maja jav Posted October 3, 2006 Posted October 3, 2006 Dziewczyny dajcie spokuj, starszy pies- dzisiaj jest dobrze ,nastepnego dnia przychodzi kryzys i .....:-(, a Azyl dal mu szanse gdzie indziej by sie nawet nie zastanawiali pewnie :-( Quote
Azyl_Zory WebAdmin Posted October 3, 2006 Posted October 3, 2006 emir napisał(a):AZYL ŻORY WebAdmin A może należałby przeprosić za pełne arogancji teksty pod moim adresem; byłoby przyzwoicie,nie uważasz ? Bo może moje doświedczenie jest nieco większe niż Twoje i moja wiedza również. jak sądzisz? EMIR Wiesz w sumie moje doswiadczenie chyba nie mają tutaj nic wspólnego. Jeśli jest pies w azylu to chyba zależy na doświadczeniu weta prawda?? Pies wyszedł z azylu w takim a nie innym stanie,chodził normalnie do następnego dnia więc to chyba coś świadczy prawda?? WYbacz ale nie będę się wypowiadał dalej kto dobrze a kto źle zrobił bo nie jestem wetem. Quote
Azyl_Zory WebAdmin Posted October 3, 2006 Posted October 3, 2006 [quote name='Dorothy'].. poza tym chcialabym zebyscie wiedzieli , ze nie bylam informowana, ze stan Moska byl az tak zly. Kobieto!! Ten pies był w azylu od Kwietnia!!A gdy byłaś już w polsce to jak niby miałaś być poinformowana??Tele podany na dogo był nieaktualny:shake:Wrecz przeciwnie, pare razy dostalam info, ze cieszy sie na widok ludzi, ma sie dobrze itd. Bo tak było:) Gdyby ktokolwiek z azylu dal mi o tym znac stanelabym na glowie zeby cos z tym poczac. To pozostawie bez komentarza. Quote
Dorothy Posted October 3, 2006 Posted October 3, 2006 [quote name='Azyl_Zory WebAdmin'][quote name='Dorothy'].. poza tym chcialabym zebyscie wiedzieli , ze nie bylam informowana, ze stan Moska byl az tak zly. Kobieto!! Ten pies był w azylu od Kwietnia!!A gdy byłaś już w polsce to jak niby miałaś być poinformowana??Tele podany na dogo był nieaktualny:shake:Wrecz przeciwnie, pare razy dostalam info, ze cieszy sie na widok ludzi, ma sie dobrze itd. Bo tak było:) Gdyby ktokolwiek z azylu dal mi o tym znac stanelabym na glowie zeby cos z tym poczac. To pozostawie bez komentarza. zawsze mozna napisac na pw lub na watku ze jest zle z psem, nie trzeba do tego miec mojego telefonu osoba ktora byla z Moskiem do konca twierdzi , podobnie jak wet ktory przy tym byl, ze pies byl w stanie agonalnym. I napewno nie stalo sie to NAGLE w czwartek mial sie swietnie jak mowisz, a dwa dni potem byl w stanie agonalnym?? Zebym ja czegos nie zaczela pozostawiac bez komentarza, dobra? jak widze opieka w hotelu pozostawia wiele do zyczenia, jak z tego wynika. Wandul kochanie nie wykrzykuj na mnie na temat moich poprzednich postow bo ja Ci zaraz tez pare rzeczy wykrzycze! zapraszam do mnie do domu nieustajaco takie adwokatki jak Ty, zajrzyj jak wyglada moja codziennosc a potem sie madrzyj, dobra?? to ze nie moglam dac mu domu nie znaczy ze nie moglam zrobic czegokolwiek innego, gdybym tylko wiedziala ze jest z nim kiepsko! gdybym wiedziala ze pies jest w bardzo zlym stanie zdrowia kazalabym go przewoezc do hoteliku moich znajomych wetow! niestety do konca pisano mi ze ma sie dobrze! uwazam to za oszustwo wobec mnie i innych dogomaniakow, i powtarzam to za emir! i choc nic mu zycia nie wroci i biega juz szczesliwy, to mysle ze takie sytuacje powinny byc nauczka na przyszlosc, na przyklad zeby sprawdzac DOKLADNIE jakie warunki panuja w hotelikach i jak stan zdrowia psow tam umieszczonych. Quote
Zosia4 Posted October 3, 2006 Posted October 3, 2006 Jak zwykle posłużę się historią mojego staruszka: Był bardzo starym schroniskowym psem. Wiele w swoim życiu przeszedl. A wlaściwie niewiele, bo cale jego życie to bylo schronisko. Odbieralam go zdrowego i w dobrej kondycji fizycznej. U mnie poznal co to wolność, milość, spacery do woli, smakolyki, spanie kolo mojego lóżka, zabawy z innymi psami. Nie brakowalo mu doslownie niczego. A jednak odszedl. Odszedl doslownie w ciągu kilku dni. Biorąc pod uwagę jego wiek mogę stwierdzić, że stalo się to z dnia na dzień, nagle, bez żadnych wcześniejszych symptomów. Z dnia na dzień jego prawie wszystkie narządy wewnętrzne odmówily posluszeństwa. Mówiąc po chlopsku: nagle przestal jeść, nagle przestal chodzić, nagle przestal kontrolować wydalanie, nagle zamknąl oczy i nagle przestal oddychać. Odszedl i nic już tego nie zmieni i ja nie mam sobie nic do zarzucenia. Wiem, że to byla jego decyzja i ja ją zaakceptowalam. Przeżyl ze mną pięć szczęśliwych miesięcy i zdecydowal, że już czas na niego. Uszanujmy wolę naszych przyjaciól. Dajmy im spać spokojnie snem wiecznym. To byla ich decyzja i uszanujmy to - jesteśmy im to winni. A swoją drogą Mosiek ma niezly ubaw patrząc zza TM jak ludzie, z którymi los go zetknąl szczekają teraz na siebie i licytują się "kto dal więcej" a kto "mógl jeszcze", kogo ukarać, a kogo wynieść na piedestal. Tak patrzy na to wszystko i mówi: jak to dobrze, że mnie już tam nie ma. JEGO JUŻ NIE MA !!!!!!!!!!!!!!!!!!! DOTARŁO ????????????? Quote
medar Posted October 3, 2006 Posted October 3, 2006 Zosia4 Dziękuję, miałem napisać dużo , ale Twój tekst (zwłaszcza mniejszą czcionką) powiedział za mnie wszystko. Quote
rebellia Posted October 3, 2006 Posted October 3, 2006 trzymaj się Dorotko... - myślę, że Ci którzy kiedykolwiek mieli patową sytuację, potrafią być też ludźmi i w pełni Ciebie zrozumieli.. bo punkt widzenia, niestety zależy od punktu siedzenia dla Mojżesza ['] PS I nie wiem jak w ogole niektorym nie jest wstyd?! Nigdy nie mieliscie bliskiej osoby w szpitalu?! Wiecie w ogole jak to jest?! Wiecie jak sie wtedy czlowiek czuje i o czym mysli?! Jedyne co normalne to nagonka!!! Nie pierwsza i nie ostatnia widze!!!! Nie rozumiem... nigdy nie zrozumiem... I sobie mozecie teraz na mnie pisac co sie Wam zywnie podoba... wszyscy tu jestesmy ludzmi - nikt tu nie ma pakietu na niesmiertelnosc!!! Gotuje sie we mnie po przeczytaniu tego wszystkiego... obyscie NIGDY NIE STANELI W TAKIEJ SYTUACJI... Quote
medar Posted October 3, 2006 Posted October 3, 2006 Dorothy, zawsze byłem i będę z Tobą. Szkoda że moje wiadomości na poczcie głosowej poszły w kosmos. Powiedz na priw jak Ci można pomóc. Quote
Dorothy Posted October 4, 2006 Posted October 4, 2006 nie mam juz tamtej komorki po prostu, wszystko sie wywalilo do gory nogami. Poki jeszcze mialam tamten tel to nie odsluchalam poczty bo chwilowo nie mialam kasy zeby... kupic karte:oops: a bez tego sie nie da odsluchac. juz mam inny tel, na abo. Bardzo dziekuje za dobre slowo, medar, rebellia - :calus: Quote
Mona4 Posted October 4, 2006 Posted October 4, 2006 Co sie talo to sie nieodstanie! kazdy kiedys odejdzie! ale nierozumie jednego? Pies siedzial w schronisku od KWIETNIA do Pazdziernika!! Nikogo niechce obwiniac! ale przez ten czas mogl znalejsc nowy dom!! ale niemozna go bylo ruszac bo byl w chotelu!! Gdy byla mz Wandul po Psy i zabieralam DINE na tymczas,widzialam go w kojcu.Moglam go zabrac zamiast DINY! ktora i tak po tygodniu wrucila do nowego domu do ZOR. Gdyby nie fakt ze byl w chotelu i mial za soba spore zadluzenie za chotel,i niemugl byc wydany.ZABRALABYM go na Tymczas. Ja rozunie,ze zycie robi na przykre niespodzianki,czasami bardzo bolesne.Ale tu wydaje mi sie wystarczyl jeden telefon z informacja,mam powazne problemy niemoge go zabrac.A wszystko potoczyloby sie inaczej. Quote
maja jav Posted October 4, 2006 Posted October 4, 2006 Wlasnie mam przed soba ogloszenie o Mojzeszu, wydrukowali caly artykul ze zdjecie, dziekuje Animalsom:loveu: , jednak jego juz nie ma wsrod nas:placz: ; czego sie ostatnio nie chwyce to niewychodzi, za pozno lub zle:-( , sorki dziewczyny ale mam dola:-( ; moze dzieki temu ogloszeniu Dinko znajdzie dom, namiary te same;) Quote
emir Posted October 4, 2006 Posted October 4, 2006 Azyl_Zory WebAdmin napisał(a):Wiesz w sumie moje doswiadczenie chyba nie mają tutaj nic wspólnego. Jeśli jest pies w azylu to chyba zależy na doświadczeniu weta prawda?? Pies wyszedł z azylu w takim a nie innym stanie,chodził normalnie do następnego dnia więc to chyba coś świadczy prawda?? WYbacz ale nie będę się wypowiadał dalej kto dobrze a kto źle zrobił bo nie jestem wetem. Nie jestes wetem to fakt; i nie "coś świadczy" tylko " o czymś świadczy" ( to tytułem Twojej walki z regułami jęz. polskiego) Nie trzeba kończyć weterynarii aby zauważyć, że stan chorego psa się pogarsza; trzeba tylko umieć uważnie obserwować no i czuć potrzebę pomocy zwierzęciu. A co do poziomu azylu i Twojego dobrego wychowania.................... EMIR Quote
Dorothy Posted October 4, 2006 Posted October 4, 2006 Mona4 napisał(a): Ja rozunie,ze zycie robi na przykre niespodzianki,czasami bardzo bolesne.Ale tu wydaje mi sie wystarczyl jeden telefon z informacja,mam powazne problemy niemoge go zabrac.A wszystko potoczyloby sie inaczej. droga Mono gdybys czytala dokladnie watek wiedzialabys ze mialam wziac Moska w sierpniu, a konkretnie koncem sierpnia przeprowadzalam sie do Polski. I WTEDY okazalo sie, ze moje suki urzadzily w domu jatke, ktora miala nie uspokoic sie az do dzis, drazniac Berta i powodujac ogolnie brak mozliwosci wziecia Moska, poki sobie z tym nie poradze. ZARAZ PO WYSTAPIENIU TEJ SYTUACJI NAPISALAM NA DOGO ABY SZUKAC MOSKOWI JAKIEGOKOLWIEK DOMU, TYMCZASU LUB STALEGO. I zamiast szukac ludzie zaczeli robic na mnie nagonke.Tak wiec nieco sie mijasz z prawda.... Wtedy gdy Ty MOGLAS wziac Moska, ja NIE MIALAM POJECIA, ze tak bedzie, jak jest.... nie jestem duchem swietym i ani Ty ani cala dogomania nie moze wymagac ode mnie jasnowidzenia. Apropos azylu, czytalam artykul w necie o nim na stronie miasta Zory. Przykre to co tam pisza... faktycznie karmi sie psy koscmi i tak dalej, szkoda slow.... Quote
Alicja Posted October 4, 2006 Posted October 4, 2006 :-(ciiiiiiiiiiiiii....................................... dla Mojżeszka i innych naszych przyjaciół ['][']['] A może wymianę zdań przenieście na PW.......na cmentarzu też nie wypada sie kłócić :shake: Quote
Dorothy Posted October 5, 2006 Posted October 5, 2006 masz racje, calkowita..... Mosieczku ['][']['] dla ciekawych http://www.zory.dlawas.pl/index.php?d2=2&sid=2432 Quote
Neris Posted October 5, 2006 Posted October 5, 2006 Nie chciałam się tutaj wypowiadać. bo nic mu już życia nie wróci. Ale JEDNAK. Jeśli Mojżesz był na warunkach hotelowych, to czy nie powinien być starannie obserwowany i karmiony? Ja mam psy na tymczasie i nikt mi za nie nie płaci 10, a nawet 5 złotych dziennie, ale codziennie sprawdzam jak i ile zjadły (chętnie, niechętnie), czy chcą się bawić, czy się dobrze czują... a jeśli ktoś bierze za to pieniądze, to czy nie jest to jego ZASRANYM obowiązkiem? Nie złośćcie się na mnie o to pytanie. Ja chciałabym dociec prawdy. Bo można pluć na Dorothy że go nie wzięła itp., jednak jeśli ja umieściłabym gdzieś psa na warunkach HOTELOWYCH to uważałabym, że jest on pod DOBRĄ OPIEKĄ!!!!! I ona miała święte prawo tak sądzić! Quote
Mona4 Posted October 5, 2006 Posted October 5, 2006 Fakt,ze warunki schroniskowe w Zorach sa fatalne!!! Psy trzymane w chotelu ,nic niemaja lepiej. Te same warunki,takie sama budy .Ale o to mozna miec pretensje tylko do Wladz miasta!!!! nie do pracownikow! ja beadac w tym Azylu widzialam tylko jdenego milego pana,ktory poswiencil swoj czas aby nas przyjac w Sobote.Psy niebyly tam zaglodzone! mialy w miskach wode ,i czyste boksy,fakt ze betonowe. Co moze zrobic jeden Pracownik??..czy ma z wlasnej kieszeni budowac nowe budy? Kupowac Karme? skoro miasto ma to gdzies? Ten czlowiek i tak daje z siebie duzo!!! Co do wolantariuatu w tym azylu,niebede sie wypowiadac ale swoje pomysle. Odwiedzam w ciagu tygodnia rozne Schroniska na Slasku! widzialam ladne przestronne boksy a wnich zaglodzone psy. Quote
AgaG Posted October 5, 2006 Posted October 5, 2006 Dopiero teraz o tym wątku się dowiedziałam . jestem oburzona uwagami pod adresem Doroty. Poznałam ją dobrze przy adopcji Mazaka i wiem - a inni znając jej pomoc dla psów też nie powinni mieć co do tego cienia wątpliwości - że to osoba o złotym sercu. Życie jak sama o tym napisała dało jej ostatnio bardzo w kość. Więc nie wyżywajcie się na niej ok? Dorota trzymaj się!! Zła passa musi się skończyć! Wytrwałości i siły i wiele wiele buziaków!!!!! :glaszcze::glaszcze::glaszcze::glaszcze::glaszcze::glaszcze::glaszcze: Quote
anilla Posted October 5, 2006 Posted October 5, 2006 [quote name='Mona4'] Co do wolantariuatu w tym azylu,niebede sie wypowiadac ale swoje pomysle.[quote] to pomyśl głośno chętnie usłyszymy - tymi słowami robisz więlką krzywdę dziewczynom, które walczyły o to żeby udalo im się wogóle wejść do azylu i dzięki którym wszyscy "czepiający się" teraz wiedzą wogóle o jego istnieniu... Mosiek przepraszam ale się wkurzyłam :oops: Quote
Mona4 Posted October 5, 2006 Posted October 5, 2006 anilla napisalam ci na prv. Tymi naszymi klutniami,zycia psu nieprzywrucimy ,wiecskonczmy te klutnie. Quote
marmar Posted October 5, 2006 Author Posted October 5, 2006 Mona4 napisał(a):Fakt,ze warunki schroniskowe w Zorach sa fatalne!!! Psy trzymane w chotelu ,nic niemaja lepiej. Te same warunki,takie sama budy .Ale o to mozna miec pretensje tylko do Wladz miasta!!!! nie do pracownikow! ja beadac w tym Azylu widzialam tylko jdenego milego pana,ktory poswiencil swoj czas aby nas przyjac w Sobote.Psy niebyly tam zaglodzone! mialy w miskach wode ,i czyste boksy,fakt ze betonowe. Co moze zrobic jeden Pracownik??..czy ma z wlasnej kieszeni budowac nowe budy? Kupowac Karme? skoro miasto ma to gdzies? Ten czlowiek i tak daje z siebie duzo!!! Co do wolantariuatu w tym azylu,niebede sie wypowiadac ale swoje pomysle. Odwiedzam w ciagu tygodnia rozne Schroniska na Slasku! widzialam ladne przestronne boksy a wnich zaglodzone psy. Sadze Mona,ze moge Ci podziekowac w imieniu wszystkich wolontariuszy żorskich wolontariuszy. Mosiek prosze wybacz,watek poswiecony Tobie przerodzil sie w.....:-( Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.