ANETTTA Posted June 3, 2010 Posted June 3, 2010 Dorota jak nie urok to sr.... i do tego problemy nastolatków kiedys gdzies widziałam fotkę Twojej córci piekna dziewczyna .ona tego nie widzi może potrzeba wam kupic lustro co ????? zrobimy zrzutkę ???/ nie jestem psychologiem ale podszepnij jej aby po takich słowach nie robiła przykrej minki ,lez w oczach ....tylko niech ma usmiech na twarzy ...od ucha do ucha .... ja wiem ze w sercu człowiekowi jest przykro .. ale jak koleżanki paskudne zobacza że na niej to nie robi wrazenia że lasce to lata mysle żę odpuszcza ... kilka dni temu byłam u tesciowej na dniu matki ..porazka jak zawsze hehhe do tego wychodze spotykam pod domem sasiadkę matkę mojej kolezanki która to kiedys tam miała jakies palny wzgledem mojego meza...było to dawno dawno temu kiedy ja go jeszcze nie znałam itd .. pytam z grzecznosci co u Ewy słychac ??/ same +++ ma 3 dzieci meza jedego dnia nie przepracowała mieszkają w kawalerce super no tylko zazdroscić dziewczynie .... grzecznie mówie to fajnie a ona mi na to wiesz Ewa to miniatura ciebie ........ szlak mnie trafił ewa to tak anorektyczka bez zebów z kitkiem z 5 wlosów na krzyż ..majac te 38 lat masakta i co jej powiedziałam ja z dobrobytu tak wygladam i bardzo dobrze sie czuje przy tym byłam bardo usmiechnieta i pani zmieniła temat .. az taka bardzo gruba to ja nie jestem ...ale tu i ówdzie Quote
Vlk Posted June 3, 2010 Posted June 3, 2010 Dorothy napisał(a):dziekuje, bardzo chetnie, to wszystko bardzo sie przyda!! a co do Juli to poprosze doswiadczone mamy o pomysl na sposob, jak przekonac poczatkujaca nastolatke ze jest sliczna i mądra, podczas gdy zazdrosne kolezanki z klasy zmowily sie i mowia jej ze jest brzydka...i ma brzydkie wlosy... (ma dlugie za tyłek, wiec jej zazdroszcza...) :-( przezywa prawdziwe dramaty, wlasciwie razem przezywamy, jakby bylo malo wszystkiego... Dorothy ja miałam to samo. W podstawówce, jeszcze starym systemem to szło :P Umiałam jeździć konno, rysować, włosy miałam zawsze do pasa i dogadywałam się z chłopakami - większość czasu z nimi przebywałam, bo dziewczyny to tylko zazdrosne były albo o chłopakach właśnie rozmawiały, co mnie nie interesowało :P Więc trzeba było gnoić. Na to tak naprawdę nie ma dobrego sposobu, zależy od charakteru. Ja mamą nie jestem, tylko niegdysiejszym obiektem takich drwin :P Raz komuś przyłożyłam, trochę się poprzejmowałam. Ale potem wypłynęło moje zainteresowanie Indianami, z książek o przygodach. Więc ich wzorem nic nie mówiłam i nie pokazywałam swoich uczuć. Czyli po prostu lałam na to, w domu miałam psy. No i jedną przyjaciółkę od serca. Miałam nawet szkołę zmieniać ale bałam się nieznanego, lepsze poznane zło :P No i za dobrze by tym skur****synom było, jakbym się przeniosła uwalniając ich od swojej osoby ;) Więc i trochę przekory się odezwało. A dzisiejsze szkoły niestety jeszcze bardziej sprzyjają takim zachowaniom. Podstawówka, zaraz potem gimnazjum, gdzie nastolatki niektóre myślą, że są już tak megadorosłe, że ubierają się jak cizia za pieniądze, kładą tapety na gęby itp, a jak ktoś jest inny i naprawdę wartościowy to starają się go zrównać z ziemią. Zwłaszcza jeśli urodę ma własną, nie z kosmetyków, a na dodatek nie postępuje tak jak całość, a do tego jest wrażliwy. Sądzę, że jedyne co można zrobić, to budować wiarę w siebie córy i doradzić olewanie. Jak będą widzieć, że się przejmuje, to dokuczania będzie więcej a tak to im się znudzi. Gdyby to nie dało rady, to może by trzeba było szkołę zmienić? Quote
Dorothy Posted June 3, 2010 Posted June 3, 2010 nie ma odpoczywania, jest zasuwanko :-) na szczescie dzis prawie nie padalo z Julia sprawa prosta - ona nie jest stad... jak ja. Kto zna urok polskiej wsi podbeskidzkiej, ten wie o czym mowie. Wsiowe dziewczynki chodzily do jednego przedszkola, ich rodziny znaja sie jak lyse konie, ich ojcowie razem pija a matki spotykaja sie na targowisku, a my... my przyjechalysmy 4 lata temu z Niemiec. Wies huczala i pewnie do dzis dzien Jula nie jest calkiem swoja, choc pewnie duzo bardziej swoja niz ja... kochani sluchajcie, mam prosbe, na potrzeby fundacyjno-stajenne poszukuje do oddania lub niedrogo odkupienia nastepujacych rzeczy, moze ktos ma gdzies na strychu cos czego chcialby sie pozbyc? Do stajni juz w tej chwili przychodzi piatka dzieci z pobliskich wsi, dzieciaki zasuwaly u poprzedniej najemczyni ciezko wyrzucajac gnoj i sprzatajac, karmiac konie i harujac, czasem nie majac czasu zjesc suchej bulki przyniesionej z domu, na jakas marna godzine jazdy konnej w niedziele... chcialabym zeby u mnie bylo inaczej, zeby mialy tu drugi dom. pierwsze punkty dotycza rzeczy duzych wiec zarazem osob ktore mieszkaja niedaleko -jakies szafki nadajace sie do zawieszenia w kuchni, lub do postawienia, moga byc do odmalowania lub oklejenia lub jakiekolwiek szafki szafy jak ktos ma podac wymiary -drzwi szer 80 cm ale nie wiem prawe czy lewe i czy to ma znaczenie pewnie ma... -taczki (!) -kuchenka gazowa taka nieduza plyta z dwoma palniczkami... -dla dzieciakow ktore latem chca spac na strychu w stajni - jakiekolwiek materace z rzeczy mniejszych przydadza sie -koce, koldry itp -kosze wiklinowe -kosze plastikowe -wycieraczki, gumowe maty pod buty itd a moze ktos ma cos jeszcze ciekawego zbednego na zbyciu?? :-) sciskam wszystkich, jutro znow o 6 lece pracowac potem wracam do wlasnych koni i potem spowrotem ale jak juz bedzie pieknie wszystkich zapraszam do stajni z widokiem na gory :-) Quote
__Lara Posted June 3, 2010 Posted June 3, 2010 Vlk napisał(a):Dorothy ja miałam to samo. W podstawówce, jeszcze starym systemem to szło :P Umiałam jeździć konno, rysować, włosy miałam zawsze do pasa i dogadywałam się z chłopakami - większość czasu z nimi przebywałam, bo dziewczyny to tylko zazdrosne były albo o chłopakach właśnie rozmawiały, co mnie nie interesowało :P Więc trzeba było gnoić. Na to tak naprawdę nie ma dobrego sposobu, zależy od charakteru. Ja mamą nie jestem, tylko niegdysiejszym obiektem takich drwin :P Raz komuś przyłożyłam, trochę się poprzejmowałam. Ale potem wypłynęło moje zainteresowanie Indianami, z książek o przygodach. Więc ich wzorem nic nie mówiłam i nie pokazywałam swoich uczuć. Czyli po prostu lałam na to, w domu miałam psy. No i jedną przyjaciółkę od serca. Miałam nawet szkołę zmieniać ale bałam się nieznanego, lepsze poznane zło :P No i za dobrze by tym skur****synom było, jakbym się przeniosła uwalniając ich od swojej osoby ;) Więc i trochę przekory się odezwało. A dzisiejsze szkoły niestety jeszcze bardziej sprzyjają takim zachowaniom. Podstawówka, zaraz potem gimnazjum, gdzie nastolatki niektóre myślą, że są już tak megadorosłe, że ubierają się jak cizia za pieniądze, kładą tapety na gęby itp, a jak ktoś jest inny i naprawdę wartościowy to starają się go zrównać z ziemią. Zwłaszcza jeśli urodę ma własną, nie z kosmetyków, a na dodatek nie postępuje tak jak całość, a do tego jest wrażliwy. Sądzę, że jedyne co można zrobić, to budować wiarę w siebie córy i doradzić olewanie. Jak będą widzieć, że się przejmuje, to dokuczania będzie więcej a tak to im się znudzi. Gdyby to nie dało rady, to może by trzeba było szkołę zmienić? No właśnie, najważniejsze to nie dawać nic po sobie poznać. Ja niestety miałam podobnie, a jestem wrażliwa, grunt to się nie przejmować,i żeby Ci się wygadała. Ja za bardzo dusiłam w sobie i potem się to odbija zdrowotnie :( To prawda niestety, teraz "młodzież" jest okropna - sama mam ponad 20 lat, ale jak patrzę na młodsze pokolenia to mi czasami włosy dęba stają. Jak takie kilkunastoletnie małolaty tak jak napisała Vlk, łażą na dyskoteki, masę tapety na twarzy, do tego ubrania czasami jak.... i wielki jeden szpan. ANETTTA :D dobrze zrobiłaś!!! hehe, mi czasami Ci co dogadywali, to teraz prawią komplementy, a czasami nie poznają ;) za to ich twarze mało się zmieniły... Quote
majku33krakow Posted June 3, 2010 Posted June 3, 2010 __Lara napisał(a):No właśnie, najważniejsze to nie dawać nic po sobie poznać. Ja niestety miałam podobnie, a jestem wrażliwa, grunt to się nie przejmować,i żeby Ci się wygadała. Ja za bardzo dusiłam w sobie i potem się to odbija zdrowotnie :( To prawda niestety, teraz "młodzież" jest okropna - sama mam ponad 20 lat, ale jak patrzę na młodsze pokolenia to mi czasami włosy dęba stają. Jak takie kilkunastoletnie małolaty tak jak napisała Vlk, łażą na dyskoteki, masę tapety na twarzy, do tego ubrania czasami jak.... i wielki jeden szpan. ANETTTA :D dobrze zrobiłaś!!! hehe, mi czasami Ci co dogadywali, to teraz prawią komplementy, a czasami nie poznają ;) za to ich twarze mało się zmieniły... nawet to nie chodzi tylko o szpan ale taka 13 lat mowi ze ma 18 gdzies to słyszałem. Quote
Margo05 Posted June 3, 2010 Posted June 3, 2010 Hej Dorotko :) Jakoś nie zaglądałam ostatnio na dogo i nie miałam pojęcia, że u Ciebie tak ciężko :( Tak bardzo chciałabym pomóc, a nie mam jak :( Finansowo padaczka, a urlop dopiero w sierpniu i w dodatku już umówiony na opiekę nad zwierzętami jednej dogomaniaczki. Zastanawiałam się jak pewna siebie jest Jula. Moja Guśka ma 14,5 roku i jest zdecydowanie nieprzystająca do swoich rówieśnic i koleżanek w klasie. Jest jedyną która: 1. nie maluje się (powtarzane od pierwszych makijaży koleżanek, że makijaż tak młodej dziewczynie nie jest potrzebny, bo śmieszy a nie upiększa, a ponadto skóra szybko się starzeje i mając lat 25 będzie jak u 40-latki - poza tym naprawdę wartościowi faceci wolą naturalność, ewentualnie delikatnie podkreśloną, a nie tapetę na twarzy - o tym już się sama przekonała słuchając "starszych"), 2. nie ma dla niej znaczenia marka ciucha (nigdy nie miała materialnego podejścia do życia, zawsze starałam się jej tłumaczyć, że nie ważne jaka jest metka, ale ważne jest by ciuch był czysty i odpowiednio do niej dobrany - wtedy bez względu na metkę będzie wyglądać świetnie, a metki i tak są schowane), 3. nie ma pędu "muszę mieć chłopaka" (jest bardzo "wymagająca" i chłopakom nie jest łatwo sprostać tym wymaganiom, choć wielu się stara - na brak adoratorów nie mogłaby narzekać), 4. nie farbuje włosów (ma piękne naturalne pasemko - ma świadomość, że farbowanie włosów odbierze jej ten atut, nie mówiąc już i niszczeniu włosów) 5. nie bawi jej latanie po galeriach handlowych i sklepach, nie siedzi wciąż w sieci (ma ciekawsze zajęcia - odkryła świat książek, maluje, swego czasu była wolontariuszką w Fundacji Hippoland - czyściła stajnie, pomagała maluchom ze szpitala na zajęciach hipoterapii, teraz pomaga w bibliotece i pracuje na rzecz szkoły) 6. na seks ma jeszcze czas (większość koleżanek w klasie ma "to" już za sobą - ona wie, że nie ma się co spieszyć - ten pierwszy raz ma ważne znaczenie w późniejszym życiu seksualnym, więc bardzo ważne jest z kim to przeżyje, jak i gdzie - pokątny seks z pierwszym lepszym raczej nie będzie czymś wspaniałym i wyjątkowym - a takim właśnie powinno być - ot, takie luźne pogaduchy mamy i córki przy gotowaniu obiadu :P ) Jej jest z pewnością łatwiej, bo mimo tych różnic jest bardzo pewna siebie. Wychodzi z założenia, że skoro komuś się jej osoba nie podoba, to jest tej osoby problem, nie jej. Jest świadoma własnej wartości, wyszczekana (po mamusi i tatusiu - oboje potrafimy :P ), nie ma kompleksów. Nie pozwala sobie w kaszę dmuchać i szybko potrafi usadzić osoby które próbują w jakiś sposób jej dokuczyć. Ma kilka przyjaciółek, choć one są właśnie z gatunku tych makijażowo-chłopakowo-markowo-galeriowych. Nie było jej też łatwo, bo pięć lat temu też została wyrwana ze swojego środowiska, trafiła do nowej szkoły w innym mieście, potem po roku wróciłyśmy do Warszawy, ale znów trafiła do innej szkoły. Teraz chodzi do gimnazjum z dzieciakami z "pierwszej" szkoły. Jest natomiast szczera i dość bezpośrednia - potrafi powiedzieć koleżance (nawet takiej za jaką nie przepada), że świetnie wygląda, ale też potrafi jej powiedzieć, że wygląda okropnie, gdy tak właśnie jest. Nie boi się mówić tego co myśli i wbrew pozorom to jej zjednuje sympatię ludzi. Tak miała w obu "obcych" szkołach. W tej przedostatniej spotkała dziewczynkę, która była gruba i koledzy się z niej śmiali od pierwszej klasy (były w 5-tej). Guśka "wzięła ją pod swoje skrzydła" - wszędzie z nią chodziła i wciągała powoli w swoje towarzystwo - gdy ktoś próbował dokuczyć tej dziewczynce Guśka zaraz stawała w jej obronie i dosadnie usadzała takiego osobnika. W nosie miała co o niej powiedzą lub pomyślą. W efekcie dzieciaki zaczęły poznawać Agnieszkę i okazało się, że to fajna dziewczyna. Ma spory dystans do siebie i do ludzi. Potrafi się z siebie śmiać (bo w końcu napatrzyła się na swoja mamę, która wciąż śmieje się sama z siebie), ma poczucie humoru, jest wrażliwa na innych. Często staje w obronie słabszych. Nie jest zjawiskowej urody, ma trądzik i nieco odstający zadek, ale nie stanowi to problemu. Przecież i tak jest śliczna :) Wie jakie ma atuty i jakie "niedoskonałości" - w końcu po kimś tę szczerość ma :P Pamiętam jak tylko raz przyszła z płaczem ze szkoły, bo koleżanki jej dokuczały, że jest z nich najmłodsza (większość z początku roku, ona połowa grudnia). Powiedziałam jej wtedy tak "kochanie, teraz twoje koleżanki się śmieją z ciebie, że jesteś młodsza, ale pamiętaj, jak one już będą miały 20 lat, to ty jeszcze tylko 19, potem one przekroczą 30, a ty jeszcze będziesz mieć 29 i tak dalej - one się szybciej zestarzeją niż ty - one będą już stare, w ty jeszcze młoda". Poszła na drugi dzień, wypaliła taki tekst i więcej płaczu nie było :) Podejrzewam, że Juli nieco brak pewności siebie. Może spróbuj z nią usiąść (jak już się uda znaleźć wolną chwilkę) i poprosić Ją by spisała na kartce wszystko to, co uważa u siebie za fajne i na drugiej to, co Jej się nie podoba. Przeczytajcie każdy punkt i niech opowie Ci dlaczego tak uważa. Dopisz to, co Twoim zdaniem pominęła. Potem potwierdź jej atuty i "podkręć" je trochę, a z minusów zrób plusy. Powtarzaj Jej jak często się da, że np. ma piękne włosy - są takie gęste, długie, mają piękny odcień, niejedna kobieta chciałaby takie mieć, "a wiesz, że są kobiety, które za takie włosy oddałyby wszystkie pieniądze? ale nie mają takiego szczęścia i muszą wciąż wydawać majątek u fryzjera by jako tako wyglądać" - co tylko Ci przyjdzie do głowy, że ma piękne oczy, śliczną ich oprawę, gładką cerę, piękną figurę, długie palce, że pięknie się na niej bluzka układa, że świetnie wygląda w tych dżinsach i różne takie. Nie to, że specjalnie, ale tak "od niechcenia" Np. wsiada na konia, a Ty jesteś przy niej, to powiedz coś w stylu "jak pięknie słońce się odbija na twoich włosach, ślicznie wyglądasz". Z cech charakteru też podkreślaj jej atuty. Jeśli np. jest wrażliwa na krzywdę zwierząt, a akurat w tv czy filmie ktoś powie, że dobroć człowieka poznaje się po jego stosunku do zwierząt, to powiedz "widzisz Jula, jesteś dobrym człowiekiem, bo kochasz zwierzęta, jestem z Ciebie dumna". Może to pomoże Juli. Ja tak robiłam z moją Gusią. I z nią się udało. Pewności siebie jej nie brak :) Wychowanie nastolatki to niełatwa sprawa, tym bardziej w tych czasach... Najważniejsze by czuła się dobrze sama ze sobą, reszta sama przyjdzie. Jeśli siebie będzie akceptować, to docinki koleżanek nie będą bolesne. Wiem to z własnego doświadczenia. Gdy byłam w jej wieku byłam potworkiem z kosmiczną wagą 72 kg i wzrostem 1,60 do tego w okularach - było zawsze "gruba okularnica" - jako dziecko płakałam, a potem coś się zmieniło - zaczęłam trenować kajakarstwo i odnosiłam moje małe sukcesy - moje poczucie własnej wartości rosło - i pewnego dnia zorientowała się, że nikt już nie woła "gruba okularnica". Nagle stałam się obiektem zainteresować płci odmiennej. Pewność siebie mam do dnia dzisiejszego :) Dlatego od zawsze powtarzałam mojej córci, że jest wyjątkowa i wspaniała i ma się nie przejmować głupią gadką, jeśli taka się trafi, bo to tylko z zazdrości :) Ale się rozpisałam. Bardzo przepraszam. Mam nadzieję, że Julka sobie poradzi :) I że deszcze pójdą w cholerę i szybko się uporacie z problemami. Quote
ANETTTA Posted June 4, 2010 Posted June 4, 2010 Dorota Ty mieszkasz dalej w Buczkowiccach ??? czy gdzie .. ja mam taka kuchenke ale 3 palnikową na butle gazową z checia bym ci podrzuciła tylko mam ja na działce rekreac...100 km od domu a tam jest zalane teraz nei mam jak pojechac .. ale jak to nie jest tak na juz potrzebne i jak nikt szybciej ci jej nie da to poczekaj na moją .. Margo CZY CIEBIE NIE ZALAŁA TA wczorajsza nawałnica ??/ Quote
Margo05 Posted June 4, 2010 Posted June 4, 2010 Nie, mnie nie, u nas tylko bardziej grzmiało i błyskało, deszczu było stosunkowo mało patrząc na południe miasta. Ale kawałek dalej w Wawrze (raptem 2 km) są już zalane domy i ulice. Nawałnica zalała osiedle w Piasecznie i okolicznych miejscowościach, sporo miejsc na Ursynowie, w Wilanowie (ze Świątynią Opatrzności Bożej włącznie), Mokotowie... Osunęła się część skarpy między Ursynowem i Wilanowem, osunięcia wciąż są. Sporo ludzi jest bez prądu, bo wiatr powywracał drzewa i one pozrywały linie energetyczne. Taka miniatura sytuacji w południowej Polsce. Tragedii jednak nie ma. Takie nawałnice już były, choćby w zeszłym roku. Patrzyliśmy wczoraj na chmury i powiem Wam, że w życiu nie widzieliśmy takich zawirowań. Przez moment baliśmy się, że powstanie trąba powietrzna, bo chmury w pewnym momencie zaczęły wirować jak w mikserze - masa chmur kręciła się w kółko. Czegoś takiego jeszcze nad Wawą nie widzieliśmy. Na szczęście po kilku minutach się rozeszło. Chciałam nagrać, ale baterie odmówiły posłuszeństwa. Dorotko, a jak tam u Ciebie? Padało? Quote
Vlk Posted June 4, 2010 Posted June 4, 2010 zapytam u rodziny lubego, oni robią remont, może mają jakie szafki odpowiednie? bo wielu rzeczy się pozbywają. Margo: właśnie to jest najważniejsze, znać swoje atuty ale jednocześnie być świadomym swoich wad :) Znam np osoby, które swoich wad nie widzą i przebywanie z nimi bywa momentami baardzo uciążliwe. A powiedzieć się nic nie da :) A Julka ma piękne włosy, z tego co na zdjęciach kiedyś widziałam :) I wartościowe jest to, że nie jest taka jak wszyscy, ot _Lara: no to chyba jesteśmy w podobnym wieku. I mam podobne zdanie w tych kwestiach młodzieżowych ;) Quote
Dorothy Posted June 4, 2010 Posted June 4, 2010 dziewczyny za rady w kwestii Juli dziekuje, chyba jej to musze przeczytac :-) a szczegolnie dziekuje Margo05 za sposob z kartka i spisaniem tych rzeczy co sie podobaja i nie podobaja i omowieniem ich. To jest super pomysl. Reszte sobie przemysle jak ochlone, bo wlasnie wrocilam do domu, a wyszlam o 6 rano, wracalam tylko 3 razy karmic i wypuszczac wszelaka żywine na dwór, w domu balagan straszliwy mnie nogi w tylek wchodza ale remont ropoczal sie z hukiem i trzeba bylo nadac rozpedu... :-) Vlk - szafki wszelakie mile widziane!! mam nowego powodziana - :-D malutki 5 tygodniowy czarny jak smola koteczek. zdjecia wkrotce. Quote
Margo05 Posted June 4, 2010 Posted June 4, 2010 Dorotko :) Pomysł z kartką może się sprawdzić, bo niemal każdy z nas ma nie do końca właściwe postrzeganie siebie :) Buziaki Dorotko, dla Ciebie, Juli i stadka :) Quote
__Lara Posted June 4, 2010 Posted June 4, 2010 Vlk ;) i z tego samego regionu jesteśmy - rzut beretem :) Quote
Wisełka Posted June 4, 2010 Posted June 4, 2010 A ja tu podrzucę :) I zapytam Dorothy jak tam u Ciebie?? Quote
Poker Posted June 5, 2010 Posted June 5, 2010 Dorothy , spytaj się Julci czy uważa Ciebie za ładną. Z pewnością odpowie twierdząco, bo to zresztą prawda. I wtedy się jej spytaj , jak ona może nie być ładną dziewczynką skoro jest tak podobna do Ciebie. Podałam dzisiaj z Budrysek trochę rożnych maneli do Ciebie.Mam nadzieję,że coś się przyda Wam i dzieciakom , które przychodzą do Ciebie pomagać. Quote
Greven Posted June 5, 2010 Posted June 5, 2010 Dorotka, jak idzie porządkowanie nowej stajni? Mam nadzieję, że się wyrabiasz z tym wszystkim. U mnie tylko prądu nie ma. A poza tym sielanka - tu laptopa podładuję, tam telefon i jakoś to idzie :lol: Quote
Dorothy Posted June 6, 2010 Posted June 6, 2010 hehe, no bez pradu ponoc sie czlowiek uszlachetnia....:-) ja sie czesto uszlachetniam z powodu awarii sieci, ale teraz jest prad. remont stajni pelna para, naprawde, praca wre tak jak w ulu. na szczescie wyszlo slonce, bloto schnie, jest coraz ladniej i lepiej sie pracuje, a w stajni chlodek zrobil sie przyjemny, bo przedtem byl ziąb jak lało. Teraz fajny cien. :-) Quote
__Lara Posted June 6, 2010 Posted June 6, 2010 A w nadchodzącym tygodniu mają być upały :D :D :D Quote
Wisełka Posted June 6, 2010 Posted June 6, 2010 __Lara napisał(a):A w nadchodzącym tygodniu mają być upały :D :D :D Ale wieczorami burze z tego co widziałam w prognozach :roll: Quote
Dorothy Posted June 6, 2010 Posted June 6, 2010 slonce jest, upaly sa, burz nie ma, jest super!!! smierdzace bloto schnie i choc unosza sie wszedzie roje owadow to jest optymistycznie :-) Quote
Wisełka Posted June 6, 2010 Posted June 6, 2010 Dorothy napisał(a):slonce jest, upaly sa, burz nie ma, jest super!!! smierdzace bloto schnie i choc unosza sie wszedzie roje owadow to jest optymistycznie :-) O to Dorothy adoptowała jeszcze gromadę wściekłych owadów :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: Quote
Vlk Posted June 7, 2010 Posted June 7, 2010 no jak będzie za duży upał to i burze będą gwałtowniejsze. Dzisiaj co prawda nie wydaje mi się, żeby jakaś byla, bo nie jest jakoś specjalnie gorąco ;) A przynajmniej u mnie. No i oby te upały nie były za duże jednak. I jak najmniej burz ;) __Lara ano :) studiuję w Katowicach no i poza uczelnią też tam mi się zdarza bywać ;) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.