Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Rysiek jest strasznie szybki i skoczny, ciężko jest go uchwycić w trakcie zabawy czy biegania, a w tej gęstwinie traw Rysiek najbardziej lubi spacerować. Niska trawka w ogóle go nie kręci ;) Im większa gęstwina tym spacer fajniejszy dla Rysia :) Poza tym jak widać na filmiku uwielbia wskakiwać na różnego rodzaju betony i wysokie murki, a jak widzę z jakiej wysokości nieraz skacze to zamieram z wrażenia. Boję się żeby coś sobie nie zrobił, nie nabawił jakieś kontuzji.

Ostatnio wybrałam się z nim na długi spacer i w połowie drogi ni z tego ni z owego zaczął kuleć na tylną łapę. Na początku myślałam, ze może coś go w nogę ugryzło jakiś owad lub robal, albo że źle sobie stanął łapką. Po długim oglądaniu łapy stwierdziłam, ze łapa wygląda na zdrową...ale Rysiek nie staje na nią i kuleje, a w zasadzie szedł na 3 łapach. Do domu dość daleko, a Rysiu co parę metrów kładzie się w trawie i odmawia dalszego spaceru. Jakoś go doprowadziłam do domu (normalnie powrót do domu zajął by nam pół godziny, ale z kulejącym Rysiem wracałam godzinę). Przez moment na tym spacerze miałam już wizję, ze będę musiała go nieść na rękach, ale pomału cały czas ładnie prosząc Rysia jakoś się zbierał i kuśtykał w kierunku domu. Tak sobie myślę, ze chyba jakiś skurcz w nodze go złapał, po powrocie i odpoczynku normalnie już chodzi.

A propo jeszcze tego filmiku to może kiedyś uda mi się nakręcić Rysia jak tarmosi misia. Na razie jak łapie za aparat, żeby go nakręcić jak się bawi - to Rysiek niestety przestaje się bawić. Ale może kiedyś się uda :)

Posted

tiaaaaa, skąd ja to znam. Najfajniejsze ujęcia zawsze uciekają. Dotyczy to wszystkiego. Teraz drobny plus postępu cywilizacyjnego to komórki z aparatem, więc udaje się więcej uchwycić, bo tel zazwyczj pod ręką a po aparat trzeba gnać;) Gorsza jakość niestety ale więcej zatrzymanych chwil:)

Posted

A może byś z nim potrenowała Agility, jak on taki skoczny, a do tego lubi smaczki? :) Mój klusek to nawet za bardzo za "super sznurem" nie chce biegać, tylko się zawiesza na szczęce i go ciągnij rozplaszczonego jak foka :) :) Za to żwawy Rysiek mógłby być w tym naprawdę rewelacyjny, tzn. nie mówię żeby stawiać za wysoko ambicje i zaraz startować w konkursach, ale bardzo fajne są niektóre zabawy w Agility.

Posted

A wiesz, że też się nad tym zastanawiałam, żeby mu kupić coś do zabawy i potrenować na łące :) Energia go rozpiera, wyganiał by się to i z miśkiem by mniej szalał po domu.

A jutro odrobaczamy ponownie.... normalnie, aż się boję podawać te tabletki. Od kilku dni robi piękne kupska, żadnych problemów żołądkowo-jelitowych :) dieta bezkurczakowa chyba mu służy. Ostatnio kupiłam mu Acane Lamb&Apple i o dziwo jak przyszła to nasypałam mu od razu troszke do michy. Rysiek podszedł i wpałaszował wszystko, bez wybrzydzania, dziś to samo :-o chyba mu smakuje bardziej niż ta acana, która miał poprzednio.

Posted

To super, ze karma smakuje! Bardzo się cieszę i oby tak dalej. Trzymaj go na tej karmie to nauczy się dla swojego dobra jeść konkrety i ząbki będzie miał dłużej lepsze. Z zabawkami to super pomysł i w domu i na dworze. On ma dużo energii i widać chłopak potrzebuje się zmęczyć. Tylko przetrenuj z nim zabawę najpierw w domu, potem na najbliższych trawkach (niskich), a dopiero potem na łące bo wybulisz na zabawkę i Ci zgubi w tych chaszczach ;)

A co do płucek, to niech mnie ktoś poprawi jeśli się mylę, bo ja kiedyś w sprawach Stasi rozmawiałam z jednym znajomym weterynarzem na temat kompletowania jedzenia przygotowywanego w domu i mówił, że ma być podzielone na 3 części - mięso, warzywa, zapychacz (np. ryż), a ta część mięsna to jej jedna trzecia to podroby (wątróbka, serduszka itp.).
I teraz mnie się zdaje na podstawie powyższego, że płuca to też podroby?

Przy lekturze dot. żywienia szczeniaka czytałam, że podroby to w ogóle mogę podać tylko z 1-2 razy w tygodniu bo to bardzo zanieczyszczone mięso (co do wątroby to rozumiem i powiedzmy, że nerek, ale płucka...<?> )
To jak jest z tymi podrobami i płuckami?

W każdym razie nawiązując do Acany fajnie, że mu smakuje bo to super karma, Stasia naprawdę na niej wypiękniała. Trochę żałuję, że nie kupiłam jej Michasiowi, ale nie wiedziałam, ze u nas zostanie i nie chciałam przyzwyczajać psa i kogoś wrabiać w koszty.

Posted

Nie wiedziałam ze płucka to też podroby, te co kupujemy to chyba wieprzowe są (nie wiem dokładnie, ponieważ moja mama zajmuje się wybieraniem mięska dla Rysia :) ) Co do tych proporcji to my dajemy tak różnie - ostatnio dostawał więcej ryżu (bo miał problemy z biegunkami), jak jest zdrowy to oczywiście zwiększamy porcje mięska, warzywek dajemy najmniej.

No a karmę to wcina jak szalony, oczywiście nadal preferuje gotowane jedzenie i jak nie zje coś gotowanego to zachowuje się tak jak by w ogóle nie jadł nic. Wiec te acane to daje mu tak ekstra, chudziutki jest to niech wcina i przybiera na wadze :) mam taką nadzieję, ze w przyszłości będę mu dawała tylko połowę tego co je teraz tzn tego co gotuje, a druga połowa to będzie sucha karma.

Dziś podawałam mu tabletki na odrobaczenie - nie obyło się bez biegunki, ale faktycznie póki co przebieg odrobaczenia o wiele łagodniejszy niż ostatnio. Zobaczmy jak jutro będzie się czuł, mam nadzieje, że w brzuszku mu się uspokoi i jutro kupki znowu będą ładne ;)

Posted

Też tego kiedyś nie wiedziałam, aż mi się trafiła kapryśna Stasia :) i zaczęłam zawracać d*pę każdemu kto mi się trafił z wykształceniem weterynaryjnym :)

Ale nadal wielu rzeczy nie jestem pewna, wiec jeśli ktoś ma większą wiedzę i doświadczenie, to może się wypowie i nas wesprze :) rozwieje niejasności :)

Mało w necie jest na temat płuc, znalazłam tylko tyle, że - mają mało tłuszczu, są niskokaloryczne. Dla laika (którym jestem) nie prosto jest też znaleźć jednoznaczną definicję "podroby", o ile wikipedia wyraża się na ten temat jasno, o tyle na rożnych stronach o żywieniu już informacje nie są tak klarowne.

Tylko, że w większości te strony piszą copywriterzy, a nie specjaliści, wiec nie są godne zaufania.

Najczęściej trafiam na info, że z wielką ostrożnością należy podawać podroby, szczególnie wątróbkę. Za to płuca obfitują w tkankę łączną i są bardzo cennym pokarmem, ale podawać je należy w małych ilościach (100-200 g) i w postaci zmielonej. Ale już nie zostało napisane ile razy w tygodniu.

Znalazłam tez w necie info na temat białego sera, który co się okazuje jest bardzo wskazany dla psów, szczególnie psów i może nawet wtedy zastępować mięso...

Ale, kurczę, najlepiej zapytać weterynarza. Sama jestem zainteresowana tematem bo czasem faktycznie jest tak, że trzeba przygotować samemu żarcie dla psa i staje się przed dylematem ile czego w czym i co coś zawiera :)

Mam niejasne wrażenie (nie poparte wystarczającą wiedzą, nie jestem żadnym znawcą), że Rysiek nie przytyje na płucach, ale nie znalazłam ile zawierają białka, a głównie chyba na tym psom przyrasta masa mięśniowa. (?)

Ale fakt, że ciekawa jestem tematu.

  • 2 weeks later...
Posted

Po paru dniowej przerwie jesteśmy z Rysiem z powrotem :)
No więc tak na początek donoszę, że Rysiowe biegunki zostały prawie opanowane, kupki są ładne (o ile kupka może być w ogóle ładna ;) ) w tym tygodniu udamy się do weta żeby mam nadzieję, potwierdzić, że robale zostały już wybite, przy okazji zważymy Rysia. Z obserwacji od osób postronnych wynika, ze troszkę przytył – ja niestety tego nie widzę, ale to chyba skutek ciągłego przebywania z Niunkiem :)
Rysiak jest chyba troszkę pechowy jeśli idzie o zdrówko – po opanowaniu biegunek i ustawieniu diety, tym razem skaleczył sobie łapkę, dokładnie poduszkę w przedniej łapce. Tak więc teraz jesteśmy na etapie robienia opatrunków na łapkę i smarowania jej maściami przyspieszającymi gojenie :( Mam nadzieję, że chłopak będzie zdrowiał :)

Z wieści poza zdrowotnych donoszę, że nadal jest wesoły i łobuzuje:) tak sobie ostatnio nawet myślałam, że Rysiak to chyba jest młodszy, niż przypuszczamy – energia niespożyta, po wybieganiu się na łące, nawet nie odpoczywa tylko od razu przystępuje do dokonywania czynności destrukcyjnych w domu. Momentami zachowuje się jak rozkapryszone dziecko, w przypadku dyscyplinowania wręcz się obraża. W sumie najgrzeczniej zachowuje się przy moim ojcu, który mu nie pobłaża tak jak ja czy moja mama (obie mamy do niego słabość, Rysiu chyba już to wie i wykorzystuje na każdym kroku). Misiu Ryśkowy jest już nie tylko bez nogi ale i bez reki i jest troszkę wybebeszony ;) o dziwo kot jest cały. Myślę, ze jak wykończy misia to całą miłość przeleje na kota :)

Na spacerkach wyszukujemy zawsze zaprzyjaźnione pieski. Ostatnio poznał koleżankę rasy amstaff (o dziwo na jej widok, nie chciał się gryźć – zawsze tak ma na widok psów tej rasy, bez względu na to czy jest to pies czy suczka, młody czy dorosły pies). W każdym razie tym razem było inaczej, koleżanka oczywiście jeszcze młodziutka, do zabawy tak samo skora jak Rysiu. Na początku było obwąchiwanie i niepewność, ale jak już się poznali … to szaleństwom nie było końca. Koleżanka amastafka nie mogąc nadążyć za Rysiem, szczekała, a Rysiak rundy po polach robił jak szalony. Jedna z gonitw zakończyła się w ogromnej kałuży ... w której Rysiu z koleżanką w ferworze zabawy postanowili się wytarzać. Obie z właścicielką amstafki stałyśmy w ciężkim szoku obserwując tę kąpiel. Ale cóż najważniejsze było, że psy są szczęśliwe i wyganiane :)
Rysiakowi zresztą mokre futro w ogóle nie przeszkadza (w przeciwieństwie do mojego pierwszego pieska Puszka, który wręcz unikał jakiegokolwiek zamoczenia futra). W pogodę deszczową miałam wtedy Puszka z głowy, ponieważ albo w ogóle nie chciał wychodzić na spacer , a jak już go mocno cisło na pęcherz to spacer trwał dosłownie 3 do 5 minut, szybkie siku koło klatki i chodu z powrotem do domu. Z Rysiem sprawy się mają inaczej, mam wrażenie ze im bardziej pada, tym spacer wydaje mu się fajniejszy. Szczytem szczęścia dla Rysia jest spacer w ulewę po łące, dla mnie koszmar. Tak więc w największe ulewy wychodzimy i dzielnie spacerujemy, jako jedyni zresztą na osiedlu. Jedyna zaleta jest taka, ze nie muszę Rysia wtedy pilnować, bo psów mało – więc jakakolwiek awantura z innym psem raczej niemożliwa jest :)

Posted

Żeby wszystkie relacj były takie fajne.......
Kałuże jestem sobie w stanie wyobrazić:) Mój poprzedni pies, jak szliśmy do parku (spuszczałam go ze smyczy juz ulicę wcześniej a przed parkiem była piękna, ogromna i cholernie błotna kałuża o której zapominałam w słoneczne dni a ona głęboka, więc potrafiła parę dni po deszczu jeszcze tam być;)) nigdy nie mógł sobie odmówić przyjemności kąpieli błotnej. Nie pomagały prośby, groźby ani inne wrzaski. Robił to z pełną premedytacją, mi na złość. Potrafił poczekać jedynie stojąc w kałuży aż przybiegnę z wrzaskiem, zeby na moich oczach klapnąć dupskiem i jeszcze na plecy się obrócić. Rudy był, w czarnym błocku wygladał uroczo:) Ale był wtedy przeszczęśliwy a ja wściekła (chociaż pod nosem się śmiałam;))
Rysiek może być psem biegającym, w końcu szorstki jest jak teriery (może gdzieś jakiegoś gena złapał;)) to i wybiegać się musi:)
Cieszę się, że sprawia Wam dużo radości, bo można to wnioskować po postach)

Posted

Widziałam się z Ryśkiem - potwierdzam - przytył - kręgosłup jeszcze nieco szpiczasty, ale za to żeber nie czuć tak jak na początku. W ogóle zmienił się chłopak, wydostojniał. Taki pewny, wyprężony, radosny i czujny. Strasznie czuły, bardzo lubi się tulić - nie dziwię się, ze Ala i jej mama mu ulegają. Po prostu sama już mu pozwalałam na wszystko włącznie ze skakaniem na siebie - on to jakoś mimo wszystko delikatnie robi, łapki ma w sierści miękkie i lekki jest.
Tacie się nie dziwię bo to jednak pies szalony i stwarza zagrożenie przewrócenia. Trzeba uważać. Ostatnio jeden Husky (kolega Miśka) radośnie podał mi tak łapę, że od kilku dni mam siniaka po pazurach.
Faktycznie też Rysiek wypatruje psów i się na nie zaczaja, byłam świadkiem. Ale jednak Ala potrafi go całkiem nieźle opanować - no nie jest idealnie,ale naprawdę dobrze.
Rychu to naprawdę szczęśliwy pies! Super!

Posted

A mi się uszyska podobają:) Myślałam, że oba będą sterczeć a tu takie dwie wersje w jednym Ryśku:) Fajnie wyglądają na tym biegnącym zdjęciu i tym od tyłu;)
A co do skakania, to ja go też zapamiętałam, jak jeszcze w hotelu wskakiwał, że delikatnie to robi i ciężaru nie czuć. On chyba nie przenosi swojego ciężaru na człowieka, nie opiera się o niego. Moja Imka jak wskakuje, to i mnie by wywaliła a można o mnie wiele powiedzieć ale na pewno nie jestem lekka i drobna;)

Posted

Rysiek to jest mój drugi w życiu okaz psa, który tak bardzo bardzo wręcz chłonie drugą osobę, tak bardzo pragnie jej bliskości, obecności. Drugi to Puzon Gosi - naszej przyjaciółki. Mnie się takie coś wydaje urocze. Ciekawe jaki Michaś będzie, ale nie liczę na wiele :)
Acha, a Puzon ma około 8 lat i był ostatnio w hoteliku bo rodzice Goski gdzieś pojechali. Apetyt mu dopisywał, pobyt zniósł dobrze - czyli przytulakowatość nie musi koniecznie iść w parze z lękami separacyjnymi.

Posted

Jak już Ekiana wspomniała o naszym spotkaniu to w załączeniu pare fotek na dowód, ze Ryszard jest przytulaśny :)






Z radością donoszę również, że waży już chłopak 22,7 kg :) pomalutku ale przybiera na wadze. Jutro będzie też wiadomo czy robale wybiły się.
A propo jeszcze jego leków separacyjnych to niestety wiele z tego co już udało mi się go nauczyć popsuli rodzice. Tak wiec mam wrażenie, ze za każdym razem zaczynam od nowa. Rodzice niestety nie są konsekwentni w działaniu. Wielu zasad nie stosują, ponieważ uważają ze robię psu krzywdę :( np. jak wychodzą z domu to nie zamykają go w jednym pokoju tylko zostawiają mu cale mieszkanie. Prośby o stosowanie pewnych zasad oraz moje tłumaczenia czym jest lek separacyjny nie dają efektów.
Podobnie zresztą jest z wykastrowaniem Rysia, rodzice uważają, że chce okaleczyć psa i żadne argumenty do nich nie trafiają. Zamierzam kupić jakieś książki na ten temat, podsunę je rodzicom, może zmienią zdanie. A jak nie to prawdopodobnie będe zmuszona użyć podstępu, żeby odjajczyć Rysia :)

Posted

Brak jednomyślności to ciężki kłopot, ale podejrzewam, że bardzo częsty. U nas też jest niejednorodnie, ale książki pomagają - jeśli ktoś oczywiście jest gotów postawić w opozycji swoje "doświadczenie" z nową *cudzą* wiedzą ;)
Kupiłam tą książkę Cezara Millan'a, o której rozmawiałyśmy będąc na spotkaniu z Rychem. Muszę jeszcze ją dokładniej przejrzeć, ale mam wrażenie, że jest mocno ogólnikowa i chyba szkoda kasy. W każdym razie postaram się może jutro na wątku Miśka wpisać tytuły i kilka słów z pierwszych wrażeń książek, które posiadam.
Ja bym Ryśka poddała kastracji nie mówiąc nic rodzicom - zabieg niemal kosmetyczny trwa 30 minut i pieski mają ze dwa szwy po nim. Bądź co bądź to Ty widniejesz jako opiekun na umowie adopcyjnej. A jak kiedyś ktoś się przewróci bo się zaplącze w smycz albo pies go pociągnie bo Rysiek go wywołał do ataku (np. mama...)? No i te kwestie onkologiczne...

Posted

Rysiek nakolankowy;)
Ja myślę, że skoro Mama go podkarmia a efekt mizerny, to moze argument o przybraniu na wadze również trafi do przekonania?
A co do zasad i ich łamania, to niestety częste. Pół biedy, jeśli ludzie i tak kochają niszczyciela, gorzej, jeśli nie są konsekwentni a potem ich błędy odbijają się na psie. A to niestety jest bardzo częste.
Pewnie jak w koncu zniszczy coś wartościowego, to nauka będzie łatwiejsza;)

Posted

Byłam dziś z Rysiem u weta i w sumie nie wiadomo, Pani doktor powiedziała, ze znalazła w kupce Ryskowej dosłownie dwa złożone jajka czegoś (dość duże - jak powiedziała) a reszta kupki czysta była. Ustaliłam z Panią doktor ze przyniesiemy i jeszcze raz za miesiąc zbadamy ponownie kupkę. Powiedziała, ze jak faktycznie to były jakieś jajka pasożytów, to będą już po prostu wyklute i będzie wiadomo co to za cholerstwo. Dostałam także rade, ze jak będę zbierała materiał do badania (znaczy się kupkę Rysia) to żeby zbierać po troszkę kupki z całego tygodnia np. mieć pojemniczek i kupkę zbierać w poniedziałek, środę i piątek - wszystkie próbki kupek z tych dni w jednym pojemniczku przynieść do badania.

Pierwsze słyszę żeby tak badać kupkę, ale może faktycznie przesiew i wykrycie jakiegoś robala jest wtedy większy w takiej próbce kupek.

W każdym razie za miesiąc zbieram próbki kupek Ryśkowych ;) ale co mi tam już się ich naobserwowałam, to teraz przyszedł czas na kolekcjonowanie ;)

Posted

Rysiu nie tylko nakolankowy, on nakanapowy jest przede wszystkim (szczególnie wieczorami jak juz łóżka sa rozścielone i mozna się prosto na pościel wpakować :razz: )


tutaj z zawiniętą łapcią

Posted

Ali9 napisał(a):
Byłam dziś z Rysiem u weta (...) Dostałam także rade, ze jak będę zbierała materiał do badania (znaczy się kupkę Rysia) to żeby zbierać po troszkę kupki z całego tygodnia np. mieć pojemniczek i kupkę zbierać w poniedziałek, środę i piątek - wszystkie próbki kupek z tych dni w jednym pojemniczku przynieść do badania.

Pierwsze słyszę żeby tak badać kupkę, ale może faktycznie przesiew i wykrycie jakiegoś robala jest wtedy większy w takiej próbce kupek.

W każdym razie za miesiąc zbieram próbki kupek Ryśkowych ;) ale co mi tam już się ich naobserwowałam, to teraz przyszedł czas na kolekcjonowanie ;)


A w między czasie w tygodniu to gdzie ten pojemniczek będziesz trzymać? W lodówce?:) hahahahahhahaahaha !!!!!
Uwaga żeby się materiał badawczy nie zmarnował! :)

Posted

Na balkonie i tylko tam ....materiał badawczy będzie czekał, lodówka to nie miejsce na kupy Ryśkowe, przynajmniej nie u mnie. Nawet jeśli robi je ładne od jakiegoś czasu ;) Fujjjj

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...