13, 2010 Posted July 13, 2010 mc_mother napisał(a):Tak, bardzo proszę:) Tylko trzeba tam zmienić, że dom bez młodych kotów raczej... Czy on ganiał głównie te młode kociaki czy tego dorosłego też? Dobrze, ze jest cały i zdrowy na miejscu. Czy cała jego wyprawka przyjechała z nim? Quote
mc_mother Posted July 13, 2010 Author Posted July 13, 2010 On ganiał te, które uciekały :D A najprawdopodobniejsze, że uciekają młode koty. Tak sobie wyjaśniam to , ze u mariamc tego nie robił i ignorował koty- one były spokojne, bo były przyzwyczajone do psów... Dorosłe koty zwykle nie boją się psów... Nie wiem czy dobrze myslę... Quote
Fiks Posted July 13, 2010 Posted July 13, 2010 Jak napiszę, że dom bez małych kotów to pomyślą, że je zjada :D Quote
mc_mother Posted July 13, 2010 Author Posted July 13, 2010 :diabloti::evil_lol::evil_lol::evil_lol: To już lepiej napisz, że w ogóle bez kotów:evil_lol: Nie wiem czy nie powinno się też dodać, że pies biega i się bawi, bo to jak widać nie dla wszystkich jest jasne:cool1: PS. LAZY- nie jestem pewna czy cała wyprawka przyjechała z Gobiśkiem, ale z tego co Arek mówił, to chyba tak:) Quote
LAZY Posted July 13, 2010 Posted July 13, 2010 Bardzo możliwe, ze ganiał te młode, co uciekały. Ehhh....Kamień z serca mi spadnie jak tylko Gumiś znajdzie ten właściwy domek! Jedyny plus tej całej żenującej sytuacji to to, ze poznałam Beatę:) no i uczuliłam się na pewne oczywiste, zdawałoby się sprawy. Człowiek całe życie uczy sie na błędach, szkoda ze tym razem Gumiś musiał stać sie ofiarą tej lekcji. Quote
mc_mother Posted July 13, 2010 Author Posted July 13, 2010 :oops:Dziękuję:) Ja również się cieszę, że się poznałyśmy:) I fiks i pinkmoon :) To jest na dogo najlepsze, że udaje się wspaniale współpracować z osobami, których się nawet nie widziało:) A dziś doszła mi nowa podopieczna... właścicielka poprosiła mnie o pomoc w szukaniu domu... http://www.dogomania.pl/threads/188892-Oddam-9-miesi%C4%99cznego-owczarka-podhala%C5%84skiego!?p=15028366#post15028366 Quote
Fiks Posted July 13, 2010 Posted July 13, 2010 allegro: http://allegro.pl/show_item.php?item=1149225990 Jak coś zmienić to piszcie, poprawię. Quote
LAZY Posted July 14, 2010 Posted July 14, 2010 Allegro super! A ta nowa podopieczna rozumiem, ze jest bezpieczna u dotychczasowej właścicielki aż do momentu znalezienia domu? Przykro patrzeć na cierpienie kogoś kto musi oddać ukochanego psa. A tak przy okazji jak podhalan odnajdowałby się w tak małym mieszkaniu? Quote
mc_mother Posted July 14, 2010 Author Posted July 14, 2010 Tak, Letika czeka w domku- my mamy "tylko" pomóc jej znaleźć nowe miejsce na ziemi... Choć na forum padło słuszne stwierdzenie, że sunia powinna przejść przez doświadczony tymczas, który skoryguje te zachowania... Z taką łatką "agresora" będzie ciężko znaleźć dom:( A na 35m białasa sobie kompletnie nie wyobrażam:( W ogóle w mieszkaniu taki pies to moim zdaniem nieporozumienie, ale w tak małym to zupełna porażka. Podziwiam właścicielkę za decyzję, to musi być bardzo trudne:( Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.