Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 946
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

maja602 napisał(a):
Ładna banda.
Teraz najważniejsze żeby Lili wyzdrowiała. Może istotnie przebywanie ze szczeniakami jest dla niej męczące. Może trzeba ją izolować.

Lili nie jest mamą tylko prawdopodobnie ciocią tych szczeniorków. Męczona przez maluchy jest ich "rodzona" matka. Lilunia przebywa w lecznicy, a reszta rodzinki w DT u Irenki.

Posted

[quote name='carolinascotties']Ciotki - a jak z poziomem mocznika i kreatyniny?

Mocznik - 68
Kreatynina - 0.18

Tylko tam telefonowałam,dopiero po południu mogę byc w lecznicy. Od wieczora ponoć nic sie u Liluni nie zmieniło....Zeby tylko wytrzymała.... Ona zupełnie nie ma ciałka....
U Ireny dreptała sobie po ogródku, jak miała lepsze chwile...Teraz jest 'uziemiona"...
Czy te resztki mieśni jej nie zanikną ?
To tak sama siebie pytam ?

Posted

Togaa, jak tylko Lilunia odzyska trochę sił to zacznie zdrowieć w zastraszającym tempie i znajdzie najwspanialszy dom na ziemi!!!!

z opisów wynika, ze to jednak parwo...a parwo to niestety dłuuuuuuuuuuuuuugo się leczy i kosztownie :placz:

trzymajcie się dzielnie dziewczyny i przede wszystkim nasza malutka pacjentka
już niedługo....:Dog_run:

Posted

Wet. też sugeruje parwo.......

No to teraz wracamy do tematu tego, co może stać sie u Ireny.....

Małe są zabezpieczone surowicą, ale jak to sie dzieje że Mamusia jeszce nie "złapała"...tfu..tfu..

Posted

Agnieszka Co. napisał(a):
Lili nie jest mamą tylko prawdopodobnie ciocią tych szczeniorków. Męczona przez maluchy jest ich "rodzona" matka. Lilunia przebywa w lecznicy, a reszta rodzinki w DT u Irenki.


Ach te koligacje rodzinne. Przyznaję nie czytałam wszystkiego.

Posted

togaa napisał(a):
Wet. też sugeruje parwo.......

No to teraz wracamy do tematu tego, co może stać sie u Ireny.....

Małe są zabezpieczone surowicą, ale jak to sie dzieje że Mamusia jeszce nie "złapała"...tfu..tfu..



Mamuśka mogła przechodzic bezobjawowo. A ona jest zaszczepiona na choroby wirusowe?

Posted

togaa napisał(a):
Mocznik - 68
Kreatynina - 0.18

Tylko tam telefonowałam,dopiero po południu mogę byc w lecznicy. Od wieczora ponoć nic sie u Liluni nie zmieniło....Zeby tylko wytrzymała.... Ona zupełnie nie ma ciałka....
U Ireny dreptała sobie po ogródku, jak miała lepsze chwile...Teraz jest 'uziemiona"...
Czy te resztki mieśni jej nie zanikną ?
To tak sama siebie pytam ?


jej teraz cala energia jest potrzebna na walke organizmu z choroba ,wiec dreptania nie sa zbyt potrzebne ,musi miec duzo ciszy i spokoju,
nie martw sie Togga najwazniejsze ,ze jej sie nie pogarsza

Posted

Zaglądam do Lili...

Gdyby kochane maleństwo wiedziało, ile ludzi wie o niej i życzy jej powrotu do zdrowia...

Cały czas myślimy o Tobie, kochany psiaczku...

Posted

czy ktos może zrobic bazarek dla psiaków ? ja nie umiem i nie mam czasu się tym zajmowac bo niedługo wyjeżdżam na urlop, wysłałabym paczkę bo mam perę rzeczy.

Posted

Przepraszam, ale miałam gości wieczorkiem....

Byłysmy u malutkiej z Irenką, chorą zresztą.......
Lilka własnie była pod kroplówka, ale wet. ja wypięła i nam przyniosła. Postawiona na stolik tak dziwnie wykręcała główkę do tyłu i prostowała łapeczki. Jakby ja kurcz łapał czy była zdrętwiała.... Nie podobało mi sie to....
Postawiona na podłogę była bardzo, bardzo słaba....

Pani wet. była zaskoczona,bo w ciągu dnia było ponoc lepiej....

Lila przy nas zrobiła ogromne siuu intensywnie żółte.....
Aaaa..i nie było wymiotów podawanego dzisiaj siemienia...

Przerażona jestem kosztami stacjonarnego leczenia.
Od niedzieli, od południa do wczoraj wieczór rachunek za to intensywne leczenie wyniósł 419 zł...!!!! Bubu ma z lecznicy rozpiske leków, żeby ew., wstawić tutaj....

Jestem przerażona....Tym bardziej że jeszcze szczeniule na głowie...
Irena stara sie im gotować, ale cos fatalnie sie czuje. Była dzisiaj u lekarza... Maluchy zjadaja głównie Pedigre puszkowe, 3 puchy juniora dziennie plus Mamusia plus jakies gryzaki itd... Robia sie z tego straszne kwoty....

Chyba sytuacja nas, a przynajmniej mnie...przerasta....

Posted

togaa napisał(a):

Byłysmy u malutkiej z Irenką, chorą zresztą.......
Lilka własnie była pod kroplówka, ale wet. ja wypięła i nam przyniosła. Postawiona na stolik tak dziwnie wykręcała główkę do tyłu i prostowała łapeczki. Jakby ja kurcz łapał czy była zdrętwiała.... Nie podobało mi sie to....

czy zrobili jej test na wirusówki?
40 zł za ten test nie robi już różnicy a jeśli ma nosówkę i weszła w fazę neurologiczną to ... może lepiej nie przysparzać jej jeszcze większych cierpień ?
Sory że tak piszę, ale jeśli poczytacie sobie co pies czuje w neurologicznej fazie nosówki, jakie są szanse, że przezyje i jaki jest po tym przezyciu to zrozumiecie :(
Strasznie mi smutno.

Posted

togaa napisał(a):
Przepraszam, ale miałam gości wieczorkiem....

Byłysmy u malutkiej z Irenką, chorą zresztą.......
Lilka własnie była pod kroplówka, ale wet. ja wypięła i nam przyniosła. Postawiona na stolik tak dziwnie wykręcała główkę do tyłu i prostowała łapeczki. Jakby ja kurcz łapał czy była zdrętwiała.... Nie podobało mi sie to....
Postawiona na podłogę była bardzo, bardzo słaba....

Pani wet. była zaskoczona,bo w ciągu dnia było ponoc lepiej....

Lila przy nas zrobiła ogromne siuu intensywnie żółte.....
Aaaa..i nie było wymiotów podawanego dzisiaj siemienia...

Przerażona jestem kosztami stacjonarnego leczenia.
Od niedzieli, od południa do wczoraj wieczór rachunek za to intensywne leczenie wyniósł 419 zł...!!!! Bubu ma z lecznicy rozpiske leków, żeby ew., wstawić tutaj....

Jestem przerażona....Tym bardziej że jeszcze szczeniule na głowie...
Irena stara sie im gotować, ale cos fatalnie sie czuje. Była dzisiaj u lekarza... Maluchy zjadaja głównie Pedigre puszkowe, 3 puchy juniora dziennie plus Mamusia plus jakies gryzaki itd... Robia sie z tego straszne kwoty....

Chyba sytuacja nas, a przynajmniej mnie...przerasta....


Nie martw się "togaa" ! Na pewno się dozbiera pieniędzy tak jak dla Omena ! Byle tylko Lilcia wyszła zdrowo z tego choróbska .

Posted

E-S , ja juz nie mam siły do tych wet.

W lecznicy ,gdzie była leczona przez pierwsze 2 tyg. sugerowano nosówkę i w poniedziałek miał byc test.
Tak sie złożyło, że ta lecznica w niedziele była zamknięta, stan Lilki sie pogorszył i Lilka wylądowała tu gdzie jest.

A tu, wet. prowadząca uważa że to parwo a nie nosówka, bo przy postaci neurolog. nosówki Lilka juz by nie żyła i jest przeciwna wszelakim testom....Ale mysle że trzeba będzie powrócic do tego tematu.

Zauważyłam, że weci maja dziwna niechęc do nazwania choroby wprost. Wszyscy mówia że lecza objawy a nie chorobe i że to mało istotne jak sie dana choroba nazywa...Dziwne to dla mnie...

Posted

Togaa, przecież test jej nie zaszkodzi, jest wykonywany z krwi.
Szczerze - musicie wiedzieć czy to nie nosówka.
bo moim zdaniem tak, w postaci pokarmowo-neurologicznej.
i jeżeli postępy choroby nie staną i faza neurologiczna wejdzie w ostrą - to niestety najlepszym rozwiązaniem dla suni będzie jej uśpienie.

jeszcze jedno można - niech wetka odciągnie Ci 3 -powiekę oczu małej i pokaże jej wewnętrzną część. Jeśli zobaczysz białe albo czerwone grudki, takie kulki malutkie - to jest bardzo, bardzo źle.

Posted

ES- moze nie prorokuj tak..!!! :shake: Sunia tyle wycierpiala po to tylko,zeby ja teraz uspic..?!:shake: :shake: :shake: Widacmze ona chce zyc,tylko ma nieodpowiednich wetow..na poczatku tak juz pisalam,ze nie potrafia jej stwierdzic co jej jest...:shake:. Tylko nabijaja sobie kase..Sama nie wiem co o takich wetach myslec...:shake:

Posted

czy mozna zasiegnac porady innego vet? test powinnien byc zrobiony i choroba nazwana po imieniu...
ja wiem ,ze nam latwo pisac a Wy jestescie strasznie zmeczone i z pewnoscia choroba Ireny spowodowana jest ciaglym stresem w jakim teraz zyje...ale jesli juz tyle bylo zrobione dla Lilci do tej pory to warto jeszcze o nia powalczyc i siegnac po wszytskie mozliwe sposoby...

Posted

Niebieska713 napisał(a):
ES- moze nie prorokuj tak..!!! :shake: Sunia tyle wycierpiala po to tylko,zeby ja teraz uspic..?!:shake: :shake: :shake: Widacmze ona chce zyc,tylko ma nieodpowiednich wetow..na poczatku tak juz pisalam,ze nie potrafia jej stwierdzic co jej jest...:shake:. Tylko nabijaja sobie kase..Sama nie wiem co o takich wetach myslec...:shake:


Ja się Niebieska też boję. A nie chcę prorokować - tylko wyciągam wnioski z tego co czytam, a ze wszystkimi wirusówkami niestety mam osobiste doświadczenie i obserwacje.
Nie rozumiem zdania :" Sunia tyle wycierpiala po to tylko,zeby ja teraz uspic..?!" - usypia się psy aby uchronić przed dalszym bólem i potwornie bolesną agonią, niezaleznie od tego ile czasu wcześniej już cierpiały czy jak długo już były leczone.
Poczytaj sobie o fazie neurologicznej w nosówce. O tym, co dzieje się z mózgiem chorego psa.

Posted

IVV- ja kiedys mialam na tymczasie wyciagnieta z pseudo...malego szczeniaczka w typie jamnika...Byla chora..:shake: i Co?! Leczylam ja CZTERECH wetow i nie mogli jakos stwierdzic,co to jest za choroba...!!! Dopiero piaty weterynarz stwierdzil jednoznacznie,ze to jest PARWO...,niestety...:shake: :shake: :shake:

Posted

ale ktos w koncu cos stwierdzil i o to tu teraz chodzi. dziewczyny beda musialy podjac jakas decyzje wiec dobrze jest wiedziec jaka ma sie perspektywe danej choroby..

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...