zuza1954 Posted September 30, 2010 Posted September 30, 2010 Ciapek do góry na FB:lol::lol::lol:. Co tam słychać u niego?zuza1954 napisał(a):Zamieszczone na FB. Jak tylko będą nowe informacje to znów zamieszczę.Na razie będę ten tekst podnosić codziennie. Quote
elaja Posted September 30, 2010 Author Posted September 30, 2010 zuza1954 napisał(a):Ciapek do góry na FB:lol::lol::lol:. Co tam słychać u niego? Ciapuś ma uzgodniony wstępnie termin operacji , ale pojedzie prawdopodobnie troszkę wcześniej , w niedzielę , bo nie będę musiała brać urlopu na wycieczkę z psem-chociaż w moim przypadku taki argument nie budzi zdziwienia , co najwyżej dziwne (złosliwe ?) komentarze- ale spoko , kto z psami ma do czynienia to i odszczeknąć się potrafi ! A na miejcu zobaczymy czy psiaki przypadną sobie do gustu i czy paromiesięczna socjalizacja Ciapusia daje mu szansę na funkcjonowanie w nowym miejcu.Piesek niestety był potwornie zaniedbany nie tylko fizycznie ale przedewszystkim psychicznie, wszystkiego musiał się uczyć sie na nowo - prostych poleceń , zachowania czystości, przyjażni ze szczotką i grzebieniem , zabawy z człowiekiem. Na początku to nawet sny miał chyba koszmarne ( bez przerwy powarkiwał , nawet szczekał, łapami przebierał) -teraz spi jak każdy szczęśliwy pies - do góry kołami ! Quote
zuza1954 Posted September 30, 2010 Posted September 30, 2010 Och elaja ja mam to samo. Jak robię np.zbiórkę na schronisko albo chcę zebrać jakąś kasę na niewidomego czy innego psa to ciągle słyszę złośliwe uwagi. Choć przecież kasa jest przekazywana na konto i są pokwitowania.Ludzie nie chcą nawet dać 10 zł. albo jakiego starego ręcznika, czy koca. Patrzą się z politowaniem.Ech, można o tym ludzkim skąpstwie książkę napisać. Ale ja już nie zwracam na to uwagi.Większość ludzi, która pomaga psom w jakiejkolwiek formie narażona jest na takie komentarze.A przecież pracuję na uczelni, gdzie ludzie powinni mieć inne umysły.Latem na głównej ulicy Warszawy 8 godzin pod sklepem w słońcu leżał pies. Nikt nie zareagował. Obok jest restauracja tętniąca życiem.Po interwencjach sklepowych, moich, znajomych wolontariuszy, okazało się że pies ma czipa i wrócił do właścicieli. Elaja, wiem że uratowałaś życie Ciapkowi. Możesz mi napisać jak on się znalazł u Ciebie? Dzięki Tobie żyje i teraz funkcjonuje normalnie. B.się ciesze,że będzie widział.elaja napisał(a):Ciapuś ma uzgodniony wstępnie termin operacji , ale pojedzie prawdopodobnie troszkę wcześniej , w niedzielę , bo nie będę musiała brać urlopu na wycieczkę z psem-chociaż w moim przypadku taki argument nie budzi zdziwienia , co najwyżej dziwne (złosliwe ?) komentarze- ale spoko , kto z psami ma do czynienia to i odszczeknąć się potrafi ! A na miejcu zobaczymy czy psiaki przypadną sobie do gustu i czy paromiesięczna socjalizacja Ciapusia daje mu szansę na funkcjonowanie w nowym miejcu.Piesek niestety był potwornie zaniedbany nie tylko fizycznie ale przedewszystkim psychicznie, wszystkiego musiał się uczyć sie na nowo - prostych poleceń , zachowania czystości, przyjażni ze szczotką i grzebieniem , zabawy z człowiekiem. Na początku to nawet sny miał chyba koszmarne ( bez przerwy powarkiwał , nawet szczekał, łapami przebierał) -teraz spi jak każdy szczęśliwy pies - do góry kołami ! Quote
elaja Posted September 30, 2010 Author Posted September 30, 2010 A ja nie działam w żadnej organizacji , ale to nie znaczy ,że potrafię ominąć zwierzaka w potrzebie, niestety nie każdemu udaje się pomóc tak jak bym chciała ( dom nie guma , a i moje czworonogi znowu nie takie towarzyskie).Ciapka zgarnęłam z koszmarnie ruchliwej drogi , obok firmy w której pracuję (żywego psa raczej niezbyt często się tu spotyka )-najpierw widzialam go w poniedziałek, pożniej w środę 4 km dalej i w piątek znowu przy firmie.Szybka akcja ( z pomocą szefa ! ) i pies był w biurze - warunek : wiesz , ale o 15-stej ma zniknąć( razem ze mną oczywiście ). Zaryzykowałam i nie wiedząc nawet jak psiak jest nastawiony do innych zwierząt zabrałam go do domu po drodze zahaczając o lecznicę - schronisko w tym wypadku nie wchodziło w grę mając na uwadze stan w jakim psiak się znajdował.Tydzień póżniej wystąpił w "Kudlu.." potem też na kilku aukcjach , rozwiesiłam ogłoszenia i...... nikt psa nie chciał. A teraz dostał ogromną szansę i na odzyskanie zdrowia i być może znalezienie domu. Quote
zuza1954 Posted September 30, 2010 Posted September 30, 2010 elaja źle mnie zrozumiałaś. Ja nie działam w żadnej organizacji. Wszystko co robię to z mojej prywatnej inicjatywy,tylko mam kontakty z fundacjami i wolontariuszami, których poznałam dzięki jakiemuś mojemu działaniu. Ja po prostu od małego dziecka lubię psy.A uważam, że to co robię pomaga psiakom.Ale to jest tylko moja inicjatywa. Oczywiście korzystam też w potrzebie z pomocy ludzi z fundacji czy znajomych wolontariuszy, tak jak w przypadku tego foksteriera z Krakowskiego Przedmieścia. Zawodowo jestem czynna. Wiem tylko,że tacy ludzie jak Ty to perełki. Dobrze,że tak to wyszło. Zobaczymy co będzie dalej. Ja teraz też szukam domu dla Figi-1,5 roku suczka, mieszaniec, którą zabrali z ulicy w zimie ludzie. A teraz chcą się jej pozbyć-oddać do schroniska i to już!!! bo trochę rozrabia. A rozrabia bo nie została wychowana przez nich.Na dogo jest jej wątek Alarm! Figa w potrzebie oraz www.interwencje.viva.org.pl )prawa strona okna)jak chcesz to zajrzyj; [quote name='elaja']A ja nie działam w żadnej organizacji , ale to nie znaczy ,że potrafię ominąć zwierzaka w potrzebie, niestety nie każdemu udaje się pomóc tak jak bym chciała ( dom nie guma , a i moje czworonogi znowu nie takie towarzyskie).Ciapka zgarnęłam z koszmarnie ruchliwej drogi , obok firmy w której pracuję (żywego psa raczej niezbyt często się tu spotyka )-najpierw widzialam go w poniedziałek, pożniej w środę 4 km dalej i w piątek znowu przy firmie.Szybka akcja ( z pomocą szefa ! ) i pies był w biurze - warunek : wiesz , ale o 15-stej ma zniknąć( razem ze mną oczywiście ). Zaryzykowałam i nie wiedząc nawet jak psiak jest nastawiony do innych zwierząt zabrałam go do domu po drodze zahaczając o lecznicę - schronisko w tym wypadku nie wchodziło w grę mając na uwadze stan w jakim psiak się znajdował.Tydzień póżniej wystąpił w "Kudlu.." potem też na kilku aukcjach , rozwiesiłam ogłoszenia i...... nikt psa nie chciał. A teraz dostał ogromną szansę i na odzyskanie zdrowia i być może znalezienie domu. Quote
elaja Posted September 30, 2010 Author Posted September 30, 2010 e tam zaraz perełki- po prosto od zawsze lubię zwierzaki i nieżle się z nimi dogaduję, no i nigdy nie dałam się przerobić na "normalną"No i tak jakos wyszło,że znajomych mam tylko w powyzszej tj.''normalnej'' kategorii i jakoś mnie tolerują.A wątek Figi to ja już gdzieś widziałam( a może ogłoszenie?) ładna sunia i młoda - z takim zwierzakiem można jeszcze wszystko zrobić , tylko żeby się znależni ludzie , którzy będą chcieli z nią popracować.Tacy , którzy nie potraktują psa jak kolejną zabawkę- jak się znudzi to won na ulicę a w najlepszym razie za kraty.Ech to pieskie życie.... Quote
zuza1954 Posted September 30, 2010 Posted September 30, 2010 A myślisz, że przeciętny człowiek, który lubi psy zabrałby z ulicy psa do domu i zajął się nim tak jak Ty? Oj, b. wielu nie.Wielu deklaruje się, że lubi psy, ale jak przychodzi co do czego to umywają ręce. Nawet nie chcą dać jednej ścierki dla schroniska nie mówiąc o innych rzeczach:mad:.A przykład foksia z Krakowskiego? Wszyscy na niego patrzyli jak siedzi w słońcu. I co? ktoś się nad nim zlitował. Mnie strażnik powiedział, że nie powinnam była go dotykać bo mógł pogryźć. A pies drżał ze strachu.A chłop był jak dąb i się go bał. A prawda była taka,że jak pies zobaczył wielkie czarne buty to uciekł do autobusu. Psy coś mają takiego, że czują że to hycle albo strażnicy. Potwierdził to jeden z moich znajomych ,który jest psim szkoleniowcem. Tak, tak- perełki to Ty. A z Figą nie wiem co będzie.:-(:-(:-(Bardzo boje się o jej los. Czy wiesz, że właściciele jej kupili kolczatkę na szyję? 1,5 rocznemu psu!! Nawet nie chciało im się nauczyć jej chodzić przy nodze. Koszmar. elaja napisał(a):e tam zaraz perełki- po prosto od zawsze lubię zwierzaki i nieżle się z nimi dogaduję, no i nigdy nie dałam się przerobić na "normalną"No i tak jakos wyszło,że znajomych mam tylko w powyzszej tj.''normalnej'' kategorii i jakoś mnie tolerują.A wątek Figi to ja już gdzieś widziałam( a może ogłoszenie?) ładna sunia i młoda - z takim zwierzakiem można jeszcze wszystko zrobić , tylko żeby się znależni ludzie , którzy będą chcieli z nią popracować.Tacy , którzy nie potraktują psa jak kolejną zabawkę- jak się znudzi to won na ulicę a w najlepszym razie za kraty.Ech to pieskie życie.... Quote
elaja Posted September 30, 2010 Author Posted September 30, 2010 W moich okolicach to prędzej by łańcuch dostała w nagrodę a nie kolczatkę, więc...chociaż teraz może już nie jest tak żle...może by kojec zrobili(!).Mnie najbardziej boli widok starego psa , który już nawet nie zabiega o względy człowieka bo wie ,że nie ma na co liczyć - może dlatego ,że wszyscy się kiedyś zestarzejemy - i co wtedy?Na wsi pies , szczególnie duży, potrzebny jest tylko do czasu dokąd może pilnowac domu, gdy wiek mu na to już nie pozwala ,po prostu zastępuje się go młodszym osobnikiem.Niektórzy tacy jesteśmy...... Ps.Ciapek też nie szukał pomocy, on tylko już wędrował bez celu.Dopiero moje śniadanie zmieniło kierunek tej wędrówki. Quote
zuza1954 Posted September 30, 2010 Posted September 30, 2010 Ciekawe skąd on się tam wziął. Taka rzadka rasa, nawet mix. Ale chyba spod tej sierści tego nie było widać. Nieznana jest jego wcześniejsza historia, choć przypuszczam, że było tak samo jak z niewidomym Henem. Po prostu właściciel zorientował się że nie widzi to wywalił go z domu. Musiał przeżyć dużo po drodze. Czyli wyszłaś na śniadanie przed budynek firmy? Zupełnie tak jak ja po bułki do sklepu na Krakowskim. Ale to prawda,że najsmutniejszy jest los starych psów i jest wiele analogii do ludzkiego życia. Ostatnio moja znajoma wolontariuszka wzięła do domu 5-tego psa z koszyczka niechcianych staruszków.Takie maleństwo 12 czy 13 lat. No i sie nim opiekuje. Pozostałe psy go tolerują. On tak jakby był już w innym świecie.Ja e widziałam tylko zdjęcia z geriatrium na Paluchu w Warszawie. Straszne.One juz na nic nie czekają. Kiedyś byłam w Domu starców. I tam widziałam to samo.Smutek....ból... Co do Figi - z tymi ludźmi ..trudno ich przekonać do czegokolwiek... dla nich pies to tylko pies.A najlepiej jakby go już w tym domu nie było.Usiłujemy z Małgosią, która osobiście zna Figę przeciągnąć sprawę mówiąc, że szukamy dla niej nowego domu. Ale jak to długo będzie się udawać. Najgorzej boję się że może coś zbroić i za chwilę będzie na ulicy...:-(elaja napisał(a):W moich okolicach to prędzej by łańcuch dostała w nagrodę a nie kolczatkę, więc...chociaż teraz może już nie jest tak żle...może by kojec zrobili(!).Mnie najbardziej boli widok starego psa , który już nawet nie zabiega o względy człowieka bo wie ,że nie ma na co liczyć - może dlatego ,że wszyscy się kiedyś zestarzejemy - i co wtedy?Na wsi pies , szczególnie duży, potrzebny jest tylko do czasu dokąd może pilnowac domu, gdy wiek mu na to już nie pozwala ,po prostu zastępuje się go młodszym osobnikiem.Niektórzy tacy jesteśmy...... Ps.Ciapek też nie szukał pomocy, on tylko już wędrował bez celu.Dopiero moje śniadanie zmieniło kierunek tej wędrówki. Quote
Majaa Posted September 30, 2010 Posted September 30, 2010 [quote name='zuza1954'] B.się ciesze,że będzie widział. Niestety zasmucę Cię zuza1954 Operacja zaćmy nie gwarantuje odzyskania widzenia! Nikt nie wie, co pod całkowicie zmętniałą soczewką, będzie się ukrywać, a tego nie da się dojrzeć nawet przy wziernikowaniu ...... trochę może pomóc usg ........... Bardzo mi się podoba Wasza rozmowa - świat byłby piękny, gdyby tylko takie dyskusje miały miejsce! Zobaczcie jednak nasz regionalny problem http://www.tvp.pl/publicystyka/magazyny-reporterskie/celownik/wideo/29092010-1725/2722091 Zuza - Ty się zajmujesz psami, głównie niewidomymi, w Warszawie? Przyszedł mi szalony pomysł do głowy, ale do zrealizowania, jak najbardziej! Quote
zuza1954 Posted October 1, 2010 Posted October 1, 2010 Ojej:-( skojarzyłam z zaćmą ludzką. Ale może jednak się uda. Jak juz pisałam jestem osoba prywatną, nie należę do żadnej organizacji. Promuję psy bo je uwielbiam.A tak się złożyło że co raz trafiam na niewidomego.A wiem jakie to nieszczęście bo mój ojciec stracił wzrok jakiś czas przed śmiercią i ja się nim wtedy zajmowałam. Najgorzej wkurza mnie stwierdzenie, że one przecież sobie świetnie radzą. Tak... ludzie też sobie świetnie radzą tylko co to za życie jak się nic nie widzi.Oczywiście zaraz mówią że psy mają lepsze nosy niż ludzie. Tak tylko jeszcze raz powtarzam ... co to za życie? jaki jego komfort? A jeszcze jak są wyrzucane na pastwę losu tio jak to komentować? Nie ma na to komentarza. Dla mnie to draństwo -delikatnie mówiąc:mad: Co to za pomysł? Zdradź! Jeśli będę miała możliwości to pomogę.Ale wracając do Ciapka może jednak się uda :lol: [quote name='Majaa']Niestety zasmucę Cię zuza1954 Operacja zaćmy nie gwarantuje odzyskania widzenia! Nikt nie wie, co pod całkowicie zmętniałą soczewką, będzie się ukrywać, a tego nie da się dojrzeć nawet przy wziernikowaniu ...... trochę może pomóc usg ........... Bardzo mi się podoba Wasza rozmowa - świat byłby piękny, gdyby tylko takie dyskusje miały miejsce! Zobaczcie jednak nasz regionalny problem http://www.tvp.pl/publicystyka/magazyny-reporterskie/celownik/wideo/29092010-1725/2722091 Zuza - Ty się zajmujesz psami, głównie niewidomymi, w Warszawie? Przyszedł mi szalony pomysł do głowy, ale do zrealizowania, jak najbardziej! Quote
zuza1954 Posted October 1, 2010 Posted October 1, 2010 O Kielcach tej mordowni my wiemy w Warszawie. Był też na Facebooku ten problem. Quote
elaja Posted October 1, 2010 Author Posted October 1, 2010 Nie , nie na śniadanie wyszłam ale po Ciapusia - mam piękny widok z okna na tę drogę, a widziałam go pól godziny wcześniej jadąc do pracy z kolegą, jak konsumuje coś na poboczu . Ciapuś owszem podszedł , powąchał wyciągniętą rękę , skulił sie i poszedł dalej.Wsiadłam z szefem do samochodu aby psa wyprzedzić i zaopatrzona w kanapkę spróbowałam jeszcze raz nawiązać z psiakiem kontakt.Tym razem się udało i Ciapek za kanapką jak po sznurku zawędrował pod drzwi firmy- no jeszcze go należało wynieść na rękach do biura , bo schody okazały dla niego się przeszkodą nie do pokonania.Resztę historii już znasz.A propos sunii , to dziwi mnie fakt , że ci ludzie przecież uratowali jej życie i chyba naprawdę sobie z nią nie radzą skoro próbują ją oddać.Może nie mają doświadczenia w wychowywaniu psiaka a sunia nie należy do gatunku "samowychowujących się", ma duży temperament i stąd te kłopoty.Zuza1954 - może mogłabyś podsunąć im parę fajnych pomysłów na ujarzmienie "łobuza" - tak delikatnie , bo nikt z nas nie lubi pouczania -prostych i skutecznych , bo nic tak nie cieszy jak samodzielne i skuteczne nauczenie psiaka kilku komend. Quote
zuza1954 Posted October 1, 2010 Posted October 1, 2010 elaja nie mogę im nic podsuwać, a chciałabym gdyż kontakt bezpośredni z nimi ma moja koleżanka z pracy. A ja pomagam w szukaniu domu. Ale z tego co wiem to oni są niereformowalni. I w ogóle już jej nie chcą.To nie tacy ludzie jak Ty.elaja napisał(a):Nie , nie na śniadanie wyszłam ale po Ciapusia - mam piękny widok z okna na tę drogę, a widziałam go pól godziny wcześniej jadąc do pracy z kolegą, jak konsumuje coś na poboczu . Ciapuś owszem podszedł , powąchał wyciągniętą rękę , skulił sie i poszedł dalej.Wsiadłam z szefem do samochodu aby psa wyprzedzić i zaopatrzona w kanapkę spróbowałam jeszcze raz nawiązać z psiakiem kontakt.Tym razem się udało i Ciapek za kanapką jak po sznurku zawędrował pod drzwi firmy- no jeszcze go należało wynieść na rękach do biura , bo schody okazały dla niego się przeszkodą nie do pokonania.Resztę historii już znasz.A propos sunii , to dziwi mnie fakt , że ci ludzie przecież uratowali jej życie i chyba naprawdę sobie z nią nie radzą skoro próbują ją oddać.Może nie mają doświadczenia w wychowywaniu psiaka a sunia nie należy do gatunku "samowychowujących się", ma duży temperament i stąd te kłopoty.Zuza1954 - może mogłabyś podsunąć im parę fajnych pomysłów na ujarzmienie "łobuza" - tak delikatnie , bo nikt z nas nie lubi pouczania -prostych i skutecznych , bo nic tak nie cieszy jak samodzielne i skuteczne nauczenie psiaka kilku komend. Quote
elaja Posted October 1, 2010 Author Posted October 1, 2010 Co do kolczatki to..... Ciapek ciągnie na smyczy okropnie a ja nie mam czasu go uczyć........więc w nagrodę dostał szelki , i jemu wygodniej i mnie. No i pamiętam aby smycz trzymać raz prawą a raz lewą ręką - po powrocie mam przynajmniej ręce jednakowej długości.Kolczatka dla psa to jest tylko chwilowa ostatecznośc , można jej użyć gdy wszelkie inne środki zawodzą , niestety nie sprawdzi się gdy pies ciągnie bez przerwy, a powoduje niepotrzebny ból i wcale nie likwiduje problemu.Pies się przyzwyczaja i ciągnie dalej- ja sama kiedyś przejechałam się za psem w kolczatce-najpierw na butach , potem na brzuchu , w końcu puściłam smycz.Świetna lekcja - polecam ! Quote
zuza1954 Posted October 1, 2010 Posted October 1, 2010 Masz całkowitą rację. Daj znać jak będą nowe wiadomości o Ciapku. Pozdrawiam b.serdecznie.elaja napisał(a):Co do kolczatki to..... Ciapek ciągnie na smyczy okropnie a ja nie mam czasu go uczyć........więc w nagrodę dostał szelki , i jemu wygodniej i mnie. No i pamiętam aby smycz trzymać raz prawą a raz lewą ręką - po powrocie mam przynajmniej ręce jednakowej długości.Kolczatka dla psa to jest tylko chwilowa ostatecznośc , można jej użyć gdy wszelkie inne środki zawodzą , niestety nie sprawdzi się gdy pies ciągnie bez przerwy, a powoduje niepotrzebny ból i wcale nie likwiduje problemu.Pies się przyzwyczaja i ciągnie dalej- ja sama kiedyś przejechałam się za psem w kolczatce-najpierw na butach , potem na brzuchu , w końcu puściłam smycz.Świetna lekcja - polecam ! Quote
Majaa Posted October 1, 2010 Posted October 1, 2010 zuza1954 napisał(a):Ojej:-( skojarzyłam z zaćmą ludzką. Ale może jednak się uda. Bardzo dobrze Ci się skojarzyło. Oko psie jest drugie w kolejności podobieństwa do ludzkiego, zaraz po świńskim. U ludzi niestety też nie zawsze wiadomo co pod zaawansowaną zaćmą się ukrywa! zuza1954 napisał(a): Tak... ludzie też sobie świetnie radzą tylko co to za życie jak się nic nie widzi. Wystarczy kilka razy wysłuchać osób 1 - 2 dni po operacji zaćmy, kiedy mówią, że widzą np.: każdy kurz, albo pytają rodziny, kiedy zmienili meble, a de facto mebli nie zmieniali od przynajniej 5 lat. zuza1954 napisał(a):Oczywiście zaraz mówią że psy mają lepsze nosy niż ludzie. Tak tylko jeszcze raz powtarzam ... co to za życie? jaki jego komfort? A jeszcze jak są wyrzucane na pastwę losu tio jak to komentować? Nie ma na to komentarza. Dla mnie to draństwo -delikatnie mówiąc:mad: Ludzi wyrzucają lub ignorują w takich sytuacjach najbliżsi, a naoglądam się takich akcji na codzień zuza1954 napisał(a):Co to za pomysł? ! ZdradźJeśli będę miała możliwości to pomogę.Ale wracając do Ciapka może jednak się uda :lol: Mam taką nadzieję, że się uda .... przynajmniej z tym jednym okiem! Pomysłu nie mogę zdradzić na forum publicznym ....... Zuza A Tak poza tematem znasz Klinikę Bemowo? Quote
zuza1954 Posted October 4, 2010 Posted October 4, 2010 Znam Klinikę na Bemowie. Byłam tam raz z Kari na usg brzucha u dr Marcińskiego, który jest uważany za guru od usg w Warszawie. Co do ludzkiej zaćmy mam trochę doświadczenia pooperacyjnego gdyż u mnie w rodzinie były dwie takie operacje. Masz rację- po operacji barwy wszystkiego są cudowne. Słyszałam jeszcze bardzo dobre opinie o dr Garncarzu w Warszawie- psim okuliście. Niewidomy Hen był u niego na konsultacji z wolontariuszami. Niestety w jego przypadku było za późno. FIGA już w DT koło Kozienic. Oddali ją bez żadnych problemów. Ale są z nią kłopoty. Ciapek dziś na FB. Majaa napisał(a):Bardzo dobrze Ci się skojarzyło. Oko psie jest drugie w kolejności podobieństwa do ludzkiego, zaraz po świńskim. U ludzi niestety też nie zawsze wiadomo co pod zaawansowaną zaćmą się ukrywa! Wystarczy kilka razy wysłuchać osób 1 - 2 dni po operacji zaćmy, kiedy mówią, że widzą np.: każdy kurz, albo pytają rodziny, kiedy zmienili meble, a de facto mebli nie zmieniali od przynajniej 5 lat. Ludzi wyrzucają lub ignorują w takich sytuacjach najbliżsi, a naoglądam się takich akcji na codzień Mam taką nadzieję, że się uda .... przynajmniej z tym jednym okiem! Pomysłu nie mogę zdradzić na forum publicznym ....... Zuza A Tak poza tematem znasz Klinikę Bemowo? Quote
elaja Posted October 4, 2010 Author Posted October 4, 2010 [. FIGA już w DT koło Kozienic. Oddali ją bez żadnych problemów. Ale są z nią kłopoty. Ciapek dziś na FB.[/QUOTE] Witaj Zuza1954 - a na czym polegają kłopoty z Figą ? Mam nadzieję , że DT jest na tyle doświadczony aby sobie z zachowaniem Figi poradzić. Jeśli to jest np.silny lęk separacyjny to może być trudno , bo nie sposób , przynajmniej na początku ,odwrócić uwagę psa czymkolwiek na tyle skutecznie aby choć na chwilę spokojnie został sam.A z komfortem życia w ciemności naprawdę masz rację - Ciapek radzi sobie świetnie ,ale........ nauczyłam go komendy "siad" , on dołożył własną modyfikację polecenia w postaci machania łapką w powiertrzu( dawaj szybciej ten smakołyk z ręki !) i wczoraj po zmroku usiadł i machał w kierunku ściany , bo nie widział gdzie jestem . Zrobiło mi się bardzo smutno.. Quote
zuza1954 Posted October 4, 2010 Posted October 4, 2010 No ... mnie też zrobiło się smutno. elaja podaj swój e-mail, wyślę wątek Figi, ona też jest na dogo psy w potrzebie i trzeba zjechać na dół(ale trudno znaleźć.) Tam wszystko przeczytasz. Jest trudna!!! Nie wiem jak to bedzie dalej, dałam telefon do szkoleniowca.elaja napisał(a):[. FIGA już w DT koło Kozienic. Oddali ją bez żadnych problemów. Ale są z nią kłopoty. Ciapek dziś na FB. Witaj Zuza1954 - a na czym polegają kłopoty z Figą ? Mam nadzieję , że DT jest na tyle doświadczony aby sobie z zachowaniem Figi poradzić. Jeśli to jest np.silny lęk separacyjny to może być trudno , bo nie sposób , przynajmniej na początku ,odwrócić uwagę psa czymkolwiek na tyle skutecznie aby choć na chwilę spokojnie został sam.A z komfortem życia w ciemności naprawdę masz rację - Ciapek radzi sobie świetnie ,ale........ nauczyłam go komendy "siad" , on dołożył własną modyfikację polecenia w postaci machania łapką w powiertrzu( dawaj szybciej ten smakołyk z ręki !) i wczoraj po zmroku usiadł i machał w kierunku ściany , bo nie widział gdzie jestem . Zrobiło mi się bardzo smutno.. Quote
zuza1954 Posted October 4, 2010 Posted October 4, 2010 Kochany Ciapuś.. ale ja wierzę że operacja da mu widzenie świata Quote
elaja Posted October 4, 2010 Author Posted October 4, 2010 juz podaję e.janusz@poczta.fm ps.watek Figi znalazłam, ona się zachowuje jakby ADHD miała , ale najważniejsze że sunia nie jest zupełnie agresywna ani do ludzi ani do zwierząt.To chyba mały pracoholik jest , powinna mieć jakieś zajęcie aby rozładować energię ,która w niej siedzi. Quote
zuza1954 Posted October 4, 2010 Posted October 4, 2010 No właśnie napisałam wcześniej że trzeba ja zmęczyć intelektualnie i fizycznie.Ale cos tam jest nie tak z jedną z suk. Już wysyłam- przeczytaj ostanie wpisy-może coś doradzisz jako doświadczona w tym zakresie osoba[quote name='elaja']juz podaję e.janusz@poczta.fm ps.watek Figi znalazłam, ona się zachowuje jakby ADHD miała , ale najważniejsze że sunia nie jest zupełnie agresywna ani do ludzi ani do zwierząt.To chyba mały pracoholik jest , powinna mieć jakieś zajęcie aby rozładować energię ,która w niej siedzi. Quote
elaja Posted October 4, 2010 Author Posted October 4, 2010 zuza1954 napisał(a):No właśnie napisałam wcześniej że trzeba ja zmęczyć intelektualnie i fizycznie.Ale cos tam jest nie tak z jedną z suk. Już wysyłam- przeczytaj ostanie wpisy-może coś doradzisz jako doświadczona w tym zakresie osoba Ciężko radzić na odległość ale spróbuję . Taka doświadczona to też znowu nie jestem, amatorka raczej , ale miałam już psa ze schronu 2 x zwracanego z powodu agresji - okazał się samcem dominantem ,niezwykle aktywnym, ciężko było skupić jego uwage na czymkolwiek-a po długich miesiącach pracy zrobił się kochanym chociaz dalej niezwykle aktywnym przytulakiem i do dziś żałuję ,że był z nami tak krótko ( 4 lata i 4 m-ce) Quote
zuza1954 Posted October 5, 2010 Posted October 5, 2010 Tak, na to trzeba duzo pracy i dużo czasu żeby to osiągnąć. Ale udało Ci się.elaja napisał(a):Ciężko radzić na odległość ale spróbuję . Taka doświadczona to też znowu nie jestem, amatorka raczej , ale miałam już psa ze schronu 2 x zwracanego z powodu agresji - okazał się samcem dominantem ,niezwykle aktywnym, ciężko było skupić jego uwage na czymkolwiek-a po długich miesiącach pracy zrobił się kochanym chociaz dalej niezwykle aktywnym przytulakiem i do dziś żałuję ,że był z nami tak krótko ( 4 lata i 4 m-ce) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.