Maćka Posted May 25, 2006 Posted May 25, 2006 Jasmincia dzisiaj slaba, ta druga skaczaca lapka mnie brdzo, ale to bardzo martwi !!! Potem postaram sie jeszcze cos dopisac :-( Na ta chwile zbieraja mi sie lzy w oczach jak na nia patrze, nie jest dobrze, mala cierpi przez te skurcze :-( Zobaczymy jeszcze co jutrzejszy dzien pokaze. Quote
Witokret Posted May 25, 2006 Author Posted May 25, 2006 Jasminuniu kochana Ty nam zdrowiej !!! Przed chwila rozmawialam z Twoja pania :lol: Wspaniala, cudowna kobieta :loveu: Caly czas czeka i bedzie czekac tak dlugo, jak trzeba - powiedziala zebysmy sie nie martwily, bo ona chocby nie wiem co - nie zrezygnuje ze SWOJEJ Jasminki !!! Dzwonila nawet do pani doktor zeby dowiedziec sie o stan jej zdrowia :lol: Macka wytul i wysciskaj (tylko delikatnie :mad: ) nasza krolewne od pani Marii :lol: Quote
Bea1 Posted May 25, 2006 Posted May 25, 2006 podeślijcie Pani Marii nowe zdjęcia proszę, niestety nie daje rady, podać maila na pw? Jeżeli interesuje jeszcze kogoś Kubuś to jest nieco lepiej. Quote
Maćka Posted May 25, 2006 Posted May 25, 2006 Bea dzisiaj nie obiecuje bo musze synka polozyc spac, zrobie jutro nowiutkie foteczki i wysle, mozesz mi podac maila. Bardzo sie ciesze ze z Kubusiem vel Poldkiem jest lepiej, pisz co jakis czas tutaj jak maly sie czuje. Quote
Bea1 Posted May 25, 2006 Posted May 25, 2006 zaraz podam maila na pw, obiecałam wysłać zdjęcia Pani Marii ale musiałabym kopiować z dogo itd, Tobie chyba będzie łatwiej bo masz je na kompie pewnie, dziękuję. Quote
Tweety Posted May 25, 2006 Posted May 25, 2006 dużo zdrówka dla Jasminki! i gorące buziaki dla niej! Quote
Fela Posted May 25, 2006 Posted May 25, 2006 Specjalnie dla Pani Marii (Maćko, pls, prześlij jej, albo podaj mi jej maila) zdjęcia po przyjeździe Jasminki do Maćki z drugiego pobytu w szpitalu: A korzystając z okazji, chciałabym wresycie :oops: rozliczyć się z pieniędzy, którzy dobrzy ludzie (i dobre Fundusze ;) ) przekazali dla Jaśminki. :Rose::Rose::Rose::Rose::Rose: Jaśminka dostała pieniądze od: cioci Beaty (BeataJ) 100 zł cioci Paros 50 zł cioci Agnieszki 103 30 zł cioci Tiny 100 zł oraz od Alarmowego Funduszu Nadziei na Życie 246 zł. Wydatki na nią jak na razie wyniosły - pierwsza wpłata w lecznicy podczas przyjęcia - zapłaciła cioteczka Jayo i się nie chce przyznać ile, ani się nie upomina - opłata za leczenie (3 tygodnie biedactwo spędziło w lecznicy) 530 zł - opłata za antybiotyk w lecznicy 50 zł - opłata za leki w aptece 72,49 zł - drugi pobyt w lecznicy i leki 159 zł razem wpłynęło od Was 526 zł razem wydaliśmy ok. 760 zł (Jeśli coś lub kogoś pominęłam, strasznie przepraszam) I jeszcze jedna ważna informacja: Nie płaciliśmy w ogóle za pobyt Jaminki w szpitalu, tylko i wyłącznie za leki. W przciwnym razie rachunek byłby co najmniej 2 razy większy (co najmniej!!!) Wielkie dzięki dla Lekarzy i Wspaniałych Dziewczyn z recepcji (które same, bez naszych próśb i gróźb poprosiły właścicielkę lecznicy o zniżkę) w Lecznicy na Gagarina w Warszawie. :Rose::Rose::Rose: :iloveyou: :iloveyou: :iloveyou: Quote
Owieczka Posted May 26, 2006 Posted May 26, 2006 Są jednak dobrzy ludzie na tym śewiecie :loveu: no o NAS już nie wspomnę :evil_lol: Dzieki wielkie !!!!:biggrina: :lilangel: :iloveyou: :Rose: :Rose: :Rose: :buzi: :buzi: Quote
Maćka Posted May 26, 2006 Posted May 26, 2006 Z Jasminka dzisiaj zle, juz wogole nie staje na ta lapke ktora jako pierwsza zaczela "skakac", ma problemy z chodzeniem, wywraca sie biedaczka a na dokladke druga lapka tez juz dosc szybko skacze. Nie wiem czy jej dzisiaj cos nie bolalo, rano nie mogla sie ulozyc do spania ( spi ze mna ) to sie do mnie przytulala to znowu wstawala, jak ja glaskalam to chwilami mnie gryzla po dloniach to nie bylo jakies wsciekle gryzienie tylko takie lapanie i przygryzanie, nie mogla sobie znalesc zadnej pozycji do spania. Quote
andzia69 Posted May 26, 2006 Posted May 26, 2006 oj niedobrze :shake::shake::shake: malutka nie rób nam tego!!!! Quote
Witokret Posted May 26, 2006 Author Posted May 26, 2006 Maćka rozmawiałam z wetką... Jak skończą się leki w strzykawkach - dołącz jeszcze witaminy: B Complex i C - dawkowanie - 3 razy dziennie po 1 tabletce. Pozostałe leki bez zmian. Nie ma sensu pędzić teraz do niej, bo póki co nic więcej nie można jej podać :shake: Jakby cokolwiek się działo - to mam ją cały czas pod komórką. W przyszłym tygodniu trzeba będzie podać Interferon - to jedyna szansa teraz :-( Poza tym jest ŹLE :placz: to już zbyt zaawansowane - niestety - liczymy na cud !!!! WALCZ Jaśminko błagam !!! :modla: :modla: :modla: Quote
Kar0la Posted May 26, 2006 Posted May 26, 2006 O Boże tyle przeżyła i domek czeka... Ona musi wyzdrowieć... Ona jest troszkę podobna do mojego "parówcia", już niestety za TM[']:placz: Walcz Jaśminko, walcz. Quote
Maćka Posted May 26, 2006 Posted May 26, 2006 Zaraz przesle fotki Panci Jasminki, wstawie tez tutaj ze dwie. Quote
Witokret Posted May 26, 2006 Author Posted May 26, 2006 esperanza napisał(a):A nie mozna podać interferonu wcześniej? A mamy do niego teraz dostęp ? - bo jeżeli udałoby się coś załatwić, to ja od razu do niej dzwonię... Quote
Maćka Posted May 26, 2006 Posted May 26, 2006 Trzy foteczki z dzisiaj jak Jasmincia sobie odpoczywa. Nie wiem dlaczego to jedno zdjecie takie duze wchodzi. Quote
Maćka Posted May 26, 2006 Posted May 26, 2006 Bea dowiedz sie prosze o dokladny adres mailowy bo chyba na oba nie dojda fotki. Quote
Kar0la Posted May 26, 2006 Posted May 26, 2006 Jaka ona smutna..., żeby tylko miała siłe walczyć dalej... Quote
KingaW Posted May 26, 2006 Posted May 26, 2006 Jasny gwint by trafił tych matołów, którzy przyczyniają się do takiego katasrofalnego stanu schronisk w Polsce. I, że te sczepienia chociaż, nie są obowiązkowe... :-( :-( :-(Nie wypominając, ale ileż to już kasy (nie wspominając o zaangazowaniu wolontariuszy i wetów) poszło na leczenie z tej cholernej nosówki... A jak się te psiny namęczyły...Biedaki. A ta Jaśminka, taka maleńka, taka kochana i Pani na nią czeka... A taka słabiutka. :-( Trzymam kciuki... Quote
Maćka Posted May 26, 2006 Posted May 26, 2006 Z Jasminka jest coraz gorzej, skacze juz przednia lapka w takim samym rytmie jak tylna, cos ja napewno boli w moim mniemaniu, nie pozwala sie zblizac do siebie mojemu Grasowi, jak tylko ten sie zblizy to zaraz jest obwarczany i lapany pyszczkiem, ja sama gdy dotknelam jej lapki zeby sprawdzic czy faktycznie sa te skurcze w przedniej a nie tylko jakies promieniowanie to lapnela mnie zabkami. Jest coraz slabsza, gdy ja nosze na rekach to jest to poprostu jakby lejace sie cialeczko,nie takie jak u omdlewajacego czlwoieka czy psa, ale poddaje sie moim zabiegom, on ajuz nie ma sily walczyc widac jak sie poddaje. Musialam na chwilke wyjsc z domu i sobie poplakac, nie chce aby odczuwala moj smutek, jest mi zle, bardzo zle, wlasnie sobie siedzi na moich kolanach wyscielanych poduszeczka zeby bylo jej wygodnie, tak bardzo garnie sie do czlowieka. Staram sie zeby nie musiala chodzic bo sie wywraca, nosze ja na rekach. Quote
KingaW Posted May 26, 2006 Posted May 26, 2006 :-( :-( :-(...aż się boję spytać...Ale jeśli nie ma nadziei na wyleczenie...:-( :-( :-( ...to... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.