Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Od kilku dni stadko Rysia jest w komplecie, po długim pobycie w szpitalu wrócił do domu mój tato. Rysiu dość chłodno przywitał tatę, na dzień dobry zaczął warczeć...ale pozwolił wejść do domu. Na początku nieufnie, dalekim łukiem omijał mojego tatę i był chyba trochę zły, bo ulubiona kanapa Rysia to też kanapa taty ;) trochę był Ryszard zły, że już nie może na tę kanapę wchodzić i spać na niej. Na szczęście po kilku dniach polubili się, relacje uległy znacznemu ociepleniu i Rysiu już nie warczy, wręcz przeciwnie tato stał się przyjacielem :) No bo zostaje z Rysiem zawsze w domu- wiec Rysiu już się nie ma czego bać, zawsze może przyjść do taty i położyć obok jak nikogo nie ma w domu, do tego podrzuca często dobre smakołyki (akurat to co Rysiu lubi najbardziej czyli dobre kiełbaski, boczek itp. No i porobiło się tak, że Rysiu już nie chce spać w moim pokoju tylko dość często śpi obok łóżka taty, tak jak by pilnował go :)
W załączeniu jeszcze fotki ze spacerku Ryszarda po łące :)







Zdjęcia może niektóre niezbyt wyraźne, ale uchwycenie Rysiunia na łące, wśród traw i krzaków naprawdę jest trudne, wszystko przecież musi obwąchać, obsikać i oblecieć :)

Posted

Dobrze, że Tato już wrócił:) Mam nadzieję, że ma jeszcze większą motywację. Co do warczenia, to może Rysiek już uznał, że to jego terytorium ale tak sobie myślę, że może zapach szpitala taką rolę też odegrał. Tak mi się skojarzyło z historiami o listonoszach...bo podobno psy nie lubią listonosza, bo ma na sobie całą masę różnych zapachów przez wielorakość trudnych do zaakceptowania, rozpoznania...Ze spzitalem może być podobnie, to obce zapachy wielu ludzi i intensywna woń leków, szpitala. Cała mieszanina może być trudna do zaakceptowania. Chyba, że Rysiek wykazuje się rónież taką reakcją wobec innych nowoprzybylych.

Posted

Fajnie się czyta o Ryśku. Dłuższy czas tu nie zaglądałam ani na wątek stasiowy, a tu takie ładne nowości :) U mnie z kolei były problemy zdrowotne ze Stasią, więc byłam nią zajęta. Najprawdopodobniej (ale nie jest to pewne) zaraziła się czymś od Ryśka bo mieli podobne objawy - rozwolnienie z mniejszym i większym natężeniem. Stasia dość szybko doszła jako tako do normy po zastosowaniu lekarstw, a wiem, że Rysiek borykał się raz mniej raz bardziej ok. 3 tygodnie z tym problemem. Wiem też, że już teraz wszystko w porządku pod tym względem. Cieszy mnie to bardzo.

Posted

No nie właśnie. Podejrzewano najbardziej robale od Ryśka,ale rozważano też, że coś musiała coś zakażonego zlizać z trawki, którą lubi wąchać na spacerze, albo, że babeszja, albo, że parwowiroza. Jednak, w przypadku parwo to by się sprawa rozegrała szybko, w przypadku babeszjozy miałaby inny kolor moczu (a był ok.) no i też by pies bardziej cierpiał,a symptomy byłyby bardzo widoczne, że na pewno byśmy nie odczekiwali, nie było by też apetytu. No więc tak czy siak, skąd kolwiek by nie pochodziły to raczej były to pasożyty jakieś, chociaż robali w kupie nie widziałam, ale lekarz powiedział, że tylko niektóre widać, a wiele nie.

Powiedziano mi, że jeśli leczenie nei przyniesie rezultatu to wtedy kupa pójdzie do analizy i zobaczymy co dalej. Ale na szczęście pozytywny rezultat nastąpił.
Różne było też leczenie Ryśka, wiem, że on nie dostawał antybiotyków na kupę, tylko samo odrobaczanie i leki rozkurczowe, przeciwbólowe chyba. Może stąd dłuższy czas dochodzenia do siebie, no i ta jego chudość.

Stasi zastosowano leczenie piorunujące, może dlatego, że jest psem w lepszej kondycji ogólnej. Mi szkoda, ze znów miała antybiotyki, ale co zrobić. Cieszę się jednak, że poprawa nastąpiła wręcz w ciągu kilku godzin, a reszta dni to ogólne dochodzenie do normy.

Posted

Bez przesady z parwo. Dorosłe psy także łapią ale przebieg jest bez porównania łagodniejszy niż u szczeniąt. U dorosłych to może się skończyć zwykłą biegunką. Dobrze, że już wszystko w porządku. Może w końcu będzei Rysiek- Bysiek:)

Posted

Parwo też nie mogła być bo nie było wymiotów, a to następuje razem z biegunką. Najważniejsze, że już oba psy mają to za sobą i apetyty mają :)

Posted

Dobre wieści mam, byliśmy parę dni temu u doktorów, którzy pobierali wymaz z ucha Rysia, wyniki już przyszły i okazało się, ze uszko jest już zdrowe, nie ma żadnych drożdżaków i tym podobnych. Ma to uszko brudne w środku, ale weterynarz powiedziała, ze trzeba tylko przeczyścić to uszko i będzie ok. Więc jutro idziemy czyścić ucho, Rysiu dostanie "głupiego jasia" i Pani doktor dogłębnie je wyczyści :) Za jakieś dwa tygodnie po czyszczeniu ucha będzie można w końcu Rysiunia zaszczepić.
Z wiadomości poza medycznych to u Rysia pełna sielanka, po sąsiedzku poznał fajną sunię - Mikę, z którą uwielbia się bawić. Normalnie czyste szaleństwo jak się spotkają, dzisiaj aż spuściłam go ze smyczy żeby się z nią wybiegał. Ludzie którzy przechodzili obok aż się zatrzymywali, żeby popatrzeć na te szaleństwa i wspólne gonitwy :) Mika jest równie żywiołowa jak Rysiu, są nawet podobni do siebie, umaszczenie i pyszczki identyko, Mika jest tylko troszkę mniejsza od Rysia. Muszę się kiedyś z koleżanka (Panią Miki) umówić na wspólny spacer i zrobić obojgu zdjęcia :)
Na koniec załączam zdjęcia z wizyty u Dominiki (jak była jeszcze w Legnicy)
Rysiu i jego nochal :)




Rysiowi było troche nudno, wyleżał sie chłopak na nowej kanapie Dominiki ;)





potem z kanapy pod naszego nogi przeniósł się ;)



troszkę się popieścił







ziewnął



i był gotowy do powrotu do domku :)

  • 2 weeks later...
Posted

Dzisiaj Rysiu nie popisał się na spacerze, ni z tego z owego znowu rzucił się na jakiegoś faceta, skończyło się na strachu - Panu na szczęście nic się nie stało. Ale niepokoi mnie zachowanie Rysia, będę szukała kogoś od szkolenia psów, dziś także wybieramy się po kaganiec i będę musiała także pomyśleć o jakimś ubezpieczeniu OC - na wypadek gdyby pogryzł kogoś.
Nie potrafię Ryśka rozszyfrować w ogóle nie daje żadnych sygnałów, ze ktoś mu się nie podoba, nie warczy... tylko po prostu w ciągu jednej sekundy rzuca się. Refleks na szczęście mam w miarę dobry i tylko dlatego nie pogryzł jeszcze nikogo. W domu rodzice teraz oglądają różnego rodzaju programy typu "zaklinacz psów" w nadziei, ze może znajdą jakaś złotą radę na dzisiejsze zachowanie Rysia. A tak na co dzień kochany pies.
Dziś w załączeniu parę fotek ze spacerku, ale nie tego dzisiejszego :)









Na buziaka dziś w ogóle sobie nie zasłużył :(

Nie wiem ile osób czyta Rysiowy wątek, Ludwa to na pewno - bo zawsze cosik napisze :) ale gdyby ktoś w okolicach Legnicy mógł polecić jakiegoś dobrego behawiorystę to proszę o namiary.

Posted

Nie znam żadnego behawiorysty z okolic Legnicy. Kurczę, trudno będzie kogoś polecić. Telefonicznie to żadna porada...Moze na razie skorzystać z pomocy Marysi (treserki u której byla Stasia). Niepokoi mnie to. Najbardziej brak ostrzeżenia. A w domu zdarzają mu się jakieś "odpały"? Może warto by go wykatrować. Nie zadziała od razu ale ostudzi temperament. Tylko nie wiem jak się temperament ma do takiego zachowania? To pierwszy raz? Może mu się ten pan z kimś skojarzył? Bo z psami, to wiadomo, różnie może być, nie każdego musi lubić ale takie wyskakiwanie do ludzi...

Posted

To już niestety nie pierwszy raz, nie na każdym spacerze ale raz na dwa trzy tygodnie jest spacer na którym Rysiu testuje mój refleks. Wczoraj strasznie mnie cała sytuacja zdenerwowała, wyszłam z nim już przed klatkę z bloku, padał deszcz więc wyciągnęłam sobie parasolkę obok stał jeszcze sąsiad, więc chwilkę pogadałam, Rysiu w tym czasie stał za mną i merdał ogonem do sąsiada. Obok klatki przechodził jakiś facet i Rysiek nie z tego ni z owego szurnął do niego. Mój refleks i szybki unik który zrobił uratowały faceta przed ugryzieniem.
Nie dziwiło mnie, ze z niektórymi psami ma na pieńku no bo wiadomo nie z każdym musi się lubić ale martwi mnie, ze do ludzi zaczyna się rzucać ten facet przechodził dość daleko, w ogóle nie zwracał na niego uwagi, nie miał nic w ręce czy coś że Rysiu mógł by się przestraszyć czy poczuć zagrożony i taka reakcja.
Do tej pory omijałam na spacerach ludzi z dużymi psami, tych wyjątkowo nie lubi. Stawia się nawet do psów które z natury nie są agresywne i z innymi dużymi psami się ładnie dogadują. Mój sąsiad ma goldena, który jest bardzo łagodny i pozytywnie do każdego psa czy nawet kota nastawiony, Rysiu na jego widok dostaje szału, oczywiście tamten nie pozostaje dłużny i awantura gotowa. O innych rasach typu amstafy, buldogi, haskie czy owczarki niemieckie to nawet nie ma mowy o jakiejkolwiek przyjaźni czy nawet spokojnym przejściu obok takiego psa na spacerze, już z daleka warczy na wszystkie i ze wzajemnością zresztą. Każdy spacer to wypatrywanie czy gdzieś na horyzoncie nie ma dużego psa, a jak się jakiś pojawia to szybka zmiana kierunku spaceru. Teraz będę musiała omijać chyba nie tylko ludzi z psami na spacerach ale i samych ludzi. Aha i muszę przyznać, że dobrze tez zaczyna reagować na uspokajanie, nawet jak warczy to można nad nim zapanować, na komendę spokój, faktycznie jest spokojniejszy, wcześniej były problemy z uspokojeniem go.
Fajnie też ze Rysiu zaczął już przychodzić jak się go woła, to jest bardzo przydatne na łące zwłaszcza jak spuszczam go ze smyczy żeby sobie pobiegał. Wcześniej można się było zawołać na śmierć i tak miał to gdzieś.
Generalnie jest przekochanym psem ma małe problemy ale myślę, ze są one do wyeliminowania, on jest naprawdę bardzo mądry i wiele można go nauczyć. Nauczył się już reagować na komendę stój - jak zbliżamy się do ulicy zatrzymuje się ładnie. Ja niestety nie jestem specem od psiego zachowania - choć zaczęłam już czytać na ten temat dość dużo. Teraz muszę znaleźć kogoś kto go poobserwuje i powie mi co ja źle robię i co powinnam robić żeby Rysiu źle nie reagował na ludzi czy inne psy. Na razie jestem na etapie ustalania nr telefonu do faceta który kiedyś tresował psy policyjne, ale słyszałam różne opinie o jego metodach jedni chwalą inni mówią, że ma bardzo przestarzałe metody szkolenia, dlatego wciąż szukam może znajdę kogoś innego.

Posted

Aha a propo domu, to tu zachowuje się ładnie, nie było żadnych incydentów. Ma dalej problem z zostawaniem samemu w domu- albo coś zbroi albo szczeka jak nas nie ma. Ale jak ktoś jest w domu to kochany pies :)

Posted

Niszczenie i szczekanie to lęk separacyjny zazwyczaj. Tutaj sprawdza się klatka kenelowa w której zamyka się psa na czas wyjścia i ona tam się czuje bezpiecznie. Co do agresi wobec innych psów, to może być typowo samcze zachowanie i kastracja tutaj mogłaby przynieść troche spokoju (choć gwarancji nie ma). A in wyskakuje do facetów tylko czy do kobiet również? Może on ma jakies obronne reakcje? Ale to moze stwierdzić tylko specjalista obserwując go na miejscu i najlepiej w danej sytuacji. Tylko on pewnie za zawołanie nie wyskoczy żeby kogoś nastraszyć. Mojemu poprzedniemu psu też się zdarzyło ale to dosłownie kilka razy w życiu, czyli w ciągu 13 lat, więc nie przywiązywałam do tego wagi, tutaj to jest częstsze i lepiej żeby ktoś coś doradził, żeby się nie nasiliło.
Psy też zawsze musiałam omijać szerokim łukiem;) Suczki oczywiście wprost przeciwnie;)
No ale tego można się spodziewać. Gorzej z ludźmi. Mogę Ci dać tel do pilicjanta, który szkoli psy pozytywnymi metodami ale w Warce. Faceta polecam z czystym sumieniem, tylko że daleko i przez tel nic nie poradzi. Zresztą on chyba wychodzi z założenia, że niektóe psy tak maja. Ma w hotelu naszego Felka, po przejściach. Nie lubił kobiet. teraz do kobiet nic nie ma ale już 2 facetów w tyłek dziabnłął i tez nie wiadomo czemu. Bo na terytorium wpuszcza i nie wszystkich przecież dziabie...

Posted

Na razie wyskakiwał tylko do mężczyzn, w zasadzie to dwa wypadki były takie, że bez jakiegokolwiek ostrzeżenia się rzucił. Były i inne przypadki że był nastawiony wrogo do facetów, ale wcześniej dawał sygnały że mu się nie podobają, powarkiwał albo fukał na nich, więc byłam przygotowana i za w czasu mogłam go uspokoić i wyminąć tych ludzi. Generalnie jestem już teraz bardzo wyczulona na spacerach, nie wiem czy może sama to nakręcam, bo jestem zestresowana, może on to wyczuwa i tez wtedy nastawia się negatywnie, sama juz nie wiem.
Na szczęście te przypadki, że bez ostrzeżenia się rzucał tylko dwa na razie (mam nadzieję, ze już więcej się nie powtórzą), ale to jest strasznie stresujące dla mnie, ze nie wspomnę o Bogu ducha winnych facetach, których zaatakował, nic przyjemnego. Tylko czekam kiedy od kogo zgarnę wiązankę za niepilnowanie psa albo nie zakładanie mu kagańca. Jest dużym psem a ja obawiam się, ze kiedyś refleks mnie zawiedzie. A te jego ataki bynajmniej na takie postraszenie nie wyglądają, jak wyskakuje to na serio wszystkie zęby pokazuje i wygląda to bardzo groźnie. Przeszukałam już neta i odkryłam, ze wet który swojego czasu prowadził w tv program psi psycholog - Pani Agnieszka Janeczek jest z Wrocławia. Więc jest to o wiele bliżej, jak na terenie Legnicy nie znajdę kogoś to być może zameiluje albo zadzwonie do niej. Zawsze można się wybrać z Rysiem na spacer do Wrocławia :)

Posted

o klatce kenelowej nawet nie myślałam, rodzice by nie przeżyli, że Niuniek miałby siedzieć w klatce. Juz wolą chyba jak broi w czasie naszej nieobecności. Teraz to rzadko się zdarza ze sam zostaje, prawie zawsze ktoś jest z nim. Wykastrowanie tez raczej nie wchodzi w grę, mój pierwszy piesek ze względów zdrowotnych musiał być wykastrowany i pamiętam wtedy opór rodziców przed tym zabiegiem, dopiero jak wet powiedział, ze to uratuje mu życie to się zgodzili.

Posted

Niech się wypowie ktoś mądrzejszy w tej kwestii;) ale poczytajcie z Rodzicami o kastracjach i jaki wpływ na psychikę mają uspokojone hormony;). Myśl, że skoro sprawa agresji dotyczy facetów, to coś jest w przeszłości Ryśka, że tak reaguje. Pewnie też jest coś wspólnego dla tych facetów, tylko dla nas może być niezauważalne np. sposób chodzenia, głos, zapach. To może być wszystko niestety. Nie wiem co mam napisać. Proponowanie specjalisty w odległości x kilometrów trochę mija się z celem

Posted

ja bym sie zastanowiła czy ci faceci nie maja ze sobą czegoś wspólnego- np nie zieją alkoholem albo nie mają ciemnych ubrań, albo wąsów, okularów.
Moze ktoś mu kiedys zrobił krzywdę i teraz na ten typ reaguje nerwowo.

Z lękiem powinno się uspokoić- ale pamietajcie
a- zeby nie wracac do domu jak on piszczy,wyje.
b- nie obwieszczac, ze wychoodzicie, nie żegnać się, nie robic z tego wydarzenia - wyjsc i koniec, bez sentymentów ;)

Posted

A mnie zastanawia, czy on np nie jest nastawiony obronnie? Czy on nie broni Ali, bo coś mu się w tych facetach nie podoba? Tylko Ty z nim wychodzisz, czy tez przy innych domownikach zdarzały mu się takie zachowania?

Posted

mój Karmelek po jakimś krotkim czasie bycia u nas zaczął rzucać się na ludzi. robił to, gdy ktoś podchodzil za blisko - dużym problemem byli sąsiedzi na schodach w klatce schodowej. problem się nasilał. rzucał się nawet na przechodniów, którzy byli w jego zasięgu. robił to również bez jakiejkolwiek zapowiedzi (Karmelek waży 30kg, ja 50, więc też bylo to dla mnie stresujące)
poszliśmy na szkolenie - PT i dużo z nim pracowaliśmy. w sytuacjach "stresowych" odwracaliśmy jego uwagę zaczynając powtarzać komendy(ciasteczka do szkolenia zawsze nosilam w kieszeni). pomogło.
w ogóle szkolenie odtworzyła Karmelka na nas - scaliło nas jako stado. polecam bardzo.

Posted

tez już sie zastanawiałam nad tym czy ci faceci nie mają jakiejś cechy wspólnej...na pewno byli trzeźwi, wiek - jeden młody jakies 20 lat, ten drugi zaatakowany był gdzieś miedzy 40-50 lat. Na chwilę obecną nie znajduje jakiś wspólnych cech które mogliby mieć, a które działały by na Rysia drażniąco. Poza tym zauważyła to dziś moja mama, jak byłyśmy na wspólnym spacerze, że Rysiu w mojej obecności jest bardziej bojowo nastawiony zarówno do psów jak i ludzi. Te ataki bez ostrzeżenia były gdy byłam z nim sama na spacerze. Wiec może on faktycznie ma potrzebę bronienia mnie.
Na razie od tamtego incydentu jest spokój, zachowuje się ładnie, ale i ja już jestem o wiele bardziej wyczulona. Na pewno będę w okolicach legnicy szukała jakiegoś behawiorysty, moze jeszcze wetów swoich zapytam czy oni kogoś nie znają :)

Posted

Poszukaj na miejscu, bo dobrze by było gdyby go ktoś "sprawdził", zobaczył na żywo. Mi chodzi po głowie jednak obrona. Ciekawe jakby zareagował, gdyby np ktos chciał Cię uderzyć? To takie moje luźne myśli ale może gdyby się jakiś spec znalazł to by to "przetestował". W sumie to by bya bardzo optymistyczna i miła wersja:)Bo sprawa by była jasna chociaż, mimo iż problem by był nadal do rozwiązania.

Posted

Grzeczny Rysiu na swoim legowisku i oczywiście przy misiu :)



leżę ale wszystko widzę i słyszę :)



czujność musi być zachowana, reaguję na każdy dzwonek do drzwi, telefonu lub domofonu :)



potem można się już wyluzować



Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...