Ali9 Posted August 17, 2010 Posted August 17, 2010 Zachowuje się na razie wzorowo, ale tez na spacerach jest o wiele bardziej zajęty niż dotychczas...wiele suczek w okolicy ma cieczkę i Rysiu na spacerach nie odrywa nosa od ziemi. Momentami wygląda to jak by był w jakimś transie, ludzi przechodzących obok z reguły nie dostrzega ;) Co do behawiorysty to przyznam się szczerze, ze jeszcze nie szukałam - z braku czasu i natłoku innych spraw. Na razie pilnuje się na każdym spacerze, Rysiu też chwilowo zajęty jest tropieniem suczek w potrzebie - ale w najbliższym czasie będę intensywnie się rozglądać. Najpierw chyba spróbuję z tym treserem od psów policyjnych - sprawdzić zawsze warto, poczytam jeszcze sama w necie na ten temat i zobaczymy. Brat mi polecił tego tresera i na dniach ma mi załatwić nr telefonu do niego :) Realcję ze spotkania z treserem na pewno opiszę :) Quote
ludwa Posted August 18, 2010 Author Posted August 18, 2010 o, to czekamy na relację i opinie:) Bardzo mi się podoba zdjęcie z zadartą głową i dolnymi zębolami na wierzchu:) Quote
Ali9 Posted August 26, 2010 Posted August 26, 2010 Wiadomości o Stasi trochę mnie przybiły, przez pół dnia płakałam, Rysiu wyczuł atmosferę, cały dzień chodzi za mną jak cień, cały czas kładzie mi pyszczek na kolanach i zagląda w oczy. Boże co ja bym bez niego zrobiła, ratuje mi życie odkąd się pojawił w domu. Miały być fotki z szaleństw Rysia, ale chyba byłyby niestosowne w tym momencie. Cały dzień przespał z pluszowym przyjacielem obok mnie, trochę go pociamkał, teraz tez zresztą leży obok z głowką na moich kolanach. Quote
ludwa Posted August 27, 2010 Author Posted August 27, 2010 Słodki Rysiak:) Psy wyczuwają nastroje... Quote
Ekiana Posted August 27, 2010 Posted August 27, 2010 Dziękuję Alu. Ty byłaś przy adopcji Stasi, również dzięki Tobie ona się znalazła w naszym domu. Wspólnie we troje z Łukaszem przeżywaliśmy te pierwsze chwile. Rozumiem o czym piszesz, że Rysiek codziennie ratuje Ci życie, ona ratowała moje... Nim zdołałam napisać na wątku o Stasi weszłam tu i poczytałam o Ryśku dla otuchy, dla pocieszenia. Cieszę się, że macie siebie. Quote
Ali9 Posted August 28, 2010 Posted August 28, 2010 Stasia była mi bardzo bliska, wspólnie jeździliśmy na pierwsze wizyty przedadopcyjne, potem wspólna wyprawa po Stasię i później parę miesięcy mieszkania pod wspólnym dachem, wspólne spacery... była niesamowitym pieskiem, przypominała mi zawsze pod względem zachowania mojego Puszka. Do dziś nie zapomnę jak się zdziwiłam, gdy kładąc się chyba spać znalazłam pod poduszką smakołyk, który wcześniej Stasia zakopała, była wyjątkowa. Czuję się trochę jak bym straciła swojego pieska. Ból tym większy, ze w maju odszedł mój Puszek i tak naprawdę zbieram się nadal po jego stracie i teraz jeszcze Stasia :( Rysiak łagodzi tęsknotę i ból po starcie Puszka i teraz Stasi, jest przekochany i strasznie się cieszę, że jest - a jest ze mną tylko dzięki Tobie Dominika. Bo przecież to Ty zadzwoniłaś i powiedziałaś mi o nim. To ja Tobie powinnam za niego podziękować. Podziękowania ode mnie należą się też Ludwie, ze zaufała mi, że stworze Rysiowi dobry domek, że będzie kochany i nigdy już nie będzie się musiał nigdzie tułać. Quote
Ali9 Posted August 28, 2010 Posted August 28, 2010 Wrzucam jeszcze fotki Rysia po spacerku, ostatnio coś mam pecha bo zawsze jak wychodzę z nim to łapie nas deszcz... a wczoraj to nawet ulewa. Ulewa dopadła nas w połowie drogi - na łące, Rysiu oczywiście przeszczęśliwy, ja mniej bo byłam bez parasola. To był chyba najbardziej hardcorowy spacer w moim życiu, lało jak nie wiem co - łąka stała się terenem bardzo, ale to bardzo podmokłym, dużo błota i bardzo ślisko. Rysiu jak poleciał w wysokie trawy to tylko jego ogon widziałam od czasu do czasu. Co chwilę przylatywał żeby mi pokazać jak strasznie się cieszy, ze jesteśmy na łące. Okazywanie radości polegało na wspieraniu się na mnie na dwóch łapkach, na początku próbowałam go ściągać, ale potem jak już byłam cała mokra, ufajdana w błocie po kolana to było mi wszystko jedno chciałam tylko do domu jak najprędzej. Wracając z łąki chciałam też nie spotkać na osiedlu żadnego człowieka, bo wyglądałam jak straszydło. Niestety ludzi spotkałam, oglądali się prawie wszyscy za mną. Sąsiad którego minęłam w bramie zapytał tylko czy wracam z Rysiem z survivalu jakiegoś, masakra. Mokry Rysiu - na tych zdjęciach nie wygląda nawet źle :) zdjęcie profilowe :) uwielbia się wycierać ręcznikiem, oczywiście wycierał się podgryzając misia Tutaj suszenie uszów Swoich zdjęć po tym spacerze nie publikuje z wiadomych względów, w życiu nie byłam taka mokra, ubłocona, rozczochrana i nie wiem co jeszcze. Quote
Ekiana Posted August 29, 2010 Posted August 29, 2010 Fajne zdjęcie. O uszy trzeba dbać. A gdybym nie wiedziała, to bym pomyślała, że bolą go zęby :) Quote
ludwa Posted August 29, 2010 Author Posted August 29, 2010 Ali9, zaufalam, bo poleciła Twój dom Ekiana a widzialam jak Ona dba o Stasię:). No i poznalam Cię przy pierwszych pdwiedzinach u Stasi, więc byłam spokojna. Czasem warto zaufać intuicji:) A Rysiek jak się domyślam, był przeszczęśliwy na tym spacerze:)? Quote
ludwa Posted August 29, 2010 Author Posted August 29, 2010 Zresztą po co pytam? Uchachane oczy na pierwszym zdjęciu mówią same za siebie:) Quote
Ali9 Posted August 30, 2010 Posted August 30, 2010 Staram się jak mogę dbać o Rysia, właśnie dziś wybieram się znowu do wetów (niestety nie tych którzy leczą Rysia, bo sa na urlopie) ale do innych w sumie żeby zrobić wszystkie wyniki z krwi i zbadać kupkę Rysia. Zobaczę jak wyjdą te wyniki. Rysiu ma nadal niestety nawracające biegunki i martwi mnie to strasznie ponieważ codziennie ma gotowane świeże jedzonko, na spacerkach jest pilnowany żeby trawek za bardzo nie lizał i nic nie zjadał, a biegunki wracają :( W sumie nie wygląda na chorego, ma straszny apetyt wyjada na pniu wszystko - nawet sam ryż z warzywkami, bez mięska potrafi wpałaszować. Od czasu do czasu podjada sobie suchą karmę - teraz ma akanę. Ostatnio z polecenia wetów kupiłam mu Eukanubę dla psów z wrażliwym przewodem pokarmowym czy jakoś tak. Rysiowi natomiast nie podpasywała ta karma o ile akane je od czasu do czasu to do eukanuby w ogóle nie chciał podejść i powąchać. A tak na co dzień jest strasznie wesoły i pogodny, codziennie po 2-3 razy chodzimy na łąki żeby się wyganiał, w domu tez ma codzienną porcja gonitw i zabaw z misiem. Wygląda jak by wszystko było ok, tylko te biegunki nawracające. Jak już będę miała wyniki to opiszę jak wyszły i czy wszystko jest ok. Quote
ludwa Posted August 30, 2010 Author Posted August 30, 2010 Na pewno nie zaszkodzi zrobić badania. Możliwe, że Rysiek np ma uczulenie na kurczaka i dlatego przewód okarmowy podrażniony i wtedy tylko sucha karma do jedzenia...Ale niech się lekarze wypowiedzą po badaniu. A może coś mu tam jeszcze zalega w kiszkach;) Czekamy na wyniki Quote
Ali9 Posted August 30, 2010 Posted August 30, 2010 Własnie przed chwilą wróciłam od wetów, no więc tak próbka kupki do badania już poszła jutro będzie wynik, co do pobrania krwi to lekarz powiedział że nie jest konieczne (pomimo, ze nalegałam, powiedział że tylko sprawdzimy kupkę - no dobra i tak pójdę z tymi wynikiem do swoich wetów i z nimi będę jeszcze rozmawiała czy badanie krwi konieczne czy nie). Wet też zasugerował, ze może Rysiu ma uczulenie na kurczaka ( a kurczaka je dość dużo i często) więc od jutra przechodzimy na dietę bezdrobiową, będziemy kupować inne mięsko tj. wołowinkę ewentualnie wieprzowinkę i tak przez kolejnych 5-6 tygodni, w miedzy czasie będziemy obserwować kupki Rysia ;) Quote
Ali9 Posted August 30, 2010 Posted August 30, 2010 Zdjecia z szaleństw :) obserwacja misia (wpatrzony jak w obrazek ;) ) oddawaj mojego misia ... misiu siedzi, Rysiu obserwuje przedstawiamy nową maskotkę Rysia - czarnego kota ;) legowisko małe, jak Rysiu się bawi :) dywanowe szaleństwa z kotem :) Quote
Ekiana Posted August 30, 2010 Posted August 30, 2010 Dziwny ten weterynarz, że krwi nie chciał zbadać mimo, że nalegałaś. Mam nadzieję, że dolegliwości Ryśka są spowodowane uczuleniem na tego kurczaka. Strasznie podobne te dolegliwości ryśkowe do stasiowych. Kupa raz dobra, a raz nie... Zresztą już o tym rozmawiałyśmy osobiście. Szkoda, że test na nowe mięso ma trwać 5-6 tygodni. Jednak trzymam kciuki żeby był pomyślny. No i super, że wyniki kupy będą już jutro. Quote
Ali9 Posted August 30, 2010 Posted August 30, 2010 no własnie dziwny wet, a kłócić się nie chciałam (dlatego tam nie chodzę, wolę swoich doktorów, można pogadać i nigdy nie odmawiają zrobić wyników badań, dla pewności i czystego sumienia jak zawsze mówią :) ). Z niecierpliwością czekam na wynik, a co do badania krwi to za tydzień, jak wrócą moi weterynarze to pójdę i myślę, ze nie będzie problemu z pobraniem krwi :) Odrobaczany był zaraz po przyjeździe do Legnicy tj. 07.07.2010r. Po tym odrobaczaniu zaczął jeść, bo wcześniej prawie nie jadł nic, od tego czasu (jak zaczął jeść) zaczęły się tez większe i mniejsze problemy z biegunkami. Jak rozmawiałam wtedy z lekarzami to mówili, ze być może biegunki Rysia to skutek, tego że zmiana otoczenia, nawyków żywieniowych, stresu z podróżą i wcześniejszego niedożywienia. No ale kurcze 02.09. będzie już z nami 2 miesiące, rozumiem ze te czynniki mogły mieć wpływ w pierwszych dwóch może trzech tygodniach po przyjeździe, ale nie 2 miesiące. Dlatego badanie z krwi moim zdaniem też koniecznie trzeba mu zrobić. Tym bardziej, ze Rysiu zamiast przybierać na wadze to chudnie, a gotowaną ma całą michę, do tego suchy pokarm non stop w drugiej misce no i podkarmiany innymi smakołykami w między czasie. Gotowane jedzenie wymiata tak, ze miska lata, suchy pokarm rzadziej je, ale podjada, smakołykami tez nie gardzi. Quote
ludwa Posted August 30, 2010 Author Posted August 30, 2010 Hmmm, dobrze, że doczytałam że to kot, bo zaczęłam czytać wątek od końca, więc widziałam najpierw ostatnie zdjęcie i musiałam na nim odnaleźć pycholek Ryśka;) Niestety obawiam się, że kot długo u was nie zabawi. Ma takie fajne dyndające kończyny do pourywania:) To się nazywa wyzwanie:) Co do badania, wet może nie chciał naciągać na koszty i chce najpierw zobaczyć wynik badania kału i dalsze badanie uzależnić od tego, tym bardziej, że poza tym nic Ryśkowi nie dolega. Poczekajmy na wynik:) A misiek widzę prowokatora struga. Niech struga, zobaczymy jak na tym wyjdzie;) (chociaż w sumie wciąż jest w stanie nie naruszonym, znaczy się, ze Rysiek szanuje zabawki;)) Dziwny to pies w rzeczy samej;) Moje rowpruwały na wyścigi:) Quote
ludwa Posted August 30, 2010 Author Posted August 30, 2010 Jesli badanie kału nic nie wykaże,może trzeba będzie zbadać hormony tarczycy... Zobaczymy. I oczywiście kubicuję, żeby w końcu chłopaki masy trochę nabrał i żeby szelki mu nie dyndały:) Quote
Ali9 Posted August 31, 2010 Posted August 31, 2010 Te zdjęcia z zabaw to strasznie trudno Rysiowi zrobić... z reguły wychodzi mi albo połowa Rysia, albo same tylnego nogi z ogonem. Lata jak szalony i ma niesamowitą zdolność wyhamowania w odpowiednim momencie tak, żeby nie walnąć się o mebel lub ścianę, naprawdę podziwiam go za to. Czasami patrze i już oczami wyobraźni widzę jak lecąc za misiem w coś przywali a on po prostu albo omija przeszkodę, albo wyhamowuje. Jest w ogóle bardzo skoczny - wczoraj na spacerze przechodziliśmy koło takiego murku, który był strasznie wysoki, ja bym w każdym razie nie dała rady wlezć na niego, a Rysiu zrobił dwa kółka kolo murku (myślę, że oceniał wysokość) i za trzecim razem po prostu wskoczył, żeby sprawdzić co jest na górze. Dosłownie zamurowało mnie jak zobaczyłam na jaką wysokość potrafi wskoczyć z wrażenia przez chwile stałam jak wryta :) A propo tych zabawek, to faktycznie kończyny kota są wprost idealne do oberwania, chociaż do pierwszego rozprucia u kota już doszło - ale na grzbiecie. Jakoś mało wytrzymały jest ;) Natomiast misiek trzyma się nieźle, szwy ma troszkę luźne w niektórych miejscach, ale daje radę. A jest najbardziej eksploatowany przez Rysia w trakcie zabaw. Jak Rysiu wkurzy się na misia to bierze go w zęby i trzepie głową, śmiesznie to wygląda - próbuje mu w tej pozie zrobić zdjęcie, ale jakoś do tej pory nie wyszło żadne, mój aparat niestety nie radzi sobie z robieniem takich zdjęć. Quote
Ali9 Posted August 31, 2010 Posted August 31, 2010 właśnie przed chwila wróciłam, wyniki wyszły nieciekawie tzn. jak powiedział wet w kale wyszły liczne pasożyty i jaja, w tym glisty :( no ale przynajmniej już domyślam czemu nie może przytyć Rysiak, a wręcz chudnie. Jak wracałam od weta tak sobie o tym wszystkim myślałam i teraz przypominam sobie, ze po podaniu tabletek na odrobaczenie na początku lipca, miał straszną biegunkę, którą przez kilka dni nie mogliśmy opanować, brał jakieś antybiotyki w zastrzykach, następnie w tabletkach. Potem skupiłam się na leczeniu uch Ryśkowych i kompletnie zapomniałam o powtórzeniu odrobaczenia :( Sama na siebie jestem zła. Ale plan działania jest już ustalony tzn. od jutra odrobaczamy (dostał tabletki Dehinel Plus) za dwa tygodnie powtarzamy odrobaczenie i w miedzy czasie dieta anty drobiowa. I mam nadzieję, że wszystko się wyprostuje i chłopak zacznie nabierać ciałka i szelki dyndać nie będą na nim :) Podejrzewam, ze jak za pierwszym razem dostanie znowu biegunki po podaniu tabletek, więc pospacerujemy sobie jutro na całego. Quote
Ekiana Posted August 31, 2010 Posted August 31, 2010 Miejmy nadzieję, że się chłopak szybko wykaraska. Dobrze, że teraz przynajmniej wiadomo na co leczyć. Trzymam kciuki za jego szybki powrót do zdrowia. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.