kakadu Posted May 19, 2010 Posted May 19, 2010 pierwszy raz zobaczylam go we wtorek o 6:15 rano, w drodze do pracy; spieszylismy sie wiec obiecalam sobie, ze zatrzymamy sie po poludniu jesli bedzie; nie bylo go; pomyslalam, ze byl "przejazdem" i polecial do domu; dzis rano znowu czekal; awaryjne puszki wozone w bagazniku przydaly sie; tz zawrocil i zaparkowal na przystanku, a pies od razu podbiegl do samochodu; jakby czekal, ze jednak ktos po niego wroci; nakarmilam go - zjadl ale bardzo dystyngowanie, nie pozarl torebki foliowej pod karma, choc byl wyraznie bardzo glodny; jest wystraszony; kiedy tz robil mu zdjecia telefonem - uciekal; wolany podchodzil znowu; jest duzy, troche mniejszy od owczarka; bardzo ladny; wiek ok 2-3 lata; zaniedbany; juz jednego psa (tamten nie dal sie zlapac) rozjechal na tym rondzie samochod; nie chce, zeby tego spotkalo to samo; uaktualnienie z 27.05: wtorek zostal przewieziony do schroniska w jozefowie kolo legionowa; pobecnie przebywa na kwarantannie, pozniej zostanie przeniesiony do boksu z innymi psami; jest przyjaznym i radosnym mlodym, duzym psem; uaktualnienie z 07.05: dzis wtorek zostal wykastrowany w lecznicy kado w łajskach za fundusze zebrane na dogomanii - dziekujemy wszystkim uczestnikom bazarku :) drogie ciotki, oto wtorek: (wiecej zdjec na stronie 21 i 22) pies przebywa praktycznie w lesie, to jest rondo legionowo - dębe - nowy dwor mazowiecki Quote
Aasiaa Posted May 19, 2010 Posted May 19, 2010 kakadu jak myslisz daloby rade go zlapac? ale co potem? co z transportem? jakis tymczas? ludziska macie jakies pomysly? przeciez nie moze sie tak blakac po lesie!! Quote
kakadu Posted May 19, 2010 Author Posted May 19, 2010 zlapac to go chyba dam rade, pare dni go podkarmie to w koncu mi zaufa; byc moze uda sie go wykąpac bo bardzo brzydko pachnie; tz powinien sie dac namowic na transport; tylko gdzie go zawiezc? co dalej robic? naprawde nie mam pieniedzy na utrzymanie go w hotelu, ani na platnym tymczasie szczegolnie ze nie wiadomo jak dlugo on tam by musial przebywac; naprawde nie wiem co mam dalej robic; boje sie, ze znajde go w koncu rozjechanego na asfalcie tak jak jego poprzednika... :( Quote
kakadu Posted May 19, 2010 Author Posted May 19, 2010 widze, ze nikt za bardzo nie ma pomyslu co dalej... Quote
kaja555 Posted May 19, 2010 Posted May 19, 2010 a jakie tam macie schronisko? jest w ogóle cokolwiek? przecież nie może tak tam sterczeć Quote
Isabel Posted May 19, 2010 Posted May 19, 2010 Melduję się na wątku. Coraz częściej dochodzę do wniosku, że problemu bezdomności chyba nie da się rozwiązać. Człowiek jest załamany swoją bezsilnością. Trzeba by samemu, osobiście przygarniać wszystkie zwierzęta, żeby im naprawdę pomóc. A jest to oczywiście niemożliwe! Do tego te płatne DT! Jak rejestrowałam się na dogo, takie przypadki były sporadyczne, w sytuacji naprawdę podbramkowej, teraz stało się to nagminne,:( Nie wiem, Kakadu, co Ci doradzić, może ktoś z okolicznych mieszkańców zgodziłby się przyjąć Wtorka do kojca i szukałoby mu się potem domu.Może ktoś przyjąłby go na DT przy opłaceniu tylko karmy i weta? Wtedy może finansowo, wspólnymi siłami + bazarki, dałoby się radę finansowo to udźwignąć? Quote
kakadu Posted May 19, 2010 Author Posted May 19, 2010 kaja555 napisał(a):a jakie tam macie schronisko? jest w ogóle cokolwiek? przecież nie może tak tam sterczeć jest niedaleko w jozefowie, ale oni go nie przyjma - z tego co slyszalam brakuje miejsc... zresztą nie wiem czy bym go chciala oddac do schroniska, tak prawde mowiac; nie znam tego schronu :shake: Quote
kakadu Posted May 19, 2010 Author Posted May 19, 2010 Isabel napisał(a):Melduję się na wątku. Coraz częściej dochodzę do wniosku, że problemu bezdomności chyba nie da się rozwiązać. Człowiek jest załamany swoją bezsilnością. Trzeba by samemu, osobiście przygarniać wszystkie zwierzęta, żeby im naprawdę pomóc. A jest to oczywiście niemożliwe! Do tego te płatne DT! Jak rejestrowałam się na dogo, takie przypadki były sporadyczne, w sytuacji naprawdę podbramkowej, teraz stało się to nagminne,:( Nie wiem, Kakadu, co Ci doradzić, może ktoś z okolicznych mieszkańców zgodziłby się przyjąć Wtorka do kojca i szukałoby mu się potem domu.Może ktoś przyjąłby go na DT przy opłaceniu tylko karmy i weta? Wtedy może finansowo, wspólnymi siłami + bazarki, dałoby się radę finansowo to udźwignąć? no tak, faktycznie te platne dt to byly sporadyczne, ale i teraz chyba tylko sie placi za karme i ew. leczenie, a nikt na tym nie zarabia wiec nie jest tak zle; ktos daje miejsce w domu/zagrodzie dla psa, a zainteresowani go utrzymuja... latwiej sie komus zdecydowac zeby dac dt bez kosztow finansowych; co do wtorka to faktycznie nie ruszymy z ogloszeniami dopoki go gdzies nie ulokujemy, bo trzeba go poznac lepiej, sprawdzic na rozne okolicznosci no i musimy miec pewnosc, ze bedzie w kazdej chwili dostepny dla ewentualnych zainteresowanych... Quote
kaja555 Posted May 19, 2010 Posted May 19, 2010 i jeszcze ta pogoda, jak ten pies tam wytrzyma ? :( Quote
kakadu Posted May 19, 2010 Author Posted May 19, 2010 nie wiem, kaja... jest caly przesiakniety woda :( siersc na plecach ma skoltuniona jak nieszczescie; przydaloby sie go wykąpac i porzadnie wyczesac Quote
kakadu Posted May 19, 2010 Author Posted May 19, 2010 u nas troche wyszlo sloneczko, moze go osuszy jak jutro tez bedzie to zrobie mu lepsze zdjecia aparatem; ugotuje gar jedzenia i jakos wykarmie wszystkie ogony Quote
Isabel Posted May 19, 2010 Posted May 19, 2010 Najgorsze jest to, że on w takim niebezpiecznym miejscu koczuje... Quote
kakadu Posted May 20, 2010 Author Posted May 20, 2010 czwartek: wczoraj po pracy zatrzymalam sie przy przystanku; wtorek byl troche glebiej schowany, ale byl; otworzylam mu puszke, ale grymasil i nie wiem w koncu czy zjadl; pogadalam do niego z 10 minut, ale byl zaniepokojony wiec dalam mu spokoj; dzis rano przygotowalam jedzenie i wode, zatrzymalimy sie i okazalo sie, ze przy przystanku stoja dwie metalowe michy - jedna z sucha karma wymieszana z pucha, a druga z woda; okazuje sie ze wtorka ktos jeszcze dokarmia :) byc moze to ta sama osoba, ktora zostawila wode i sucha karme dla tego zabitego przez samochod pieska (po drugiej stronie ronda)... dorzucilam swoja porcje bo w sumie to bylo cos innego (ryz, indyk, marchewka plus pokrojone w plasterki paroweczki do smaku) wiec moze sie wtoreczek skusi; marzy mi sie, zeby go wykapac; wygladalby wtedy o wiele lepiej... zostawie dzis list do tej osoby ktora postawila miski; wydaje mi sie, ze bezpieczniej bedzie schowac je glebiej do lasu; teraz stoja na swieczniku, sa widoczne z daleka, a idiotow nie brakuje... jeszcze jedno: wtorek jest mlodszy niz pierwotnie przypuszczalam; sadzac po zebach ma nie wiecej jak 2-3 lata wiec to mlodziutki piesek! Quote
kaja555 Posted May 20, 2010 Posted May 20, 2010 najważniejsze, żeby go zabrać w bezpieczne miejsce, tylko nie ma gdzie :( Quote
kakadu Posted May 20, 2010 Author Posted May 20, 2010 no niestety to jest najgorsze... poprosilam asiaf1 zeby tu zajrzala, ale ona chyba nie ma za duzo czasu... Quote
mru Posted May 20, 2010 Posted May 20, 2010 cholera, kojelny?! łapać pomożemy (jest nas dwoje) - tylko dokąd go zabrać? Quote
Isabel Posted May 20, 2010 Posted May 20, 2010 Kakadu, a pytałaś sąsiadów, czy ktoś nie chce dużego psa do pilnowania obejścia (oczywiście nie na łańcuch!)? A może któryś z sąsiadów ma wolny kojec i zgodziłby się przechować Wtorka do czasu znalezienia mu domu? Nawet za odpłatą. Quote
kakadu Posted May 20, 2010 Author Posted May 20, 2010 mru napisał(a):cholera, kojelny?! łapać pomożemy (jest nas dwoje) - tylko dokąd go zabrać? ano wlasnie... ja nie wiem co jest na tym rondzie... w tej okolicy to juz 3-ci pies; jeden zginal pod kolami, drugi sie rozplynal (jak chcialam go nakarmic to uciekl w poplochu, byl podobny do sznaucerka mini - czarnego), trzeci jest na razie w lesie i sie stamtad nie rusza - chociaz tyle... Quote
kakadu Posted May 20, 2010 Author Posted May 20, 2010 Isabel napisał(a):Kakadu, a pytałaś sąsiadów, czy ktoś nie chce dużego psa do pilnowania obejścia (oczywiście nie na łańcuch!)? A może któryś z sąsiadów ma wolny kojec i zgodziłby się przechować Wtorka do czasu znalezienia mu domu? Nawet za odpłatą. nasza wioseczka jest mikroskopijna, wlasciwie letniskowa; stalych mieszkancow doslownie kilku; wiekszosc z sercem do zwierzat niebywalym, ale i zapsieni po czubek podworka (jedna pani ma 3 przygarniete psy...) skontaktowalam sie z wolontariuszka z jozefowa; napisze do niej maila i przesle link do watku; mam nadzieje, ze ona ma dobre zdanie o dogo (wiecie, cholera, ze roznie z tym jest niestety) i ze wpadnie zobaczyc co i jak, a potem pomoze... :roll: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.