Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 448
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Arraczek - nieboraczek przed chwilą pojechał do hotelu. Ech...paskudnie się czuję. Wiem, że tam mu będzie dobrze, ale nie chciał jechać, chciał zostać u nas, biedny.
Mam nadzieję, że jednak znajdzie swojego człowieka i jego wielkie psie serce będzie miało okazję zaspokoić tą ogromną potrzebę kochania kogoś.
Wieczorem zadzwonię do hotelu, dowiem się co u psiny słychać.

Posted

Florentynka napisał(a):
Arraczek - nieboraczek przed chwilą pojechał do hotelu. Ech...paskudnie się czuję. Wiem, że tam mu będzie dobrze, ale nie chciał jechać, chciał zostać u nas, biedny.
Mam nadzieję, że jednak znajdzie swojego człowieka i jego wielkie psie serce będzie miało okazję zaspokoić tą ogromną potrzebę kochania kogoś.
Wieczorem zadzwonię do hotelu, dowiem się co u psiny słychać.


ciężkie te rozstania są - wiem coś o tym, ma sie poczucie że sie psu robi krzywdę, że się go zawiodło choć on zaufał.....
Z drugiej strony trzeba patrzeć, że pomimo tej ,,zdrady'' dostał bilet na lepsze życie bo nawet to tymczasowe jest o niebo lepsze od tego, które miał w schronisku. Będzie dobrze Florentynko...w końcu trafi do tego swojego jedynego domku.

Posted

Mam nadzieję... właśnie wysyłam zdjęcia Arraczka, ma być w najbliższym numerze "Mojego Psa".
Allegro ma, ogłoszenia ma - może coś się wydarzy. Będę o nim pamiętać i szukać mu domu. On tego bardzo potrzebuje.

Posted

Dzwoniłam do hotelu. Arak czuje się dobrze, wygląda na zadowolonego, był na spacerze i mu się podobało. Ma jechać w przyszłym tygodniu do weterynarza na badania krwi ( okresowa kontrola w związku z nerkami).

Posted

Florentynka napisał(a):
Potem znienacka adoptowano Rufusa - a ja nie wiedziałam śmiać się czy płakać! To był mój zdecydowany faworyt!
Przyszły po niego dwie panie - Klaudia z Babcią - szukały rudzielca, bo pani Babcia miała rudego psa przez 17 lat.
Rufus podbił ich serca natychmiast, ja z wrażenia kompletnie schrzaniłam zdjęcia.
Małe zamieszanie - pani Babcia nie miała dowodu - w efekcie Rufus pojechał do domu z nową rodziną zawieziony przez wolontariuszkę i na miejscu podpisano umowę.
Dzięki temu mam już pierwsze wiadomości z domu Rufusa - podobno po zakwaterowaniu przyniósł swojemu nowemu panu smycz w zębach i poprosił o spacer - mówiłam, że to kulturalny pies?
jedyne zdjęcie które wyszło:


To ja jeszcze dodam że Rufusik ma w nowym domku do towarzystwa kota Duszka i chomika (a może to świnka morska ;))

Posted

Romi napisał(a):
To ja jeszcze dodam że Rufusik ma w nowym domku do towarzystwa kota Duszka i chomika (a może to świnka morska ;))

Dzięki za wiadomości. To znaczy że masz szczęście znać Rufuska/Amika/Dżoka osobiście?
Ja w takim razie poproszę o częste informacje! Mam nadzieję, że już nie szczeka na kota i że chomik czy świnka mogą się czuć bezpiecznie w jego towarzystwie - u nas nie zeżarł królika, więc chyba nie ma morderczych instynktów.

Posted

Florentynka napisał(a):
To znaczy że masz szczęście znać Rufuska/Amika/Dżoka osobiście?.


A ja mam szczęście znać Romi - był u mnie w Rzeszowie dwukrotnie i chyba zapamięta te odwiedziny do końca życia....:evil_lol:

Posted

Ale ten świat jest mały:)

Asiu ja usunęłam ogłoszenia trójki utopców, ale Arak został z namiarami na Ciebie , w razie gdyby kto zadzwonił to najwyżej przekierujesz na hotelik, ok?

Posted

No jasne, Arak nadal pozostaje w kręgu mojego zainteresowania i nie ustaję w szukaniu dla niego człowieka.
A Was wszystkich będę jeszcze prosić o pomoc przy kolejnych utopcach, które zalegają u mojej znajomej.
Zraz im wątek założę.

Posted

Asior napisał(a):
a ja jeszcze Araczkowi podałam karmę Royal Canin dla nerkowców jako wyprawkę do hotelu od KTOZ-u ;)

Dziękujemy w imieniu Araczka.
Dzwoniłam przed chwilą do pani prezes KTOZ, żeby jej podziękować za przejęcie opieki nad Arakiem, ale była na spacerze z psami, więc podziękowań wysłuchała córka ( obiecała przekazać).
Liczę na to, że Araczek znajdzie kogoś, kto go pokocha i zwolni miejsce w hotelu dla innego potrzebującego psa.

Posted

becia66 napisał(a):
A ja mam szczęście znać Romi - był u mnie w Rzeszowie dwukrotnie i chyba zapamięta te odwiedziny do końca życia....:evil_lol:


Beatko, tego się nie da zapomnieć. Ale powiem Ci że mając na uwadze dobro psów i bezpieczeństwo podróżujących w samochodzie ;), zamieniłem dotychczasowego mojego sedana na kombi :)

Posted

Florentynka napisał(a):
Dzięki za wiadomości. To znaczy że masz szczęście znać Rufuska/Amika/Dżoka osobiście?...


Florentynko, ja znam tylko Rufusa, bo go wiozłem autkiem wraz z wolontariuszką do DS.

  • 3 weeks later...
Posted

Wiecie co? Większość z was pewnie zna to uczucie, a ja przechodzę to po raz pierwszy i muszę się podzielić. Jakie to jest fajne, jak adopcyjna rodzina psa utrzymuje kontakt! Przemiłe panie Rufusa/ Dżoka informują mnie na bieżąco o jego losach. Właściwie wszystko sprowadza się do informacji, że jest wspaniały i kochany i dokładnie taki jak miał być. Prócz tego zniszczył kołdrę którą dostał w charakterze legowiska, sypia na wersalkach, linieje i jest ach, och, jaki cudowny!
Wspaniale się czuję słuchając takich rzeczy i mam ochotę fruwać!
Jak się odgrzebię spod roboty, która mnie przywaliła wielką stertą, to pojadę zobaczyć co u Araczka słychać.
Liczę na to, że rodziny pozostałych moich utopców też się odezwą.

Posted

Florentynka napisał(a):
Wiecie co? Większość z was pewnie zna to uczucie, a ja przechodzę to po raz pierwszy i muszę się podzielić. Jakie to jest fajne, jak adopcyjna rodzina psa utrzymuje kontakt! Przemiłe panie Rufusa/ Dżoka informują mnie na bieżąco o jego losach. Właściwie wszystko sprowadza się do informacji, że jest wspaniały i kochany i dokładnie taki jak miał być. Prócz tego zniszczył kołdrę którą dostał w charakterze legowiska, sypia na wersalkach, linieje i jest ach, och, jaki cudowny!
Wspaniale się czuję słuchając takich rzeczy i mam ochotę fruwać!
Jak się odgrzebię spod roboty, która mnie przywaliła wielką stertą, to pojadę zobaczyć co u Araczka słychać.
Liczę na to, że rodziny pozostałych moich utopców też się odezwą.


I to są chwile, w których rosną skrzydła :)

Asiu, a co z Kajtusiem?

Posted

Florentynka napisał(a):
Wiecie co? Większość z was pewnie zna to uczucie, a ja przechodzę to po raz pierwszy i muszę się podzielić. Jakie to jest fajne, jak adopcyjna rodzina psa utrzymuje kontakt! Przemiłe panie Rufusa/ Dżoka informują mnie na bieżąco o jego losach. Właściwie wszystko sprowadza się do informacji, że jest wspaniały i kochany i dokładnie taki jak miał być. Prócz tego zniszczył kołdrę którą dostał w charakterze legowiska, sypia na wersalkach, linieje i jest ach, och, jaki cudowny!
Wspaniale się czuję słuchając takich rzeczy i mam ochotę fruwać!
Jak się odgrzebię spod roboty, która mnie przywaliła wielką stertą, to pojadę zobaczyć co u Araczka słychać.
Liczę na to, że rodziny pozostałych moich utopców też się odezwą.


Jak do tej pory sie nie odezwaly to napewno same sie nie odezwa ,trzeba do nich zadzwonic. A domek Rufuska byl sparwdzony bo jak pamietasz poprosilam Ulke i Romiego zeby pania zawieżli i domek sprawdzili, dltego tez wiadomo ze u nich wszystko okej ,a dotego Ulka ma o nich wiedomosci z pierwszej reki ,bardzo go kochaja wiec chca sie pochwalic swoim pupilkiem.;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...