Krótki Posted April 16, 2006 Posted April 16, 2006 Witam. Dwa tygodnie temu przygarneliśmy z mężem 40 kilowego kundelka ze schroniska. Krótki ma około 1,5 roku. Niestety nie stać nas na szkolenie więc wszystkiego staramy się go nauczyć własnymi siłami. Krótki jest pojętnym psiakiem, szybko się uczy przy tym jest wesoły i rozbrykany. Do tej pory były to zabawa i nauka na podwórku. Zaczeliśmy od prostych komend (siad, leżeć), nie ciągnięcia na smyczy oraz chodzenia przy nodze na smyczy. Na podwórku wszystko wychodzi wspaniale ! :) Postanowiliśmy więc wziąść Krótkiego na spacer po ulicy... i tu wszystko uleciało.. nie reagował na żadną komende i przy tym ciągnął jak opentany ! Był bardzo pobudzony. Nie wiedzieliśmy co zrobić a co najgorsze wydało nam się że wszystko co do tej pory zrobiliśmy poszło na marne.. Zastanawialiśmy się czy nie wyruszyliśmy na drogę za wcześnie.. Nie wiemy co robić :( pomożecie ? Quote
coztego Posted April 17, 2006 Posted April 17, 2006 Krótki napisał(a): Zastanawialiśmy się czy nie wyruszyliśmy na drogę za wcześnie.. Nie wiemy co robić :( pomożecie ? Chodźcie jak najwięcej i jak najczęsciej na dłuższe spacery poza ogrodem. Jeśli wyszedł pierwszy raz od dwóch tygodni, to wiadomo, że wszystko było nowe, ciekawe, a pan po drugiej stronie smyczy to marna atrakcja, bo to ma na codzień... ;) Ćwiczcie dużo w domu, a na spacer zabierajcie jakieś super nagrody, na które pies łatwiej zareaguje... Póki co odpuśćcie mu troszkę, pozwólcie najpierw nieco obwąchać okolicę, zmęczyć go, a dopiero jak psisko będzie już zmęczone- poćwiczcie troszkę... Powolutku, pies jest u Was dopiero 2 tygodnie, przed Wami kilka lat pracy z psem ;) Quote
Krótki Posted April 18, 2006 Author Posted April 18, 2006 dziękujemy coztego za odzew :lol: już dziś rozpoczeliśmy spacerowanie - mam dużo czasu bo całe dnie spędzam w domu więc będe wymęczać Krótkiego do tego stopnia że będzie się prosił aby go zanieść na rękach do domu :cool3: Krótki uwielbia ser żółty więc to wykorzystam :evil_lol: chciałam jeszcze zapytać o jedno.. mianowicie sąsiadka poleciła nam wypróbowanie gwizdka ultra dzwiękowego podczas gdy Krótki biega po polanach bez smyczy. Raz byliśmy na takim spacerku (co prawda drżałam że go już nie zobacze spuszczając go ze smyczy - bo przecież był u nas dopiero tydzień). Okazało się, że reaguje dużo lepiej na gwizdek niż nasze "głosowe" przywoływanie go czy też machanie rękami i turlanie się po ziemi :D Biegnie z idealnie nastawionymi uszami podniecony i rozanielony i przytula się do mojej nogi ;) czy to dobry omen ? :D czy może narazie dać spokój z gwizdkiem ? dziękuje i pozdrawiam ;) Quote
Klaudia:-) Posted April 18, 2006 Posted April 18, 2006 Jesli reaguje na gwizdek to mozna to wykorzystac,tylko pamietajcie,ze jak przyjdzie powinien byc nagrodzony. Dopoki pies nie pozna okolicy nie cwiczylabym z nim na spacerach. Psiak jest wtedy rozproszony,chce wszystko poznac,zobaczyc. Narazie cwiczlaby z psiakiem na podworku w domu,a dopiero pozniej w trakcie spaceru. Quote
coztego Posted April 18, 2006 Posted April 18, 2006 Krótki napisał(a):co prawda drżałam że go już nie zobacze spuszczając go ze smyczy - bo przecież był u nas dopiero tydzień Mówiąc szczerze, robi mi się słabo, jak słyszę o spuszczaniu psa ze schroniska, po tygodniu w nowym domu... :roll: Okazało się, że reaguje dużo lepiej na gwizdek niż nasze "głosowe" przywoływanie go czy też machanie rękami i turlanie się po ziemi :D Gwizdek początkowo jest atrakcją, to nowy, dziwny dźwięk. Jeśli pies dobrze na to reaguje to korzystaj, początkowo nagradzaj go bardzo hojnie przy każdym przyjściu na gwizdnięcie, bo za jakiś czas sam gwizdek przestanie go interesować jesli nie będzie mu się dobrze kojarzył ;) Quote
Behemot Posted April 18, 2006 Posted April 18, 2006 coztego napisał(a):Mówiąc szczerze, robi mi się słabo, jak słyszę o spuszczaniu psa ze schroniska, po tygodniu w nowym domu... :roll: Mnie też.... :shake: Na moim osiedlu mieszka pani, która przygarnęła sunię okrutnie maltretowaną w poprzednim domu, i już pierwszego dnia zaczęła puszczać ją luzem. Efekt? Po paru tygodniach psina zaginęła (na szczęście już się znalazła...) Quote
Krótki Posted April 19, 2006 Author Posted April 19, 2006 Przyznam że spuszczenie Krótkiego ze smyczy było z naszej strony nieodpowiedzialne.. :oops: Naszczęście pies jest z nami. Mąż wyposażył nas w 10 metrową linke i będe ją wykorzystywać na łąkach. Ćwiczymy na okrętke w ogrodzie i chodzimy prawie bezprzerwy na spacerki :cool3: Krótki jest nieprzeciętnie narwany a jego chęć poznawania okolicy przypłacam naciągniętymi barkami i rękami sięgającymi do kolan ;) Macie jakieś ciekawe wskazówki jeszcze ? :cool3: Pozdrawiam i dziękuje :) Quote
Klaudia:-) Posted April 19, 2006 Posted April 19, 2006 Zaczęłabym od nauki podstawowych komend i spokojneg chodzenia na smyczy. Quote
axel$ Posted April 21, 2006 Posted April 21, 2006 Musisz uczyć psa posłuszeństwa.uczyć go by skupiał uwagę na właścicielu.Pies musi pojąć,że wszystko co dobre znajdzie u ciebie.Tylko pies umotywowany i skupiony będzie z tobą wspaniale współpracował.Staniesz się dla niego pępkiem świata:ylsuper::bye: Quote
Klaudia:-) Posted April 21, 2006 Posted April 21, 2006 Proponowałabym kupic jakąś specjalną zabawkę i nakręcić na nią psiaka,a potem wykorzystywać ją TYLKO do szkolenia oraz używać jakiś przysmaków nie dostępnych w psiej misce np.żółtego serka,mięska jeśli jest na suchym,jakiś psich ciasteczek. Poza tym zapewnić mu dużo zajęcia,wybiegać trochę w ogrodzie i dopiero potem na spacer,kupić długą linke. Quote
jaszczurka Posted April 28, 2006 Posted April 28, 2006 Srodek zaradczy "na juz" na Twoje zmaltretowane rece to moze byc halti - taki kantarek dla psow - najlatwiej na tym nad psem zapanowac a w przeciwienstwie do kolczatki czy lancuszka zaciskowego itp nie sprawia psu bolu - no i policja/straz bierze to za kaganiec. Co do nakrecania na pileczke czy inna zabawke ja jestem akurat przeciwnikiem - duzo osob to radzi ale dla mnie koszmar - zrobilismy tak z labem rodzicow i strasznie zaluje - to jest u psa obsesja, a normalny spacer mozna sobie wybic z glowy - normalny tzn. bez pilki... chyba, zeby caly czas z nim cwiczyc..i wcale nie pomaga to w pracy z nim bo nie skupia sie na tym co ma wykonac tylko jak najszybciej chce dostac ta pilke, caly czas gapi sie na pilke,na kieszenie, obled. Teraz specjalnie nie rzucam mojemu psiakowi za duzo pilki i ma dwie identyczne - w domu i na spacerze zeby nie zalezalo mu na niej za bardzo - nie chce drugiego psa nakreconego na zabawke. I Czari w przeciwienstwie do Kenzo zauwaza swiat i potrafi sie nim cieszyc. jakis czas temu bylismy na spacerze w lesie, byl taki szczesliwy, latal caly usmiechniety - Kenzo jest wszystko jedno gdzie jest dla niego liczy sie tylko pilka. Quote
coztego Posted April 28, 2006 Posted April 28, 2006 jaszczurka napisał(a): wcale nie pomaga to w pracy z nim bo nie skupia sie na tym co ma wykonac tylko jak najszybciej chce dostac ta pilke, caly czas gapi sie na pilke,na kieszenie, obled. Może po prostu nie potraficie tego nakręcenia odpowiednio wykorzystać ;) Quote
Gosia_i_Luka Posted April 28, 2006 Posted April 28, 2006 Coztego - to samo chciałam napisać! ;) A co do kantarka - owszem, hamuje zapędy psa do ciągnięcia, ale NIE jest to sprzęt szkoleniowy, dzięki któremu NAUCZYSZ psa, jak NIE ciągnąć! To tylko środek zaradczy - pies nie będzie ciągnął, bo byłoby to samobójstwo. Czy na pewno jest to takie humanitarne urządzenie, jak wkoło trąbią? :roll: I teraz pewnie dostanę bęcki, ale naprawdę wolałabym umiejętnie użyć na psie (gdyby wszystko inne zawiodło) łańcuszka zaciskowego, zamiast ciągać go całe życie na halti. Quote
Klaudia:-) Posted April 28, 2006 Posted April 28, 2006 Ja bym spróbowała z tym kantarkiem,a jak nie to dopiero z łańcuszkiem zaciskowym,a raczej napoczątku z materiałową obrożą półzaciskową. Ja akurat uważam,że nakręcenie psa na piłkę jest bardzo przydatne w szkoleniu i codziennym życiu z psem. Moja suka jest nakręcona na wszelkie aporciki,jestem dla niej ważniejsza niż wszystko do okoła,mogę ją zawsze przywołać do siebie i mam pewność,że mi nie zwieje. Oprócz tego przydaje się przy szkoleniu w sporcikach i przyspieszaniu psa w wykonywaniu komend. Quote
Madzia_19 Posted April 28, 2006 Posted April 28, 2006 [quote name='Klaudia:-)'] napoczątku z materiałową obrożą półzaciskową. Świetny pomysł, bo nie podusza psa, ajednocześnie nie "wyjdzie" z obróżki ;) Ja akurat uważam,że nakręcenie psa na piłkę jest bardzo przydatne w szkoleniu i codziennym życiu z psem. Moja suka jest nakręcona na wszelkie aporciki,jestem dla niej ważniejsza niż wszystko do okoła,mogę ją zawsze przywołać do siebie i mam pewność,że mi nie zwieje. Oprócz tego przydaje się przy szkoleniu w sporcikach i przyspieszaniu psa w wykonywaniu komend. Tak, tak, tak :) :) :) Quote
Klaudia:-) Posted April 29, 2006 Posted April 29, 2006 Dodatkową zaletą obroży półzaciskowej materiałowej jest to,że mozna regulować jej zacisk i może służyć zarówno jako obroża zaciskowa i normalna,oczywiście musi być tak dopasowana aby nie dusiła psa przy lekkim szarpnięciu. Łańcuszek dla psów bardzo ciągnących na smyczy jest trochę niebezpieczny,bo może uszkodzić tchawice lub ranić szyje. Część psów nie reaguje na zaciskająca się obroże,a wręcz pobudza je to do dalszego działania. Ja łańcuszka używam do przerywania niepożądanych zachowań poprzez rzucenie nim w pobliże psa. Quote
Gosia_i_Luka Posted April 29, 2006 Posted April 29, 2006 Ale przecież łańcuszek trzeba umieć używać! Wiedzieć, na jakie miejsce szyi psa go założyć, kiedy i jak pociągnąć - to wszystko trzeba wiedzieć, nie wystarczy założyć łańcucha i szarpać! :roll: Quote
Klaudia:-) Posted April 29, 2006 Posted April 29, 2006 [quote name='Gosia_i_Luka']Ale przecież łańcuszek trzeba umieć używać! Wiedzieć, na jakie miejsce szyi psa go założyć, kiedy i jak pociągnąć - to wszystko trzeba wiedzieć, nie wystarczy założyć łańcucha i szarpać! :roll: W 100% się zgadzam,dlatego uważam,że łańcuszek zaciskowy nie zawsze jest odpowiedni dla psa szarpiącego się mocno na smyczy. Czasami zwłaszcza duże psy reagują na szarpnięcia dopiero jak zaczynają się dusić. Tylko prawidłowo używany łańcuszek,dobrze dopasowany moze przynieść efekty,ale najpierw trzeba poćwiczyć jego używanie nie mając psa na smyczy tylko na jakimś przedmiocie. To w dużej mierze zależy od psa i właściciela. Moim zdaniem obróza półzaciskowa jest bezpieczniejsza i możebyc tak samo skuteczna jak łańcuszek jeśli dobrze się ją dopasuje i odpowiednio stosuje. Zarówno przy obroży półzaciskowej jak i przy łańcuszku zakładamy tak,abyśmy stojąc za psem widzieli litere p: Zachowanie psa korygujemy lekkimi.krótkimi szarpnięciami i natychmiast luzujemy,w razie konieczności ponownie korygujemy,jak tylko idzie na luźnej smyczy nagroda. Obroża półzaciskowa jest o tyle lepsza,że jest wykonana z delikatniejszego,ale równie wytrzymalego materiału, nie zaciska się bez końca i możebyć używana na dwa sposoby. Quote
Gosia_i_Luka Posted April 29, 2006 Posted April 29, 2006 Z tym że w korekcji ciągnięcia łańcuszkiem ważny jest również dźwięk wydawany przez niego - dlatego najlepsze łańcuszki to takie z długich, podłużnych oczek - jak te dwa od lewej: źródło fotki: www.gappay.cz Dlatego średnio widzę skuteczność obroży zaciskowych z materiału - tylko i wyłącznie podduszają psa, nie wydając przy tym żadnego dźwięku. Quote
Krótki Posted April 29, 2006 Author Posted April 29, 2006 Witam :) Opowiem może jak nam idzie praca.. No więc Krótki w ogrodzie chodzi na luźnej smyczy pięknie i tylko ogląda się za nagrodą ;) natomiast gdy wychodzimy na ulicę to co wyprawia przyprawia nas o zawrót głowy :shake: ciągnie od słupka do słupka od drzwka do drzewka wąchając, liżać itp. Zapomina o wszystkim :shake: (smakołyk, zabawka go nie ruszają) nawet jeśli przy ciągnięciu się zatrzymam to i tak nic nie daje bo on ma tyle siły (i waży tylko 10 kg mniej ode mnie:cool3: ) że potrafi mnie przeciągnąć o kilka kroków w przód byle by dotrzeć do celu jakim jest powiedzmy drzewko :-( nie wiem już co robić :-( Używałam zwykłej parcianej obroży, potem zaciskowej i nadal to samo.. :-( Nie chce stosować żadnych kolczatek itp - jak pomyśle o tych kolcach to aż mi się przykro robi... :-( Zamówiłam kantarek by spróbować.. dziś przyszedł.. być może trochę się na nim uspokoji.. a ćwiczenia chodzenia na luźnej smyczy będziemy mimo wszystko kontynuować. Może wkońcu przyniosą efekty.. Jestem dobrej myśli ;) Pozdrawiamy Quote
Ifat Posted April 29, 2006 Posted April 29, 2006 [quote name='Gosia_i_Luka']Z tym że w korekcji ciągnięcia łańcuszkiem ważny jest również dźwięk wydawany przez niego - dlatego najlepsze łańcuszki to takie z długich, podłużnych oczek - jak te dwa od lewej: źródło fotki: www.gappay.cz Ja mam taki łańcuszek, założyłam go Karen chyba dwa razy i moim zdaniem wcale nie był dobry - jak się zacisnął, to wcale nie chciał się poluzować. Quote
Krótki Posted May 11, 2006 Author Posted May 11, 2006 Witam :) Halti wogóle nie zdało egzaminu :| Krótki wyprawiał wszystko by wydostać się z tego "dziwnego urządzenia" no i.. udało mu się, obtarł przy tym brodę a uspokoić się go niczym nie dało. Halti poszło do kosza.. Ale są efekty ćwiczenia na luźnej smyczy... co prawda nie mogę z nim wyjść normalnie za bramę ogrodu, ale bierzemy 10 metrową linkę i wybiegamy na pola. Pies się szybko męczy i wtedy wracamy inną drogą już ulicą - jest spokojny i pamięta wszystko czego się uczył :cool3: Jednak wydaje mi się że to może nie zdać egzaminu bo on nie ciągnie tylko wtedy gdy jest zmęczony :| a jak chciałabym z nim wyjść gdy jest nie zmęczony ? Nie będzie się dało zawsze ? :| czy on zrozumie ? proszę o opinie, podpowiedzi, porady itp :) pozdrawiam :) Quote
coztego Posted May 11, 2006 Posted May 11, 2006 Krótki napisał(a): Jednak wydaje mi się że to może nie zdać egzaminu bo on nie ciągnie tylko wtedy gdy jest zmęczony :| a jak chciałabym z nim wyjść gdy jest nie zmęczony ? Nie będzie się dało zawsze ? Nie zawsze ;), z czasem, przy regularnym ćwiczeniu i nagradzaniu, pies zrozumie, że warto mieć luźną smycz. A Ty męcz go coraz mniej, po krótszym bieganiu, kiedy straci tylko nadmiar energii, idź z nim na dłuższy spacer na smyczy... Im więcej będziecie ćwiczyć, tym prędzej pies się nauczy. Dłuuugie spacery na smyczy bardzo pomagają :razz: Quote
izka Posted May 13, 2006 Posted May 13, 2006 witam! przeczytalam temat ,i dziwię sie ze nikt nie wspomnial jak ważna jest pozycja psa w naszym stadzie .Jeżeli pies ma odpowiednie miejsce ,to instynktownie wie jak sie zachowywać .Krótki to ze pies ciągnie na smyczy jest efektem niestety wysokiej pozycji w Waszym stadzie.wychowuje juz drugiego boksera wzietego ze schroniska i z żadnym nie mialam większych problemów .wystarczy trzymac się konsekwetnie kilku zasad i z czasem wszystko sie pouklada. Pies nie moze wylegiwac sie na naszych kanapach ,powinien miec swoje miejsce my pierwsi przechodzimy przez drzwi miska z jedzeniem tylko na posilki ,po jedzeniu trzeba ja zabrac ,aby pies wiedzial ze to my decydujemy kiedy będzie jadł pies nie powinien lezec w przejsciach do pomieszczeń My decydujemy kiedy pies bedzie sie bawił ,i zabawki są mu zabierane To są sygnaly zrozumiałe dla kazdego psa,nie wymagajace uzywania sily i glosu wystarczy żelazna konsekwecja i troche czasu. Przywolywanie na gwizdek jest super ,jezeli psiak za pierwszym razem do nas przybiegnie zawsze nagroda, z czasem w psie wyrobi sie tak silny odruch Pawlowa, ze przychodzenie bedzie 100%. To wszystko wypróbowalam na swoim psie, i dziala na medal. Krótki polecam ksiazki Johna Fishera -okiem psa - i - dlaczego moj pies . Wiele problemów z naszymi psami dotyczy za wysokiej pozyci , czy Nikt o tym niewie? życzę powodzenia Quote
Behemot Posted May 13, 2006 Posted May 13, 2006 Izka, jesteś chyba ostatnią wyznawczynią TD na tym forum ;) Niestety, muszę Cię zmarwtić - parę lat temu Fisher sam się wycofał z własnych twierdzeń ;) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.