Ali9 Posted September 12, 2010 Posted September 12, 2010 Rysiek jest strasznie szybki i skoczny, ciężko jest go uchwycić w trakcie zabawy czy biegania, a w tej gęstwinie traw Rysiek najbardziej lubi spacerować. Niska trawka w ogóle go nie kręci ;) Im większa gęstwina tym spacer fajniejszy dla Rysia :) Poza tym jak widać na filmiku uwielbia wskakiwać na różnego rodzaju betony i wysokie murki, a jak widzę z jakiej wysokości nieraz skacze to zamieram z wrażenia. Boję się żeby coś sobie nie zrobił, nie nabawił jakieś kontuzji. Ostatnio wybrałam się z nim na długi spacer i w połowie drogi ni z tego ni z owego zaczął kuleć na tylną łapę. Na początku myślałam, ze może coś go w nogę ugryzło jakiś owad lub robal, albo że źle sobie stanął łapką. Po długim oglądaniu łapy stwierdziłam, ze łapa wygląda na zdrową...ale Rysiek nie staje na nią i kuleje, a w zasadzie szedł na 3 łapach. Do domu dość daleko, a Rysiu co parę metrów kładzie się w trawie i odmawia dalszego spaceru. Jakoś go doprowadziłam do domu (normalnie powrót do domu zajął by nam pół godziny, ale z kulejącym Rysiem wracałam godzinę). Przez moment na tym spacerze miałam już wizję, ze będę musiała go nieść na rękach, ale pomału cały czas ładnie prosząc Rysia jakoś się zbierał i kuśtykał w kierunku domu. Tak sobie myślę, ze chyba jakiś skurcz w nodze go złapał, po powrocie i odpoczynku normalnie już chodzi. A propo jeszcze tego filmiku to może kiedyś uda mi się nakręcić Rysia jak tarmosi misia. Na razie jak łapie za aparat, żeby go nakręcić jak się bawi - to Rysiek niestety przestaje się bawić. Ale może kiedyś się uda :) Quote
ludwa Posted September 12, 2010 Author Posted September 12, 2010 tiaaaaa, skąd ja to znam. Najfajniejsze ujęcia zawsze uciekają. Dotyczy to wszystkiego. Teraz drobny plus postępu cywilizacyjnego to komórki z aparatem, więc udaje się więcej uchwycić, bo tel zazwyczj pod ręką a po aparat trzeba gnać;) Gorsza jakość niestety ale więcej zatrzymanych chwil:) Quote
Ekiana Posted September 13, 2010 Posted September 13, 2010 A może byś z nim potrenowała Agility, jak on taki skoczny, a do tego lubi smaczki? :) Mój klusek to nawet za bardzo za "super sznurem" nie chce biegać, tylko się zawiesza na szczęce i go ciągnij rozplaszczonego jak foka :) :) Za to żwawy Rysiek mógłby być w tym naprawdę rewelacyjny, tzn. nie mówię żeby stawiać za wysoko ambicje i zaraz startować w konkursach, ale bardzo fajne są niektóre zabawy w Agility. Quote
Ali9 Posted September 13, 2010 Posted September 13, 2010 A wiesz, że też się nad tym zastanawiałam, żeby mu kupić coś do zabawy i potrenować na łące :) Energia go rozpiera, wyganiał by się to i z miśkiem by mniej szalał po domu. A jutro odrobaczamy ponownie.... normalnie, aż się boję podawać te tabletki. Od kilku dni robi piękne kupska, żadnych problemów żołądkowo-jelitowych :) dieta bezkurczakowa chyba mu służy. Ostatnio kupiłam mu Acane Lamb&Apple i o dziwo jak przyszła to nasypałam mu od razu troszke do michy. Rysiek podszedł i wpałaszował wszystko, bez wybrzydzania, dziś to samo :-o chyba mu smakuje bardziej niż ta acana, która miał poprzednio. Quote
Ekiana Posted September 14, 2010 Posted September 14, 2010 To super, ze karma smakuje! Bardzo się cieszę i oby tak dalej. Trzymaj go na tej karmie to nauczy się dla swojego dobra jeść konkrety i ząbki będzie miał dłużej lepsze. Z zabawkami to super pomysł i w domu i na dworze. On ma dużo energii i widać chłopak potrzebuje się zmęczyć. Tylko przetrenuj z nim zabawę najpierw w domu, potem na najbliższych trawkach (niskich), a dopiero potem na łące bo wybulisz na zabawkę i Ci zgubi w tych chaszczach ;) A co do płucek, to niech mnie ktoś poprawi jeśli się mylę, bo ja kiedyś w sprawach Stasi rozmawiałam z jednym znajomym weterynarzem na temat kompletowania jedzenia przygotowywanego w domu i mówił, że ma być podzielone na 3 części - mięso, warzywa, zapychacz (np. ryż), a ta część mięsna to jej jedna trzecia to podroby (wątróbka, serduszka itp.). I teraz mnie się zdaje na podstawie powyższego, że płuca to też podroby? Przy lekturze dot. żywienia szczeniaka czytałam, że podroby to w ogóle mogę podać tylko z 1-2 razy w tygodniu bo to bardzo zanieczyszczone mięso (co do wątroby to rozumiem i powiedzmy, że nerek, ale płucka...<?> ) To jak jest z tymi podrobami i płuckami? W każdym razie nawiązując do Acany fajnie, że mu smakuje bo to super karma, Stasia naprawdę na niej wypiękniała. Trochę żałuję, że nie kupiłam jej Michasiowi, ale nie wiedziałam, ze u nas zostanie i nie chciałam przyzwyczajać psa i kogoś wrabiać w koszty. Quote
Ali9 Posted September 14, 2010 Posted September 14, 2010 Nie wiedziałam ze płucka to też podroby, te co kupujemy to chyba wieprzowe są (nie wiem dokładnie, ponieważ moja mama zajmuje się wybieraniem mięska dla Rysia :) ) Co do tych proporcji to my dajemy tak różnie - ostatnio dostawał więcej ryżu (bo miał problemy z biegunkami), jak jest zdrowy to oczywiście zwiększamy porcje mięska, warzywek dajemy najmniej. No a karmę to wcina jak szalony, oczywiście nadal preferuje gotowane jedzenie i jak nie zje coś gotowanego to zachowuje się tak jak by w ogóle nie jadł nic. Wiec te acane to daje mu tak ekstra, chudziutki jest to niech wcina i przybiera na wadze :) mam taką nadzieję, ze w przyszłości będę mu dawała tylko połowę tego co je teraz tzn tego co gotuje, a druga połowa to będzie sucha karma. Dziś podawałam mu tabletki na odrobaczenie - nie obyło się bez biegunki, ale faktycznie póki co przebieg odrobaczenia o wiele łagodniejszy niż ostatnio. Zobaczmy jak jutro będzie się czuł, mam nadzieje, że w brzuszku mu się uspokoi i jutro kupki znowu będą ładne ;) Quote
Ekiana Posted September 15, 2010 Posted September 15, 2010 Też tego kiedyś nie wiedziałam, aż mi się trafiła kapryśna Stasia :) i zaczęłam zawracać d*pę każdemu kto mi się trafił z wykształceniem weterynaryjnym :) Ale nadal wielu rzeczy nie jestem pewna, wiec jeśli ktoś ma większą wiedzę i doświadczenie, to może się wypowie i nas wesprze :) rozwieje niejasności :) Mało w necie jest na temat płuc, znalazłam tylko tyle, że - mają mało tłuszczu, są niskokaloryczne. Dla laika (którym jestem) nie prosto jest też znaleźć jednoznaczną definicję "podroby", o ile wikipedia wyraża się na ten temat jasno, o tyle na rożnych stronach o żywieniu już informacje nie są tak klarowne. Tylko, że w większości te strony piszą copywriterzy, a nie specjaliści, wiec nie są godne zaufania. Najczęściej trafiam na info, że z wielką ostrożnością należy podawać podroby, szczególnie wątróbkę. Za to płuca obfitują w tkankę łączną i są bardzo cennym pokarmem, ale podawać je należy w małych ilościach (100-200 g) i w postaci zmielonej. Ale już nie zostało napisane ile razy w tygodniu. Znalazłam tez w necie info na temat białego sera, który co się okazuje jest bardzo wskazany dla psów, szczególnie psów i może nawet wtedy zastępować mięso... Ale, kurczę, najlepiej zapytać weterynarza. Sama jestem zainteresowana tematem bo czasem faktycznie jest tak, że trzeba przygotować samemu żarcie dla psa i staje się przed dylematem ile czego w czym i co coś zawiera :) Mam niejasne wrażenie (nie poparte wystarczającą wiedzą, nie jestem żadnym znawcą), że Rysiek nie przytyje na płucach, ale nie znalazłam ile zawierają białka, a głównie chyba na tym psom przyrasta masa mięśniowa. (?) Ale fakt, że ciekawa jestem tematu. Quote
Ekiana Posted September 18, 2010 Posted September 18, 2010 Czyżby imieniny Ryśka dziś?:) Jeśli tak to moc buziaków, pozdrowienia i sto lat!!!! :) Quote
Ali9 Posted September 19, 2010 Posted September 19, 2010 Jejku nie wiedziałam, ze wczoraj było Ryszarda :) jak tak to zaraz lecę go ucałować, dostanie też suszone uszko :) Quote
Ali9 Posted September 27, 2010 Posted September 27, 2010 Po paru dniowej przerwie jesteśmy z Rysiem z powrotem :) No więc tak na początek donoszę, że Rysiowe biegunki zostały prawie opanowane, kupki są ładne (o ile kupka może być w ogóle ładna ;) ) w tym tygodniu udamy się do weta żeby mam nadzieję, potwierdzić, że robale zostały już wybite, przy okazji zważymy Rysia. Z obserwacji od osób postronnych wynika, ze troszkę przytył – ja niestety tego nie widzę, ale to chyba skutek ciągłego przebywania z Niunkiem :) Rysiak jest chyba troszkę pechowy jeśli idzie o zdrówko – po opanowaniu biegunek i ustawieniu diety, tym razem skaleczył sobie łapkę, dokładnie poduszkę w przedniej łapce. Tak więc teraz jesteśmy na etapie robienia opatrunków na łapkę i smarowania jej maściami przyspieszającymi gojenie :( Mam nadzieję, że chłopak będzie zdrowiał :) Z wieści poza zdrowotnych donoszę, że nadal jest wesoły i łobuzuje:) tak sobie ostatnio nawet myślałam, że Rysiak to chyba jest młodszy, niż przypuszczamy – energia niespożyta, po wybieganiu się na łące, nawet nie odpoczywa tylko od razu przystępuje do dokonywania czynności destrukcyjnych w domu. Momentami zachowuje się jak rozkapryszone dziecko, w przypadku dyscyplinowania wręcz się obraża. W sumie najgrzeczniej zachowuje się przy moim ojcu, który mu nie pobłaża tak jak ja czy moja mama (obie mamy do niego słabość, Rysiu chyba już to wie i wykorzystuje na każdym kroku). Misiu Ryśkowy jest już nie tylko bez nogi ale i bez reki i jest troszkę wybebeszony ;) o dziwo kot jest cały. Myślę, ze jak wykończy misia to całą miłość przeleje na kota :) Na spacerkach wyszukujemy zawsze zaprzyjaźnione pieski. Ostatnio poznał koleżankę rasy amstaff (o dziwo na jej widok, nie chciał się gryźć – zawsze tak ma na widok psów tej rasy, bez względu na to czy jest to pies czy suczka, młody czy dorosły pies). W każdym razie tym razem było inaczej, koleżanka oczywiście jeszcze młodziutka, do zabawy tak samo skora jak Rysiu. Na początku było obwąchiwanie i niepewność, ale jak już się poznali … to szaleństwom nie było końca. Koleżanka amastafka nie mogąc nadążyć za Rysiem, szczekała, a Rysiak rundy po polach robił jak szalony. Jedna z gonitw zakończyła się w ogromnej kałuży ... w której Rysiu z koleżanką w ferworze zabawy postanowili się wytarzać. Obie z właścicielką amstafki stałyśmy w ciężkim szoku obserwując tę kąpiel. Ale cóż najważniejsze było, że psy są szczęśliwe i wyganiane :) Rysiakowi zresztą mokre futro w ogóle nie przeszkadza (w przeciwieństwie do mojego pierwszego pieska Puszka, który wręcz unikał jakiegokolwiek zamoczenia futra). W pogodę deszczową miałam wtedy Puszka z głowy, ponieważ albo w ogóle nie chciał wychodzić na spacer , a jak już go mocno cisło na pęcherz to spacer trwał dosłownie 3 do 5 minut, szybkie siku koło klatki i chodu z powrotem do domu. Z Rysiem sprawy się mają inaczej, mam wrażenie ze im bardziej pada, tym spacer wydaje mu się fajniejszy. Szczytem szczęścia dla Rysia jest spacer w ulewę po łące, dla mnie koszmar. Tak więc w największe ulewy wychodzimy i dzielnie spacerujemy, jako jedyni zresztą na osiedlu. Jedyna zaleta jest taka, ze nie muszę Rysia wtedy pilnować, bo psów mało – więc jakakolwiek awantura z innym psem raczej niemożliwa jest :) Quote
ludwa Posted September 27, 2010 Author Posted September 27, 2010 Żeby wszystkie relacj były takie fajne....... Kałuże jestem sobie w stanie wyobrazić:) Mój poprzedni pies, jak szliśmy do parku (spuszczałam go ze smyczy juz ulicę wcześniej a przed parkiem była piękna, ogromna i cholernie błotna kałuża o której zapominałam w słoneczne dni a ona głęboka, więc potrafiła parę dni po deszczu jeszcze tam być;)) nigdy nie mógł sobie odmówić przyjemności kąpieli błotnej. Nie pomagały prośby, groźby ani inne wrzaski. Robił to z pełną premedytacją, mi na złość. Potrafił poczekać jedynie stojąc w kałuży aż przybiegnę z wrzaskiem, zeby na moich oczach klapnąć dupskiem i jeszcze na plecy się obrócić. Rudy był, w czarnym błocku wygladał uroczo:) Ale był wtedy przeszczęśliwy a ja wściekła (chociaż pod nosem się śmiałam;)) Rysiek może być psem biegającym, w końcu szorstki jest jak teriery (może gdzieś jakiegoś gena złapał;)) to i wybiegać się musi:) Cieszę się, że sprawia Wam dużo radości, bo można to wnioskować po postach) Quote
Ali9 Posted September 27, 2010 Posted September 27, 2010 Na koniec garść zdjęć z łąki, pogoda jeszcze ładna była :) Quote
Ekiana Posted September 27, 2010 Posted September 27, 2010 Widziałam się z Ryśkiem - potwierdzam - przytył - kręgosłup jeszcze nieco szpiczasty, ale za to żeber nie czuć tak jak na początku. W ogóle zmienił się chłopak, wydostojniał. Taki pewny, wyprężony, radosny i czujny. Strasznie czuły, bardzo lubi się tulić - nie dziwię się, ze Ala i jej mama mu ulegają. Po prostu sama już mu pozwalałam na wszystko włącznie ze skakaniem na siebie - on to jakoś mimo wszystko delikatnie robi, łapki ma w sierści miękkie i lekki jest. Tacie się nie dziwię bo to jednak pies szalony i stwarza zagrożenie przewrócenia. Trzeba uważać. Ostatnio jeden Husky (kolega Miśka) radośnie podał mi tak łapę, że od kilku dni mam siniaka po pazurach. Faktycznie też Rysiek wypatruje psów i się na nie zaczaja, byłam świadkiem. Ale jednak Ala potrafi go całkiem nieźle opanować - no nie jest idealnie,ale naprawdę dobrze. Rychu to naprawdę szczęśliwy pies! Super! Quote
ludwa Posted September 27, 2010 Author Posted September 27, 2010 A mi się uszyska podobają:) Myślałam, że oba będą sterczeć a tu takie dwie wersje w jednym Ryśku:) Fajnie wyglądają na tym biegnącym zdjęciu i tym od tyłu;) A co do skakania, to ja go też zapamiętałam, jak jeszcze w hotelu wskakiwał, że delikatnie to robi i ciężaru nie czuć. On chyba nie przenosi swojego ciężaru na człowieka, nie opiera się o niego. Moja Imka jak wskakuje, to i mnie by wywaliła a można o mnie wiele powiedzieć ale na pewno nie jestem lekka i drobna;) Quote
Ekiana Posted September 27, 2010 Posted September 27, 2010 Rysiek to jest mój drugi w życiu okaz psa, który tak bardzo bardzo wręcz chłonie drugą osobę, tak bardzo pragnie jej bliskości, obecności. Drugi to Puzon Gosi - naszej przyjaciółki. Mnie się takie coś wydaje urocze. Ciekawe jaki Michaś będzie, ale nie liczę na wiele :) Acha, a Puzon ma około 8 lat i był ostatnio w hoteliku bo rodzice Goski gdzieś pojechali. Apetyt mu dopisywał, pobyt zniósł dobrze - czyli przytulakowatość nie musi koniecznie iść w parze z lękami separacyjnymi. Quote
Ali9 Posted September 30, 2010 Posted September 30, 2010 Jak już Ekiana wspomniała o naszym spotkaniu to w załączeniu pare fotek na dowód, ze Ryszard jest przytulaśny :) Z radością donoszę również, że waży już chłopak 22,7 kg :) pomalutku ale przybiera na wadze. Jutro będzie też wiadomo czy robale wybiły się. A propo jeszcze jego leków separacyjnych to niestety wiele z tego co już udało mi się go nauczyć popsuli rodzice. Tak wiec mam wrażenie, ze za każdym razem zaczynam od nowa. Rodzice niestety nie są konsekwentni w działaniu. Wielu zasad nie stosują, ponieważ uważają ze robię psu krzywdę :( np. jak wychodzą z domu to nie zamykają go w jednym pokoju tylko zostawiają mu cale mieszkanie. Prośby o stosowanie pewnych zasad oraz moje tłumaczenia czym jest lek separacyjny nie dają efektów. Podobnie zresztą jest z wykastrowaniem Rysia, rodzice uważają, że chce okaleczyć psa i żadne argumenty do nich nie trafiają. Zamierzam kupić jakieś książki na ten temat, podsunę je rodzicom, może zmienią zdanie. A jak nie to prawdopodobnie będe zmuszona użyć podstępu, żeby odjajczyć Rysia :) Quote
Ekiana Posted September 30, 2010 Posted September 30, 2010 Brak jednomyślności to ciężki kłopot, ale podejrzewam, że bardzo częsty. U nas też jest niejednorodnie, ale książki pomagają - jeśli ktoś oczywiście jest gotów postawić w opozycji swoje "doświadczenie" z nową *cudzą* wiedzą ;) Kupiłam tą książkę Cezara Millan'a, o której rozmawiałyśmy będąc na spotkaniu z Rychem. Muszę jeszcze ją dokładniej przejrzeć, ale mam wrażenie, że jest mocno ogólnikowa i chyba szkoda kasy. W każdym razie postaram się może jutro na wątku Miśka wpisać tytuły i kilka słów z pierwszych wrażeń książek, które posiadam. Ja bym Ryśka poddała kastracji nie mówiąc nic rodzicom - zabieg niemal kosmetyczny trwa 30 minut i pieski mają ze dwa szwy po nim. Bądź co bądź to Ty widniejesz jako opiekun na umowie adopcyjnej. A jak kiedyś ktoś się przewróci bo się zaplącze w smycz albo pies go pociągnie bo Rysiek go wywołał do ataku (np. mama...)? No i te kwestie onkologiczne... Quote
idusiek Posted September 30, 2010 Posted September 30, 2010 Rysiek,,, ty sie normalnie spoufalasz :) Quote
ludwa Posted September 30, 2010 Author Posted September 30, 2010 Rysiek nakolankowy;) Ja myślę, że skoro Mama go podkarmia a efekt mizerny, to moze argument o przybraniu na wadze również trafi do przekonania? A co do zasad i ich łamania, to niestety częste. Pół biedy, jeśli ludzie i tak kochają niszczyciela, gorzej, jeśli nie są konsekwentni a potem ich błędy odbijają się na psie. A to niestety jest bardzo częste. Pewnie jak w koncu zniszczy coś wartościowego, to nauka będzie łatwiejsza;) Quote
Ali9 Posted October 1, 2010 Posted October 1, 2010 Byłam dziś z Rysiem u weta i w sumie nie wiadomo, Pani doktor powiedziała, ze znalazła w kupce Ryskowej dosłownie dwa złożone jajka czegoś (dość duże - jak powiedziała) a reszta kupki czysta była. Ustaliłam z Panią doktor ze przyniesiemy i jeszcze raz za miesiąc zbadamy ponownie kupkę. Powiedziała, ze jak faktycznie to były jakieś jajka pasożytów, to będą już po prostu wyklute i będzie wiadomo co to za cholerstwo. Dostałam także rade, ze jak będę zbierała materiał do badania (znaczy się kupkę Rysia) to żeby zbierać po troszkę kupki z całego tygodnia np. mieć pojemniczek i kupkę zbierać w poniedziałek, środę i piątek - wszystkie próbki kupek z tych dni w jednym pojemniczku przynieść do badania. Pierwsze słyszę żeby tak badać kupkę, ale może faktycznie przesiew i wykrycie jakiegoś robala jest wtedy większy w takiej próbce kupek. W każdym razie za miesiąc zbieram próbki kupek Ryśkowych ;) ale co mi tam już się ich naobserwowałam, to teraz przyszedł czas na kolekcjonowanie ;) Quote
Ali9 Posted October 1, 2010 Posted October 1, 2010 Rysiu nie tylko nakolankowy, on nakanapowy jest przede wszystkim (szczególnie wieczorami jak juz łóżka sa rozścielone i mozna się prosto na pościel wpakować :razz: ) tutaj z zawiniętą łapcią Quote
Ekiana Posted October 1, 2010 Posted October 1, 2010 Ali9 napisał(a):Byłam dziś z Rysiem u weta (...) Dostałam także rade, ze jak będę zbierała materiał do badania (znaczy się kupkę Rysia) to żeby zbierać po troszkę kupki z całego tygodnia np. mieć pojemniczek i kupkę zbierać w poniedziałek, środę i piątek - wszystkie próbki kupek z tych dni w jednym pojemniczku przynieść do badania. Pierwsze słyszę żeby tak badać kupkę, ale może faktycznie przesiew i wykrycie jakiegoś robala jest wtedy większy w takiej próbce kupek. W każdym razie za miesiąc zbieram próbki kupek Ryśkowych ;) ale co mi tam już się ich naobserwowałam, to teraz przyszedł czas na kolekcjonowanie ;) A w między czasie w tygodniu to gdzie ten pojemniczek będziesz trzymać? W lodówce?:) hahahahahhahaahaha !!!!! Uwaga żeby się materiał badawczy nie zmarnował! :) Quote
Ali9 Posted October 1, 2010 Posted October 1, 2010 Na balkonie i tylko tam ....materiał badawczy będzie czekał, lodówka to nie miejsce na kupy Ryśkowe, przynajmniej nie u mnie. Nawet jeśli robi je ładne od jakiegoś czasu ;) Fujjjj Quote
ludwa Posted October 1, 2010 Author Posted October 1, 2010 No tak.... to już taki etap.......skoro nawet kupy ładne;) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.