Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

zgadzam sie ze swan w każdym zdaniu... Miałam okazje kilka razy rozmawiać z Dorothy i to w trudnych dla mnie momentach (Dagett z łodzkiego schronu... ['] ), tez sledziłam wątki związane z jej adopcjami... I chociaz w wątku Mojzesza nie uczestniczyłam, to jestem troche zszkowana agresja jaka sie tu rodzi...:roll:

Ludzie czasem maja rózne problemy w zyciu i nawet z podjętych zobowiązan mozna sie wycofac. Nikt nie zmusi nikogo do zabrania tego psa ani pokrycia za niego naleznosci... Bo co jesli ktos nie ma to kasy albo warunków... ? Przykre jest to, że dano psu szanse a teraz jego los jest bardzo niepewny. Ale jak wiadomo Dorothy ma kilka psów juz i cos ja w tym momencie przerosło... Ludzie sa tylko ludzmi i nie mozna od nich wymagan nie wiadomo czego, poswiecenia całego swojego zycia....

  • Replies 622
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

z tego co wiem najpierw Hoska rozpoczynała walki, teraz Hoska nie zaczepia, ale Sunia walczy

krew się leje

nawet do tej pory spokojny Bert robi się agresywny

W tym nowym stadzie są ciągle przetasowania i przeszeregowania, ciągłe przepychanki itd jeszcze różnie może być, może się wszystko ułożyć albo i nie

Rozumiem stres i strach Dorothy, bo sama miałam parę tygodni temu walki dwóch starszych suk, które adoptowałam, a które przez parę miesięcy dogadywały się bez niczego, aż nagle jedna postanowiła wyeliminować drugą:shake:

I wiem jak się czułam, kiedy po kilkukrotnym jednego wieczora rozdzielaniu dwóch suk (jedna 25 druga ok 40 kg) w końcu padłam na trawę a nogi mi tak chodziły, że nie byłam w stanie stanąć i dojść do domu.

Więc nie dziwcie się że jest roztrzęsiona i nie wie co robić. To jest stres i strach. Kto przeżył ten wie, kto nie, temu nie życzę, patrzeć jak ukochane odratowane psy próbują się nawzajem zamordować:shake:

Nie twierdzę, że należy spokojnie patrzeć na "umywanie rąk", nie jestem pewna, czy z tym tutaj mamy do czynienia. Myślę, że trzeba uspokoić sytuację. Jak są zobowiązania przynajmniej finansowe, trzeba się z nich wywiązać. Jeśli nie da się od razu, może na raty, może z pomocą innych. Na razie nie wiemy, co z tym rozliczeniem, co może a czego nie może Dorota w tym momencie.

Dlatego ponawiam prośbę o nr telefonu do Dorothy.

Posted

[quote name='modliszka84']nr tel do Dorothy z mapy Dogo;
nick - Dorothy
[SIZE=2]kom - 0 888 570 851

Admin próbował wiele razy dzwonić i nikt nie odbiera. Ja naprawde staram się zrozumieć Dorotę i wiem jak wiele już zrobiła i że pewne sprawy po prostu potrafią człowieka przerosnąć w szczególności gdy jest się samemu na polu bitwy. Dziś emocje toche opadły i spokojniej podchodze do sprawy. Co nie zmienia faktu, że Żory teraz naprawde są w podbramkowej sytuacji. Dlaczego nie zadzwoniła wcześniej, nie powiedziała, że nie daje rady?? Mielibyśmy czas aby uzbierać pieniądze (choć część) i szukać tymczasu.

Posted

Podnoszę Mośka na 1 stronkę! On absolutnie nie może trafić do schronu!
Żorłaki, a może ogłosić na dogomanii zbiórkę na spłacenie długu za hotel w
azylu?? Np na AFN. Ja na dobry początek deklaruję 50,00 zł !

Posted

Dorothy powinna się chociaż wypowiedzieć, bo jak narazie to sami obrońcy. Gdzie jest główna zainteresowana? Tu nie chodzi o żadne "negatywne emocje" i "atak" tylko o wyjaśnienie sprawy.
Pies jest stary, wymaga opieki - właściwie wystarczy mu micha żarcia i kojec, żadnych luksusów, może trochę ruchu od czasu do czasu, jest zadłużony, przyjęcie znów do azylu kosztuje 170 zł ale wtedy pojedzie do schroniskla bo w azylu znów jest za dużo psów. Jeśli pojedzie do schroniska to go uśpią. Szukajmy tymczasu ale trzeba się z tym liczyć że nikt go nie weźmie. Mamy w azylu kilka zdrowych, ładnych, młodych psów i brak nimi zainteresowania, nikt nie weźmie staruszka. Miał mieć dom, nie ma domu. Jest dług, ze strony Dorothy zero zainteresowania, podawałam jej numer telefonu do azylu, prosiłam żeby zadzwoniła i wyjaśniła sprawę już na początku września (pies miał być odebrany w połowie sierpnia). I nic. Podałam jej numer do siebie, do marmar, do biura jeszcze raz - wczoraj.
Więc co mamy o tym sądzić? Gdzie tu dobra wola?

To MY WOLONTARIUSZE za to oberwiemy i być może na tym skończy się nasza współpraca z azylem. Wielkie dzięki w imieniu psów.

Posted

Przykra sprawa z tym psiakiem:shake: , mysle ze nie ma na co czekac, bo psow w azylu przybywa w zastraszajacym tempie, i zrobic zrzutke na oplacenie zaleglosci.


PS. Mam sporo ksiazek ktore moge przeznaczyc na jakas aukcje ale nie mam konta na allegro, moze ktos je wziasc odemnie i wystawic?

Posted

maja jav napisał(a):
... mysle ze nie ma na co czekac, bo psow w azylu przybywa w zastraszajacym tempie, i zrobic zrzutke na oplacenie zaleglosci....

Nie jest to takie łatwe ponieważ nie wiadomo ile kasy dokładnie potrzebne?z każdym dniem suma się powiększa a jeśli już go opłacimy to co dalej??
W dniu zapłacenia rachunku trzeba psiaka zabrać ale gdzie??


I kolejne pytanie czy wydadzą psa komuś innemu niz właścicielce??
To Dorota jest właścicielem psa więc tylko ona moze go odebrać:|

Posted

Dorota jest bardzo miłą osobą i gwarantuję, że jeśli coś nie wyszło, to najwyraźniej równo jej się zawalił świat. Dużo osób wie ile zrobiła dla innych psów i nagonka na nią to po prostu wstyd. Czy ktokolwiek wie co się stało? Może ma naprawdę jakieś problemy? Wypadki - niestety - chodzą po ludziach i nikt nie ma monopolu na "pewne" życie.

Jeśli dług nadal rośnie, to nie wiem czemu nikt nie pisał tego od czasu, kiedy zaczęło brakować pieniędzy. Co to znaczy, że nie można odebrać psa? Żaden pies w żadnym hoteliku nie będzie kwitł za darmo tylko dlatego, że właściciel go nie odebrał. Logiczne jest, że lepiej zabrać psa i wtedy spłacać należności, niż czekać, aż koszty wejdą w tysiące złotych.

Czy pies jest na allegro?

Rzeczy można wystawiać na psim bazarku.

Posted

rebellia napisał(a):
Dorota jest bardzo miłą osobą i gwarantuję, że jeśli coś nie wyszło, to najwyraźniej równo jej się zawalił świat. Dużo osób wie ile zrobiła dla innych psów i nagonka na nią to po prostu wstyd. Czy ktokolwiek wie co się stało? Może ma naprawdę jakieś problemy? Wypadki - niestety - chodzą po ludziach i nikt nie ma monopolu na "pewne" życie.

Jeśli dług nadal rośnie, to nie wiem czemu nikt nie pisał tego od czasu, kiedy zaczęło brakować pieniędzy. Co to znaczy, że nie można odebrać psa? Żaden pies w żadnym hoteliku nie będzie kwitł za darmo tylko dlatego, że właściciel go nie odebrał. Logiczne jest, że lepiej zabrać psa i wtedy spłacać należności, niż czekać, aż koszty wejdą w tysiące złotych.

Czy pies jest na allegro?

Rzeczy można wystawiać na psim bazarku.


przepraszam czy "nagonka" to twoje ulubione słowo? Przeczytaj uwżnie kilka stron tego wątku, najlepiej od ostatniego postu Dorothy. Ze 2 razy przeczytaj zanim oskarżysz kogoś o nagonkę, szlag mnie trafia jak czytam takie coś:angryy: . Dorota się nie odzywa mimo że prosiłam ją o telefon, podałam namiary do biura już dawno temu. Przeczytaj jej wypowiedź na załączonym linku kilka postów wcześniej. Dla mnie to jest umywanie rąk, bez względu na to co robiła wcześniej. Powtarzam po raz 10: Pies miał być odebrany w połowie sierpnia a rachunki uregulowane. Potem Dorothy przesunęła ten termin (przynajmniej tak to zrozumiałam).
Niech dzwoni do biura, dowie sie ile i napisze na dogo. Jeśli nie ma tych pieniędzy, zorganizujemy jakąś zbiórkę. Zachowuje się niedojrzale i stawia nas w bardzo przykrej sytaucji. Dług rośnie z każdym dniem (kilka postów wcześniej marmar mniej więcej policzyła ile już jest), Dorothy doskonale sobie zdaje z tego sparwę. Dlaczego my mamy odpowiadać za jej zachowanie? Bo jej sie psy gryzą? To niech zadzwoni do azylu i powie im dlaczego nie może odebrać psa który czeka na nią od kwietnia! Powinna mieć choć tyle odwagi jeśli z nami nie chce rozmawiać. Jeśli masz nią konatakt i jest miła to porozmawiaj z nią i jej przekaż pozdrowienia, proszę.

Posted

jak to w końcu z Mośkiem jest - jest zarezerwowany na nazwisko Doroty - czy Dorota jest jego faktycznym właścicielem?? jeżeli właścicielem to chyba sprawa się dodatkowo komplikuje...
spróbujcie wyciągnąć dokładne rozliczenie - będziemy zbierać, na ile dam rady na tyle spróbuje pomóc,
szkoda że tak się stało, szkoda ze ostateczna decyzja zapadła tak późno - w końcu już miesiąc temu Dorota sygnalizowała, że coś jest nie tak... można było już od miesiąca szukać Mośkowi nowego domu :(
a co do nagonki i nerwów, wcale się dziewczynom nie dziwię - jeszcze tak złej sytuacji w azylu chyba nie było, psów przybywa z dnia na dzień, widoków na domy mało, więc jest nerwowo, poza tym nie oszukujmy sie ciężko bedzie znaleść kogoś kto przygarnie starego, schorowanego psa
Dorota trzymaj się bo u Ciebie chyba nie wesoło ale odezwij się :shake: :shake:

Posted

było już pisane. Pies jest zarezerwowany na Dorothy, czeka od wiosny, były zapewnienia że pani się po niego zgłosi. Teraz jak się dowiedzą że nie i na dodatek dług to zapakują do przyczepki: Mojżesza, Aramisa, Portosa, Dina, Maksa i pojadą do schroniska. Akurat 5. Reszta ma kwarantannę.
Bardzo prawdopodobne że wolontariuszom powiedzą "dziękujemy" - że tak delikatnie to ujmę.
Dzięki pani dobrej.:angryy:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...