Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

No. I każdy pies powinien mieć taką kanapę;) Chłopak jak widać wie co dobre;), ryżyk to nie mięsko;) Mój poprzedni pies ( i nie tylko on, Stasia i wiele innych także;)) posiada tę niesłychaną umiejętność spożywania samego mięska spośród potrawy mieszanej, typu: kasza+ mięsko+ warzywka;) Znaczy się mięsko wpada do brzusia a kaszka i warzywka bokiem wypadają. Po prostu fascynujący dar:) Jak ładnie, taka czysta kaszka, bez sosiku leży sobie powypluwana tu i ówdzie:)

No i Rysiek czuje się już jak u siebie najwyraźniej:)

Posted

Trafiłam do Ryśka, rychło w czas :evil_lol:
Bardzo się cieszę że ma taką fajną kanapę, pasuje do niej idealnie:loveu:

Ludwa widzisz, dobrze, ze wtedy jednak sobie nie poszedł;)

Posted

mysza 1 napisał(a):
Trafiłam do Ryśka, rychło w czas :evil_lol:
Bardzo się cieszę że ma taką fajną kanapę, pasuje do niej idealnie:loveu:

Ludwa widzisz, dobrze, ze wtedy jednak sobie nie poszedł;)



Też się cieszę:) Własna kanapa to jest to:) Byle więcej takich rodzin i hepi endófff;)

Posted

idusiek napisał(a):
no jak Romka kocham- serio....przerażasz mnie ;)

To dobrze :diabloti:
idusiek napisał(a):
przerpaszam ,ze tutaj ale szukam jakies Emi- wiszę jej 20 zł od Arona.Mysza to Twoje coś?

Emi jest moja, a za coś masz minusa:eviltong: banerek z pomocy szkielecik taki :(
Natalisko pisała? Bo chciała przerzucić na Emi deklarację ino konto inne się okazało ;)

Posted

mysza 1 napisał(a):


Natalisko pisała? Bo chciała przerzucić na Emi deklarację ino konto inne się okazało ;)


tak dokładnie, będę musiała jej przelać z własnego, bo z fundacyjnego bez faktury se ne da :P

Posted

Reksiu łobuzuje nadal, czuje się już jak u siebie w domu, co mnie strasznie cieszy:)
Na spacerach nie lubi się z dużymi psami, o ile małe toleruje i czasami się z nimi nawet bawi, o tyle na widok dużego psa jeży się jak jeż, od czubka nosa po czubek ogona ;)
Ostatnio na spacerze na widok haskiego z którym się nie cierpi tak się szarpał, że zerwał szelki. Na szczęście był zaszportany w te szelki i smycz, no i ja zorientowałam się w porę, że szelki oberwane, boję się pomyśleć co by było, jak Rysio by poczuł, ze szeleczek w zasadzie nie ma i nic go nie trzyma ;) Sytuację udało się jakoś opanować, ale strachu się troszkę najadłam.
Oberwane szelki jakoś naprawiłam w domu, ale mam nadzieję, ze Rysiu niedługo wróci do swojej normalnej wagi. Szelki, które miał kupione na początku okazały się niestety troszkę za duże. Rysio natomiast jest na tyle sprytny, że potrafił się z nich rozebrać. Dlatego kupiłam mu mniejsze szelki, na wymiar i niestety okazały się niezbyt wytrzymałe. Teraz wychodząc na spacer i widząc duże psy i wiedząc jak Rysio reaguje na nie, lekko się stresuję.
A tu jeszcze fotki Rysia z balkonu, to takie jego okno na świat, jak idę do pracy to przez pół dnia potrafi leżeć sobie i patrzeć co się dzieje na podwórku.


pilnowanie czasami męczy ;)

A to widoczek jaki ma Rysiu z okna :)

Posted

Rysiek Reksiem został;)? Cóż, jednak pies w naturalnych warunkach zachowuje się inaczej. W hoteliku spokojny, pomimo iż miał Seda obok. Sed na dzień dobry mu nagadał i to ostro a Rysiek nic. Sed mały nie jest przecież. A tutaj proszę, chyba mu pewność siebie wzrosła. Może wprost proporcjonalnie do wagi;))) ? A co lekarze mówią o tym jego uchu?

Posted

Reksiu, Rysiu, dla mojego brata Szaraczek, ja wołam czasami Niuniek :) Reksiu wołamy zamiennie, bo wujka mamy o tym imieniu ;) Za piłeczką biegac nie chce, ani się nią bawić, ale misia polubił strasznie. Dostał go od synka mojej kuzynki – Bartka :) Fotki z codziennych gonitw po domu z ukochanym misiem :D
zaproszenie do zabawy :)



łapananie misia

misiu jest mój :)



uciekam, łapcie mnie :)

I po zabawie

Posted

Ala, jak byście chcieli jeszcze kilka, to ja Wam nawet bez wizyty oddam;) Superaśnie;) Niektóre psy wolą miękkie niż gumowe zabawki. A długo już misia ma? Bo cały jest;) Moje destruktory szybko się rozprawiały i dokupowałam w lumpeksach:)

Posted

Misia ma od niedawna od paru dni dosłownie, na początku tylko go lizał, dopiero potem zorientowaliśmy się, a dokładnie mój brat, ze strasznie lubi jak się tym misiem rzuca...Rysiunia dosłownie fruwa za nim po domu :) Na razie nie bawił się w Rysia - rozpruwacza, ale noga misia coś się powoli obluzowuje ;) będziemy zszywać misia, jak się porwie, ewentualnie kupi się jakiegoś używanego, bo Rysiu już teraz bez misia ani rusz :)
Co do jego uszek to dalej zakraplamy, kupiłam już drugie opakowanie tych kropelek, w czwartek ponownie wybieramy się na oglądanie uszek Rysia. Fajnie, że Rysiu nie stresuje się u weta, nie to co mój pierwszy piesek Puszek. Puszek niestety od szczeniaka był chorowity i wiele przeszedł w swoim 15 letnim życiu. Jak były okresy że chorował i prowadzało się go często do weta, to potem biedny przez następne tygodnie dalekim łukiem na spacerach okolice lecznicy omijał, a na wejście do lecznicy zawsze dreszcze dostawał. Rysiu ma inaczej, żwawym krokiem wchodzi do lecznicy, w trakcie wizyty obwącha wszystkie kąty, na pierwszej wizycie nawet nasikał weterynarzom....ale się nie obrazili ;) następne wizyty już bez siusiania, w nagrodę kiedyś chcieli mu dać psie ciasteczko, ale Rysiu niestety nie gustuje w takim jedzeniu, nie chciał nawet powąchać. Co zdziwiło wetów strasznie, ale cóż Rysiu woli kiełbaski i parówki jako smakołyk w nagrodę :) a tego niestety nie mieli weterynarze.

Posted

No a jak już wspomniałam o Puszku to w załączeniu we własnej osobie.





Mam nadzieje, że biega sobie w Krainie Wiecznych Łowów i jest szczęśliwy :)
Teraz jest Rysiu na szczęście :) to jeszcze pare fotek Rysia na dowód, że apetyt ma chłopak straszny. Uwielbia suszone uszka świńskie ale ostatnio skusił się na suchą karmę, normalnie jak zaczął ją jeść byłam w szoku...pobiegłam po aparat żeby tę chwilę uwiecznić, pierwszy raz widziałam go jedzącego suchą karmę:crazyeye:




i z uszkiem







Posted

Widzę, że Puszek nie bez przyczyny miał dobrane imię:) Wiesz, że też miałam Puszka:)? Mój pierwszy pies. Najwspanialszy i najmądrzejszy. Pies z którym mogłam robić wszystko i chyba nigdy mi nie pokazał zębów (bo raczej bym pamiętała;)) Tak szwędacz był... Nie było ogrodzenia nie do pokonania a Rodzice nie mieli sumienia zbyt długo trzymać go na łańcuchu. Tak, tak to kiedyś bywało. Nawet łańcuch był, w nadziei że przestanie się szwędać i wracać pogryziony czy wycieńczony po kilku dniach:)
Rysiek rzeczywiście na lekarzy reaguje rewelacyjnie. Mój poprzedni pies jak wchodziliśmy do poczekalni to już tylko na tyłku jechał, histeryk jeden;) A z Ryśkiem jak byłam, to tylko w pynio cmokałam a weci w uszach grzebali, on tylko popiskiwał z bólu a w sumie za nos mógł mnie ciachnąć, sama nadstawiałam;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...