Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

No i chłopak doła złapie. Chciał poznać misiowe wnętrze a tu zabraniają;) Zresztą misia uchem można zakryć i po cichutku sprawę załatwić;)

Posted

Wraz z zamówioną karmą przyszły jako dodatek zabawki dla Rysia :) jedna strasznie mu się spodobała, ale zobaczcie sami :)








A na końcu zabawy, która trwała dosłownie pół godziny zostało to


Powiem jeszcze tylko, ze dziś tzn po dwóch dniach nawet tego nie ma, została sama obręcz, bez materiału. Obręcz była rozerwana wiec taśmą skleiłam i na łączce i po domu znowu jest za czym biegać :) Rozkręcił się Rysiak tak, ze zaczął się ostatnio bawić też piłeczkami bawi się tą którą dostał w prezencie od Ludwy i ma jeszcze jedną, która przyszła z karmą :) Misia już niestety z nami nie ma ... został wypatroszony :)
Ktoś tu kiedyś pisał, ze Rysiu szanuje zabawki ;)

Posted

A pewnie, że szanuje, tyle czasu miśka ślinił i dopiero teraz misiek poległ. A co do reszty. Wcale się nie dziwię, bo tera zte zabawki to takie do bani robia, same się rozpadają a potem Rysiek winny i że psuj niby on jest. To do producenta reklamacje;)

Posted

Zdjęcia z pleneru :) Rysiu był w odwiedzinach na wsi :)
Oczywiście cała wizyta polegała na wypatrywaniu wioskowych piesków




Było też trochę węszenia po trawach





Teren został oznakowany ;)





Wioskowe pieski niestety nie były zainteresowane zabawą, tylko obszczekiwaniem i warczeniem na Rysia, Niuniek w odpowiedzi nie pozostawał dłużny.
Mam nadzieję, ze relacje Rysia z pieskami się poprawią - przynajmniej z tymi do których w odwiedziny jeździmy. Już raz był na wsi i bardzo ładnie z jednym małym pieskiem Ciapkiem się dogadywał, bawili się. Niestety przez dłuższy czas się nie widzieli i chyba zapomnieli że się znają i teraz trzeba było mieć na nich cały czas uwagę. Rysiu niestety dużo większy i obawiałam się, ze może małego Ciapka pogryźć. Planujemy częstsze wizyty na wsi powinni się do siebie przyzwyczaić, w ostateczności Ryszard będzie musiał niestety mieć zakładany kaganiec.
A na koniec zdjęcia z samochodu. Rysiu oczywiście bardzo grzeczny w czasie jazdy, bez tabletek i choroby lokomocyjnej się obyło. Trasa co prawda krótka bo raptem 20 -30 min jazdy za Legnicę, ale z niepokojem zaglądałam na tył samochodu czy nie puści pawia :)


Posted

Mi nie wygląda na przytytego niestety. Moze on taki zgrabny z natury? Mam nadzieję, że się chłopaki przyzwyczają i kaganiec nie będzie potrzebny ale może być zupełnie inaczej. Mój poprzedni też niestety musiał w kagańcu pomykac w takich sytuacjach o ile ja byłam w okolicy;)

Posted

A ja bym wykorzystała ten zamknięty teren do ćwiczenia, o którym Marysia mi opowiadała. Wyprowadzasz psa na smyczy - jedno warknięcie, czy postawa bojowa (wiesz, to co ryśkowym symptomem jest) i odprowadzasz go do domu (lub innego miejsca odosobnienia) i zamykasz drzwi na minutę, dwie. Oczywiście sama zostajesz na zewnątrz. I znów powtarzasz zaraz to samo ćwiczenie. Na pewno jest to męczące ale daje efekty. Marysia opowiadała, ze przygotowywała tak suczkę do adopcji i to było niezbędne aby znalazła dom. Oczywiście się udało. Identyczne szkolenie widziałam w programie "ja albo mój pies". Dobrze by było aby drugi pies na początku też był na smyczy. Możesz z czasem wykorzystać tego który jest w kojcu bo wiem, że u Twojej cioci jest jeszcze drugi większy psiak. Chyba, że ten z kojca jest agresywny to lepiej nie bo będzie podjudzał, ale jak przetrenujesz na mniejszym to może nauczyć Ryśka aby nawet na agresywne zaczepki nie reagował tylko zajmował się zabawą z Pańcią.

I jedna ważna zasada, której nauczyłam się z książek. Nigdy nie przechodzimy do trudniejszych poziomów jeśli te łatwe nie są idealnie opanowane. (a wiem jak to korci!!! :):) )

Posted

Troszkę ciałka nabrał, chociaż faktycznie nie za bardzo po nim to widać, no i z trudem przybiera na wadze. Zastanawiam się czy może nie wynika to z tego, ze on jest ciągle w ruchu i spala te kalorie, w domu non stop targa jakieś zabawki za sobą, a to pluszaki, a to rozgryzione kółko ... albo piłeczki idą w ruch.
Moja mama mówi, ze jak ona już nie ma ochoty się z nim bawić to Rysiek sam lata po domu i podrzuca sobie zabawki. Ostatnio znalazł nową zabawę wykradanie ciuchów z pralki-mama kiedyś ganiała go po domu za skarpetkami :evil_lol:
Na spacerach to już w ogóle istne szaleństwo się dzieje, szczególnie jak jakiś znajomy piesek do zabawy sie znajdzie :) Ostatnio zakumplował się z Singą-zdjęcia niezbyt wyraźne, ponieważ uchwycenie ich graniczy z cudem :)





Posted

cd zabawy :)






Singa jest teraz ulubioną koleżanką do zabaw, gonitwy odbywają się codziennie o 6.00 rano oraz czasami spotykamy się na wieczornym spacerze :)

Posted

A propo ćwiczeń to oczywiście staram się go czagoś nauczyć - ćwiczymy siady, leżenia i podawanie łąpy. Na spacerach odpukać coraz lepiej sobie z Rysiem radzę - ostatnio jestem dumna z tego, ze pomimo niefortunnych początków i rzucania się przez Ryska do ludzi i innych psów, nauczyłam go zachowywać spokój. JUż nie uciekam na widok jakiegokolwiek dużego psa (jak wcześniej to robiłam) mogę przejść w pewnej odległości i wiem że Rysiek nie za warczy, nie wyskoczy... panuje nad jego zachowaniem. Moim marzeniem jest przechodzenie z Rysiem w bliskiej odległości od psów, tak żeby się nie rzucał i nie szczekał, żeby był opanowany. Jeszcze musimy poćwiczyć to opanowanie Rysia na spacerach. W ogóle obserwując inne psy na spacerach jestem zadowolona, niektórzy mają swoje psy po kilka lat i przechodząc obok innych psów na spacerze nie potrafią opanować swojego pupila.

Ostatnio miałam małe spięcie z Panią pewnej bardzo agresywnej amstafki, baba nie dość że wyprowadza swojego psa bez kagańca to ma naprawdę poważny problem w zapanowaniu nad nią - nie umie go utrzymać. Ostatnio na widok Rysia (a muszę przyznać że na szczęście byliśmy w dość dużej odległości) jej suka dostała takiego szału, że wywróciła ją i ciągnąc swoją panią na smyczy zaczęła biec w moim i Rysia kierunku. Rysiek oczywiście był naprężony jak sprężyna ale na moją komendę "spokój" zareagował pięknie, nawet nie warknął i nie pociągnął, szedł przy nodze grzecznie. Kobieta ostatkiem sił chwyciała się rzywopłotu, jakoś pozbierała z ziemi, ja w miedzy czasie bardzo, ale to bardzo szybkim krokiem oddaliłam się. Potem właścicielkę tej amstafki miałam okazję spotkac przy sklepie, nagadałam jej równo i chyba się zreflektowała, bo pies zaczął być wyprowadzany w kagańcu i ostatnio widzę też, ze tylko jej mąż prowadza tą amstafkę.
Na osiedlu u nas niestety wydarzył sie już jeden incydent związany z innym amstafem, który o zgrozo był spuszczony ze smyczy i bez kagańca ... zagryzł pudelka, który był prowadzony na smyczy. Właścicielka tego pudelka nie wiem jakim cudem zdołała zabrać na ręce konającego pieska i uciekła do sklepu, amstaf o mało szyby nie wybił tak się rzucał :( Z tego co wiem od innych właścicieli piesków, sprawa będzie miała finał w sądzie.
czasami wychodząc na spacer z psem strach się bać, nieodpowiedzialnych oszołamów a amstafami niestety na moim osiedlu nie brakuje :(

Posted

No właśnie. Tyle że największy problem, to ludzie a nie psy. Nie panują nad psami. Biorą pod wpływem mody, impulsu a nie potafią nad ratlerkiem zapanowac. I taki ktoś bierze bullowatego. Słyszałam już o agresywnym yorku. Zabawne na pierwszy rzut oka. Pies wylądował w schronie i został uspiony z powodu agresji. Szkoda psa. Jak taki dziabnie, to pół biedy. ALe jak widać każdego psa można zniszczyć błędami w wychowaniu. Dobrze, że niektórzy słuchają rad i starają się coś robić, pracować z psami. Dlatego lubię czytać o postępach i pracy, tym bardziej jak przynoszą efekty:)

Posted

Z jednej strony to uśmiałam się właśnie jak czytałam o tej babie co ją pies ciągnął, że się musiała żywopłotu trzymać żeby wyhamować, ale z drugiej strony to naprawdę tragiczne! Nie wierzę, żeby to się nie odbiło na negatywnej relacji z psem. A pies co winny, że nie nauczony?
Wczoraj i przedwczoraj byłam przez chwilę w Legnicy z powodu pogrzebu. Misiek tym razem był u mnie. Miałam okazję polować na miejsca w okolicy domu żeby go wyprowadzić. Dosłownie w mojej najbliższej okolicy to nie ma gdzie psa wyprowadzić jak tylko na bieżnię przy szkole.
Znów zaczepił mnie ten sam czarny piesek co przybiegał do mnie jak spacerowałam w zeszłej zimy ze Stasią. Bardzo fajny, bardzo skoncentrowany na kontakcie z człowiekiem i bardzo wyglądający na bezpańskiego. To nie był jedyny psiak biegający luzem, bez smyczy, bez adresatki, oczywiście bez kagańca i bez śladu ani zapachu właściciela.

Tak jak rozmawiam z ludźmi to często się zdarza, że nie mają w sobie ani krztyny pokory. Kto by się tam przyznał, że robi źle, zaniedbuje, używa przemocy wobec psa, albo zwyczajnie sobie nie radzi.
Założę się, że ten amstaf co pociągnął ta panią dostał ostre cięgi w domu. Ech...

Tak jak Ludwa napisała, każdego psa można zniszczyć złym wychowaniem. Moja mama apropos żarłoczności Michasia opowiadała o psie, którego miał dziadek (jej ojciec), który także nawet suchy chleb pożerał z ręką i był ogólnie bardzo agresywny. Ale fakt faktem, że dziadek go szkolił na takiego, a pies widać był mocno podatny. Następna suczka dziadka (ta, z którą ja się wychowywałam) - Kama jakimś cudem lubiła mnie i dało się z nią żyć,ale znów przez dziadka była wychowywana tak żeby pilnowała swego i efekt był taki, że też się jej w domu baliśmy,a na spacerach pogryzała po rękach i siatkach przechodniów. Niedopuszczalne było wziąć ją na ręce lub przesunąć na kanapie.
To nie jest przypadek, że każdy pies dziadka miał jakiś problem z agresją. Wina dziadka. Być może Kama byłaby cudownym uległym wspaniałym pieskiem gdyby jej nie podjudzał.

P.S.
Upadł mi dopiero co odzyskany telefon (bo najpierw go zgubiłam :), tzn zapomniałam zabrać ze szkoły) nie można się do mnie dodzwonić, nie mogę też realizować przelewów - tak apropos Lilki)

Posted

Ja już teraz też jak o tym myślę to chce mi się śmiać i dziękuję Bogu za żywopłot, którego się ta baba uczepiła... ale wtedy nie było mi do śmiechu bo leciał na mnie rozjuszony amstaff. Ja myśle, że w domu to za bardzo ci państwo go nie karcili, w obawie ze się zdenerwuje i zje ich na kolację. Ta suka jest naprawdę bardzo agresywna. Ciesze się, że Niuniek zareagował bardzo ładnie :)
Na koniec jeszcze parę fotek z dzisiejszego spacerku po łące :)









Wygibasy w trawie :)





Posted

uszyska bezbłęne i to zdjęcie rozpłaszczonego w trawie Ryśka:) a w ogóle, to mam wrażenie, że on ma sierść dłuższą niż miał.
Mam nadzieję, że ludzie zaczną coś robić z tym psem, bo kiedyś to sie nie skończy szczęśliwie...

Posted

Ano ma dłuższą sierść, szczególnie na uszach widać, niedługo stanie się szorstko-długowłosy ;) W ogóle spotkałam ostatnio naszą wetkę przed lecznicą i mówiła, ze Rysiu zaokrąglił się i w ogóle fajnie wygląda. Przy okazji weszłam zważyć go ... no i pomalutku przybiera na wadze, obecnie 23,1 kg :) Wetka prosiła, żeby go tylko nie zapasić jak Puszka. Powiedziała, ze tak na jej oko to fajnie by było jakby jeszcze z 2 może 3 kilo przytył, nie więcej. Mi też zresztą się wydaje ze dla Rysia waga 26 -27 kg byłaby optymalną wagą.
Na szczęście biegunki przestały mu dokuczać. Okazało się ze nie toleruje kurczaka, kiedyś dałam mu nie za dużo kurczaka i okazało się ze z automatu wystąpiły problemy z żołądkiem. Źle znosi też płucka, które w ogóle przestaliśmy mu dawać. Teraz tylko mięsko świnki i krówki dostaje. Nauczył się jeść suchy pokarm i tak jak już wcześniej tu pisałam, że chciałabym dojść do proporcji w jedzeniu pół na pół tzn. gotowane jedzenie i suchy pokarm. Od jakiegoś czasu tak go karmię, zmniejszyłam porcję gotowanego jedzonka i dokładam drugą porcję suchego pokarmu. Wymiata wszystko, do tego dochodzą jeszcze różne smakołyki, które zawsze od kogoś wyżebrze przy jedzeniu :)

Posted

a jednak kurczak...No to już teraz wszystko na dobrej drodze, żeby Rychu zmężniał jak należy:) I słuchaj wetki, niech ma chłopak sportową sylwetkę, bo jak się zapasie, to na te betonowe kręgi będziesz musiała go podnosić;) a tego byś chyba nie chciała. Fajny jest, skoczny i zwinny i niech tak zostanie, Klocom siężki w zyciu (coś o tym wiem:))

Posted

Ostatnio postanowiłam w końcu nabyć kaganiec dla Rysia. W sumie to miałam wcześniej mu go kupić, ale jakoś nie było kiedy i jak, w miedzy czasie Rysiu też troszkę zgrzeczniał (albo ja nauczyłam się czytać jego mowę ciała i wyłapywać wrogie nastawienie do zwierząt i ludzi) no i jakoś nie spieszyło mi się z kupnem kagańca.
Teraz już postanowione więc ku uciesze Rysia wybraliśmy się do sklepu zoologicznego ... najpierw do kakadu, kagańców było dużo ale żaden niestety nie pasował na Rysia - albo za duże były i nałaziły mu wręcz na oczy albo za małe :( Przymierzanie oczywiście trwało jakiś czas ... na tyle długi, ze Ryszard stał się prawie, że maskotką sklepu :) obsługa zachwycała się, ze taki duży i taki grzeczny i właściwie jak taki grzeczny to po co mu kaganiec ;) Obsługa oczywiście nie widziała Rysia w akcji :diabloti: jak np. dostaje szału na widok psa sąsiada, który ma opinię najbardziej przyjaznego i spokojnego na osiedlu.
W tym tygodniu robimy drugie podejście - wycieczka będzie szlakiem legnickich sklepów zoologicznych, będziemy jeździć i szukać odpowiedniego kagańca do skutku. Niestety jest potrzebny, żeby Rysiowi zakładać jak jedziemy chociażby na wieś. Parę dni temu niestety w czasie odwiedzin Rysiu rzucił się na małego Ciapka. Ciapkowi nic się nie stało, bez uszczerbku na zdrowiu się obyło, ale już wiem ze do póki kagańca nie kupię to Rysia na wioskę niestety nie będę mogła zabrać :(
Pomału też zbieram się żeby w końcu zapisać się z Rysiem na szkolenie :) Poprawa zachowania Ryśka spowodowała, że nie było to jakoś bardzo pilne, ale teraz sobie myślę, że ani mi ani tym bardziej Rysiowi ono nie zaszkodzi, wręcz przeciwnie :) Błędy w wychowaniu Ryszarda na pewno popełniam więc dobrze, jak zobaczy to ktoś obcy i do tego specjalista :)

Posted

Co do psa z dobrą opinią, to ja sądzę, że Rysiek lalusiów nie lubi i dlatego chce go zjeść;) Ale tak serio, to szkolenie, nie zaszkodzi, RYsiek mały nie jest, lepiej żebys mogła nad nim zapanować zanim zaliczysz rodeo na smyczy, bo chłopak zapłonie gwałtowną nienawiścią. Z tego są same korzyści;)

Posted

Co do kagańca, to może by zamówić ten fizjologiczny Chopo? Zachowanie Stasi w tym kagańcu było znacząco lepsze niż w tym poprzednim blaszaku. Naprawdę te kagańce są zarąbiste i wygodne. Tylko, że musiałabyś zmierzyć ryśkowego pycholka i popytać ludzi z rasowymi psami o rozmiary ich pyszczków. Wydaje mi się, że tak by było chyba najłatwiej wycelować... Albo... np. tu je sprzedają - Wrocław. Można ewentualnie osobiście podjechać. Byłam kiedyś w tym sklepie, matę do samochodu i pasy bezpieczeństwa tam kupowaliśmy. Bardzo miło tam jest.

http://allegro.pl/chopo-kaganiec-pro-dla-psa-super-wygodny-i1291435710.html

Ja chyba tak samo zrobię. Na razie jestem na bardzo epizodycznym etapie oswajania go z kagańcem. Używam do tego tego Stasi, daję mu smaczki żeby tam główkę wkładał :) Z kratami się oswaja ;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...