Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 127
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

  • 4 months later...
Posted

echh... nie uważasz, że facet, który 30 lat szkoli psy i ma doświadczenie i spore osiągnięcia, nie wie co robi??

Pies może się nabawić kontuzji w zabawie z innym psem, na śliskiej nawierzchni czy zeskakując z kanapy ;)

Posted

Chefrenek napisał(a):


Biedny bf a raczej jego kręgosłup :(:(:(



To samo pomyślałam Chefrenek........


Nie wątpię w umiejętności tresera,nie każdemu jednak dobrze jest znana specyfika rasy i jej problemy zdrowotne,a w przypadku sporej części buldożkow i ich specyficzych kregoslupow jest to pozycja delikatnie mowiac mało bezpieczna.....

Posted

Widziałam o wiele gorsze pozycje dla buldoziego kręgosłupa w wykonaniu Klary która sama sobie takie pozy sponsoruje. Uważam ze ktoś kto zajmuje sie treningiem z psem wie jak jego podopieczny jest zbudowany i ma to na uwadze. Gdybym miała odpowiednią wiedzę i możliwości na pewno bym z Klarą chciała prowadzić tego typu ćwiczenia. Każdy właściciel wie na ile może sobie pozwolić. Ja wiem że Klara uwielbia dlugie dystanse. Mimo ze bulwa. I co mam jej zabronić bo OGOŁNIE bulwy sie nie nadają do biegów?

Nie popadajmy w paranoje. Zdjęcia swietne:loveu:

Posted

la_pegaza napisał(a):
a właśnie myślałam o frisbee , bo wcześniej są zdjęcia :)

Klara wyskakuje i łapie? bo moje ciomki czekają aż spadnie na ziemie :lol:
To zależy jak bardzo jej sie podoba. Jeśli ma faze na ostrą zabawe to wyskakuje (nie sądziłam że w ogóle jest taka skoczna). A jak juz w ogole bawi się z nią ukochany dziadziuś ( mój tatek ) to Klara jest w czadzie:evil_lol: I skacze mu do rąk zanim wypuści ;)

Posted

Viris napisał(a):
Widziałam o wiele gorsze pozycje dla buldoziego kręgosłupa w wykonaniu Klary która sama sobie takie pozy sponsoruje. Uważam ze ktoś kto zajmuje sie treningiem z psem wie jak jego podopieczny jest zbudowany i ma to na uwadze. Gdybym miała odpowiednią wiedzę i możliwości na pewno bym z Klarą chciała prowadzić tego typu ćwiczenia. Każdy właściciel wie na ile może sobie pozwolić. Ja wiem że Klara uwielbia dlugie dystanse. Mimo ze bulwa. I co mam jej zabronić bo OGOŁNIE bulwy sie nie nadają do biegów?

Nie popadajmy w paranoje. Zdjęcia swietne:loveu:
Calkowicie popieram. Szkoleniowiec doskonale wie, co psu wolno, a czego nie. No chyba , ze pies juz ma chory kręgoslup, wtedy trzeba wogole pewnych cwiczeń unikać

Posted

No niestety Polska jeszcze raczkuje jesli chodzi o rozpowszechnienie sportow dobrych wlasnie dla niektorych rasm a juz nie mowiac o rehabilitacji chorych zwierząt:angryy: A przecież nie tylko u ludzi z problemami z kręgosłupem ćwiczenia w wodzie mają zbawienny wpływ. Ktos niewykwalifikowany owszem może zrobić krzywde, ale czytałam kiedyś bardzo ciekawy niemiecki artykuł o rehabilitacji niepełnosprawnych psów właśnie poprzez ćwiczenia i sporty.

Posted

Viris napisał(a):
No niestety Polska jeszcze raczkuje jesli chodzi o rozpowszechnienie sportow dobrych wlasnie dla niektorych rasm a juz nie mowiac o rehabilitacji chorych zwierząt:angryy: A przecież nie tylko u ludzi z problemami z kręgosłupem ćwiczenia w wodzie mają zbawienny wpływ. Ktos niewykwalifikowany owszem może zrobić krzywde, ale czytałam kiedyś bardzo ciekawy niemiecki artykuł o rehabilitacji niepełnosprawnych psów właśnie poprzez ćwiczenia i sporty.
Juz nie pamietam gdzie to było, ale też wklejałam fotki z Francji o rechabilitecji w basenach widnych. U nas niestety, tego jeszcze chyba niema

Posted

Viris napisał(a):
Widziałam o wiele gorsze pozycje dla buldoziego kręgosłupa w wykonaniu Klary która sama sobie takie pozy sponsoruje. Uważam ze ktoś kto zajmuje sie treningiem z psem wie jak jego podopieczny jest zbudowany i ma to na uwadze. Gdybym miała odpowiednią wiedzę i możliwości na pewno bym z Klarą chciała prowadzić tego typu ćwiczenia. Każdy właściciel wie na ile może sobie pozwolić. Ja wiem że Klara uwielbia dlugie dystanse. Mimo ze bulwa. I co mam jej zabronić bo OGOŁNIE bulwy sie nie nadają do biegów?

Nie popadajmy w paranoje. Zdjęcia swietne:loveu:


Zgadza się wszystko Viris i nie ma zadnych problemów dopoki pies jest zdrowy i nic mu nie dolega.Sama setki razy bawiłam się z Hebe trzymając patyk w górze a ona "przyczepiona" do niego jedynie żebami wisiala w powietrzu.Nie widzialam w tym nic zlego....do czasu az Hebe z radosnego,sprawnego psa stala sie w ciagu kilku dni ledwo chodzącym,cierpiacym niemilosiernie psem....moze to i paranoja ale po tym co przeszlam jestem bardziej wyczulona na wszelkiego rodzaju pozycje,zabawy,skoki itp.....To co przeszla Hebe kiedys by mi do glowy nawet nie przyszlo,ale siedzac godzinami z cierpiacym,wyjacym z bolu psem u przeroznych wetow nasluchalam sie sporo na temat kregoslupow i zwyczajnych czynnosci jakie na codzien sie wykonuje a jakie maja znaczenie.W zyciu bym nie pomyslala np ze jakiekolwiek niebezpieczenstwo dla kregoslupa ma pozycja "popros" chyba wiesz co mam na mysli...jednak okazuje sie ze ma i to duze.
Co do szkoleniowcow to mam lekko odmienne zdanie,bo to ze ktos szkoli psy nie swiadczy jeszcze o jego kompetencjach i wiedzy-nie mowie tu oczywiscie o w/w Panu bo go nie znam,ale chodzilam z Hebe na szkolenia gdzie obie przeszlysmy lekki extreme wiec mam swoje zdanie na temat co poniekotrych treserow i ich umiejetnosci i naprawde nie kazdy sie do tego nadaje.
Wiem ze dla kogos kto ma zdrowego i super sprawnego psa to co mowie brzmi jak juz powiedzialas jak "paranoja"..i dobrze,wolałabym myslec ze ktos ma paranoje niz musiec patrzec na cierpienia swojego psa.Poniewaz przeszlam to drugie mowie co mysle na temat roznych cwiczen wykonywanych zwlaszcza przez bf bo jestem na to bardzo wyczulona i ostrozna.Wole zrezygnowac z zabawy np ze skokami niz biec do weta po zastrzyk p.bolowy...czego nikomu nie zycze....

Posted

Wlasciwie nie wiadomo od czego to zalezy.Moge przekazac tylko wlasne doswiadczenia.Felek, moja pierwsza bulwa, mimo, ze byl chlopakiem w sile wieku (jak do nas przyszedl mial 6-8 lat) uwielbial takie zabawy, skoki, "karuzele na zebach" nigdy nie bylo mu tego dosc. Zawsze gdy bylismy na dzialce wyskakiwal z samochodu i szybko biegl szukac odpowiednio grubej galezi, zeby nas molestowac o "akrobatyczna zabawe". Kiedys musielismy wykarczowac kawalek lasu i felek potraktowal to jako doskonala zabawe ciagnac galezie, ktore przenosili moi synowie. Skonczylo to sie tym, ze wyladowalismy u weta, poniewaz myslalam, ze pies ma zawal serca. Powietrze z niego uszlo i do samochodu trzeba bylo go wnosic. U weta okazalo sie, ze to "syndrom maratonczyka", po prostu w zabawie wyczerpal wszystkie swoje sily. Pare kroplowek i tydzien spokoju doprowadzily go do doskonalej formy. I tak dlugo jak mogl byla to jego najlepsza zabawa.
A Ferek, mimo tego, ze byl bardzo mlodym psem interesowal sie jedynie skokiem z fotela na sofe i odwrotnie. Ot, typowy buldog naziemny.
Moze to zalezy od cech indywidualnych psiaka?
Chcialam jeszcze powiedziec, ze akrobata Felek nigdy nie mial najmniejszych problemow z kregoslupem.

Posted

Co do szkoleniowcow to mam lekko odmienne zdanie,bo to ze ktos szkoli psy nie swiadczy jeszcze o jego kompetencjach i wiedzy-nie mowie tu oczywiscie o w/w Panu bo go nie znam,ale chodzilam z Hebe na szkolenia gdzie obie przeszlysmy lekki extreme wiec mam swoje zdanie na temat co poniekotrych treserow i ich umiejetnosci i naprawde nie kazdy sie do tego nadaje.


Niestety masz racje :shake: a mianem szkoleniowca fachowca może określić się samozwańczo każdy. :mad:

Ja też zawsze mam na uwadze zdrowie swoich psów, ale chyba my przez naszą nieświadomość możemy im niestety zaszkodzić - właśnie przeforsowując psa, źle go podnieść, czy postawić przy jakichś akrobacjach.

Baseników u nas faktycznie chyba nie ma. Tam gdzie chodziliśmy na szkolenie był taki zamiar przy rozbudowie ośrodka z myślą o psach z np. dysplazją, ale czas leci a basenu nadal nie ma.

Posted

Hebulka napisał(a):
Zgadza się wszystko Viris i nie ma zadnych problemów dopoki pies jest zdrowy i nic mu nie dolega.
A jak pies jest chory to obojetne czy to buldożek, jamnik, wilczarz czy chihuahua mądry właściciel nie będzie go narażać. Ale jak sie domyślam ten buldożek ze zdjęć nie jest wam znany (a już raczej na pewno jego stan zdrowia) wiec po co ta dyskusja ;)

Posted

Ja niestety nie zamierzam Klary uwiazywać na smyczy żeby kiedys nie zachorowała na coś. Jak zmoknie po prostu dbam o to żeby jej nie zawiało a nie trzymam pod kloszem przez tydzień, bo się przeziębi.
A robie to dlatego że widzę jaką radość ma wspinając się z nami w górach, biegając na łąkach z wywalonym jęzorem itp. Oczywiście wszystko to w swoich granicach, gdy tylko widzę że ma lekko dosyć staram się ja "zatrzymać" odpocząć, podaje wode, siadamy. Ale ona sama po kilku takich wypadach nauczyła się sama sobie dozować wysiłek. Nie ma sportów extremalnych codziennie. Ale za to jak jej sie pychol cieszy jak może sobie poszaleć do woli:loveu:


Zrobilismy sobie wycieczke w Góry Świętokrzyskie, na teren rezerwatu Pan Strażnik pozwolił Klarci wejść (bez biletu), na smyczy strasznie się meczyła, musiałam ją puścić. Po bieganiu kilka minut odpoczynku :




Pierwszy wypad Klary w góry ( Rudawy Janowickie ).



Mimo ze wtedy umiała w miare grzecznie iść na smyczy to jej sportowa dusza rwała się do biegu. Męczyła się. Miałam ją wziąść na ręce? Albo lepiej zostawić w domu na tydzień , bo buldożek może się bez tego obejść?

A co do szkoleniowców itp. Ja pisałam o osobach z prawdziwego zdarzenia. A nie o wszystkich. W każdym fachu znajdą się jacyś "imbecyle" takie życie. Ale jeśli po pierwszym spotkaniu (wizycie) jestes niezadowolona (np u fryzjera) to przecież nie wybierasz sie tam ponownie. Tak samo ze szkoleniem. Wydaje Ci sie że ktoś robi to tylko dla hajsu, nie mając pojęcia o rasach z którymi przyszło mu pracować, nie budzi Twojego zaufania, to chyba nie kontynuujesz?

Posted

Viris napisał(a):
Ja niestety nie zamierzam Klary uwiazywać na smyczy żeby kiedys nie zachorowała na coś. Jak zmoknie po prostu dbam o to żeby jej nie zawiało a nie trzymam pod kloszem przez tydzień, bo się przeziębi.


Viris widze ze mnie zupełnie nie zrozumiałas.Przecież nigdzie nie piszę ze bf trzeba traktowac jak kalekę i nigdzie z nim nie chodzic,nie przemęczac,nie zapewniac zadnego ruchu - sami jezdzimy na długie wycieczki z psiakami i robię to własnie dla ich zdrowia i kondycji.Napisałam co uwazam jak widze takie cwiczenie u buldozka i to wszystko. Wiem czym się to moze slonczyc i dlatego akurat tego typu rzeczy wiecej nie zrobie i nie wydaje mi się zebym nadmiernie krzywdziła Hebe tym ze nie bedzie wisiala na kiju tylko np spacerowala,bawila sie z psami czy biegała za piłeczkę..mysle ze jakos to przezyje..;) To logiczne ze jak komus pies choruje na kręgoslup to jest wyczulony na wszystko co może spowodowac kolejny atak,pies choruje na serce to uwazasz zeby go nie przemeczyc itd itp....nie oczekuje przytakniecie i zrozumienia,po prostu napisałam swoją opinie ktora chyba nikomu krzywdy nie zrobiłam jak mi się wydaje.


Viris napisał(a):
A co do szkoleniowców itp. Ja pisałam o osobach z prawdziwego zdarzenia. A nie o wszystkich. W każdym fachu znajdą się jacyś "imbecyle" takie życie. Ale jeśli po pierwszym spotkaniu (wizycie) jestes niezadowolona (np u fryzjera) to przecież nie wybierasz sie tam ponownie. Tak samo ze szkoleniem. Wydaje Ci sie że ktoś robi to tylko dla hajsu, nie mając pojęcia o rasach z którymi przyszło mu pracować, nie budzi Twojego zaufania, to chyba nie kontynuujesz?


Oczywiście ze nie kontynuje,jedno spotkanie wystarczy zeby cofnac sie z psem pare krokow w tył zamiast osiagnąc jakis postep.Mam nadzieje ze nigdy nie bedziesz sie musiala o tym przekonac.jak trudno "naprawic" psychike psa wlasnie z powodou choroby o ktorej pisze wyzej..


Viris napisał(a):
A jak pies jest chory to obojetne czy to buldożek, jamnik, wilczarz czy chihuahua mądry właściciel nie będzie go narażać. Ale jak sie domyślam ten buldożek ze zdjęć nie jest wam znany (a już raczej na pewno jego stan zdrowia) wiec po co ta dyskusja ;)



Nie kazdy przeswietla bf któremu nic nie dolega - ja równiez, i o tym,że są jakies problemy można się przekonac dopiero jak psa złapie..
A dyskusja nie wiem po co,pewnie jak zawsze dlatego ze jak są odmienne zdania to na forum tocza się dyskusje.My wyrazilysmy z Chefrenkiem swoje zdanie,Ty sie z nim nie zgadzasz i piszesz swoje argumenty wiec jest dyskusja.
!!
A fotki z wycieczki piekne - jak zawsze zresztą !!!!!!

Posted

la_pegaza napisał(a):
Niestety masz racje :shake: a mianem szkoleniowca fachowca może określić się samozwańczo każdy. :mad:


No własnie....to jest najgorsze..człowiek mysli ze idzie do fachowca,żeby pomoc psu - a tu efekt odwrotny.Poł biedy jak się pojdzie do tresera ktory nie umie psa nauczyc tego czego by się oczekiwalo.ale my poszlismy po to zeby zeby pomoc Hebe ..nie wiem jak to ujac..stac sie takim psem jak byla wczesniej,przed choroba...rozmawialismy z treserem..obiecal pomoc...najpierw byly zajecia grupowe gdzie bylo ok ale jak doszlo do indywidulanych przekonalismy sie ze pojecia o psiej psychice to ten ktos nie ma za grosz i swoimi metodami na spotkaniu doprowadzil do tego ze przez pare tygodni musielismy wracac do punktu wyjscia..

Posted

Mój Gacek od malutkiego wchodził po kręconych schodach ja nie przypuszczałam, że jest to szkodliwe dla jego kręgosłupa do momentu aż Gacka złamało na dobre. Powiedziano mi, że to nie są psy do górskich alpinistycznych wspinaczek tylko do chodzenia po równym.
Nawet jeden wet co ma dwie BF chciał Gacka zabrać do siebie do domu z ogrodem jak się dowiedził że Gacuś na trzecie piętro wchodzi.
Wiola moja powiedziała, że Gacka nie odda za nic na świecie i teraz go nosimy, a waży ponad 15 kg.
Jak pies cierpi w czasie takich kręgosłupowych boleści wie tylko ten kto ten problem ma. Zrobi wszystko by nie skończyło się to wózkiem lub gorsetem. Nie wiem czy te mordercze wyczyny Gacka z piłką, a potem odsap na betonie nie pogłębiły schorzenia przy rosnącym i kształtującym się organiźmie.
Teraz już bym takiego błędu nie popełniła. Gacek nie chodził by po schodach od początku i nie grał by tyle w piłkę.
Idzie na Pola tam wychasa się z psami i styk . Nie znał umiaru mógł się na śmierć zaganiać a ja się cieszyłam że Gacuś tak pięknie gra i ludzie mieli widowisko. Koniec nie gramy po schodach nie chodzimy i musimy się
z tym pogodzić oszczędny tryb życia. Wszystko można lecz z ostrożna.
Pozdrawiam
Anka

Posted

Ania nikomu z nas do głowy by nie przyszło,ze takie mogą być problemy,bo jakoś za bardzo się o tym nie mówiło ze buldożki mają skopane kręgosłupy,wszędzie tylko wymienia się ewentualne problemy z oddechem itp...a koleżanka która wyjechała do Stanów,również mająca bf z która przeżyła horror z powodu kręgosłupa mówi ze w pierwszej lepszej książce o bf podkreśla sie tam przede wszystkim choroby kręgosłupów u buldożka,niewykształcone i pozrastane kręgi,skłonność do dyskopatii. Kiedy prześwietliliśmy Hebe i lekarz zaczął nam to wszystko objaśniać myslałam ze tam zemdleje,to jest szok i zupelnie inaczej patrzy się pozniej na wiele rzeczy,chocby tak jak mowisz na chodzenie po schodach a zwlaszcza schodzenie w dol,my tez dzwigamy klocka naszego,dobrze ze tylko z I piętra. Zresztą to najmniejszy problem,człowiek by wszystko zrobił żeby więcej tego nie przezywać....czego też zycze Gacusiowi i wszystkim innym bulweczkom.

Posted

A w USA to jest nawet taka baza danych bf z chorymi kręgosłupami prowadzona przez niejakiego dr. Grega Kellera. Na 245 sprawdzonych bulw (dane z przed kilku lat) 241 miało coś nie tak z kręgosłupem.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...