Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Ja od czasów spotkań z psią psycholog stwierdziłam, że nie ma sensu dzielić się lub słuchać rad innych właścicieli/opiekunów czy nawet weterynarzy na temat wychowania psa. Weterynarz jest dobry w leczeniu i na tym się zna. Kiedyś powiedział mi aby uważać jak Michaś gryzie smycz bo to przedłużenie ręki "pana" - zaczęłam uważać i robiły się z tego bezsensowne konflikty z Miśkiem. Bałam się po prostu żeby sytuacje ze smyczą nie eskalowały np. na jakieś dziecko itd.
Teraz jest fajnie bo każdy problem mogę skonsultować na bieżąco mailowo czy telefonicznie z trenerką. Takie doradztwo między właścicielami i osobami zwyczajnie słabo kompetentnymi może wyrządzić więcej szkód nie raz niż pożytku bo człowiek zdesperowany łapie się niemal wszystkiego, testuje się każdy pomysł na rozwiązanie problemu (a my już naprawdę tacy byliśmy, nie dawaliśmy sobie rady).
To taki mały wstęp bo kusi mnie jednak żeby Ci opisać pewne ćwiczonko, ale przyjmij to z dystansem. To żadna złota rada, ale sądzę, że jest zdecydowanie nieszkodliwe.
Mnie się wydaje, że w sytuacji z Karusiem przydałby się Wam dobrze wyćwiczona komenda "nie", albo "e-e", albo nazwać ją jak chcesz.
Zawiązujesz z psem umowę, ze zawsze dostaje smaczka, super smaczka - jeśli zrobi to co chcesz.
A trenujesz w następujący sposób:
Sytuacja neutralna - w jednej ręce masz fajny kąsek (ale musi być coś ekstra) i kusisz tym Ryśka, on tam łapą i na rożne sposoby będzie chciał to sobie wziąć, to nic nie robisz ani nic nie mówisz. Ale jeśli wyraźnie się od tego odsunie lub spojrzy na Ciebie nagradzasz z drugiej schowanej za sobą ręki identycznym super smaczkiem i podkładasz komendę "nie", czy "e-e". Gra polega na tym, że Rysiek po jakimś czasie skojarzy to słowo z czymś fajnym. Oczywiście potrzeba dużo cierpliwości i czasu, ćwiczysz najpierw w domu, poi kilku tygodniach na dworze. Smaczki muszą być naprawdę uwodzicielskie :)
Jeśli przestanie reagować na kuszący smaczek to obracasz go, bawisz się nim, kusisz, ale zawsze musisz być szybsza od psa i zdążyć zasłonić ręką kiedy zechce Ci go myknąć :)
Nie można nadużywać tej komendy - póki nie wyćwiczysz porządnie lepiej nie testować jej działania.
Ale docelowo Rysiek ma zrozumieć, że rzucając się na drzwi Twoje "nie" czy "e-e" czy "przestań" będzie oznaczać rezygnację z zachowania co przekłada się na coś naprawdę przyjemnego.

No i powiem wprost żeby to było serio skuteczne potrzeba dużo dużo czasu - nawet jak pies reaguje świetnie i szybko się uczy, to trzeba trenować na "sucho" naprawdę tygodniami bo chodzi o trwałość aby wytrenować mechaniczny odruch, a nie coś co wynika ze sprytu i inteligencji psa :)

Posted

a ja ciągle wymiękam przy tych jego uszach:) Przepiękne pędzle:) Te uszyska ma niesamowicie słodkie i piękne pomimo albo właśnie dlatego, że wielkie:)
A poćwiczyć zawsze warto:) Może się Rysiek da przekabacić;)

  • 2 weeks later...
  • 1 month later...
Posted

Po dłuższej przerwie powracamy z powrotem :) Donoszę, ze Rysiu z psa obronnego stał się myśliwsko-obronnym ;) Poluje na każdym spacerze m.in. na mniejsze pieski (te duże w mniejszym stopniu go interesują, oczywiście bez gryzienia czy rzucania się - po prostu namierzy każdego na spacerze po czym trudno go odciągnąć), poluje także na koty (to głównie wieczorami ulubione zajęcie na spacerze), ostatnio zainteresował się także dziką zwierzyną - na łące zające próbuje łapać.

Z tym polowaniem na zające, to najwięcej strachu moja mama się najadła, jak kiedyś puścił się w pogoń to nie było go ładnych 20 minut. Mama biedna mało zawału nie dostała, stała na łące w miejscu gdzie jej uciekł, martwiąc się co mi powie jak wróci do domu ... na szczęście Rysiek wrócił, ubłocony że ledwo go poznała, bez zająca na szczęście. Ze mną na spacerach często mu się zdarza biegać za ptakami - kruki i sroki najbardziej go interesują.
Poza tym apetyt dopisuje Rysiowi, zdrowie również :) szaleństwom nie ma końca w domu :)
Tutaj przyłapany na spaniu na pościeli (generalnie mu nie pozwalamy, ale to co zakazane kusi najbardziej, obok rozścielonego łóżka nie przejdzie obojętnie, korzysta za każdym razem jak ktoś się ociąga z rana z zebraniem pościeli)


Jak się nie chcemy z nim bawić to zabiera misia do posłania swojego i strzela focha :)


Rozbawiony na całego Rysiu :)








tak pozuje jak coś bardzo chce...łape ma już przygotowaną do podania :)



Poza mówiąca, że na horyzoncie pojawił sie jakiś piesek lub inna mniejsza zwierzyna ;) zastyga w takiej pozie na baardzo długą chwilę, mam czas żeby zrobić zdjecie i na spokojnie podejść i zapiąć na smycz :)


Wiatr we frędzlach :)



Posted

Widzę, że się z nim nie nudzicie;)
Z tymi polowaniami, to chyba natura teriera wychodzi, bo one tak uwielbiają. Poczuł chłopak zew;)
A jak Wam zająca przyniesie, to i na obiedzie zaoszczędzicie;) i (niestety) jeszcze wypadałoby pochwalic chłopaka, że dba o rodzinę:)

Posted

Wesoło mamy to prawda :) na spacerkach z nosem przy ziemi...non stop, jak odrywa nos to tylko wtedy gdy wypatrzy jakieś inne zwierze.
Mój tato najczęściej z nim teraz wychodzi więc on najbardziej go socjalizuje, zaczął ładnie na smyczy chodzić, możemy przejść obok każdego dużego psa i nie staje na dwóch łapach, nie rzuca się (kiedyś to było nie do pomyślenia). Teraz tato jak idzie z nim na spacer to coraz częściej wywija mu kolczatkę na drugą stronę, bo po prostu jest bardzo grzeczny i spokojny, lekkie szturchnięcie i wie o co chodzi. Cały czas robi postępy, więc na razie nie planuje żadnego szkolenia, może uda się go ułożyć bez tego :)

Posted

A najbardziej to się chyba cieszę z tego, ze uspokoił się problem z biegunkami. Nie pamiętam kiedy byliśmy u weta :) Oczywiście drób w diecie został całkowicie wyeliminowany. Ostatnio tylko Ryś obraził się na suchą karmę i zjada jej trochę mniej. Trochę moja wina, naczytałam się o tym jak innym psom smakuje akana z rybami i postanowiłam, ze kupię dla Ryśka. Okazało się, ze to czym inne psy się zajadają, niekoniecznie lubi Ryś. Więc od jakiś dwóch tygodni codziennie karmię z ręki Rysia, żeby chociaż troszkę zjadł. Po długich prośbach zawsze coś przegryzie, ale to nie to samo co wcześniejsza karma.

Posted

Chłopak jest przewrotny najwyraźniej:) I często tak bywa, że to co inne lubią, naszym nie smakuje. Ja oblupiłam się kiedyś na bazarku w suszoną rybę dla psów i tran, wszystko wspaniale wpływa na psi organizm, sierść i w ogóle. Podobno psy UWIELBIAJĄ!!!! Nie moje. Mogłam sama sobie to jeść;) No i oddałam. Rzeczywiście. Inne uwielbiają:)

Zapraszam na nasze bazarki

http://www.dogomania.pl/threads/2053...8#post16624528

http://www.dogomania.pl/threads/2053...3#post16624023

Posted

Są gusta i guściki. Ja pamiętam jak nakupowałam też różności dla Staśki i oddawałam dla psów pilnujących posesji obok naszej działki. Przynajmniej się najadły. Właściwie to mama oddawała w moim imieniu, ale mówiła, że były ucieszone bardzo.
Wiem, że ta Acana to koszt, ale może zamiast się z nią umęczać - odsprzedać, albo dać pieskowi temu od cioci. Albo podawać Ryśkowi z rosołem bez przypraw. Mój Michaś taką kombinację ubóstwia.

U nas Misiek tez zaczął grymasić. Normalnie worek 13 i pól kilo starczał na miesiąc licząc z zegarkiem. W grudniu to nawet w święta musieliśmy jechać dokupować bo skończyła się wcześniej. Teraz mamy już minął miesiąc o 9 dni, a my mamy jeszcze 1/3 paczki.

Posted

No właśnie chyba tak zrobię z karmą, ze oddam po prostu cioci :) na razie zastanawiam się czy kupować jakąś inną karmę czy tę którą tak Rysiek lubił. Miałam próbki innych karm i niestety nie wiem czy nie odpowiada Ryśkowi kształt czy smak, ale oprócz akany nic innego nie chce tknąć. Nawet nie chce wąchac innych karm, do tego muszę uważac żeby nie było kurczaka w karmie, bo pojawia się problem z drapaniem i biegunkami. W każdym razie ta mu wyjątkowo nie wchodzi, ryb generalnie nie lubi i tyle, nawet takich kupnych ze sklepu. Pamiętam, ze Puszek to się zajadał śledziami czy jakimiś wędzonymi. Rysiek wypluwa od razu jak dostanie jakiś rybny kąsek.
Na koniec jeszcze zdjęcia z ostatniego weekendowego wypadu do lasku złotoryjskiego :)
















Posted

Ryby bardzo intensywnie pachną, więc niektórym mogą intensywnie śmierdzieć :)
Mi się wydaje, ze może już lepiej kupić tą karmę, którą miał. Możesz jeszcze kupić kilogram Orijena na spróbowanie.
Zdjęcia super, ostatni weekend sprzyjał spacerkom.

Posted

Ali9 napisał(a):
Wesoło mamy to prawda :) na spacerkach z nosem przy ziemi...non stop, jak odrywa nos to tylko wtedy gdy wypatrzy jakieś inne zwierze.
Mój tato najczęściej z nim teraz wychodzi więc on najbardziej go socjalizuje, zaczął ładnie na smyczy chodzić, możemy przejść obok każdego dużego psa i nie staje na dwóch łapach, nie rzuca się (kiedyś to było nie do pomyślenia). Teraz tato jak idzie z nim na spacer to coraz częściej wywija mu kolczatkę na drugą stronę, bo po prostu jest bardzo grzeczny i spokojny, lekkie szturchnięcie i wie o co chodzi. Cały czas robi postępy, więc na razie nie planuje żadnego szkolenia, może uda się go ułożyć bez tego :)


Wychowywanie psa to sprawa głęboka i szeroka. Pewnie, że się da psa ułożyć na szturchańce i kolczatki. Obrócona kolczatka tworzy łańcuszek zaciskowy - przydusza psa jak ciągnie. Kolczatka przydusza i wbija kolce dodatkowo.
Trudno żeby nie działało. Chociaż co bardziej uparte psy ciągną i tak bo w miejscu kolczatki skóra grubieje i traci wrażliwość. Poza tym pies jest podenerwowany. Trudno mu się dziwić.

W związku ze szkołą miałam wykonać zdjęcie body art i w tym celu założyłam miśkowy kaganiec. Teraz wiem jak to jest, jaki ciężar, jaki komfort. Czy zakładał ktoś kolczatkę?

Jestem akurat świeżo po wykładzie nt. komunikacji psów. Psy rodzą się z tą umiejętnością i wzbogacają ją przez całe życie, ale mogą się tez uczyć unikania rozmowy jeśli nie jest to wzmacniane pozytywnie.
Mój pies jest strasznie gadatliwy, ale wcześniej rzeczywiście zauważałam tylko ułamek z tego co chciał przekazać - ale nie rozumiałam. Teraz trochę więcej, ale z pewnością nie wszystko.

Jeśli Rysiek już jest okiełznany i prawie nie ciągnie, to może jednak przejdziecie na kantarek, nie będzie go nic bolało. A naprawdę Michaś na kantarku chodził bardzo dobrze.

A jeszcze wracając do rozmawiania z psem to jest niesamowite, że można pogadać!
Wiadomo, nie są to jakieś głębokie komunikaty o refleksji nad paradygmatem metafizycznej koncepcji bytu, ale pokazuje co mu się podoba, a co nie.
Można wysyłając mu odpowiednie komunikaty przekonać o swoich intencjach i wiedzieć kiedy przystopować.
Nie dlatego, że ugryzie, tylko żeby poczuł się jeszcze lepiej i bezpieczniej w naszym towarzystwie.

Nie dowiedziałabym się wielu rzeczy gdyby nie to szkolenie z trenerką.
I fajne jest to, że to już nie są spotkania tylko interwencyjne żeby nie robił tego co nam się nie podoba, ale żeby robił coś więcej i wiedział po co.

To jest właśnie niesamowite, że pies potrafi (jak się go nauczy) tak wiele zrozumieć. Żałuję bardzo, że nasza Mika nie umiała nawet podać łapy.
Po prostu nikt nie umiał z nią gadać w jej języku. Odczuwaliśmy co się jej podoba a co nie, ale naprawdę trudno jest nie znając określonych sygnałów (a są bardzo subtelne) zorientować się czy wyciągana właśnie ku psu ręka jest mile widziana czy nie, czy to, ze pies skacze na nas to objaw radości (jak często się uważa) czy stresu, czy pies ziewa bo jest śpiący, czy chodzi o coś znacznie innego.

Dlatego polecam szkolenie - zwł. indywidualne.

Posted

Jejku ta sunia to faktycznie bardzo podobna do Ryśka, sierść ma chyba tylko bardziej miękką, Rysiek bardziej szorstkowłosy :) Ale mordka i oczka identyczne :) śliczna, a link chyba się nie wkleił.
A propo szkolenia jeszcze to nie jest ono na chwilę obecną tak pilne, a z kasą u mnie niestety bardzo krucho więc na razie daje sobie z tym spokój :)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...