Bea1 Posted May 18, 2006 Posted May 18, 2006 powiadomiłyście Panią Jaśminki, że maleńka nie przyjedzie?:-( strasznie mi przykro:roll: Quote
Witokret Posted May 18, 2006 Author Posted May 18, 2006 [quote name='Bea1']powiadomiłyście Panią Jaśminki, że maleńka nie przyjedzie?:-( strasznie mi przykro:roll: Jak tylko wrocilysmy z lecznicy dzwonilysmy do pani Marii. Bedziemy ja na biezaco informowac o stanie Jasminki. A Jasminka dzisiaj juz zdecydowanie lepiej. Wczoraj bylo fatalnie... mala strasznie sie meczyla, ale to nic dziwnego przy temperaturze ponad 40 stopni. Dzisiaj na spacerku nawet troche biegala i co wazniejsze otwierala te swoje sliczne slepka. Ona jest jeszcze bardzo slabiutka i na razie nie ma mowy o wyjsciu ze szpitala, ale jestesmy dobrej mysli. Na Gagarina ma najlepsza opieke z mozliwych, zreszta jest ulubienica zalogi :lol:. To przekochany pies... tak jak pisze Macka, jej wzrok pelen ufnosci i milosci do czlowieka kazdego zwala z nog :loveu: (Macka nie gadaj glupstw, u Ciebie ma super opieke i warunki! Twoja notatka o stanie i zachowaniu Jasminki na dzien zanim ja zawiozlysmy do lecznicy byla bardzo pomocna!) Oto nasz malutki szkielecik: Tak sie tule do czlowieka... on na pewno mnie uratuje i nie zostawi na pastwe losu... Quote
Bea1 Posted May 18, 2006 Posted May 18, 2006 dziękuję, Jaśminka musi szybciutko wyzdrowieć, jej nowa Pańcia bardzo już tęskni i tak długo czeka na swojego maluszka:placz: Quote
*Gajowa* Posted May 18, 2006 Posted May 18, 2006 Jak dobrze, że z Jaśminką już lepiej. Bardzo mnie wczoraj zaniepokoiła wiadomość o chorobie suni. Widać, że jest bardzo zmęczona chorobą. Quote
Maćka Posted May 19, 2006 Posted May 19, 2006 Boze, az mi sie lezka zakrecila w oczku, kurcze pokochalam ta mala przylepke i wiem, ze z wielkim zalem ja oddam :( Bea ten jamniczek ktory u mnie nocowal, mozesz ucieszyc nowych wlascicieli jamniczka, jest nauczony czystosci, spokojnie od wieczora do rana wytrzymal z siusianiem i kupkaniem :) Quote
Witokret Posted May 19, 2006 Author Posted May 19, 2006 Maćka nie martw się - jak dobrze pójdzie, to niedługo malutka wróci do Ciebie i będziesz miała okazję wyprzytulać ją za wszystkie czasy :loveu: Quote
Witokret Posted May 19, 2006 Author Posted May 19, 2006 Jaśminka dzisiaj ma się już dobrze :multi: Nie ma już gorączki i ma ogromny apetyt :evil_lol: Pani doktor powiedział, że koopki już ładne i ogólnie jeszcze chwileczkę, jeszcze momencik i..... :multi: :lol: Po dzisiejszej wizycie u malutkiej - dorzucimy jeszcze jakieś informacje :razz: Quote
Maćka Posted May 19, 2006 Posted May 19, 2006 Ja trzymam ogromniaste kciukasy !!!! Kupilam siemie lniane specjalnie dla Jasmineczki aby kupki sie poprawily. A wyprzytulam Jasminke a wyprzytulam bo jak juz wszyscy wiedza ona jest poprostu kochana :) Quote
Bea1 Posted May 19, 2006 Posted May 19, 2006 Ciesze się, że u Jasminki lepiej i mam nadzieję, że przyjedzie do Wroclawia z przecudnym Panem, który przywiózł Poldka z Palucha:multi: Bardzo dziękuję za pomoc w transporcie jamnisia do Wroclawia, jesteście wspaniałe!:calus:Chłopczyk dzisiaj śpi w nowym domku a nie w klatce na Paluchu:loveu: Quote
morisowa Posted May 20, 2006 Posted May 20, 2006 Wielkie dzięki dla Maćki za przenocowanie Poldka, dla Esperanzy za namiary na Pana od transportu, dla Pana za transport no i oczywiście dla Beaty za znalezienie domku dla Poldka :lol: Quote
Maćka Posted May 20, 2006 Posted May 20, 2006 Morisowa nie ma za co, Jamnis bl fajniutki, maly samobojca hehehe niech mu sie wiedzie w zyciu bo to taka sama przylepka jak Jasminka. A ja juz wiem od wczoraj od Felci, ze Jasminka dzisiaj do mnie wraca :multi: :multi: :multi: Quote
Maćka Posted May 20, 2006 Posted May 20, 2006 Oj wyprzytulam, cos czuje ze nam wszystkim bedzie ciezko sie z mala rozstac :cool3: Quote
Witokret Posted May 20, 2006 Author Posted May 20, 2006 Rozmawialam wlasnie z pania doktor - i mam potwierdzenie, ze Jasminka dzisiaj po poludniu moze ju jechac do Macki :multi: Jest juz dobrze i nie chca zeby malenka cos zlapala w szpitaliku... Jednak o podrozy dokadkolwiek na razie nie ma mowy - musza miec ja pod kontrola - bedzie jeszcze przez jakis czas dostawala lekarstwa. Pani Maria to wspaniala osoba i na pewno poczeka jeszcze chwileczke na nasze sloneczko :loveu: Quote
Maćka Posted May 20, 2006 Posted May 20, 2006 Jasmineczka jest juz u mnie, w samochodzie Feli mnie poznala i zaraz "pocalowala" na przywitanie. Widze duza poprawe, mysle ze byla poprostu za wczesnie wypisana za pierwszym razem, bo teraz to i ladnie widzi i wogole, ale te drgania lapeczki jeszcze ma i chyba juz tak zostanie, ze w chwilach stresowych mala bedzie ta lapka " skakala". Teraz sobie obok mojego meza spi :multi: Quote
Bea1 Posted May 20, 2006 Posted May 20, 2006 Bardzo się cieszę, że Jaśminka szybciutko wraca do zdrowia, domek i wspaniała Pańcia czeka. Quote
Maćka Posted May 20, 2006 Posted May 20, 2006 Jasminka ma problemy z ta lapka, caly czas jej drga, jak chodzi to albo jej dretwieje albo to jakas pozostalosc po nosowce bo zwyczajnie na nia kuleje, ja jej ta lapeczke co jakis czas masuje ale nie wiem czy to pomaga, w kazdym badz razie nie boli gdy masuje bo nie protestuje. Zobaczymy jak to bedzie dalej wygladac. Quote
Beata J. Posted May 20, 2006 Posted May 20, 2006 Wszyscy mocno trzymamy kciuki za Jaśminkę. Niech malutka szybciutko zdrowieje, bo tam Pańcia czeka, a i tereny przecudne. Jest gdzie na spacerki chodzić. Quote
Maćka Posted May 21, 2006 Posted May 21, 2006 Jasminka miala dzisiaj atak, ale czego to nie wiem, napewno drgawek. Akurat sie kapalam, maz z dzieckiem drzemali razem z Jasminka na lozku, nagle slysze okropny krzyk, pomyslalam, ze Jasmince cos sie sni ale po chwili jak Jasminka sie nie uspokajala a slyszalam, ze maz tam interweniuje to wyskoczylam z wanny jak poparzona, wbiegam do pokoju a Jasminka cala w spazmach poprostu placze, to byl okropny placz, klapala pyszczkiem, razem z mezem pomyslelismy, ze brakuje jej powietrza to zaczelam jej dmuchac do pyszczka, ale to nie pomagalo, a w tym czasie placz przeszedl w warczenie, Jasminka byla cala powykrecana i w spazmach, zaczelismy z mezem glaskac Jasminke i glosem ja uspokajac bo nic innego nam poprostu nie przychodzilo do glowy i po chwili sie uspokoila. Nie obudzila sie ani nic, poprostu lezala, podnioslam jej glowke i odnioslam wrazenie, ze poprostu stracila przytomnosc, polozylam wiec glowke ostroznie i po chwili ja zawolalam, zareagowala podniesieniem glowki i merdaniem ogonka a nastepnie sie polozyla i dalej spala. Ja z tego wszystkiego zaczelam sie sama trzasc do tego stopnia, ze nie bylam w stanie utrzymac telefonu w rece gdy dzwonilam do Feli. Maz napewno jej nie przycisnal przez sen ani synek, od synka spala daleko a maz ma bardzo plytki sen, wszystko go budzi. Lapka jej caly czas skacze, czasami sie uspokaja, napewno ta lapka jest slaba, masuje jej zeby miesnie nie zanikaly bo lapcia jest szczuplejsza od drugiej. Jesli o ten atak chodzi to naprawde nie mam bladego pojecia co to moglo byc, nie jestem w stanie powiedziec czy popuscila mocz bo ja z wanny wyskoczylam cala mokra wiec posciel rownie dobrze ja moglam pomoczyc, znajoma ma pieska z padaczka, jutro sie jej popytam jak to wyglada w przypadku jej psa. Wywnioskowalam, ze Jasmince cos sie moglo przysnic strasznego i tak bardzo sie wystraszyla, bo po naszym glaskaniu i przemawianiu uspokoila sie plynnie ale dosc szybko, a jak Jasminka sie zdenerwuje to ta lapka jej skacze duzo szybciej np. przy podawaniu kropel czy tabletek. Fela byla, chwilke posiedziala, powiedzialam, ze jak sytuacja sie powtorzy to sprobuje Jasminke wziac na kolana, przytulic i uspokajac glosem. Jest nam jej strasznie zal, taka mala a tak cierpi, ach i jeszcze z Fela zobaczylysmy, ze czasami jej glowka tez tak podskakuje. Czuje sie bezsilna wobec jej choroby, tak bardzo chcialabym pomoc, ale jak to zrobic ?? Duzo spi, ja jej nie przeszkadzam ani nikt w domu, duzo wypoczywa, nawet moj synek zrozumial, ze Jasminka jest chora i musi odpoczywac. Wyszlismy tez chwilke poza dom, nie bylo nas parenascie minut, Jasminka mnie naprawde wspaniale przywitala, juz z parteru slyszalam jak szczeka i wyje, przyznam, ze chwilke czasu myslalam ze znowu ma atak wiec zostawilam meza i synka na dole i pobieglam na gore, a to okazalo sie, ze Jasminka tak bardzo sie cieszyla ze juz wracamy, merdala ogonkiem, szczekala i tak fajnie wyla, wzielam ja na rece i dalam sie pocalowac. Byla naprawde szczesliwa :) Quote
Bea1 Posted May 21, 2006 Posted May 21, 2006 :-(bienda sunia, to chyba komplikacje po nosówce:-( Quote
Witokret Posted May 21, 2006 Author Posted May 21, 2006 Biedna kochana Jasminka :( Macka, rozmawialam na temat Jasminki z p.doktor i najprawdopodobniej jest to wynikiem przebytej nosowki, ale na razie nie ma sie czym martwic. Trzeba ja po prostu bacznie obserwowac i jezeli taki atak by sie powtorzyl, od razu trzeba mala wiezc do lecznicy. To moze byc wynikiem wyczerpania organizmu, przeciez ta mala jest juz bardzo zmeczona tym paskudnym chorobskiem. Jej organizm nie zaczal sie jeszcze regenerowac. Badzmy dobrej mysli. Czy Jasminka dostaja witaminy z serii B? - B Complex? Gdy leczylysmy Nuke z nosowki, to byla podstawa, 3 razy dziennie podawalysmy jej witamine C i B Complex. Mamy jeszcze groprinosin - jutro podpytam wetki czy nie warto byloby jej juz zaczac podawac (to najlepszy lek dzialalajacy uodparniajaco i wzmacniajaco po nosowce) Quote
Fela Posted May 21, 2006 Posted May 21, 2006 Z tego co pamiętam (a 2 razy lekarze mi tłumaczyli dalsze podawanie leków Jasmince, więc powinnam pamietać), nie dostaje witaminy B. Także pomyślałam o tym, bo witaminy z grupy B są niezbędne dla sysytem nerwowego (tak mi się obiło o uszy). Koniecznie Witokretki o to spytajcie. Maleńka jest bardzo słaba, łzy się cisną do oczu jak się ją na rękach trzyma. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.