mimoza Posted June 13, 2008 Posted June 13, 2008 Na pewno da radę. Nasze psy nagminnie pokonują z nami drogę do Szwecji i z powrotem (1400km w jedna stronę) i dają radę. Mi-la ma rację, to kierowca pada na ryj ze zmęczenia. A nie-kierowca, czyli ja na każdym postoju robię ścieżkę zdrowia pieskom + zimna woda + kilka smakołyków. Quote
dorplant Posted June 13, 2008 Posted June 13, 2008 my jechalismy jednym ciagiem 1200km i nie bylo problemu, kierowca tylko "padl" na jednym parkingu .dla psow to byla "pecha" szczesliwej podrozy zycze !:p Quote
muminka Posted June 16, 2008 Posted June 16, 2008 a my już wróciliśmy! oczywiście że frodo całą drogę spokojny był, bezproblemowo przeżył. (ja się znacznie bardziej denerwowałam). na miejscu myślałam że dzieciaki go na 3 części rozszarpią, ale przynajmniej całe towarzystwo miało ubaw. do tego znajomy u którego nocowaliśmy obiecał zrobić dla froda szelki ze skóry, wziął jego wymiary. a znajomy zawodowo robi siodła, więc chyba się zna :razz: . zresztą jego pies miał piękne szelki, też własnej roboty. nawet poszliśmy z nim na trening, frodo ćwiczył niemieckie komendy. a ślub też był udany jakby ktoś się pytał :diabloti::diabloti::diabloti: Quote
mch Posted June 16, 2008 Posted June 16, 2008 a to wy tam na ślub pojechaliscie ? nie do przymiarki do szelek ? :evil_lol: Quote
muminka Posted June 17, 2008 Posted June 17, 2008 ślub jakoś tak przemknął mi obok :) a z szelek strasznie się cieszę. Quote
14ruda Posted June 17, 2008 Posted June 17, 2008 My też byli na ślubie:cool1:.A na przyjęciu weselnym(w domu na przeciwko) byliśmy z Aichą:loveu:.jesteśmy nienormalni?:diabloti:(panna młoda osobiście przyszła po sucz:razz:).Wszyscy byli zachwyceni jaka ona obyta:p.Dała sie dusić,miziac,robiła wzystkie komendy na raz-bo wszyscy jedli:evil_lol: Quote
mch Posted June 28, 2008 Posted June 28, 2008 noooo to swiatową masz suke , znaczy obytą :loveu: i umie sie zachowac w towarzystwie . moje na grilu u znajomych miały fafluchy wiszące z gęby po łokcie , bo tyle mięsa dookola :evil_lol:. bywaly ze mną w roznych miejscach , sklep, supermarket , fryzjer , odziezowy , praca codzien , wszelakie gosciny rodzinne ale na weselu jeszcze nie . kurcze nie przebijemy was , bo ja to w takim wieku ze znajomi to głownie sie juz rozwodzą a nie żenią :lol: Quote
lisica Posted June 28, 2008 Posted June 28, 2008 Sie rozwodzą,u mnie na emerytury szykują, z imprez to tylko pożegnanie z pracą,powitanie w kręgu działkowców i pogrzeby. Ostatnio jak poszłam do koleżanki a ona mi że ją strzyka a tu to ma żylak,ja jej że na mózgu też,bo powinna sie z chałupy ruszyc i choć rower zapodać na spacerek lub wycieczkę, a ona do mnie że za stara:crazyeye:. Ja z psami codziennie rano biegam,ludziska z bramy mówią że psy to na łańcuchu się powinno trzymać a nie po wałach latać,w podartych portkach.No jacyś dziwni są bo przecie całych nie założę bo Lucyna w ferworze walki za szmatką chwyta czasami za nogawkę. Quote
dorplant Posted June 29, 2008 Posted June 29, 2008 lisica napisał(a): Ja z psami codziennie rano biegam,ludziska z bramy mówią że psy to na łańcuchu się powinno trzymać a nie po wałach latać,w podartych portkach.No jacyś dziwni są bo przecie całych nie założę bo Lucyna w ferworze walki za szmatką chwyta czasami za nogawkę. taaa jakas taka "dziwna " jestes :evil_lol::evil_lol::evil_lol: Quote
asher Posted June 29, 2008 Posted June 29, 2008 mch napisał(a):kurcze nie przebijemy was , bo ja to w takim wieku ze znajomi to głownie sie juz rozwodzą a nie żenią :lol: Ty nie bądź taka pesymistka, jak się rozwodzą, to znaczy, że szansa na powtórny ożenek jest :lol: Ja mam gorzej, bo moje geriatryczne burki ostatnio bywają już tylko na spędach w lecznicy weterynaryjnej :evil_lol: Quote
mch Posted June 29, 2008 Posted June 29, 2008 asher , czyli generalnie jakies tam życie towarzyskie tez prowadzą :lol:. Quote
14ruda Posted June 30, 2008 Posted June 30, 2008 [quote name='mch']noooo to swiatową masz suke , znaczy obytą :loveu: i umie sie zachowac w towarzystwie . moje na grilu u znajomych miały fafluchy wiszące z gęby po łokcie , bo tyle mięsa dookola :evil_lol:. jak goście byli po kilku głębszych to im nie przeszkadzały fafloki na kreacjach.Tylko brali chusteczke i wycierali morde:evil_lol:A jak ktoś zwlekał z oddaniem swego kuraka to było przybijanie piątki w cokolwiek:diabloti:w plecy,w kolano,w talerz,ta wiec obyta to ona za bardzo nie jest.Mnie tylko cieszyło,że nie ma w sobie krzty agresji do obcego nawet człowieka,któe=ry ją przytula aż jej oczy wyłaża kiedy ona ma w paszczy kawał mięcha.:loveu: Quote
mch Posted July 1, 2008 Posted July 1, 2008 w moje ostatnio na pikniku wytarło sobie ręce kilkadziesiąt osób i tez dały rade . no ale ja nie o tym ,mamy przykrą wiadomosc , nie wiem w którym dziale to umiescic, tu ? czy w zywieniu ? ale moze tu w stresie bedzie adekwatniej . źle zaczelismy tydzien . rano na zamknietym terenie w pracy okazalo sie ze jest zając . nie bardzo mialam szanse na zareagowanie , bo psy sobie ot tak oo po prostu chodziły i wąchaly po dzialce , ja bylam zajeta rózami . capnela go klara ,musial wyskoczyc spod choinki , na mój wrzask wypuscila go ,ale juz nie uciekał . podbiegl maluchi i chcial mi go przyniesc . skupilam sie juz tylko na tym zeby reszta nie podeszla do malucha (mogly sie jeszcze pobic o tego zająca) i zeby maluchi nie odszedl z nim gdzies sobie i nie probowal rozdzierac czy cos w tym stylu ,trzymal go po prostu w pysku.zadzwonilam szybko po pomocne ręce .zając zostal odebrany, pochowany . zastanawiam sie co moglam zrobic by uniknac , miec psy na smyczy na zamknietym prywatnym terenie ? nie bylo gonitwy ,pędzenia za zajacem nawet prób odwoływania bo to byla kwestia sekund , szybkie 2-3 susy ,pisk . zeby nie bylo ze mi tak lekko z tym , źle sie stalo bardzo . Quote
mimoza Posted July 1, 2008 Posted July 1, 2008 Trudno, taki psi instynkt. Dobrze, że to nie był czyjś kot. A tak to nastąpiła naturalna selekcja - silniejszy dopadł słabszego. Nie chciałabym, żeby mnie też to spotkało, ale jeśli taka sytuacja by się zdarzyła, to nie załamywałabym rąk. Widocznie tak było pisane szaraczkowi. Quote
ayshe Posted July 4, 2008 Author Posted July 4, 2008 ja tylko wpadne po starej znajomosci ze smutna informacja: wczoraj o 18.30 odszedl shado.do konca biegal i do konca byl pelen zycia i wigoru.schorowane cialo w koncu pokonalo i tego psa.odszedl wspanialy pies,psychiczny ideal ona.na zawsze pozostanie w moim sercu. [*] Quote
mch Posted July 4, 2008 Posted July 4, 2008 boże , jak smutno ! a tak mu kibicowalam od początku jego nowego zycia u Ciebie :placz: . ayshe strasznie dziękuje ci ze dalas chłopakowi ten czas i szanse na godne zycie !!!!! Quote
Axusia Posted July 4, 2008 Posted July 4, 2008 Naprawde mi przykro :-( Za TM jest mu zapewne rownie dobrze co u Ciebie .. :-( ['][']['] Ayshe-zaglądaj tu do nas, bo nudno. [SIZE="1"]P.S. a ja Cie niedługo odwiedze ! ;) Quote
Romas Posted July 5, 2008 Posted July 5, 2008 Beato, wiem ,ze zadne słowa nie pociesza... W tej smutnej chwili jestem myslami z Toba.To byl wspaniały pies ... Bede go pamietac. Quote
asher Posted July 5, 2008 Posted July 5, 2008 Ayshe, bardzo mi przykro :( Shado, bądź szczęśliwy za Tęczowym Mostem (') Quote
lisica Posted July 5, 2008 Posted July 5, 2008 :-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-( Beata nawet nie wiem co mam napisać Quote
mimoza Posted July 5, 2008 Posted July 5, 2008 :bigcry::bigcry::bigcry::bigcry::bigcry::bigcry: :calus: Bardzo, bardzo mi przykro, Shado był naprawdę wspaniałym i pięknym psem. A z Tobą miał naprawdę dobrze... Quote
Urwis Posted July 5, 2008 Posted July 5, 2008 :-(:-(:-( Bardzo współczuję :-( Dopiero teraz zerknęłam na wątek i zobaczyłam, co się stało, strasznie to smutne :-(:-( Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.