Ingrid44 Posted May 29, 2010 Posted May 29, 2010 Jestem na zawolanie Mysi. Piekny dobek , narazie nie wiem jak moge pomoc. :( Quote
Asia_Klero Posted May 30, 2010 Posted May 30, 2010 Alvaro pokazuj się! Czekamy na wieści od Mysi... Quote
Poker Posted May 30, 2010 Posted May 30, 2010 jestem ,ale niestety już nie mam jak więcej pomagać.Będę zaglądać do chłopaka. Quote
dzodzo Posted May 30, 2010 Posted May 30, 2010 na forum dobermanowym akagera watek Alvaro załozylam juz dawno ale niestety na takich forach jest troche tak, ze tam sa ludzie ktorzy interesują sie wynikami wystaw, zawodow głownie, malo kto tam interesuje sie pomocą psom te wszytkie rany na łapach to wynik "syndromu błekitnego dobermana"-tego sie nie wyleczy, to bedzie prawdopodbnie wracalo,podobnie jak lysiny mamy juz na DT od paru lat taką błekitną dobkę-nie ma juz siersci tylko taki meszek ale i tak jest piekna, tylko nikt jej nie chce:( nie tracmy nadziei, moze niemcy coś wymysla Quote
Mysia_ Posted May 30, 2010 Author Posted May 30, 2010 dzodzo, dzięki za Twoje wypowiedzi, bo ja np. nie miałam pojęcia o tym, że to właśnie ta maść wiąże się z takim powikłaniami zdrowotnymi :-( Dzwoniłam do kliniki, dzisiaj dyżur ma akurat bardzo fajna Pani doktor, będę tam jakoś po 15, jak tylko wrócę to zdam Wam relacje :) Czekam na siostrę, która teraz jest na uczelni, bo łatwiej mi by będzie zrobić mu sesję zdjęciową z kimś do pomocy... Quote
dzodzo Posted May 30, 2010 Posted May 30, 2010 no niestety tak jest, dlatego od paru lat w Polsce nie wolno wystawiac dobermanow o takiej masci-dostaja wpis w rodowod-"niehodowlany", tajemnica poliszynela jest to ze hodowcy usypiaja takie szczenieta po urodzeniu, podobnie jak izabelowate i biale. i chyba w wiekszosc krajow juz te kolory sa wycofane z hodowli(poza UK) dotykają je dermatozy, krwawe wybroczyny, ropnie na skorze-mozna zaleczyc ale nie wyleczyc to niestety Quote
justysiek Posted May 30, 2010 Posted May 30, 2010 jestem i ja, dostalam pw z watkiem, jak Wam pomoc? Quote
Mysia_ Posted May 30, 2010 Author Posted May 30, 2010 dziękuję, że jesteście... Ja gdzieś za godzinkę wyruszam do Kliniki, będę wiedziec coś więcej, wtedy obmyślimy jakiś mądry plan... Wysłałam kilkadziesiąt PW, ale jak widac zainteresowanie niewielkie :-( Jeszcze nie czas, żeby Alvaro musiał odchodzić za Tęczowy Most.... Quote
monika083 Posted May 30, 2010 Posted May 30, 2010 nie wiem jak pomoc...moge pooglaszac psiaka,macie jakis tekscik do oglosze? No i co z tymi jego dolegliwosciami ,bedzie musial brac leki do konca?? Quote
Cajus JB Posted May 30, 2010 Posted May 30, 2010 Mysia_ napisał(a): ...Wysłałam kilkadziesiąt PW, ale jak widac zainteresowanie niewielkie :-( ... Będziemy się starać o większe. Quote
kamilawa Posted May 30, 2010 Posted May 30, 2010 Jestem już, jestem. Poczytam później, lecę się pakować... ale poczytam i zobaczę jak mogę pomóc. Quote
Karilka Posted May 30, 2010 Posted May 30, 2010 Mnie przychodzi tylko jedna osoba do głowy przy błękitnym, starszym dobku... Quote
karusiap Posted May 30, 2010 Posted May 30, 2010 Dokladnie jak pisze dzodzo.Takiego psiaka ktos musi wziac z pelna swiadomoscia,ze chce mu pomoc...ze taki bedzie....przeciez dobermany maja tak cudowne charakrety,ze chyba nie kazdy patrzy na rany i brak siersci....tylko te osoby zapsione... Quote
czerda Posted May 30, 2010 Posted May 30, 2010 miałąm takiego dobka-żył 12 lat ale miał niewydolnośc krążenia , też był ogromny i brązowy , najłagodniejszy na świecie -nawet świeżo urodzone koty niańczył porozsyłam wątek , zadzwonię do kliniki , może podeślę jakieś leki -bardzo dobrze robi kuracja milgammą Quote
Asia_Klero Posted May 30, 2010 Posted May 30, 2010 Czerda dzięki za przybycie! a w zabrzu burza...ciekawe czy alvaro się boi.. Quote
Mysia_ Posted May 30, 2010 Author Posted May 30, 2010 Dziękuję Wam wszystkim, że jesteście :) Byłam u Alvaro, udało nam się zaliczyć 15 minutowy spacerek miedzy jedną burzą, a drugą :roll: Alvaruś pierwsze co zrobił to kupkę i siku :razz: Ostatnio słyszałam, że on nie przepada za obcymi facetami, ale moich znajomych zjeść nie chciał, więc to tylko pomówienia :eviltong: Jest cudowny, chciał sie bawić, biegać, szaleć, tylko momenatmi stawał wtedy szybko starałam się robić zdjęcia ;) W klinice było niestety zamieszanie (psiak z podejrzeniem parvo, potem przyjechał psiak po wypadku...), więc nie udało mi się dowiedzieć wiele - tyle, że w grę wchodziła by tez jakas operacja kręgosłupa, ale można nie operować i poprostu do konca życia podawać leki... Zresztą dzisiaj Alvaruś czuł się bardzo dobrze, wcześniej biegał po podwórku przy klinice, dlatego był juz trochę rozchodzony :) Moja siostra sobie z nim pobiegała, a on był cały szczęśiwy z tych szaleństw :loveu: Burzy chyba się nie boi, bo nie był zestresowany ani trochę ;) Bardzo interesował się wszystkim wkoło, troszkę się potarzał w mokrej trawce.... Trochę nam pogoda zepsuła sesję zdjęciową, ale jest pare fotek, które do czegoś się nadają :cool3: Quote
Asia_Klero Posted May 30, 2010 Posted May 30, 2010 Jaki on piękny! Jak znalazł by się jakiś hotel to na operacje może dalibysmy radę nazbierac...tylko gdzie ten hotel... Quote
Mysia_ Posted May 30, 2010 Author Posted May 30, 2010 nie wiem co i jak dokładnie z tą operacją, ale zastanawiam się czy jest sens... Nie rozmawiałam akurat o tym z żadnym z wetów, tylko z techniczką ;) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.