kinga Posted May 9, 2006 Author Posted May 9, 2006 Zuza! ...a ja od 1,5 godz. zastanawiam się, czy Ci wysłać smsa z tymi rewelacjami... i stwierdziłam, ze taka idiotka nie będę, zeby Cię po nocy budzić...:oops: ...jak dobrze, ze już nie muszę pisać Ci maila z dokładnymi wyjaśnieniami...:p Quote
Zuza35 Posted May 9, 2006 Posted May 9, 2006 SMS-y to można do mnie słać o każdej porze dnia i nocy, najwyżej nie usłyszę :lol: Zazwyczaj telefon mam w kurtce albo torbie. A już w sprawie psa czy innego zwierza, zwłaszcza mojego :evil_lol: to można dzwonić tak długo aż odbiorę :lol: I moi znajomi to bezwzględnie wykorzystują :mad: Ostatnio jeździłam przez pół nocy z potrąconą przez samochód spanielką. Koleżance (żeby dodać pikanterii sprawie - tydzień po terminie porodu i z małżonkiem w przymusowej podróży służbowej) pod domem jakiś k....s potrącił i pojechał. Całe szczęście sunia wyleczona i pańcie się znaleźli - wykopała sobie dołek pod ogrodzeniem i poszła kawalera szukać :angryy: Quote
swan Posted May 10, 2006 Posted May 10, 2006 kinga, a jak do tego czasu, jak Hańcza/Hanka dojedzie tutaj? Bezpieczna jest? Uszu nie wkłada gdzie nie trzeba? Rozumiem że skurczybyk zastraszony i już dla Hanki niegroźny?:mad: Ktoś tam jeszcze podskakuje? Quote
Camara Posted May 10, 2006 Posted May 10, 2006 Zuza - cieszę się, że Cię tu widzę :multi: (GochaW.) swan... ty jak zwykle mnie zaskakujesz (pozytywnie, ma się rozumieć) :loveu: Quote
swan Posted May 10, 2006 Posted May 10, 2006 a zobaczycie jak TZ się zdziwi jak wróci kiedyś do domu, a tutaj jeden więcej czarny pies....:crazyeye: Quote
Camara Posted May 10, 2006 Posted May 10, 2006 swan napisał(a):a zobaczycie jak TZ się zdziwi jak wróci kiedyś do domu, a tutaj jeden więcej czarny pies....:crazyeye: :shake: nie doliczy się... wszystko sie zleje w jedną wielką czarną plame :evil_lol: Quote
kinga Posted May 10, 2006 Author Posted May 10, 2006 swan moja kochana :loveu: - ależ jestem interesowna małpa:oops: - teraz to kochana, kochana...:razz: - ale ja szczerze, naprawdę: :lol: a kiedy mogłabyś Hańczę wziać? to jest... tego... kiedy my jesteśmy zaproszeni na tę kawę, chciałam zapytać... ..:p ( bo jak jesteśmy zaproszeni niedługo, to może bym ją w schronie na jakiś czas gdzieś zabezpieczyła, w miare możliwosci... - a dziś bedę w schronie, mogłabym pogadać) Quote
PaulinaT Posted May 10, 2006 Posted May 10, 2006 Zuza35 - i ty naprawdę naprawdę weźmiesz hańczę - Hossy powtórkę?? To pięknie to ślicznie :multi: :lol: :lol: Kinga - skad ty takich fajnych "loodziuff" dla swoich czarnych puchatych wyszukujesz... :roll: najpierw Tuxmany i Dorothy a teraz Zuza... O jacie swan :lying: :mdleje: :mdleje: :mdleje: Teraz ja - potem twój TZ tak zrobi, no bo przecież ze się doliczy, chyba do tylu (czekaj no do ilu? :hmmmm: do czterech? pięciu? sześciu?) to on liczyć umie co? :razz: Quote
kinga Posted May 10, 2006 Author Posted May 10, 2006 [quote name='PaulinaT']Zuza35 - i ty naprawdę naprawdę weźmiesz hańczę - Hossy powtórkę?? To pięknie to ślicznie :multi: :lol: :lol: Kinga - skad ty takich fajnych "loodziuff" dla swoich czarnych puchatych wyszukujesz... :roll: najpierw Tuxmany i Dorothy a teraz Zuza... O jacie swan :lying: :mdleje: :mdleje: :mdleje: Teraz ja - potem twój TZ tak zrobi, no bo przecież ze się doliczy, chyba do tylu (czekaj no do ilu? :hmmmm: do czterech? pięciu? sześciu?) to on liczyć umie co? :razz: ...skąd ja biorę tych fajnych ludzi... no właśnie tez sie zastanawiam...:hmmmm: wiesz co to jest tak: :lol: - puszczam psa w eter - tylko literki, bo zdjęć nie umiem:shake: - lupe puszcza zdjęcia - potem robię sobie kawkę - włączam nastrojową muzyczkę - i czekam... i ani się nie obejrzę, oni walą drzwiami i oknami :p - i to po kilka sztuk na jednego psa :lol: ...żyć nie umierać... :multi: Quote
kinga Posted May 10, 2006 Author Posted May 10, 2006 swan starczy już tego sadzenia krzaczków i drzewek :tree1: :tree1: :tree1: ... bo ja bym chciała z tobą tak zupełnie wyjątkowo porozmawiać o:Dog_run: ...słuchajcie: a może swan w przypływie szczerości powiedziała swojemu TZ o Hanczy, a on na to: :stupid: :eek2: i po miłej rodzinnej :krach: swan nam zamilkła...:-( Quote
swan Posted May 10, 2006 Posted May 10, 2006 hej, żyję:evil_lol: nie było gadki rodzinnej bo jeszcze nic nie powiedziałam:cool3: ale to jest kwestia tylko poinformowania w tym przypadku, sprawa nie wiąże się z kosztami ani z decyzją na "do końca życia" więc nie ma sprawy a mój TZ jest na wyjeździe i wraca dopiero w piątek, to wtedy Mu powiem:p mówię Wam, że to tylko kwestia informacji, i tak to ja karmię, czeszę , wyprowadzam, szkolę, wizytuję weterynarza itd itp TZ nie - z tej prostej racji, że jako nieobecny nie może tego robić:p a byłam trochę zajęta, bo z racji suszy ogród mi skamieniał i nie mogłam się wgryźć w glebę, więc przerzuciłam się na przestawianie mebli w domu:cool1: trochę się zmęczyłam więc wpadłam tutaj:lol: a zaraz idę spać:cool3: ale ogrodzenie już się wymyśla i koncepcja wizualizuje, niech no tylko ta kasa wpłynie wreszcie na konto, to zaraz zamawiam:cool3: na dniach Ja realnie patrząc myślę, że wszystko będzie gotowe za ok 10-14 dni Quote
kinga Posted May 27, 2006 Author Posted May 27, 2006 ... bardzo przepraszam, ze tak przykurzył się temat Hańczy:oops: :oops: :oops: nooo, Hańcza cały czas wytrwale czeka na połowę czerwca, kiedy to Zuza wykonczy dom, przeprowadzi się doń i przyjmie Hańczę a ja za każdym razem struchlała sprawdzam, czy Hańcza cała i zdrowa jest w swoim boksie.. jeesu, ile to mnie nerwów kosztuje:shake: ...do dzisiejszego popołudnie była cała i zdrowa, w jednym, nienaruszonym kawałku:lol: dziś postanowiłam ją jakimś cudem wziać na spacer, zeby łapy sobie rozprostowała od tego listopada, w którym trafiła za kraty o matko:shake: - akurat wzięlismy z moim synem, który dzielnie mnie wspierał, dwie takie idiotki ( no sorry, inaczej się nie da), które trzeba było wynieść na rękach poza teren schronu, po czym rozpłaszczyły się jak zaby w trawie i takie rozpłaszczone pozostały po jakimś czasie druga idiotka stanęła na nogi i trochę zaczęła przypominać psa, natomist Hańcza :oops: ... Hańcza sie wbiła w najwieksze pokrzywy w pozycji takiej, jak ma zdjęcia w boksie robione - jak naleśnik, łąpami do góry... i taka przez pół godziny pozostała... a co ruszyłam delikatnie smyczą, to się wbijała bardziej :shake: w koncu przyszedł na odsiecz pracownik, załadował ją na ręce - bo ona waży, oj, waży, i w tej formie Hańcza - bardzo wybiegana - wróciła do boksu Quote
Tundra Posted May 27, 2006 Posted May 27, 2006 A czemu one z takich pieknych spacerow zdjec nie robia? Trawa zielona, soczysta, wiosenna....... pies piekny, aksamitny..... Natura, poezja:lol: :lol: :lol: ....... Jutro bedzie lepiej!!! Quote
Dabrowka Posted May 27, 2006 Posted May 27, 2006 kinga napisał(a):o matko:shake: - akurat wzięlismy z moim synem, który dzielnie mnie wspierał, dwie takie idiotki ( no sorry, inaczej się nie da), które trzeba było wynieść na rękach poza teren schronu, po czym rozpłaszczyły się jak zaby w trawie i takie rozpłaszczone pozostały po jakimś czasie druga idiotka stanęła na nogi i trochę zaczęła przypominać psa, natomist Hańcza :oops: ... Hańcza sie wbiła w najwieksze pokrzywy w pozycji takiej, jak ma zdjęcia w boksie robione - jak naleśnik, łąpami do góry... i taka przez pół godziny pozostała... a co ruszyłam delikatnie smyczą, to się wbijała bardziej :shake: w koncu przyszedł na odsiecz pracownik, załadował ją na ręce - bo ona waży, oj, waży, i w tej formie Hańcza - bardzo wybiegana - wróciła do boksu :lol: A ja mam taką jedną w domu - luzem owszem, chętnie sobie gdzieś pobiegnie. Na smyczy odbywamy spacery "na żabę" :evil_lol: Dwie takie żaby - to musiał być piękny widok :evil_lol: Ale przynajmniej nogi nie bolą po takim spacerze :cool3: Quote
kinga Posted May 27, 2006 Author Posted May 27, 2006 Tundra, dzieki za pocieszenie ;) ...bo coś mnie ten spacer sfrustrował :roll: za tydzień wezmę dziecko razem z aparatem... będą dwa naleśniki ze specjalną dedykacją dla Ciebie :p Quote
kinga Posted May 27, 2006 Author Posted May 27, 2006 Dabrowka napisał(a)::lol: A ja mam taką jedną w domu - luzem owszem, chętnie sobie gdzieś pobiegnie. Na smyczy odbywamy spacery "na żabę" :evil_lol: Dwie takie żaby - to musiał być piękny widok :evil_lol: Ale przynajmniej nogi nie bolą po takim spacerze :cool3: nogi i tak bolały:evil_lol: ... bo w poprzedniej serii wzięlismy dwa terierowate :evil_lol: pershingi :evil_lol: ...a w drugiej serii gryzły komary:placz: Quote
Tundra Posted May 27, 2006 Posted May 27, 2006 Bywaja dni smutne i chwile radosne. Te chyba tylko dla nas dzisiaj wesole. Ja kiedys dawno temu pokazywalam mlodym kotom po raz pierwszy trawe, zmykaly jakby je pazylo, gluptolki=bidulki. Ale widok byl pocieszny. Quote
kinga Posted May 27, 2006 Author Posted May 27, 2006 Tundra napisał(a):Bywaja dni smutne i chwile radosne. Te chyba tylko dla nas dzisiaj wesole. Ja kiedys dawno temu pokazywalam mlodym kotom po raz pierwszy trawe, zmykaly jakby je pazylo, gluptolki=bidulki. Ale widok byl pocieszny. skądś to znam... ja właśnie dziś miałam też na spacerze brata mojej Tajgi, który w schronie siedzi od urodzenia od ponad 3,5 roku... w boksie, jak zwykły świniak. Ten pies to mój wyrzut sumienia. Pies, który nie zna NICZEGO poza boksem z piachem i gównami - nie zna trawy, nie zna głaskania, nie umie chodzić - na krawężniku potyka się, nie umie wąchać traw, nie merda ogonem Pies, który nie rokuje, jak chociazby Hańcza - że odblokuje się i wróci do normy. Bo ten pies nie ma do czego wracać. Ech, zaśmiecam wątek Hańczy, i w dodatku tak jakoś minorowo... Quote
Dorothy Posted May 28, 2006 Posted May 28, 2006 Biedna kinga :glaszcze: :glaszcze: Nie martw sie tak bardzo tymi spacerami ala zaba tudziez a'la nalesnik, sama mowilas ze Hoska tez tak wychodzila na spacer, a dzis biega i nosci jej nie musze:roll: aczkolwiek nie porezentuje na spacerach zywiolowej radosci, jest niezwykle czujna, caly spacer to czuje rozgladaie sie, ogladanie za siebie, pelne skupienie, nawet jak z tylu koopka to z przodu czujna Hoska i przeszukujacy wzrok jak peryskop. Ona sie nie umie cieszyc jak Bert, skakac niefrasobliwie, niestety, tylko wciaz czuj mysliwskiego psa. A ten brat Tajgi, dlaczego nie ma szans na dom? Co to za pies? Pisalas o nim kiedys?? Quote
Camara Posted May 28, 2006 Posted May 28, 2006 [LEFT]Kinga, ech żebys ty bliżej z tym Koszalinem się przeprowadziła :roll: a tak... :cool1: Ale wiesz, że myślę o was? codzienne!!! [/LEFT] Quote
kinga Posted May 29, 2006 Author Posted May 29, 2006 Dorothy, Morus - brat mojej Tajgi - jest zresztą w linku (pod moimi postami ) "schronisko w Koszalinie" - w galerii 3 - to nasza rodzinna zagwozdka od ponad dwóch lat. Gdy szukaliśmy dla siebie psa nr 2 - prawie 2,5 roku temu, ujęły nas dwa identyczne, nierozłączne kudłacze w jednym boksie. Półtora roku wczesniej szczeniaki - cały miot ok. 5 tyg.- były przywiezione z interwencji w mroźnym styczniu. Jeden z dwóch okazał się suczką - a suczki szukaliśmy - i tak nastała u nas Tajga, (która zresztą swym zachowaniem wywróciła wszystko, co na temat psów wiedziałam, do góry nogami.) Kierowniczka pocieszała nas, ze ten drugi jest młody ( 1,5 roku) i na pewno szybko pójdzie. Ale czas mijał i mijał, Morus ciagle był w tym samym boksie - z coraz mniejszymi szansami na adopcje. My ciagle biliśmy się z myślami, czy go nie dokoptować do naszej rodziny... ale ponad rok temu nieoczekiwanie nastał Lipton - i temat upadł. Teraz Morus ma 3,5 roku, i jest właściwie nieadoptowalny. Nie umie NIC. Człowiek nie kojarzy mu się z niczym innym, jak tylko z wrzucaniem jedzenia do mich i myciem boksu szlauchem. Ze mną buduje już inne relacje, ale prawdopodobnie nigdy nie zbuduje normalnych. On musiałby trafic na kogoś w stylu swan i jej walniętej Luśki, kto podjałby się pracy od podstaw. Tyle, ze ten pies, w przeciwienstwie do prawie wszystkich innych w schronie, NIE TĘSKNI. Nie ma za czym. I dlatego ciągle zastanawiam się, czy marnować czas - z całym cynizmem uzywam tu tego słowa - na niego, czy nie zająć się tyloma innymi, wywalonymi na zbity pysk z domów Quote
kinga Posted May 29, 2006 Author Posted May 29, 2006 Camara napisał(a):Kinga, ech żebys ty bliżej z tym Koszalinem się przeprowadziła :roll: a tak... :cool1: Ale wiesz, że myślę o was? codzienne!!! Camara, dziękuję pięknie za zaproszenie:lol: ...jak zostanę wywalona z domu na tzw. zbity pysk - za brak zachowania proporcji pomiędzy pracą, przynoszącą zysk, a hobby, przynoszacym jedynie starty ( ostatnio kosztowne hobby wzięło niestety górę:oops: ... stad nieustanna zapaść finansowa:oops: i tzw. ciche dni w domu) - to obiecuję - załaduję pół schronu w wagony towarowe, przejedziemy jakoś tę Polskę, i rozbijemy się na malowniczych pagórkach podkrakowskiej wsi, opodal cioci Camary :lol: - i będziemy sobie wesolutko koczować, zdani na Twoją łaskę :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.