Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Zdania są podzielone co do tego czy ładny, chociaż muszę się przyznać że częściej słyszę, że ładny ... no i to oklapnięte jedne ucho, rozczula wszystkich :) Ci którzy twierdzą, że Rysiu brzydki oczywiście są w mniejszości i ignorujemy ich ;) Dzisiaj np zachwycało się nim jedno małżeństwo, pytali co za rasa, wręcz nie mogli uwierzyć, ze nie rasowy, no i te uszy cały czas się zachwycali tym oklapniętym uchem i frędzlami na końcu uszów :) Mama opowiadała mi też, ze raz przechodząc koło robotników niechcący (po uszach) odgadli jego imię - Ryś i się zdziwili że zareagował na nie. Jak usłyszeli, ze on naprawdę jest Ryś, no to od tamtej pory ulubieniec ich, przez 2 tygodnie robili remont przy bloku i za każdym razem jak mama z rana przechodziła z Ryśkiem to go wołali i oczywiście wygłaskany był przez wszystkich :)

  • 2 weeks later...
Posted

W ostatnim czasie zdałam sobie sprawę z tego, jak bardzo Rysiek ma dobry węch. Generalnie nic dziwnego że psy mają bardziej wyczulony węch, ale zawsze widziałam to tylko w telewizji i u innych psów.

Od jakiegoś czasu obserwuje to u Rysia np. bardzo dobrze skubaniec rozpoznaje zapach mój, moich rodziców do tego stopnia, ze po paru godzinach potrafi jeszcze wyczuć ze gdzieś byliśmy. Parę dni temu tato grzebał przy naszym aucie zaparkowanym pod blokiem, po jakiś 3 godzinach przechodziłam z Ryskiem koło parkingu, Rysiek bezbłędnie stanął obok naszego auta, koło przedniej maski gdzie wcześniej ojciec stał. Nie mogłam go odciągnąć od maski... stał, wąchał i radośnie merdał ogonem :) Podobnie w windzie jak pół godziny wcześniej któreś z rodziców wracało do domu, to wchodząc do windy z Ryśkiem już to wiem. Specyficznie się zachowuje, radosny, wąchający w powietrzu, czasami radośnie szczeknie :) Inny jeszcze przykład - Rysiek wczoraj bezbłędnie zaprowadził mnie do taty, który 1,5 godziny wcześniej wyszedł do sklepu, po drodze spotkał kolegę z którym przystanął i się troszkę rozgadał. Rysiek szedł jak po sznurku trasą, którą wcześniej tato pokonał. Oczywiście zastaliśmy z Ryśkiem tatę nadal rozmawiającego ze znajomym :)

Wyczuwa też inne zapachy, np. psa sąsiada lub samych sąsiadów, właścicieli tego psa z którym się nie lubi, po jego zachowaniu wiem ze albo wychodził niedawno na spacer z psem albo wracali - po wejściu do klatki od razu daje wyraźny sygnał (tylko na zapach tego jednego psa i tych sąsiadów reaguje zdenerwowaniem i lekkim spięciem) na zapach innych psów czy sąsiadów albo w ogóle nie reaguje albo nie powoduje to u niego takiego spięcia.

Tak sobie myślę, że Rysiek jest na tyle inteligentnym psem, ze spokojnie zrobił by karierę w policji lub straży granicznej wykrywając nielegalne kontrabandy lub szukając ludzi ;) Mój wcześniejszy pies Puszek umiał tylko wykrywać różnego rodzaju mięsko, kiełbaski itp. na zapach ludzi nigdy nie reagował, a już na pewno nigdy nikogo nie wytropił.

Posted

Tak sobie myślę, że Rysiek jest na tyle inteligentnym psem, ze spokojnie zrobił by karierę w policji lub straży granicznej wykrywając nielegalne kontrabandy lub szukając ludzi ;) Mój wcześniejszy pies Puszek umiał tylko wykrywać różnego rodzaju mięsko, kiełbaski itp. na zapach ludzi nigdy nie reagował, a już na pewno nigdy nikogo nie wytropił


No właśnie chciałam to napisać czytając początek:)
Jest parę spraw, których możemy pozazdrościć zwierzętom:) Takkiego węchu nie ma żaden człowiek:) I dobrze, bo głupio by wyglądał trąc nosem po ziemi:) A pies w takiej pozie wygląda zupełnie normalnie:)

Posted

Pogawędka na spacerze, przechodząc obok jednego z bloków w drodze na łąkę:

- Proszę Pani proszę zabrać pieska z mojego trawnika,
- Ale piesek nie załatwia się na trawniku, tylko wącha trawkę - próbuję perswadować,
- Ale proszę zabrać pieska, nie chcę słuchać Pani tłumaczeń, proszę zabrać natychmiast...
- Ale może powinna Pani posłuchać, ponieważ mój pies nie robi nic zabronionego, w przepisach osiedlowych i miejskich nie ma zakazu wąchania trawy przez pieski, piesek nie sika ani nie robi kupy, więc pozwolę sobie postać z pieskiem żeby dokończył wąchanie trawki, a nawet jeśli zrobił by kupkę to posprzątam, proszę zobaczyć mam nawet ze sobą reklamówkę (na dowód wyciągam z kieszeni woreczek i pokazuję Pani-Rysiek na szczęście mądra psina, nawet nogi nie próbował podnosić do sikania, tylko uparcie węszył dalej trawnik),
-Proszę zabrać psa z mojego trawnika bo zadzwonię na policję...
-To proszę zadzwonić ja mogę nawet poczekać, aż policja przyjedzie, poza tym trawnik nie jest Pani tylko osiedlowy,
-Niech się Pani nie wymądrza, jak bym mogła to wystrzelałabym te wszystkie kundle osiedlowe (Pani miota się po swoim balkonie nerwowo)...
Rysiek w międzyczasie obwąchał cały trawnik, nie załatwił się, nawet nie próbował nic zrobić ani siku, ani kupki. Po obwąchaniu trawnika spokojnie odeszliśmy. Dodam tylko, ze trawnik nie był bezpośrednio przylegającym do budynku, był w pewnej odległości od bloku, nie był specjalnie zadbany, żadnych krzaczków czy czegoś co podsikiwaniem Rysiek mógłby zniszczyć.

Rozumiem, że niektórzy są wkurzeni na właścicieli psów, że załatwiają się na trawnikach i skwerkach osiedlowych i nie sprzątają po swoich pieskach, ale psychopatów po drugiej stronie też jak widać nie brakuje.

I jeszcze inna opowieść ze spaceru z Rysiem :)

Idę szerokim chodnikiem obrzeżami osiedla, Rysiu na smyczy akurat z racji tego ze mijałam się z innym małym pieskiem, trzymany bardzo krótko.... Pani przechodząca w dość znacznej odległości przez jezdnię i wchodząca na chodnik którym szłam krzyczy z daleka....
-Proszę zabrać tego psa z chodnika, proszę go zabrać....mnie psy nie cierpią i rzuci się na mnie.... bo zadzwonię na policję
-ok, rozumiem, że może zwierzęta nie lubią Pani i się ich Pani boi, ale mój pies jest na smyczy, nie jest agresywny i nie zamierzałam też przechodzić obok Pani nie wiadomo jak blisko....wręcz wyminę dalekim łukiem Panią,
-proszę zejść z tego chodnika, proszę iść z tym psem drugą stroną.... - pani nadal krzyczy na cały głos,
Powoli zatrzymują się zaciekawieni sytuacją inni przechodnie, rodzina z 3 dzieci i starszy Pan. Pani kontynuuje wykrzykiwanie:
- Nie życzę sobie, żeby Pani z tym psem szła tym chodnikiem
Do rozmowy nie wytrzymał i wtrącił się starszy Pan:
- Boże Pani jest taka głośna i nie miła, że nie dziwię się że psy Pani nie lubią, nawet zwierzęta poznały się na Pani....
Jakoś dużym lukiem z Ryśkiem minęłam Panią, Rysiek grzeczniutki, zajęty tropieniem nawet uwagi na babę nie zwrócił.

Posted

Oj, co fakt to fakt. Ludzie są psychiczni i niepotrzebnie ciśnienie podnoszą...Dobrze, ze starszy Pan normalny, chociaż wiarę w ludzi podtrzymuje. No i co zrobisz takiemu babsku? Bo ja to czasem żałuję, że moje psy nie szkolone, bo bym chetnie puściła, żeby babsko pogoniły ale te ćwoki zaraz polecą ganiać po krzakach tylko. A babsku by się przydała nauczka:)

Posted

Najgorsza to była chyba ta baba z balkonu, która miała pretensje o to ze pies trawę wącha. Tak się rzucała po tym balkonie, ze myślałam ze wyskoczy z niego. Rychu ma więcej rozumu od niej. Normalnie staram się nie wdawać w żadne gadki z ludźmi, szczególnie jak ktoś się boi mojego psa, ma w końcu do tego prawo, jest duży, na groźnego nie wygląda, ale przypadkowi ludzie mogą go tak odebrać. Akurat w tym dniu przyszłam nabuzowana z pracy i jakoś nie potrafiłam odejść obojętnie z Ryśkiem z tego trawnika. Tym bardziej ze naprawdę nie robił na tym trawniku ani kupy, ani nawet nie sikał.... ehh szkoda gadać czasami. A druga baba to raczej niegroźna aczkolwiek głośna dziwaczka...tak mi się wydawało bynajmniej po tym jak się zachowywała i jak wyglądała. Starszy Pan właściwie ja skwitował, mi na długi moment z wrażenia mowę odebrało jak zaczęła wykrzykiwać w moim kierunku, dopiero po chwili zebrałam się i odezwałam :)

Posted

Ja miałam odobnie:) Zresztą, zaczęła się czepiać sąsiadka, która kiedyś była psiolubna...ale chyba jej sie udzieliło od pewnej stukniętej emerytki, która stała na balkonie i się czepiała, że psy wchodzą na trawę, depczą ją i sikają:) I starz miejską wzywać chciała;) Wyręczyłam ja i sama zadzwoniłam upełnić się, że sikanie jeszcze nie jest zakazane:)
A najlepsze było to, że Krzysiek wychodził z pasmi o 5 rano i ten durny babsztyl już się czaił na niego, żeby z balkonu gębę drzeć...
Ja przepraszam za słownictwo ale najwyraźniej dalej mi ciśnienie skacze....

Posted

Ja muszę przyznać się, że także sprawdzałam czy w przepisach miejskich nie ma zakazu wąchania trawy na skwerkach osiedlowych przez psy. Na szczęście nie ma :)

Dziś mija rok jak pożegnałam się z Puńkiem, pamiętam nawet godzinę o której został uśpiony :( miał mieć tylko mały zabieg, miało być wszystko ok... a w trakcie badania wyszło ze niestety nie jest dobrze i będzie gorzej, będzie się strasznie męczył :( Najtrudniejsza decyzja chyba jaką przyszło mi podjąć, idąc do wetów wtedy myślałam że wrócę z nim, nie brałam pod uwagę, ze wynik badania może wyjść tak źle. Pamiętam jak go niosłam i jak strasznie trzęsł mi się na rękach, jak się bał.
Boże jak mi dziś smutno, cały dzień chodzę i myślę o Puńku. Ciesze się że Rysiek jest, gdyby nie on to w domu dziś od rana wszyscy bo beczeli, a tak trzeba było iść na spacer na łąkę, ugotować jedzonko, pobawić się z Ryśkiem. Dobrze że jest.

Posted

To są najtrudniejsze decyzje. W pewnym sensie zazdroszczę psom tego, że ich mękę mozna skrócić (chociaż my nie wiemy, czy one tego chcą...) My tej możliwości nie mamy.
Sama musiałam podjąć taką decyzję już dwukrotnie. I w jednym przypadku jest to mój wyrzut sumienia, bo Pogo fizycznie był zdrowy...ale psychicznie nie dało się już wytrzymać...
A mojej kici niestety wysiadły nerki i nie dało się zrobić nic więcej.
Mimo wszystko łatwiej mi żyć z decyzją o uśpieniu Koteczki....
A kolejny pies/kot jest najlepszym lekarstwem:) Nie daje czasu na rozpamiętywanie:)

Posted

Rzodkiewkożerca
Daj rzodkiewkę, daj....proszę :)



rzodkieweczka moja :)



w końcu dała rzodkieweczkę







A na koniec duszenie lwa :)



Rysiek w takiej pozie potrafi na pare minut zastygnąć, strach się bać co by było jak dopadł by jakiegoś zajączka, kuropatwę lub coś innego małego.

Posted

Te uszy to Ty mu czeszesz czy jak? Pędzli by się jork nie powstydził:)))) Niesamowicie długie a mi się wydaje, ze dłuższe niż miał kiedyś:)
No a rzodkiewka jak widzę, działa na obustronne postawienie uszu:)

Posted

Oczywiście, ze uszy są czesane, nawet często :) Z tymi jego frędzlami na uszach to mi się wydaje, ze już nie rosną mu, ale kurcze może przestałam już to dostrzegać, bo widzę go na co dzień.
Na obustronne stawianie uszu u Ryska oprócz rzodkiewki działa jeszcze pies sąsiadów, sunie z sąsiedztwa i różnego rodzaju mięsko. Oczywiście smakuje mu to co najbardziej zakazane czyli kurczak. Ostatnio w odwiedzinach u rodziny, ciocia nieświadomie poczęstowała go chrząstkami z kurczaka. Nieświadomie, ponieważ nie wiedziała, ze chłopakowi kurczak szkodzi nawet w małych ilościach. Oczywiście na następny dzień biegunka, ale udało nam się szybko zapanować nad sytuacją i dziś już wszystko jest ok, wróciło do normy :)
A propo jeszcze tych rzodkiewek to wspólnie z Ryszardem potrafimy zjeść kilka pęczków na raz, oglądając np film :)

Posted

Dzisiaj się uśmiałam do łez, mama będąc na spacerze z Ryśkiem została po raz kolejny zaczepiona i spytana o rasę Ryśka a że ma już dosyć (delikatnie mówiąc) tłumaczenia wszystkim, ze nie jest żaden z niego rasowiec - wypaliła dwóm kobietom, które zachwycały się Ryśkiem i dopytywały o rasę, że Ryszard jest z bardzo rzadkiej rasy... wilczarz bagnisty (bagnisty to chyba z racji tego, ze często zwiewa jej na łąkach i czasami wpada w pogoni za kaczką w jakąś wodę ;) ) Panie nie wyczuły żartu i na bardzo poważnie przyjęły wyjaśnienia mamy, jedna nawet dopytywała o adres hodowli.... normalnie padłam ze śmiechu jak opowiadała :) Aha do zapewnień o rasie Ryśka dołączył się jeszcze sąsiad, który potwierdził z całą powagą rasę Ryśka. Sąsiad oczywiście kawalarz numer jeden w okolicy, ubaw mieli niezły :)

Posted

Sporo ma tylko nie urósł ;) jak dawali wzrost Ryszard stał za rozumem, bo skubaniec coraz bardziej mądry i pojętny pies się z niego robi... naprawdę, a u ojca za pojętnośc i posłuch non stop plusuje :) ulubieniec Pana się zrobił, po całych dniach na spacerach spędzają, razem gadają, razem drzemki ucinają. Może kiedyś po kryjomu zrobię im zdjęcie, na razie tato dobrowolnie nie chce zrobić sobie fotki z Ryśkiem.

Posted

Ucha Ryśkowe wytarmoszone :)
Od jakiegoś czasu mamy mały bunt na spacerach, chłopak ma już swoje trasy osiedlowe (z reguły są to trasy pod blokami suniek, które lubi) i nie chce chodzić nigdzie indziej. Zawsze preferowaliśmy wyprowadzanie go na łąkę, bo tam poganiać może, ale ostatnio zaczął się zapierać, tzn jak gdzieś nie chce iść to staje spuszcza główkę i patrzy smutno spod oczu. Jako, że jest duży to ciągnięcie Ryśka nie zdaje egzaminu. Kiedyś chciałam go wsiąść na przetrzymanie i staliśmy chyba z 10 min, po czym wymiękłam i poszliśmy w stronę w którą chciał iść Rysiek.
Do tego został rozpieszczony do granic możliwości przez ojca, który wyprowadza go na każde zawołanie....czasami spacer jest co godzinę. Normalnie robi co chce, szczególnie w domu - z dyscypliną na spacerach jest póki co dobrze, W domu to już totalna samowolka i rozbrykanie. Po zabawie Rysia pluszakami dom wygląda jakby przeszło małe tornado.

Posted

tak to jakoś się układa, ze zazwyczaj te osoby, które byly niechętne nowemu domownikowi, potem szaleją na jego punkcie:) Z moją Babcią tak było. Najpierw latami błagałam, żeby się zgodziła a potem kanapeczki mu robiła, w pynio papu wpychała jak nie chciał jeść, herbatkę popijał z babcinej szklanki a jak Babcia wracała do domu, to szybko robił przegląd torby a potem Babcia siadała na łóżku, on wskakiwał od tyłu na ramiona i wylizywał Babci uszy, dopiero po tym mogli się zająć swoimi sprawami:) Mieli swoje rytuały:)
A najlepsze było to, że 70-cio letnia kobieta na czworaka latała z psem wokół stołu:) Dostojna, spokojna Babcia:)
Więc niewiele mnie już dziwi;)

Posted

Faktycznie coś w tym jest, Rysiek całkowicie podbił serce taty. Mój tato po Puszku nie chciał drugiego pieska, ponieważ bał się ze znowu przez to samo będzie musiał przechodzić, dlatego też chciałam w miarę młodego psa, żeby tato nie martwił się ,ze pies chory i cierpi. Mój tato jest strasznie wrażliwy na punkcie cierpienia zwierząt, z reguły odbija się to później na jego zdrowiu a że dość poważnie choruje na serce, to chciałam mu tego zaoszczędzić.
Tato co prawda nie bawi się z Ryśkiem, zawsze na mnie krzyczy ze go nakręcam i szaleje w domu, ale Rysiek i tak go kocha :) długie spacery, drapanie za uchem, przygotowywanie posiłków robi swoje :) Kiedyś Rysiek tęsknił tylko za mną, dziś po prawie roku spędzonym u nas w domu szaleje też na punkcie rodziców. Właśnie tak oprzytomniałam, ze dokładnie 2 lipca minie rok odkąd Ryszard stał się legniczaninem :) zleciało nie wiadomo kiedy

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...