Jump to content
Dogomania

WYSTAWOWy (prosimy zakladac oddzielne tematy)!


Recommended Posts

  • Replies 1.5k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Pływajcie, ale weź pod uwagę fakt, że w pływaniu on sporo spala i dlatego jest psem szczuplutkim :lol:

My dziś dostalismy paczkę! :lol:
Słuchajcie, Doc to pies-huragan!
W domu dałam mu się chilkę zapoznać z 'zabawkami'.
Później mama szła do apteki i w umówionym miejscu rzuciła pod wiatr skrzydło kacze z kropelką tego zapachu.
20 min później szłam tamtędy z Docem i kazałam 'szukaj, przynieś'.
Wpadł tam jak BOMBA, zakręcił się kilka razy wokoło traw i drzewek (mieszkamy na łące-polu) i.... MIAŁ! Znalazł to jakies 20 metrów od drogi, sam sobie znalazł kierunek, wiecej - przebiegł koło spleśniałego bohenka chleba (Docowy przysmak nr 1) i NIC - jakby go nie zauważył!
Aporty STRASZNIE mu się podobają.
Tzn narazie mial kontak z jednym (pachnącym - tzn nakropionym) skrzydłem kaczym i jednym (pachnącym) aportem z królika, którego z zadowoleniem sobie nosił w pysku.

PS. Czy te skrzydełka będą ZAWSZE tak śmierdzieć naftaliną? :lol: Takie to obślinione i mokre po zabawie było, ze położyłam w łazience zeby sie suszyło (pies obowiązkowo waruje pod łazienką :lol: ) i teraz tam strasznie cuchnie! :lol:

Zauważyliście że od tego roku jest obowiązek badań retrieverów hodowlanych? ;-)
Jak myślicie - zmieni się przy tym liczebność "hodowlana" rasy?

Posted

BabyCakes napisał(a):
Jak dla mnie - koszmarnie ciasno :shake:

No toście mnie pocieszyły :cool3: ! Dobrze chociaż, że będę jechać z Częstochowy to te 40 minut to jak na spacerek do lasu .... To się Tolek zdziwi jak wysiądzie :evil_lol: .

Posted

Zauważyliście że od tego roku jest obowiązek badań retrieverów hodowlanych?
Jak myślicie - zmieni się przy tym liczebność "hodowlana" rasy?


Nie sadze, zeby miala sie znacznie zmienic przy takim systemie oceniania stawow, jaki mamy u nas :shake: Do oceny mozna wyslac zdjecie jakiegokolwiek psa, wystarczy miec weta, z ktorym "mozna sie dogadac". Przeciez u nas wszystkie psy maja A :diabloti:
Nie jestem zadowolona z tego, ze wprowadzono ten obowiazek.

No toście mnie pocieszyły ! Dobrze chociaż, że będę jechać z Częstochowy to te 40 minut to jak na spacerek do lasu .... To się Tolek zdziwi jak wysiądzie


Ulokuj sie na trybunach - gorzej widac to, co sie dzieje na ringu, ale pies ma wiecej spokoju. A najlepiej miec klatke - i pies, i wlasciciel ma spokoj :cool3:

Posted

[quote name='Gazuś']Pływajcie, ale weź pod uwagę fakt, że w pływaniu on sporo spala i dlatego jest psem szczuplutkim :lol:
I bardzo dobrze, szczupły labek to zdrowy labek :-) A masy to on dopiero nabierze.
Na labach co prawda się nie znam, ale patrząc tak pod kątem goldenim, to kątowanie przodu rzeczywiście trochę słabe, ale można poprawić to optycznie, ustawiając przednie łapy bardziej pod psa, łopatka się uwydatni. Zresztą z wiekiem też troche siądzie.

Zauważyliście że od tego roku jest obowiązek badań retrieverów hodowlanych? ;-)
Jak myślicie - zmieni się przy tym liczebność "hodowlana" rasy?

Prawda jest taka, że jak ktoś chce mieć psa za A to będzie go miał, czy to przed wprowadzeniem obowiązku badań, czy po. Zresztą wystarczy popatrzeć na wyniki naszych polskich goldenów... nie wierzcie w cuda...

Posted

Prawda taka, że są i 'uczciwi' weci.
Dr u którego ja badałam Doca spytał sie czy z wpisem chce czy bez. Jak powiedziałam ze z wpisem, to zabrał mi rodowód i stwierdził, że zdjęcie pokaże i oceni 'na oko' przy mnie, ale nie ma juz odwrotu i chce chce czy nie wysyła je do wrocławia. Mnie sie to podoba, bo jest to uczciwość.

Aniu, piszesz - wyniki. Wiele hodowców bada swoje psy, ale nie zamieszcza info o np D na stronach, a jednak psów nie rozmnaża.

Posted

BabyCakes napisał(a):
Do oceny mozna wyslac zdjecie jakiegokolwiek psa, wystarczy miec weta, z ktorym "mozna sie dogadac". Przeciez u nas wszystkie psy maja A :diabloti:
Nie jestem zadowolona z tego, ze wprowadzono ten obowiazek.

To tak można ? To po jaką ch ...ę darłam z psem aż do Wrocławia :evil_lol: ?!
"Dogadałby" się człowiek na miejscu, zdjęcie z albumu rodzinnego sąsiada podał .... Ech, stara ja i głupia :diabloti:

BabyCakes napisał(a):
Ulokuj sie na trybunach - gorzej widac to, co sie dzieje na ringu, ale pies ma wiecej spokoju. A najlepiej miec klatke - i pies, i wlasciciel ma spokoj :cool3:

Ja to pewnie nawet tam nie wejdę :-( bo mi Aśka nie pozwoli. Kiedy ona go wystawia to ja mam zakaz zbliżania się, zwłaszcza na hali. Gdbyby mnie zwąchał to pewnie by jej rękę wyrwał, tak by rwał do mamusi :cool3: ! Rozumiem, ale przykro zawsze .... Ostatnio doszłam do tego, że wybrałam się na wystawę gdzie nie wystawiałam Tolka, aby sobie popatrzeć bo od dłuższego czasu dane mi nie było. Albo kryję się w krzaczorach, albo wcale wejść nie mogę. Pożytek z tego tylko taki, że poznałam mnóstwo innych ras, zwłaszcza tych co miały ringi na innych halach niż goldeny :evil_lol: .

Posted

Heh, jak my jedziemy na wystawę rodzinnie (czyli...no mało kiedy) to wsyzscy tez musza być daaaleko. Na wszelki wypadek :lol:

Słuchajcie, ja jestem psem i skrzydłami ZACZAROWANA. Jest poprostu .świetnie i ani troche nie żałuje zakupy. Doc jak widzi kogos z rodziny (kogo nie widział cały dzień) na końcu pola to sie rzuca w tamtą stronę jak dziki. A dziś? Zerknął. "Ok, ktoś idzie. I co z tego?" szukał w szuwarach skrzydła kaczki, złapał w pysk (mama juz doszla na kilka metrów od nas), zerknął naa mamę i przyszedł mi oddać. Spokojnie. Opanowanie.
Poprostu nas wmurowało!
Na dodatek za każdy przyniesiony aport miał dostać kabanosiki, serek itp. NIE CHCIAŁ. On tylko czekał aż rzuce ZNOWU. Dopiero po godzinnej zabawie cokolwiek wziął do pyska, żeby zjeść w nagrodę.

Mam tylko problem, bo Doc za nic nie chce oddawać aportu w siadzie, a ja za nic nie umiem wymyśleć jak go tego nauczyć. On najchętniej by mi położył aport przed nogami, ewentualnie odda mi go do rąk, ale na stojąco.

Posted

Gazuś napisał(a):
Aniu, piszesz - wyniki. Wiele hodowców bada swoje psy, ale nie zamieszcza info o np D na stronach, a jednak psów nie rozmnaża.

A szkoda, że nie zamieszczają, bo mnie właśnie takie wyniki interesują. Co mi po psie z A, kiedy np daje dysplastyczne potomstwo, ale nigdy się tego nie dowiem, jeśli będziemy publikować tylko te dobre. Bo tak naprawdę najważniejsze są wyniki przodków, rodzeństwa, potomstwa itp.
Nie chce żebyś mnie żle zrozumiała, ciesze się z wprowadzenia tego przepisu, bo na pewno jest to jakiś krok naprzód, ale nie obiecywała bym sobie za duzo… tak samo nie podważam uczciwości wielu wetów. Ale nie potrafie zrozumieć czemu np. w innych krajach jest tyle psów z wynikiem B, kiedy u nas poza psami z dysplazją są prawie same z A, czyżby Polacy mieli same ideały chodzące…
Wejdzcie sobie np. na strone niemieckiej hodowli Catch the Wind, gdzie właścicielka publikuje wyniki wszystkich swoich szczeniąt, bo mi szczęka opadła. Czy te wyniki to kwestia złej hodowli, czy może solidnej oceny badań?
Grzebałam sobie ostatnio w rodowodach różnych psów i trafiłam na czeskiego reproduktora, weszłam w potomstwo, prawie same psy z czeskich hodowli, w większości z wynikami B/B lub B/C i nagle polski miot , wszystkie 4 psy zamieszczone w bazie z wynikiem A. Następny dowód, że jak chcesz zdrowego goldena to kupuj w Polsce, a może badaj w Polsce…

Posted

Gazuś, no to ci się pies z pasją aportera trafił, nic tylko pozazdrościć :smile: Mojej Tosce też pasji nie brakuje, szukać albo gonić aporcik sama radocha, tylko gorzej z drugą częścią, oddaniem go pani... Śmieje się z niej zawsze, że ona to jest "prawie jak aporter" :evil_lol: Ale najgorsze jest to, że w domu to "mała zaraza" spokoju mi z rzucaniem zabawki nie daje, i tu nagle przynosić umie :angryy:

Posted

No tak tylko Wy to nawet u hodowcy reklamowac nie mozecie ;)

A z aportem to przeczekac psa i uswiadomic mu ze zabawa dalsza bedzie wtedy gdy odda i koniec.
Ja przez 2 lata sie meczylam wyciagajac psu aport. Az poznalam pewna wspaniala suczke BC ktora zainspirowala mnie do wielszej pracy z moim psem. Teraz moj pies wrecz wciska mi aport i prosi zebym go od niego laskawie wziela - i tak powinno byc :lol:

Posted

Ja jestem zszokowana właśnie dlatego, że Doc przynosi mi ten aport! :lol: Mam nadzieję że mu sie oddawanie nie znudzi i nie minie.
Aport-królik na początku był inną sprawą, bo Doc chciał mu 'wyszarpać' ten ogonek (o, ujawnia sie zamiłowanie do darcia papierów :cool3: ), ale już jest ok i łapie go ładnie w środek.

Co do badań, mnie się wydaje, że tyo poniekąd kwestia samej oceny. Ja bede praześwietlać psa jeszcze raz i wysyłać za granice, dla właśnej wiadomości, jak ocenili go w Polsce (A), a jak ocenią go zagranicą.

Posted

Ania_Carmen napisał(a):
Gazuś, no to ci się pies z pasją aportera trafił, nic tylko pozazdrościć :smile: Mojej Tosce też pasji nie brakuje, szukać albo gonić aporcik sama radocha, tylko gorzej z drugą częścią, oddaniem go pani... Śmieje się z niej zawsze, że ona to jest "prawie jak aporter" :evil_lol: Ale najgorsze jest to, że w domu to "mała zaraza" spokoju mi z rzucaniem zabawki nie daje, i tu nagle przynosić umie :angryy:


O Boże! To tak jak u nas! Część I rzucamy patyczek, część II biegniemy za patyczkiem, część III zżeramy patyczek :cool3: ! Za każdym razem kiedy odda aport - ja padam z wrażenia. A w domu?! Bez problemu szuka ukrytych przedmiotów, a potem oddaje, przynosi i oddaje rzucone ... Nie wiem o co chodzi. Może na dworze uważa, że to już dobro niczyje i ja nie mam do tego praw :cool3: ? Faktem jest, że to moja wina. Nie bawiliśmy sie aportem bo .... ja mam problemy z kręgami szyjnymi i machanie łapkami nie bardzo mi wychodzi.
Swoją przynależnośc do aporterów udowadnia braniem w pysk wszystkiego co w "łapy" wpadnie. Usiłuje podawać wszystko - buty, kapcie, smycz, kluczyki od samochodu nawet hantle :evil_lol: ! Kiedy był młodszy to szczególnie chciał być użyteczny kiedy sąsiedzi nieśli siaty z zakupami. Tolek usiłował im pomóc :evil_lol: , zabierając te ciężary. Daj stary! Ja ci to odniosę. Teraz już kończy się na sygnalizowaniu ochoty.
Tolek ma już 2,5 roku (jak ten czas zleciał :crazyeye: ) i chyba trochę za późno na zmianę nawyków. A może nie?

Posted

Tolutkowa napisał(a):
Tolek ma już 2,5 roku (jak ten czas zleciał :crazyeye: ) i chyba trochę za późno na zmianę nawyków. A może nie?



Nigdy nie jest za pozno na zmiane nawykow :lol:

Posted

[quote name='agamblu']No tak tylko Wy to nawet u hodowcy reklamowac nie mozecie ;)
:roflt: a to dobre, się uśmiałam ;-)

A z aportem to przeczekac psa i uswiadomic mu ze zabawa dalsza bedzie wtedy gdy odda i koniec.

Tak, tylko, że u nas to nie jest takie proste, bo ona nigdy nie zachowywała się na zasadzie mam coś fajnego, ganiaj za mną, a jak nie zwracasz na mnie uwagi, to ja spróbuje cię tym zainteresować. Takiego psa łatwo zmotywować np na drugą zabawke czy smakołyk. Tosca brała poprostu rzuconą zabawkę i zaczynała się nią bawić, była samo wystarczalna, nie czuła potrzeby zabawy ze mną. Bardzo dużo nad nią pracowałam i pracuje, nareszcie zaczeły być widoczne jakieś postępy. Ma już bardzo fajne przebłyski, co prawda jednego dnia aportuje piłke pięknie, oddając mi do ręki, a nastepnego ani jej to w głowie, ale w końcu zaczeła być nastawiona na mnie, na zabawę ze mną.
Zresztą "niestety" świadomie zostawilismy sobie największego prowodyra z miotu, szczeniaka, który uczył reszte rodzeństwa, czego nie należy robić ;-) To Tosca brała zabawke w zęby, a wszystkie szceniaki za nią ganiały (dlatego potem chciała przełozyć to na mnie ;-)) To Tosca pierwsza wymysliła, że po schodach można chodzić, a wszyskie szczeniaki za nią... że można wyskoczyć z kojca, wszystkie za nią... że da się wykąpać w misce z wodą, tak, żeby ściekało po całej ścianie, reszta za nią... itd ;-) ... Ale podobno zapowiadała się najlepiej "wystawowo"... :cool3:

P.S. Piszę tego posta już chyba pół godziny, bo jestem maltretowana małym, opślinionym węzełkiem... :evil_lol:

Posted

Ania_Carmen napisał(a):

Zresztą "niestety" świadomie zostawilismy sobie największego prowodyra z miotu, szczeniaka, który uczył reszte rodzeństwa, czego nie należy robić ;-) To Tosca brała zabawke w zęby, a wszystkie szceniaki za nią ganiały (dlatego potem chciała przełozyć to na mnie ;-)) To Tosca pierwsza wymysliła, że po schodach można chodzić, a wszyskie szczeniaki za nią... że można wyskoczyć z kojca, wszystkie za nią... że da się wykąpać w misce z wodą, tak, żeby ściekało po całej ścianie, reszta za nią... itd ;-) ... Ale podobno zapowiadała się najlepiej "wystawowo"... :cool3:


Skad ja to znam! Mysza majac 3 dni ( bedac slepa, glucha i pelzajaca) wydostala sie ze skrzymi porodowej - nikt nie wiek jak :roll:
Tez byla najgorszym draniem z miotu no i przecierz nie moglam jej powierzyc jakiej biednej rodzinie zeby z nia gehenne przechodzila :lol:

U niej tez nie mam takiego 100% aportu. Fajnie przynosila i nawet zaczela oddawac do reki gdy poszla na cieczkowe wakacji do mojej mamy. Tam mama ja zepsula i teraz robi tak jak jej matka ( ktora zreszta tez zanim przeprowadzily sie razem z moja mama "na swoje" oddawala do reki) rzuca mi aport pod nogi.

Z Redem nigdy nie mialam z tym problemu bo on do mnie przyjechal (jako mala kulka) ze "zrobionym" aportem.

Kurcze, wiem ze powinna zabrac sie z moimi psami za mysliwskie cwiczenia ale co ja poradze jak mnie to KOMPLETNIE nie kreci :shake:

Posted

Ania_Carmen napisał(a):

Zresztą "niestety" świadomie zostawilismy sobie największego prowodyra z miotu, szczeniaka, który uczył reszte rodzeństwa, czego nie należy robić ;-) To Tosca brała zabawke w zęby, a wszystkie szceniaki za nią ganiały (dlatego potem chciała przełozyć to na mnie ;-))


Skąd ja to znam...
Mam jedno zdjęcie Doca z hodowli. Rozwydrzona puchata kulka zwiewająca z mopem ;-) A reszta szczeniąt? Daaaaaleko w tyle :lol: Po za tym nasz psiak zanim został Docentem był "Dominem" - domyślcie się dlaczego :cool3: :evil_lol:
Dzisiaj znów byłam porzucać i znów było tak samo fantastycznie. Prtoszę, powiedzcie mi, ze mu to nie minie! :lol: I znów olał mamę, która wracała z pracy. Poprostu zero reakcji na cokolwiek, pies jest w transie i już :lol:

Ponawiam - jak nauczyć psa oddawania w siadzie? Doc najchętniej po nogi mi kładzie, ew do ręki - ale na stojąco - i to narazie praktykujemy.

W domu mam SMRÓD od naftaliny i tych zapaszków, bo przecież jak wrócą do domuy mokre i oślinione to trzeba je dać do łazienki na suszenie. Ja unikam tego miejsca jak ognia, a Doc próbuje za wszelką cenę si ę tam dostać
Agamblu - to Mysza jest w Twoich rękach? :lol:

Posted

Gazuś napisał(a):
Agamblu - to Mysza jest w Twoich rękach? :lol:


Generalnie to tak, ale w sumie to taki bezdomny pies - a moze inaczej - pies, ktory ma kilka domow :lol:

Posted

agamblu napisał(a):
Generalnie to tak, ale w sumie to taki bezdomny pies - a moze inaczej - pies, ktory ma kilka domow :lol:


Aha, rozumiem :lol:
Oglądałam zdjęcia na stronie, kolejne śliczne pepitowskie dziecko :lol:

Posted

Dziekuje :lol:
Choc ja nadal nie jestem pewna czy bardziej podoba mi sie Mysza ( Q AMERICAN BEAUTY) czy jej siostra miotowa Fibi (Q ADDICTED TO FAME). Fibi jest na pewno bardziej okazala i ma kupe wlosa, ktorego Myszy brakuje. Bardziej mi sie podoba tez jej glowa i kontowanie tylu. Mysza ma za to MA lepszy przod, jest krotsza i bardziej zwarta, ma dluzsza szyje i jest lepiej zwiazana ( od poczatku byla). Mysza tez bardziej mi Pepite przypomina :lol:
Swoja droga to rozmawialysmy wczoraj z Dorota na temat Fanclubu Pepity na Dogo no i jak widac dziala preznie :lol: :lol: :lol:

Guest
This topic is now closed to further replies.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...