shantara Posted May 21, 2006 Posted May 21, 2006 Biedna malutka...:-( Oby to nie było nic bardzo poważnego... Quote
Maćka Posted May 21, 2006 Posted May 21, 2006 Powinnam miec w domu ale witamine B compositum, poszukam moze jeszcze data jest wazna. Narazie jest spokojnie, jak wrocilam do domu po odprowadzeniu Feli oraz chwilowej rozmowy z tesciem to Jasminka sie wspaniale cieszyla, ale ta lapka potem jej solidnie skakala, nie mamy w planach zadnych wyjsc wiec Jasminka napewno bedzie zawsze z kims w domu. Jest slaba, ale potrafi wykrzesac chwile radosci z siebie, taki entuzjazm i sile walki ze az czlowieka to zadziwia, widac ze ta lapka ja meczy, nie jest w stanie sama wskoczyc na kanape trzeba jej pupcie podosic a nieraz sprawia jej tez trudnosc przy skoczeniu przednimi lapkami na kanape, mysle ze poprostu ta tylna lapka nie trzyma rownowagi az tak bardzo. Bedziemy nadal obserwowac, Jasminka strasznie lubi lezec sobie z moim mezem :) Quote
paros Posted May 21, 2006 Posted May 21, 2006 Martwią mnie te objawy Jaśminki..... :shake: :shake: Trzymam kciuki :thumbs: :thumbs: Quote
Witokret Posted May 21, 2006 Author Posted May 21, 2006 Macka chcemy zabrac Jasminke we wtorek na konsultacje do naszej wetki... (jest naprawde swietna - wyciagnela m.in. Nuke z nosowki) - dodatkowa konsultacja na pewno nie zaszkodzi... Co Ty na to ? Quote
Maćka Posted May 21, 2006 Posted May 21, 2006 Witokretki nie ma problemu, moglabym sie ewentualnie jakbym miala jak z Wami przybrac ? :razz: Ale jednoczesnie sie martwie wynoszeniem jej na dwor bo ona jest taka oslabiona z drugiej strony faktycznie, dodatkowa konsultacja moglaby byc bardzo przydatna. Jutro dam znac tutaj na watku czy we wtorek dam rade sie jakos ustawic bo teraz bede miala bieganine po dentystach ( echhh te moje zebiska) jezeli we wtorek nie bedzie mozliwosci dostac sie do mojego dentysty to dostosuje sie z czasem jaki bedzie pasowal. Jasmince czasami udaje sie wskoczyc na nasze lozko, specjalnie polozylam ja na kanapie synka bo sie rozklada bezposrednio na podloge materace, ale Jasminka zdecydowanie chyba woli spac z nami doroslymi hehehe bo jak tylko wyszlam do kuchni to Jasmineczka byla juz na naszym lozeczku. Bawie sie tez w domowego masazyste, delikatnie masuje jej ta lapeczke, ale pomyslalam, ze przeciez jak to jest zwiazane ze sprawami nerwowymi to nie zaskodzi delikatnie pomasowac tez kregoslup, nie powiem Jasminka byla w 7 niebie :cool3: Quote
Witokret Posted May 21, 2006 Author Posted May 21, 2006 Masuj, masuj... na pewno nie zaszkodzi :lol: A Jaśmineczka zasluguje na wszystko co najlepsze :loveu: Nie pozwolimy by pokonalo ja jakiekolwiek chorobsko :mad: Quote
Owieczka Posted May 22, 2006 Posted May 22, 2006 Maleńka wracaj do zdrowia szybciutko i pozwól sie kochac jakiemuś pańciowi który czeka gdzies tam na ciebie :candle: Quote
pixie Posted May 22, 2006 Posted May 22, 2006 martwi mnie Jasminka bardzo, bardzo...mysle o niej czesciej niz pisze...zagladam do tego watku i wysylam cala moja sile... ale martwi mnie tez, ze Poldek jamniorek spedzil pod tym goscinnym dachem noc, moze martwie sie na zapas... ale ja wole dmuchac na zimne... Quote
Witokret Posted May 22, 2006 Author Posted May 22, 2006 pixie napisał(a):martwi mnie Jasminka bardzo, bardzo...mysle o niej czesciej niz pisze...zagladam do tego watku i wysylam cala moja sile... ale martwi mnie tez, ze Poldek jamniorek spedzil pod tym goscinnym dachem noc, moze martwie sie na zapas... ale ja wole dmuchac na zimne... To co się teraz dzieje z Jaśminką to juz nie nosówka tylko powikłania po niej. Maleńka już nie zaraża... nie ma się czego obawiać. Rozmawiałam ze swoja wetką, która jak najszybciej kazała włączyc do leków Groprinosin i witaminę B Complex - jutro zabierzemy do niej Jaśminusię na konsultację i zobaczymy co jeszcze da się zrobić... Niestety w jej stanie organizm nie będzie przyswajał doustnie podawanych witamin więc pozostaną zastrzyki :shake: Quote
Owieczka Posted May 22, 2006 Posted May 22, 2006 Bidulka :-( ... ale jesli maja pomóc to nie ma co sie oglądać tylko podawać Trzymam kciukaski za szybki powrót do zdrowia :placz: Quote
Maćka Posted May 22, 2006 Posted May 22, 2006 Nie ma sie co martwic o jamnika Poldka, Jasminka od dawna juz nie zaraza, gdyby zarazala to i ja odpadlabym jako dom tymczasowy bo moj Gras byl niedawno dopiero raz szczepiony a jamniczek tez byl szczepiony na paluchu mial ksiazeczke zdrowia z wpisami o szczepieniu ochronnym oraz przeciw wsciekliznie. Nie ma wiec powodow do obaw, nie narazalabym zadnego psa na nosowke, zreszta szpilat nie wypisalby Jasminki z nosowka w fazie zarazania. Wiktorety ja sie jakos ustawie, porozmawiam z mezem czy bede sie mogla wyrwac z domu, ale powiedz mi jeszcze na ile mniej wiecej czasu :) Quote
Witokret Posted May 22, 2006 Author Posted May 22, 2006 Maćka napisał(a):Wiktorety ja sie jakos ustawie, porozmawiam z mezem czy bede sie mogla wyrwac z domu, ale powiedz mi jeszcze na ile mniej wiecej czasu :) Oj tego nie wie nikt, ale przynajmniej ze dwie godzinki trzeba liczyć... nno chyba, że potem zabierzemy Jaśminkę na coś wzmacniającego... :evil_lol: Quote
Bea1 Posted May 22, 2006 Posted May 22, 2006 Poldek ma gorączkę, katar, powiększone węzły, czerwone gardło:( i dostaje antybiotyki:(.. boje się. Quote
Maćka Posted May 22, 2006 Posted May 22, 2006 Bea, Poldek nie mial szans na zarazenie sie od Jasminki, dopytywaly sie dziewczyny bardzo dokladnie czy jasminka zaraza bo inaczej nie moglabym jej wziac do siebie, moj Gras tez jeszcze nie jest w pelnej formie, byl niedawno szczepiony wiec tez sie balam, ale dziewczyny sie dokladnie upewnialy. Jasminka jest juz u mnie kawal czasu, jak byl Poldek to mieszkanie bylo wysprzatane, podloga wymyta srodkiem z chlorem a potem jeszcze przemywana czysta woda aby mojemu psu nie zaszkodzic jakby cos polizal, Gras jest zdrowy. Poldek byl swierzo po kastracji, niech i to wezma pod uwage bo mi sie ta rano blizna nie podobala za bardzo dlatego przemywalam rivanolem, mial tez szczepienia. Quote
Maćka Posted May 22, 2006 Posted May 22, 2006 Wracajac do Jasminki, Jasminka dzisiaj sie miala dosc dobrze, rano sloneczko grzalo przez okno wiec Jasminka sie wylegiwala w promieniach, potem z mezem postanowilismy wyruszyc na spacer z grasem i naszym synkiem, jak wyszlismy to Jasminka strasznie plakala, zal mi sie jej zrobilo, zapakowalam Jasminke w koc i torbe na ramie i zabralam ja troszke na swierze powietrze, mysle ze to jej dobrze zrobilo, caly czas byla w torbie i nastawiala gloweczke do sloneczka, byla naprawde szczesliwa z samego faktu przebywania na dworze, mysle ze siedzenie w domu ja troszke przytlacza. Po spacerku zaprowadzilam psiaki do domu i jeszcze na troszke wyszlismy na plac zabaw z dzieckiem, jak wrocilismy to Jasminka sie cieszyla jak nikt. Zobaczylam tez, ze po tym spacerku lepiej oddycha, jeszcze nie zakaszlala. Wiktoretko trzeba tez koniecznie sie jutro dowiedziec, jak czesto ewentualnie moglabym ja zabierac na taki spacerek w torbie ( bo na smyczy nie ma opcji za slaba jest ) bo to jej chyba naprawde sluzy :) Quote
Agnieszka103 Posted May 22, 2006 Posted May 22, 2006 Maćka, pięknie dziękuję za tak wspaniałą opiekę nad Jaśminką :) Podziękowania już zapewne słyszałaś nie raz, ale ode mnie jeszcze nie ;) Quote
Maćka Posted May 22, 2006 Posted May 22, 2006 Agnieszko nie ma za co dziekowac, chcialabym jezdzic do schroniska, ale jest mi ciezko zostawiac dom na glowie meza i jechac na caly dzien, jak bede wkoncu zmotoryzowana za pare miesiacy to napewno do schroniska bede zagladac czesciej, a teraz moge przynajmniej psiaki do siebie brac. Quote
Maćka Posted May 22, 2006 Posted May 22, 2006 Bea moze doradz na wszelki wypadek wlascicielom Poldka zrobienie testow, ale kurcze jak Jasminka ponownie trafila na Gagarina to ja wysprzatalam mieszkanie, wymylam dokladnie mieszkanie itd. a teraz jeszcze doczytalam na stronie o nosowce, ze wirus poza organizmem nie jest trwaly, wiec jak potraktowalam go chlorem to tym bardziej jezeli by byl u mnie to bym go zabila. Quote
Bea1 Posted May 22, 2006 Posted May 22, 2006 rozmawiałam z Panią Poldka/Kubusia dostał kolejne zastrzyki ok 17tej, po przyjściu od weta zakopał się w łóżeczku i śpi. Szkoda, że Państwo mieszkają w Lubinie a nie we Wrocławiu:shake: byłoby mi łatwiej coś więcej dla Niego zrobić. W ksiażeczce ze schroniska jest wpis, że chłopczyk był szczepiony/ok.18 kwietnia i drugi raz na początku maja/..jeżeli tak jest to nieco się uspokoiłam. Mój wet twierdzi, że wirus jest groźny nawet do 6 miesięcy...są chyba różne szkoły. Trzymajcie proszę kciuki aby to było tylko jakieś przeziębienie:-(, może już jutro cos się wyjaśni/..dzwoniłam dzisiaj już 3 razy..głupio dzwonić więcej. Proszę o ciepłe myśli dla Kubusia i jego nowej rodziny. Quote
Maćka Posted May 22, 2006 Posted May 22, 2006 Ten pierwszy wpis byl napewno ze szczepienia ochronnego, wiec nawet czas kwarantanny zostal juz odbyty a ten drugi wpis byl przeciw wsciekliznie. Quote
Witokret Posted May 22, 2006 Author Posted May 22, 2006 Beatko nie denerwuj sie - te objawy, ktore podalas wcale nie swiadcza jeszcze o nosowce... Dowiadywalam sie u swojej wetki, na Gagrina, Ksiazecej i jeszcze w Biowecie w Pulawach (to oni robia szczepionki m.in na nosowke) - wirus nosowki jest bardzo nietrwaly, utrzymuje sie od 2 tygodni do maksymalnie miesiaca. Zarazenie w 90% nastepuje w kontakcie BEZPOŚREDNIM - jest bardzo niewielkie ryzyko przeniesienia go np. na ubraniu (chociaz oczywiscie jest to mozliwe) i tak naprawde to pies po mniej wiecej 14 dniach od zakazenia przestaje zarazac... Bedzie dobrze - nie martw sie; podejrzewam, ze to nie ma nic wspolnego z nosowka. Macka, przy tak pieknej, slonecznej pogodzie NA PEWNO Jasmince nie zaszkodza spacerki w nosidelkach - na sloneczku i swiezym powietrzu tylko szybciej dojdzie do siebie i poprawi sie jej kondycja psychiczna :lol: Quote
Maćka Posted May 22, 2006 Posted May 22, 2006 Wiktoret i Bea, tym bardziej ten wirus nie mial szans (jezeliby byl u mnie) na utrzymanie sie, bo ja myje podloge co dwa dni, mam male dziecko Jasminka jednak zalatwia sie w domu wiec musze trzymac w tym zakresie wieksza czujnosc na czystosc, a poza tym nawet ubrania, kolderki dla psiakow itp. piore w pralce a potem susze w suszarce gdzie temperatura dochodzi do 200 stopni celcjusza wiec wszelkie zarazki nie maja szans na przezycie. Moze to poprostu przeziebienie, wiadomo ze psiaki nawet ze schronisk z opieka weterynaryjna maja bardzo slaba odpornosc i moga miec chwilowe kryzysy, trzymam kciuki aby Poldek wyzdrowial szybciutko !!! Quote
Bea1 Posted May 22, 2006 Posted May 22, 2006 mam taka nadzieję, że to zwykłe przeziębienie i będzie tylko lepiej, ale nie dziwcie się proszę naszej panice:roll:...martwi mnie też wet z Lubina, podał Kubusiowi gentamycynę:placz: ponoć to zbyt młody psiak na tak silną kurację...można oszaleć..:shake: Quote
babat Posted May 22, 2006 Posted May 22, 2006 Bea1 napisał(a):Ciesze się, że u Jasminki lepiej i mam nadzieję, że przyjedzie do Wroclawia z przecudnym Panem, który przywiózł Poldka z Palucha:multi: Bardzo dziękuję za pomoc w transporcie jamnisia do Wroclawia, jesteście wspaniałe!:calus:Chłopczyk dzisiaj śpi w nowym domku a nie w klatce na Paluchu:loveu:Pewnie ze Jasminka przyjedzie tak jak Poldek (Kubus) wiezc jego to cala przyjemnosc mimo ze trwalo to prawie 8 godzin ( 70% drogi spal sobie w koszyku na przednim siedzeniu ) Jasminke dostarcze znacznie szybciej (tak mysle). Co 2 tygodnie jezdze na trasie warszawa-belchatow-wielun-wroclaw (piatek) i wracam w niedziele ta sama trasa z przyjemnoscia zabiore jakiegos piesa ze soba Quote
esperanza Posted May 23, 2006 Posted May 23, 2006 Jeszcze raz serdecznie dziękujemy za pomoc i witamy na forum :p Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.